Artykuł

Adam Grobler: Polska dla Polaków, ziemia dla ziemniaków

Mijając restaurację chińską, ze zdumieniem zobaczyłem wymalowany sprayem napis na ścianie: „Żółtki precz!”. Autor zapewne nie lubi sajgonek ani wieprzowiny w sosie słodko-kwaśnym. Dlaczego jednak chce nas odciąć od kaczki po pekińsku? Czy mamy jeść tylko rdzennie polski bigos i schabowego z kapustą? Co z pierogami bądź co bądź ruskimi? Czy ci, którzy nie życzą sobie muzułmanów w Polsce, nie wezmą kebabu do ust, a o kuskusie nie chcą nawet słyszeć? Tak, tak, proszę Państwa, zamknięcie granic przed przybyszami z innych kultur prowadzi do wyrzeczenia się bogactwa smaków, które ze sobą przynoszą.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 7, s. 37–38. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Rzecz jas­na, nie chodzi tylko o sma­ki kuch­ni, lecz wszelkie dobra kul­tu­ry, które moż­na z pożytkiem sobie przys­woić. Kto uważa, że włas­na trady­c­ja wystar­cza za jedyną poży­wkę roz­wo­ju, ten niespec­jal­nie ją zna. Powiedzmy sobie na przykład, że nasza trady­c­ja jest chrześ­ci­jańs­ka. Zaj­mu­je­my się filo­zofią, więc zapy­ta­jmy, skąd wzięła się filo­zofia chrześ­ci­jańs­ka. Jej główne kierun­ki, w tym per­son­al­izm uwiel­bianego w Polsce Karo­la Woj­tyły, wywodzą się od św. Tomasza. Dzieło Tomasza z Akwinu pole­ga zaś zasad­nic­zo na adap­tacji do potrzeb chrześ­ci­jańst­wa filo­zofii Arys­tote­le­sa, która dotarła do Europy łacińskiej z komen­tarza­mi filo­zofów arab­s­kich i żydows­kich. Moż­na śmi­ało powiedzieć, że pod­stawą intelek­tu­al­nej tożsamoś­ci chrześ­ci­jan jest stop idei pochodzą­cych z greck­iego pogańst­wa, z isla­mu i judaiz­mu.

Wspom­ni­ane wyżej piero­gi ruskie zawdz­ięcza­my temu, że Ruś, czyli spo­ra część dzisiejszej Ukrainy z przyległoś­ci­a­mi, wchodz­iła w skład Rzecz­pospo­litej Obo­j­ga Nar­o­dów. A naprawdę była ona nie dwu-, lecz wielonar­o­dowa, dając ówczes­nej Europie wzór tol­er­ancji religi­jnej i swobód demokraty­cznych. Dzisiejszą względ­ną jed­norod­ność etniczną otrzy­mal­iśmy w spad­ku po rzą­dach komu­nisty­cznych, które dążyły do niej celowo dla umoc­nienia swo­jej anty­demokraty­cznej władzy. Daw­na Rzecz­pospoli­ta, podob­nie jak niedemokraty­cz­na władza, upadła. Upadła między inny­mi dlat­ego, że nie nadążała za proce­sa­mi mod­ern­iza­cyjny­mi zachod­niej Europy. Zap­a­tr­zona w swo­ją trady­cję rol­niczą, niewystar­cza­ją­co czer­pała z zagranicznych wzor­ców kul­tur­owych: prze­mysłowych i urban­iza­cyjnych.

Mniejsza o piero­gi, wróćmy do filo­zofii. Naj­do­niośle­jszym pol­skim wkła­dem w filo­zofię świa­tową jest Tarskiego teo­ria prawdy. Czy mamy przes­tać się nią chlu­bić dlat­ego, że Alfred Tars­ki nosił wcześniej nazwisko Tajtel­baum? To samo pytanie moż­na zresztą postaw­ić w odniesie­niu do innych wiel­kich dzieł pol­s­kich twór­ców kul­tu­ry. Adam Mick­iewicz pisał wprawdzie po pol­sku, ale że jego ojczyzną jest Lit­wa. Zaś Nico­laus Coper­ni­cus żad­nych tek­stów w języku pol­skim po sobie nie zostaw­ił. Pisał głównie po łacinie, ale też po niemiecku.

Samo poję­cie nar­o­du jest zresztą moc­no kłopotli­we. Czy ten, kto uważa się za prawdzi­wego Pola­ka, potrafi udowod­nić, że pochodzi od Polan, Wiślan albo Pomorzan? Czyż potomkowie Miesz­ka I nie są też potomka­mi czeskiej księżnicz­ki Dobrawy? Albo sak­sońskiej księżnicz­ki Ody? Kto zaręczy, że nie pochodzi od niemiec­kich zasadźców, którzy zakładali mias­ta w Polsce na praw­ie właśnie niemieckim? Kto nie ma wśród przod­ków przyję­tych przez Kaz­imierza Wielkiego żydows­kich uciekinierów, szuka­ją­cych schronienia przed prześlad­owa­ni­a­mi w zachod­niej Europie? Czy­je rodziny nie miesza­ły się z rodz­i­na­mi litewski­mi czy ruski­mi? Kto jest pewien, że nie nosi w sobie krwi tatarskiej? I tak dalej.

Filo­zof wprawdzie nie pol­s­ki, lecz jak najbardziej katolic­ki, Jacques Mar­i­tain, uważał, że poję­cie nar­o­du jest kat­e­gorią nie etniczną, lecz poli­ty­czną. To znaczy: naród ksz­tał­tu­je się dzię­ki wspól­no­cie państ­wowej. Jaskrawą ilus­tracją tej tezy jest tożsamość amerykańs­ka, która łączy potomków przy­byszów z różnych stron świa­ta. Kto uważa, że z tego powodu naród amerykańs­ki jest fikcją, niech prześledzi genezę nar­o­dów Francji, Niemiec czy Włoch.

Amerykanie i Fran­cuzi utożsami­a­ją nar­o­dowość z oby­wa­telst­wem. Mar­i­tain, filo­zof fran­cus­ki i przez pewien czas amerykańs­ki, wyraźnie sym­pa­tyzu­je z takim pode­jś­ciem. Myślę, że za Pola­ka uznał­by on każdego pol­skiego oby­wa­tela, bez wzglę­du na to, czy jest potomkiem Polan, Wiślan czy Tatarów. Bez wzglę­du również na wyz­nanie. Będąc szcz­erym kato­likiem, w imię demokracji odmaw­ia on prawa narzu­ca­nia innym włas­nej wiary. Od oby­wa­tela, czyli roda­ka, Mar­i­tain wyma­ga tylko woli współpra­cy dla dobra wspól­nego. I to jest jedyny warunek, jaki moż­na i należy staw­iać tym, którzy chcą się do nar­o­du przyłączyć. Jeśli dziś Fran­cuzi mają poważny kłopot z przy­bysza­mi, to dlat­ego, że zami­ast wiązać ich z włas­nym społeczeńst­wem, zamknęli ich w get­tach.


Adam Grob­ler – Pro­fe­sor, dyrek­tor Insty­tu­tu Filo­zofii Uni­w­er­syte­tu Opol­skiego i wiceprze­wod­niczą­cy Komite­tu Nauk Filo­zoficznych PAN. Zaj­mu­je się metodologią nauk, teorią poz­na­nia, filo­zofią anal­i­ty­czną i dydak­tyką filo­zofii. W wol­nym cza­sie gra w bry­dża sportowego. Wdowiec (2006), w powtórnym związku (od 2010), ojciec czwór­ki dzieci (1980, 1983, 1984, 1989) i dzi­adek, jak na razie, pię­cior­ga wnucząt. Miesz­ka w Krakowie. WWW: http://grobler.artus.net.pl,
e-mail: adam_grobler@interia.pl

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­kaW pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy