Artykuł

Adam Grobler: Kto się boi multi-kulti?

Jean-Jacques Rousseau wkroczył do filozofii w 1750 r., wygrywając konkurs ogłoszony przez Akademię w Dijon na temat „Czy odrodzenie nauk i sztuk przyczyniło się do naprawy obyczajów?”. Na pytanie zadane przez organizatorów konkursu odpowiedział on, że przeciwnie.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Wersja online dostępna jest tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Tekst ukazał się w „Filozofuj” 2016 nr 5 (11), s. 40–41. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Człowiek – głosił Rousseau – jest z natury dobry. Nauki i sztuki są zaś źródłem hipokryzji i wszelkiego zła stąd wynikającego. Tak oto, kreując mit szlachetnego dzikusa, Rousseau oddzielił kulturę od natury. Na pozór słusznie. Wydaje się bowiem, że naturę ludzie mają wspólną, za to kultury są rozmaite. Ale czyż nie jest nieodłączną cechą natury człowieka, że tworzy kulturę? Tarzan, wychowany wśród małp, przy wszystkich trudnościach i rozterkach właściwych szlachetnemu dzikusowi, mógł się zaadaptować w ludzkim społeczeństwie dzięki łączności z kulturą. Pozbawiony jej Mowgli, bohater Księgi dżungli, wbrew genetyce wydaje się, przynajmniej przez pewien czas, bardziej wilkiem niż człowiekiem.

Współcześnie socjobiologia lansuje pogląd, zresztą antycypowany przez wielu wcześniejszych myślicieli, wedle którego kultura ewoluuje jako środek przystosowania się gatunku ludzkiego do środowiska, będąc niejako tym, czym kły i pazury dla tygrysa. Kultury są zaś rozmaite dlatego, że presja ewolucyjna daje spory luz w wyborze środków adaptacji. Komentując w Fantastyce i futurologii pewną powieść science fiction, Stanisław Lem stwierdza, że to pielęgnowanie kultury pozwoliło ludziom zniewolonym przez kosmitów zachować swoje człowieczeństwo. Bez wątpienia wierność językowi polskiemu i polskiej kulturze pozwoliła nam zachować tożsamość narodową mimo stu kilkudziesięciu lat zaborów. Jeszcze dłuższą próbę przetrwała tożsamość żydowska, do tego na stulecia oderwana od terytorium, na którym mogłaby się zakorzenić.

Nic dziwnego, że doświadczenie historyczne skłania nas do szacunku dla własnej kultury. Czy to jednak znaczy, że powinniśmy się w niej zamykać jak w oblężonej twierdzy? Henri Bergson rozróżnił społeczeństwa otwarte i społeczeństwa zamknięte. Te pierwsze potrafią kreować nowe idee, a także twórczo przyswajać sobie idee obcych kultur. Dzięki nieustannej dyskusji, tolerancji, pluralizmowi i wymianie rozwijają się i wzmacniają. Drugie ze strachu przed wszelką nowością zastygają w niezmiennym kształcie. Z perspektywy ewolucyjnej można powiedzieć, że tracą zdolność przystosowania się do zmiennych warunków i mogą przetrwać tylko w stabilnym otoczeniu. Czego bać się bardziej: zamknięcia czy multi-kulti?

Polska rozwijała się między innymi dzięki wprowadzeniu w średniowieczu niemieckiego prawa lokacyjnego, które zastąpiło wcześniejsze prawo polskie. W swym złotym wieku wielokulturowa Polska była mocarstwem europejskim. Podupadła z powodu zaściankowości skutkującej nienadążaniem za procesami modernizacyjnymi w Europie. Po pierwszej wojnie światowej niesłychanie skutecznie, jak na wyjście z długotrwałej niewoli, odrodziła się znowu jako państwo wielokulturowe. Multi-kulti jest zatem wpisane ozdobną czcionką w nasze dzieje. Monokulturę polską znamy właściwie dopiero od czasów PRL, w których Polska rozwijała się nieporównanie wolniej od państw zachodniej Europy. Względne, bardzo ograniczone otwarcie na zagranicę w latach siedemdziesiątych uruchomiło procesy, które po niespełna dwudziestu latach uwolniły nas z komunistycznych więzów. Dzięki swobodnemu krążeniu idei w ciągu ćwierćwiecza z peryferii Europy przenieśliśmy się do przedsionka centrum. Teraz niechęć do obcych – sąsiadów, przybyszów i ewentualnych przybyszów – może nas zawrócić z tej drogi.

Światowy terroryzm pobudził lęk przed islamem jako zagrożeniem chrześcijańskiej tożsamości Europy. Tymczasem ważnym składnikiem tej tożsamości jest filozofia chrześcijańska, której główne nurty nawiązują do św. Tomasza z Akwinu. Jego twórcze rozwinięcie pogańskiej bądź co bądź myśli Arystotelesa obficie korzystało z dorobku filozofii żydowskiej (Majmonides) i arabskiej (Awicenna, Awerroes). Było to możliwe dzięki multi-kulti kwitnącemu w Toledo w XIII w., zwłaszcza pod panowaniem Alfonsa X Mądrego, założyciela słynnej szkoły tłumaczy. Najgorsze, co może spotkać tożsamość chrześcijańską, rdzeń naszej kultury, to jej zamknięcie, odcięcie od zewnętrznych, ożywczych wpływów. Konsekwencją byłoby skostnienie wykluczające skuteczną odpowiedź na współczesne wyzwania, a przede wszystkim podcięcie jej u ewangelicznych korzeni, które nakazują w obcym rozpoznać bliźniego.

Islam i terroryzm islamski to dwie różne rzeczy. Podobnie jak między chrześcijaństwem i chrześcijańskim szowinizmem nie ma znaku równości. Ten drugi, odpowiedzialny za rzezie innowierców w przeszłości, pozostaje nadal złowrogi. Kłopoty, które nękają Francuzów, biorą się nie z multi-kulti, lecz jego przeciwieństwa: zamknięcia rzesz muzułmanów w gettach, swoistej odmiany apartheidu, z którego skutków Afryka Południowa od ponad dwudziestu lat nie może się otrząsnąć. Znacznie lepiej z integracją ludności muzułmańskiej radzą sobie Hiszpania i Szwecja. Problemy oczywiście są (i będą), ale unikanie problemów z innymi nieuchronnie prowadzi do problemów z samym sobą.


grobler-fotoAdam Grobler – Profesor, dyrektor Instytutu Filozofii Uniwersytetu Opolskiego i wiceprzewodniczący Komitetu Nauk Filozoficznych PAN. Zajmuje się metodologią nauk, teorią poznania, filozofią analityczną i dydaktyką filozofii. W wolnym czasie gra w brydża sportowego. Wdowiec (2006), w powtórnym związku (od 2010), ojciec czwórki dzieci (1980, 1983, 1984, 1989) i dziadek, jak na razie, pięciorga wnucząt. Mieszka w Krakowie.
grobler.artus.net.pl,
e-mail: adam_grobler@interia.pl.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 PolskaW pełnej wersji graficznej można go przeczytać > tutaj.

< Powrót do spisu treści numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy