Artykuł Edukacja filozoficzna Epistemologia

Aldona Pobojewska: Czym jest dialog?

Termin „dialog” stał się obecnie niezmiernie modny i chętnie używany. Powstaje pytanie, czy niekiedy nie stosuje się go zbyt swobodnie.

Najnowszy numer: Jak działa język?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2018 nr 1 (19), s. 45–47. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku  PDF.


Na wstępie zauważę, że słowo „dia­log” jest wieloz­naczne i ma odmi­en­ny sens w zależnoś­ci od obszaru, na którym funkcjonu­je. W codzi­en­nym życiu nazy­wamy tak roz­mowę dwo­j­ga ludzi. W naukach o lit­er­aturze określa się nim zarówno wypowiedź dwu lub więcej osób, jak i for­mę lit­er­acką, w której treść przed­staw­iona jest w postaci dyskur­su pary lub kilku rozmów­ców. Niem­niej, mówiąc czy pisząc o dia­logu międzykul­tur­owym, religi­jnym, społecznym, eduka­cyjnym, poli­ty­cznym itp., chodzi nam o coś więcej, a może nawet o coś innego niż po pros­tu o roz­mowę. Naw­iązu­je­my wtedy do pier­wot­nego znaczenia ter­minu „dia­log”, jakie posi­a­da on w filo­zofii. Poniżej krótko przed­staw­ię jeden z jego typów: dia­log intelek­tu­al­ny.

Pochodzenie dialogu

Kole­bką dia­logu jest filo­zofia. Od swoich początków do dzisi­aj oba te fenome­ny pozosta­ją w ścisłym związku. Pow­stały one w starożyt­nej Grecji. „Filo­zofia” to „umiłowanie mądroś­ci” (philein – miłować, sophia – mądrość), a „dia­log” to „przez rozumne słowo” (dia – przez, logos – rozumne słowo, mowa, rozum, sens, porządek). Dia­log sta­je się narzędziem filo­zofii, czyli przez rozumne słowo umożli­wia zmierzanie ku mądroś­ci. Sztukę posługi­wa­nia się nim, zwaną w antyku dialek­tyką, rozu­mi­ano jako staw­ian­ie sen­sownych pytań i udzielanie na nie sen­sownych odpowiedzi.

Pierwowzór dialogu – dialog sokratejski

Pro­to­typ dia­logu zna­jdziemy już w dialo­gach Sokrate­sa (V w. p.n.e.), którego intere­su­je człowiek, jego szczęś­cie, a w związku z tym i wychowanie młodzieży. Sokrates nie wierzy przy tym w eduka­cyjną moc słowa pisanego. Uważa bowiem, że oczy­tanie daje uczniowi tylko „pozór mądroś­ci, a nie mądrość prawdzi­wą”. Opowia­da się za zas­tosowaniem w naucza­niu słowa mówionego. Rezygnu­je jed­nak z długiego mono­logu, skierowanego do grupy słuchaczy (dzisi­aj nazy­wamy go wykła­dem). Wszak w takiej mowie „musi być dużo rzeczy nie na serio”, bo korzys­ta się w niej z uproszczeń i nie uwzględ­nia różnic odbioru jej treś­ci przez poszczególne oso­by. Sam posługu­je się „mową krótką”, w której zwraca się z pytaniem bezpośred­nio do jed­nego, konkret­nego ucz­nia i od niego oczeku­je odpowiedzi. Porzu­ca zatem – uży­wa­jąc współczes­nej ter­mi­nologii – podaw­cze (trans­misyjne) metody dydak­ty­czne na rzecz metod inter­ak­ty­wnych.

Cel dialogu sokratejskiego

Sokrates nie sto­su­je tak powszech­nego w edukacji odpy­ty­wa­nia, sprawdza­jącego stopień przys­wo­je­nia wiado­moś­ci przez ucz­nia. Staw­ia pyta­nia doty­czące prob­lemów, o których rozmów­ca wcześniej nie słyszał. Pon­ad­to zachę­ca go do samodziel­nego poszuki­wa­nia ich rozwiąza­nia i poma­ga mu w tym dal­szy­mi pyta­ni­a­mi. Doraźnym celem takiej roz­mowy jest wiedza. Jed­nak dłu­go­falowy, ukry­ty dla ucz­nia cel ma charak­ter wychowaw­czy. Jest nim zachęce­nie podopiecznego do porzuce­nia bezkry­ty­cznego przyj­mowa­nia obiegowych odpowiedzi i do pod­ję­cia samodziel­nego dąże­nia do prawdy. Rola nauczy­ciela pole­ga tu na prze­budze­niu ucz­nia z poz­naw­czego letar­gu, wywołanie u niego wąt­pli­woś­ci oraz skłonie­nie go do reflek­sji. Wysiłek nakierowany na myśle­nie ma zaowocow­ać zmi­aną sty­lu życia ucz­nia. Poz­nawanie spla­ta się tu ściśle z wychowaniem (obrazu­je to poniższy schemat).

Asymetryczność w dialogu sokratejskim

Dia­log sokrate­js­ki toczy się między mis­trzem i uczniem. Relację tę cechu­je zatem asym­e­tryczność. Przede wszys­tkim nie ma między nimi równoś­ci w kwestii umiejęt­noś­ci prowadzenia dia­logu. Sokrates jest, jak sam mówi, „akusz­erem” i zna arkana tej sztu­ki. Dys­ponu­je wiedzą psy­cho­log­iczną, pozwala­jącą mu rozpoz­nać, kim jest uczeń, co sobą reprezen­tu­je i jaką for­mę wypowiedzi w sto­sunku do niego zas­tosować. Pon­ad­to mis­trz doskonale ori­en­tu­je się w poruszanej prob­lematyce, co wyko­rzys­tu­je do nadawa­nia kierunku ­kon­wer­sacji. Ma również w danej kwestii jakieś stanowisko, choć wie, że nie jest ono ostate­czne (sokrate­jskie „wiem, że nic nie wiem”).

Mimo tego, że uczeń nie dys­ponu­je wymieniony­mi kom­pe­tenc­ja­mi nauczy­ciela, w dia­logu sokrate­jskim moż­na znaleźć ele­men­ty ich równouprawnienia. Obaj dążą do prawdy i nie mają żad­nego wpły­wu na jej ksz­tałt. Poza tym każdy z nich dobrowol­nie pode­j­mu­je decyzję prowadzenia tej roz­mowy z wiarą, że ma ona sens, gdyż stanowi drogę do prawdy.

Intelektualny charakter dialogu

Dia­log sokrate­js­ki prze­b­ie­ga na płaszczyźnie intelek­tu­al­nej. Przesądza o tym specy­fi­ka jego bezpośred­niego celu – obiek­ty­wnej wiedzy oraz uży­wanych w dąże­niu do jej zdoby­cia narzędzi: języ­ka (rozum­nego słowa) i kry­ter­iów oce­ny wypowiedzi (zasad logi­ki). Są one racjon­alne, a więc powszech­nie rozu­mi­ane i akcep­towane. Subiek­ty­wne są nato­mi­ast wyjś­ciowe przeświad­czenia rozmów­ców, a dia­log służy ich ujawnie­niu.

Symetria w dialogu intelektualnym

Niek­tórzy uważa­ją, że roz­mowa sokrate­js­ka posi­a­da tylko zewnętrzną postać dia­logu, a w isto­cie nim nie jest. Braku­je jej bowiem kon­sty­tu­ty­wnej cechy jego dojrza­łej formy, czyli dia­logu intelek­tu­al­nego. Jego niezby­wal­ną cechą jest to, że rozwi­ja się on nie w obrę­bie jed­nej, lecz przy­na­jm­niej dwu racji. W punkcie wyjś­cia (inaczej niż w przy­pad­ku dyskusji) każdy rozmów­ca zakła­da, że nie tylko on może mieć rację, ale potenc­jal­nie ma ją również jego rozmów­ca. Myśli więc: z pewnoś­cią nie całkiem mam rację ja, także ty masz ileś racji, lecz żadne z nas nie wie, w którym miejs­cu się mylimy (Tis­chn­er). Ta przesłan­ka intelek­tu­al­nej poko­ry pocią­ga za sobą ważkie kon­sek­wenc­je. Przede wszys­tkim zrównu­je sta­tus poglądów obu stron. Tworzy to pod­stawę do równouprawnienia głoszą­cych je osób, gdyż żad­na z nich nie ma pod­staw, aby czuć się mądrze­jsza albo głup­sza od swo­jego part­nera. Takie przeko­nanie idzie w parze z poczu­ciem włas­nej wartoś­ci u każdego z wchodzą­cych w dia­log, a zarazem z sza­cunkiem do zda­nia opo­nen­ta.

Rezy­gnacji z niezach­wianego przeko­na­nia o wyłącznoś­ci włas­nej racji win­no towarzyszyć otwar­cie na inność oraz odwa­ga przyz­na­nia się do błę­du i korek­ty włas­nej kon­cepcji. Wyma­ga to gotowoś­ci wyjś­cia z kręgu swoich poglądów i pod­ję­cia pró­by zrozu­mienia drugiego stanowiska, co wyni­ka z tego, że w dia­logu nieod­zowne jest mówie­nie i słuchanie.

Intelek­tu­al­ny dia­log wyma­ga pełnej równoś­ci oraz wza­jem­noś­ci między jego uczest­nika­mi. Z tego powodu niezbęd­na jest także syme­tria pozy­cji dia­logu­ją­cych. Ich zawodowy i społeczny sta­tus win­ny być równoważne. Inna sytu­ac­ja utrudnia/uniemożliwia przestrze­ganie reguł dia­logu i w efek­cie prowadzi do ode­jś­cia od niego. (Czy daje się respek­tować zasadę szczeroś­ci w roz­mowie pod­wład­nego z wysoko postaw­ionym przełożonym?)

Konsekwencje radykalnego dążenia do prawdy

Konieczną i jedyną motywacją uczest­nict­wa w dia­logu ma być dąże­nie do prawdy. Win­no mu towarzyszyć przeko­nanie o skutecznoś­ci dia­logu jako dro­gi do niej. Spełnie­nie tych warunk­ów pocią­ga określone następst­wa. Pri­mo – przys­tąpi­e­nie do dia­logu nie może nastąpić inaczej niż na mocy dobrowol­nej decyzji. Prze­to nie da się niko­go zmusić do wzię­cia w nim udzi­ału. Secun­do – wiara w sens dia­logu pocią­ga za sobą skrupu­lat­ność w respek­towa­niu wszys­t­kich warunk­ów i reguł jego prowadzenia (powyżej była mowa o równouprawnie­niu rozmów­ców, intelek­tu­al­nej poko­rze, otwar­ciu na inność oraz gotowoś­ci wery­fikacji włas­nego stanowiska). Ter­tio – dąże­nie do prawdy ma być jedyną motywacją przys­tąpi­enia do dia­logu, co wyk­lucza real­iza­cję w jego toku wszel­kich innych zami­arów (np. interesów grupowych czy indy­wid­u­al­nych, łącznie z pod­kreślaniem włas­nego prestiżu itp.). W rezulta­cie dia­logu­ją­cy zobow­iązu­ją się do przestrze­ga­nia zasady aut­en­ty­cznoś­ci zachowań, tj. szczeroś­ci zarówno w mówie­niu, jak też słucha­niu. Win­ni więc wygłaszać sądy, co do których są (choć­by ze świado­moś­cią, że tym­cza­sowo) przeko­nani, a odstępować od popisów erudy­cyjnych czy erysty­cznych. Elimin­u­je to z dia­logu wszelką grę, pozę oraz współzawodnic­two, co spla­ta się z pos­tu­latem zau­fa­nia do part­nera.

Podsumowanie

Żad­na z wymienionych cech dia­logu intelek­tu­al­nego nie stanowi jego dif­fer­en­tia specy­fi­ca. Dąże­nie do prawdy cechu­je również inne niż dia­log dzi­ała­nia wer­balne, np. pewne odmi­any mono­logu. Odmi­en­ność stanowisk/prawd wys­tępu­je w dyskusji. Z równouprawnie­niem racji i symetrią osób, jak też ze wskazany­mi znamion­a­mi postawy koniecznej w dia­logu może­my mieć do czynienia w swo­bod­nej roz­mowie towarzyskiej. Zatem żad­na z tych cech nie rozstrzy­ga o dia­log­icznoś­ci dyskur­su – decy­du­je o tym wyłącznie cały ich zbiór.


Aldona Pobo­jew­s­ka – Pro­fe­sor filo­zofii w Kat­e­drze Ety­ki UŁ, zaj­mu­je się epis­te­mologią, filo­zofią edukacji i wychowa­nia, upraw­ia turystykę pieszą, nar­cia­rską, rowerową i kon­ną.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Ilus­trac­ja: Lubomi­ra Przy­byl­s­ka

 

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy