Artykuł

Alvin I. Goldman: Księga życia

Fot.: Some rights reserved by Tabble, CC0
Gdybyśmy w magiczny sposób posiedli informacje na temat wszystkiego, co uczyniliśmy, jak i wszystkiego, co uczynimy, czy bylibyśmy w stanie cokolwiek zmienić z naszej przyszłości?

Najnowszy numer: Zagadka tożsamości

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 7 marca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tek­st uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 2 (8), s. 28–29. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Niezwykłe odkrycie

Wczo­raj, gdy szpe­ra­łem w biblio­te­ce, wpa­dł mi w oko zaku­rzo­ny tom cał­kiem spo­ry­ch roz­mia­rów, zaty­tu­ło­wa­ny: Alvin I. Gold­man. Zdją­łem go z pół­ki i zaczą­łem czy­tać. Nie­zwy­kle szcze­gó­ło­wo opi­sy­wał moje życie, gdy byłem małym chłop­cem. Drwił z mojej pamię­ci, a cza­sem przy­wo­ły­wał wspo­mnie­nia daw­no zapo­mnia­ny­ch wyda­rzeń. Zda­łem sobie spra­wę, że to może być księ­ga moje­go życia i posta­no­wi­łem ją prze­te­sto­wać.

Otwo­rzyw­szy frag­ment z dzi­siej­szą datą, zna­la­złem nastę­pu­ją­cy wpis z godzi­ny 14:36: „Odna­la­zł mnie na pół­ce. Wycią­gnął mnie i zaczął czy­tać…”. Spoj­rza­łem na zegar – była 15:03. To cał­kiem praw­do­po­dob­ne – pomy­śla­łem – że zna­la­złem tę książ­kę pół godzi­ny temu. Otwo­rzy­łem na wpi­sie z 15:03. Było tam: „Wła­śnie mnie czy­ta. Wła­śnie mnie czy­ta. Wła­śnie mnie czy­ta”. Wpa­try­wa­łem się w to zda­nie, myśląc o tym, jaka to nie­sa­mo­wi­ta książ­ka. Kolej­ne zda­nie gło­si­ło: „Patrzy na mnie, myśląc o tym, jaka jestem nie­sa­mo­wi­ta”.

Przechytrzyć księgę

Posta­no­wi­łem prze­chy­trzyć książ­kę, zer­ka­jąc na przy­szły wpis. Otwo­rzy­łem na tym, któ­ry odno­sił się do wyda­rzeń mają­cy­ch nastą­pić za 18 minut. Stwier­dzał on: „Wła­śnie czy­ta to zda­nie”. Aha – powie­dzia­łem sobie – wystar­czy, że powstrzy­mam się od prze­czy­ta­nia tego zda­nia za osiem­na­ście minut od teraz. Pil­no­wa­łem cza­su. By upew­nić się, że nie prze­czy­tam tego zda­nia, zamkną­łem książ­kę.

Moje myśli zaczę­ły błą­dzić, książ­ka przy­wo­ła­ła daw­no zapo­mnia­ne zda­rze­nie, któ­re zaczą­łem teraz wspo­mi­nać. Posta­no­wi­łem do niej wró­cić, aby powtó­rzyć to doświad­cze­nie. To bez­piecz­ne, prze­ko­ny­wa­łem sie­bie, ponie­waż się­gnę do wcze­śniej­szy­ch par­tii książ­ki. Prze­czy­ta­łem więc odpo­wied­ni frag­ment i znów zato­pi­łem się w roz­pa­mię­ty­wa­niu oraz na nowo roz­pa­lo­ny­ch emo­cja­ch. Czas mijał. Nagle się ock­ną­łem. Ach tak, mia­łem prze­cież zamiar prze­chy­trzyć książ­kę. O któ­rej mia­ło się to odbyć? – zapy­ta­łem sie­bie. – Zda­je się, że o 15:19, czyż nie? Ale teraz jest 15:21, co ozna­cza, że jestem od niej spryt­niej­szy. Zaraz to spraw­dzę i się upew­nię.

A jednak…

Otwo­rzy­łem książ­kę na wpi­sie z 15:17. Hmmm, to chy­ba złe miej­sce, ponie­waż stwier­dza ono, że wła­śnie jestem zato­pio­ny w roz­pa­mię­ty­wa­niu. Prze­sko­czy­łem kil­ka stron i nagle mój wzrok spo­czął na zda­niu: „Wła­śnie czy­ta to zda­nie”. Ale to jest wpis z 15:21! Musia­łem się pomy­lić! Wyda­rze­nie, któ­re­go chcia­łem unik­nąć, zaszło o 15:21, a nie o 15:19. Spoj­rza­łem na zegar, któ­ry wciąż wska­zy­wał 15:21. A więc wca­le nie prze­chy­trzy­łem książ­ki.

Zer­k­ną­łem na wpis z 15:28. Stwier­dzał on: „Wycho­dzi z biblio­te­ki, kie­ru­jąc się do gabi­ne­tu rek­to­ra”. Na miły Bóg, cał­ko­wi­cie zapo­mnia­łem, że o 15:30 jestem umó­wio­ny z rek­to­rem. Pew­nie mógł­bym sfal­sy­fi­ko­wać książ­kę, odwo­łu­jąc wizy­tę, ale spo­tka­nie było zbyt waż­ne. Obie­ca­łem sobie, że prze­chy­trzę książ­kę innym razem. Mia­łem kil­ka minut wol­ne­go cza­su, więc spoj­rza­łem na wpis z 15:22. Stwier­dzał, że czy­ta­jąc wpis z 15:28 przy­po­mnia­łem sobie o spo­tka­niu z rek­to­rem. Zanim odło­ży­łem książ­kę na pół­kę i wysze­dłem z biblio­te­ki, spraw­dzi­łem jesz­cze wpis z jutra z godzi­ny 15:30. „Jedzie auto­bu­sem do Chi­ca­go” – gło­sił. No cóż, pomy­śla­łem, aku­rat ta pre­dyk­cja będzie wyjąt­ko­wo łatwa do oba­le­nia, ponie­waż nie mam naj­mniej­sze­go zamia­ru wyjeż­dżać jutro do Chi­ca­go.

…to nie takie łatwe

Przy­szłe wyda­rze­nia uświa­do­mi­ły mi jed­nak, że zbyt wcze­śnie uzna­łem swo­je zwy­cię­stwo nad książ­ką. Cho­ciaż byłem prze­ko­na­ny, że zdo­łam ją prze­chy­trzyć w kwe­stii wyjaz­du do Chi­ca­go, poja­wi­ły się istot­ne powo­dy, aby tego nie robić. Tego wie­czo­ru bowiem, gdy wró­ci­łem do domu, zna­la­złem wia­do­mo­ść od swo­jej żony, w któ­rej infor­mo­wa­ła mnie, że jej ojciec (miesz­ka­ją­cy w Chi­ca­go) jest cho­ry oraz że musia­ła wziąć samo­chód i poje­chać do nie­go. Zadzwo­ni­łem do niej i wyja­śni­ła mi, co się sta­ło. Powie­dzia­łem jej o książ­ce.

Rano zadzwo­ni­ła z infor­ma­cją, że stan zdro­wia jej ojca dra­ma­tycz­nie się pogor­szył i że powi­nie­nem tam jak naj­szyb­ciej przy­je­chać. Gdy tyl­ko się roz­łą­czy­łem, zda­łem sobie spra­wę, że koniec koń­ców książ­ka może mieć rację. Myśla­łem jesz­cze, że mógł­bym spró­bo­wać ją prze­chy­trzyć, wybie­ra­jąc się do Chi­ca­go samo­lo­tem lub pocią­giem, ale oka­za­ło się, że przez mgłę na lot­ni­sku wszyst­kie loty są odwo­ła­ne. Nie było już tak­że żad­ny­ch pocią­gów. Siłą rze­czy sie­dzę więc teraz w auto­bu­sie jadą­cym do Chi­ca­go, a na moim zegar­ku wyświe­tla się godzi­na 15:30.

Prze­ło­żył Pio­tr Bił­go­raj­ski

* Frag­ment ese­ju Actions, Pre­dic­tions, and Books of Life, „Ame­ri­can Phi­lo­so­phi­cal Quar­ter­ly” 3 (1968), s. 135–151. Prze­kład za zgo­dą Auto­ra.

Alvin I. Gold­man – Filo­zof, pro­fe­sor Rut­gers Uni­ver­si­ty. Spe­cja­li­zu­je się w teo­rii pozna­nia i filo­zo­fii umy­słu. Jego naj­waż­niej­sze pra­ce doty­czą defi­ni­cji poję­cia wie­dzy (zna­ny esej A Cau­sal The­ory of Kno­wing, 1967), teo­rii dzia­ła­nia (A The­ory of Human Action, 1970) oraz rela­cji filo­zo­fii umy­słu do kogni­ty­wi­sty­ki (Phi­lo­so­phi­cal Appli­ca­tions of Cogni­ti­ve Scien­ce, 1993).

Tek­st jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samy­ch warun­ka­ch 3.0 Pol­ska. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chce­sz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przej­dź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy