Artykuł Ontologia

Arkadiusz Chrudzimski: Spór o uniwersalia

Spór o uniwersalia dotyczy pytania, czy w naszym świecie – obok przedmiotów indywidualnych (indywiduów), takich jak kamienie czy budynki mieszkalne – istnieją również przedmioty ogólne, czyli tak zwane uniwersalia. Kandydatami na uniwersalia są tu przede wszystkim własności, takie jak bycie czerwonym czy kulistym.

Najnowszy numer: Zrozumieć emocje

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 28 kwietnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 3 (15), s. 12–14. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Indywidualność i konkretność

Wyobraź­my sobie czer­wo­ny pomi­dor. Gdy mówi­my, że pomi­dor jest przed­mio­tem indy­wi­du­al­nym, mamy na myśli to, że jest on nie­po­wta­rzal­ny. Ten sam pomi­dor nie może być dany w wie­lu egzem­pla­rzach. Wpraw­dzie może­my sobie wyobra­zić „taki sam”, czy­li bar­dzo podob­ny pomi­dor, ale będzie on zawsze tyl­ko taki sam, a nigdy nie będzie tym samym indy­wi­du­um. Kie­dy z kolei twier­dzi­my, że jest on przed­mio­tem kon­kret­nym (kon­kre­tem), mamy na myśli to, że jest on w pewien spo­sób „kom­plet­ny” i w tym sen­sie ist­nie­je nie­za­leż­nie od resz­ty przed­mio­tów. Aby uchwy­cić dokład­niej, na czym pole­ga ta indy­wi­du­al­ność i kon­kret­ność, zestaw­my pomi­dor z czymś, co było­by abs­trak­cyj­ne i ogól­ne.

Abstrakcyjność

Zacznij­my od abs­trak­cyj­no­ści. Otóż w pomi­do­rze wyróż­nić może­my wie­le róż­ne­go rodza­ju czę­ści. Naj­ła­twiej pomy­śleć o czę­ściach, takich jak skór­ka czy pest­ki, któ­re może­my real­nie oddzie­lić. Jeśli wycią­gnie­my pest­ki i poło­ży­my obok na desce, będzie­my mie­li po pro­stu gru­pę małych kon­kret­nych przed­mio­tów. To, że były one prze­strzen­nie połą­czo­ne w jed­ną całość, nie ma tutaj więk­sze­go zna­cze­nia.

Zauważ­my jed­nak, że pomi­dor dzie­lić moż­na tak­że na inne spo­so­by. Zamiast o skór­ce i pest­kach mówić może­my o jego bar­wie czy kształ­cie. W języ­ku potocz­nym nie mówi­my tu zwy­kle o czę­ściach, lecz raczej o wła­sno­ściach przed­mio­tu. Takie ele­men­ty róż­nią się od pestek i skór­ki tym, że nie da się ich real­nie oddzie­lić. Może­my je wyizo­lo­wać jedy­nie w myślach, poprzez ope­ra­cję abs­trak­cji. Dla­te­go nazy­wa­ne są one przed­mio­ta­mi abs­trak­cyj­ny­mi.

Ogólność

Przejdź­my teraz do poję­cia ogól­no­ści. Jak powie­dzie­li­śmy, ma ono być prze­ciw­sta­wio­ne indy­wi­du­al­no­ści rozu­mia­nej jako onto­lo­gicz­na nie­po­wta­rzal­ność. Uni­wer­sa­lia są zatem prze­ci­wień­stwem indy­wi­du­ów w tym sen­sie, że uni­wer­sa­le (np. czer­wień czy koli­stość) może być obec­ne w wie­lu indy­wi­du­ach. Czy może­my sobie wyobra­zić takie rze­czy? Pomyśl­my o wła­sno­ściach przed­mio­tów, któ­re przy­wo­ła­li­śmy powy­żej. Pamię­ta­my, że kie­dy wpro­wa­dza­li­śmy poję­cie indy­wi­du­um, powie­dzie­li­śmy, że ten sam pomi­dor nie może być dany w wie­lu egzem­pla­rzach. Może­my naj­wy­żej wyobra­zić sobie „taki sam” (ale indy­wi­du­al­nie róż­ny) pomi­dor. Cóż jed­nak zna­czy­ło­by, że dwa pomi­do­ry są takie same? Otóż zna­czy­ło­by to, że mia­ły­by one tę samą bar­wę, ten sam kształt, tę samą masę itd. Jed­nym sło­wem to, że mia­ły­by dokład­nie te same wła­sno­ści.

Z tego powo­du nie­któ­rzy filo­zo­fo­wie twier­dzą, że o ile pomi­do­ry i krze­sła są przed­mio­ta­mi nie­po­wta­rzal­ny­mi, o tyle ich kształ­ty czy bar­wa mogą wystą­pić w wie­lu róż­nych indy­wi­du­ach jako iden­tycz­ne. Jeśli trzy pomi­do­ry są czer­wo­ne, wów­czas zwo­len­nik uni­wer­sa­liów powie, że ta sama wła­sność czer­wie­ni powta­rza się w trzech odręb­nych indy­wi­du­ach. Wła­sno­ści były­by zatem przed­mio­ta­mi ogól­ny­mi.

Nominaliści i konceptualiści

Wśród filo­zo­fów zabie­ra­ją­cych głos w spo­rze o uni­wer­sa­lia znaj­du­je się rady­kal­na gru­pa, któ­ra twier­dzi, że wszyst­ko to, o czym mówi­li­śmy powy­żej, doty­czy nie tyle przed­mio­tów w świe­cie poza nami, co raczej nasze­go spo­so­bu mówie­nia i myśle­nia o świe­cie. Przed­sta­wi­ciel takie­go poglą­du nie powie zatem, że w świe­cie znaj­du­ją się czer­wo­ne pomi­do­ry i że posia­da­ją one takie wła­sno­ści jak czer­wień czy obły kształt. Zamiast tego stwier­dzi, że posia­da­my sys­tem poję­cio­wy, któ­ry pozwa­la nam „pokro­ić” uni­wer­sum (zbiór wszyst­kich przed­mio­tów) w ten spo­sób, że może­my for­mu­ło­wać i uza­sad­niać twier­dze­nia o pomi­do­rach i ich kolo­rach. Według tych filo­zo­fów, mówiąc o wła­sno­ściach takich jak np. czer­wień, czy­li takich, któ­re może­my orze­kać o wie­lu przed­mio­tach, mówi­my o wła­sno­ściach sys­te­mu poję­cio­we­go. W zależ­no­ści od tego, czy sys­tem ten jest odwzo­ro­wa­ny w języ­ku, czy w myśli (umy­śle), wyznaw­cy takie­go poglą­du nazy­wa­ni są nomi­na­li­sta­mi bądź kon­cep­tu­ali­sta­mi.

Zbiory przedmiotów podobnych

Ta rady­kal­na kon­cep­cja ma jed­nak swo­je pro­ble­my. Zwy­kle sądzi­my, że zasto­so­wa­nie naszych pojęć uza­leż­nio­ne jest od natu­ry tego, do cze­go je odno­si­my. Nazwa­nie cze­goś pomi­do­rem jest wła­ści­we, gdy to coś rze­czy­wi­ście jest pomi­do­rem, a zasto­so­wa­nie dane­go poję­cia do wie­lu przed­mio­tów jest uza­sad­nio­ne wte­dy, gdy two­rzą one zbiór przed­mio­tów podob­nych. Kry­ty­cy nomi­na­li­zmu i kon­cep­tu­ali­zmu upie­ra­ją się zatem, że nie da się całej struk­tu­ry onto­lo­gicz­nej prze­nieść do nasze­go języ­ka czy myśli. Musi­my przy­jąć co naj­mniej to, że uni­wer­sum dzie­li się na zbio­ry przed­mio­tów podob­nych.

Zwolennicy własności indywidualnych

Kło­po­ty poja­wia­ją się jed­nak, gdy zasta­no­wi­my się nad poję­ciem podo­bień­stwa, któ­re poja­wi­ło się w ostat­nim zda­niu. Wyobraź­my sobie, że na sto­le leży deska do kro­je­nia, na niej pomi­dor oraz nóż, obok zaś, poza deską, jesz­cze dwa pomi­do­ry i cytry­na. Spró­buj­my z przed­mio­tów znaj­du­ją­cych się na sto­le wska­zać na zbiór przed­mio­tów podob­nych. Zapew­ne wska­że­my na trzy pomi­do­ry. Po krót­kim zasta­no­wie­niu zauwa­ży­my jed­nak, że to nie jedy­na opcja. Trzy pomi­do­ry są do sie­bie podob­ne, bo są pomi­do­ra­mi, jed­nak pomi­dor i nóż są do sie­bie podob­ne, bo leżą na desce, dwa pomi­do­ry i cytry­na są do sie­bie podob­ne, bo leżą poza deską, a wszyst­kie przed­mio­ty na sto­le są do sie­bie podob­ne, bo każ­dy z nich waży mniej niż osiem kilo…

Widzi­my zatem, że mówie­nie po pro­stu o podo­bień­stwie jest jało­we. Każ­de dwa przed­mio­ty w uni­wer­sum są podob­ne pod jakimś wzglę­dem. Aby wyróż­nić inte­re­su­ją­ce zbio­ry przed­mio­tów podob­nych, trze­ba zatem mówić o podo­bień­stwie pod wzglę­dem bar­wy, kształ­tu, poło­że­nia. Te wzglę­dy jed­nak to nic inne­go jak wła­sno­ści. Kry­tyk podej­ścia teo­riom­no­go­ścio­we­go powie zatem, że segre­ga­cja świa­ta za pomo­cą zbio­rów nie wystar­czy, gdyż pod­sta­wą takiej segre­ga­cji muszą być wła­sno­ści real­nie posia­da­ne przez przed­mio­ty nale­żą­ce do wyróż­nio­nych grup.

Jeśli jed­nak cho­dzi o te wła­sno­ści, to nie muszą być one uni­wer­sa­lia­mi. Może­my przy­jąć, że są one indy­wi­du­al­ne, a zatem róż­ne w róż­nych przed­mio­tach jed­nost­ko­wych. Tym, co wią­że wszyst­kie czer­wie­nie wystę­pu­ją­ce w róż­nych przed­mio­tach jed­nost­ko­wych, jest podo­bień­stwo, jakie mię­dzy owy­mi czer­wie­nia­mi zacho­dzi. War­to przy tym zauwa­żyć, że nie powta­rza się tu pro­blem, z któ­rym mie­li­śmy do czy­nie­nia poprzed­nio. Dwie czer­wie­nie mogą być podob­ne tyl­ko pod jed­nym wzglę­dem – pod wzglę­dem bar­wy. Wła­sno­ści były­by zatem abs­trak­cyj­ny­mi indy­wi­du­ami, real­nie zawar­ty­mi w swo­ich kon­kret­nych nosi­cie­lach.

Zwolennicy uniwersaliów

Jed­nak rów­nież teo­ria indy­wi­du­al­nych wła­sno­ści spra­wia pew­ne kło­po­ty. Nie­któ­rzy argu­men­tu­ją, że aby ich unik­nąć, trze­ba uznać wła­sno­ści za uni­wer­sa­lia. Zgod­nie z tym uję­ciem wszyst­kie czer­wo­ne rze­czy posia­da­ły­by zatem dokład­nie tę samą czer­wień, któ­ra powta­rza­ła­by się w każ­dym swym egzem­pla­rzu.

New­ral­gicz­nym punk­tem oka­zu­je się podo­bień­stwo, któ­re jest koniecz­ne, aby wyja­śnić powią­za­nie mię­dzy róż­ny­mi przy­pad­ka­mi indy­wi­du­al­nych czer­wie­ni. Otóż podo­bień­stwo jest rela­cją, a rela­cje to – z onto­lo­gicz­ne­go punk­tu widze­nia – coś takie­go jak wła­sno­ści, tyle że posia­da­ne nie przez jed­ne­go, lecz przez parę (lub więk­szą gru­pę) nosi­cie­li. Wła­sność bycia czer­wo­nym jest posia­da­na – lub, jak się facho­wo mówi, egzem­pli­fi­ko­wa­na – przez poje­dyn­czy przed­miot (np. pomi­dor), nato­miast rela­cja bycia więk­szym jest egzem­pli­fi­ko­wa­na przez parę przed­mio­tów (np. przez parę: Mar­cin Gortat/Adam Małysz). W sto­sun­ku do rela­cji powta­rza­ją się pyta­nia, któ­re sta­wia­my w odnie­sie­niu do wła­sno­ści, w szcze­gól­no­ści pyta­nie o to, czy są one uni­wer­sa­lia­mi, czy indy­wi­du­ami.

Jaka była­by więc odpo­wiedź zwo­len­ni­ka indy­wi­du­al­nych wła­sno­ści? Mógł­by on uznać, że podo­bień­stwo to uni­wer­sa­le powta­rza­ją­ce się dla każ­dej pary podob­nych wła­sno­ści. To jed­nak było­by posta­wą nie­kon­se­kwent­ną. Jeśli już wpro­wa­dza­my uni­wer­sa­lia do nasze­go sys­te­mu, to lepiej to zro­bić pię­tro niżej i uznać, że wła­sno­ści takie jak bycie czer­wo­nym są już uni­wer­sa­lia­mi. Wów­czas w ogó­le nie będzie­my potrze­bo­wa­li rela­cji podo­bień­stwa, bo jed­ność mię­dzy przy­pad­ka­mi tej samej wła­sno­ści zosta­nie zapew­nio­na auto­ma­tycz­nie. Ta odpo­wiedź pro­wa­dzi zatem do teo­rii wła­sno­ści jako uni­wer­sa­liów.

Inna odpo­wiedź to uzna­nie, że rów­nież podo­bień­stwo jest indy­wi­du­al­ną rela­cją, a zatem jest tyle podo­bieństw, ile par podob­nych wła­sno­ści. Tu jed­nak poja­wia się pyta­nie, co zapew­nia jed­ność tym wszyst­kim przy­pad­kom podo­bień­stwa (co czy­ni je wszyst­kie podo­bień­stwa­mi), i odpo­wie­dzią może być jedy­nie powo­ła­nie się na kolej­ne podo­bień­stwo wyż­sze­go stop­nia. Jak moż­na się domy­ślać, łań­cuch ten nie skoń­czy się nigdy, co sta­wia nas w bar­dzo nie­kom­for­to­wej sytu­acji, któ­rą filo­zo­fo­wie nazy­wa­ją „nie­skoń­czo­nym regre­sem”.

Konkluzja?

Choć ten krót­ki prze­gląd pro­ble­ma­ty­ki zda­je się suge­ro­wać, że zwo­len­nik uni­wer­sa­liów wygry­wa bata­lię, jest to wnio­sek uprosz­czo­ny. To praw­da, że z punk­tu widze­nia pro­sto­ty wyja­śnie­nia ma on naj­bar­dziej kom­for­to­wą sytu­ację. Jed­nak wią­że się to z tym, że pro­po­nu­je on też boga­tą onto­lo­gię, czy­li przyj­mu­je – oprócz ist­nie­nia przed­mio­tów indy­wi­du­al­nych (pomi­dor) – tak­że ist­nie­nie uni­wer­sa­liów (czer­wie­ni czy okrą­gło­ści). Kry­ty­cy teo­rii uni­wer­sa­liów będą zaś twier­dzić, że przed­mio­ty ogól­ne są nie do przy­ję­cia, nie­za­leż­nie od tego, jak pro­ste wyja­śnie­nia nam ofe­ru­ją.


Arka­diusz Chru­dzim­ski — Pro­fe­sor Uni­wer­sy­te­tu Szcze­ciń­skie­go. Zaj­mu­je się onto­lo­gią, epi­ste­mo­lo­gią, teo­rią inten­cjo­nal­no­ści oraz histo­rią sze­ro­ko rozu­mia­nej tra­dy­cji bren­ta­now­skiej. Jest współ­wy­daw­cą nowej edy­cji dzieł Bren­ta­na (Säm­tli­che veröf­fen­tlich­te Schri­ften) oraz serii filo­zo­ficz­nej Phe­no­me­no­lo­gy and Mind (obie serie w wydaw­nic­twie De Gruy­ter). W cza­sie wol­nym lubi podró­żo­wać, foto­gra­fo­wać i słu­chać muzy­ki.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Ilu­stra­cja: Mal­wi­na Ada­szek

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • Dla­cze­go autor pisze: “Wyobraź­my sobie czer­wo­ny pomi­dor”?, zamiast “Wyobraź­my sobie czer­wo­ne­go pomi­do­ra”. Co to za nowo­mo­wa? Język pol­skich seria­li para­do­ku­men­tal­nych?

Reklama

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy