Artykuł Ontologia

Arkadiusz Chrudzimski: Spór o uniwersalia

Spór o uniwersalia dotyczy pytania, czy w naszym świecie – obok przedmiotów indywidualnych (indywiduów), takich jak kamienie czy budynki mieszkalne – istnieją również przedmioty ogólne, czyli tak zwane uniwersalia. Kandydatami na uniwersalia są tu przede wszystkim własności, takie jak bycie czerwonym czy kulistym.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 3 (15), s. 12–14. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Indywidualność i konkretność

Wyobraźmy sobie czer­wony pomi­dor. Gdy mówimy, że pomi­dor jest przed­miotem indy­wid­u­al­nym, mamy na myśli to, że jest on niepow­tarzal­ny. Ten sam pomi­dor nie może być dany w wielu egzem­plarzach. Wprawdzie może­my sobie wyobraz­ić „taki sam”, czyli bard­zo podob­ny pomi­dor, ale będzie on zawsze tylko taki sam, a nigdy nie będzie tym samym indy­widu­um. Kiedy z kolei twierdz­imy, że jest on przed­miotem konkret­nym (konkretem), mamy na myśli to, że jest on w pewien sposób „kom­plet­ny” i w tym sen­sie ist­nieje nieza­leżnie od resz­ty przed­miotów. Aby uch­wycić dokład­niej, na czym pole­ga ta indy­wid­u­al­ność i konkret­ność, zestawmy pomi­dor z czymś, co było­by abstrak­cyjne i ogólne.

Abstrakcyjność

Zaczni­jmy od abstrak­cyjnoś­ci. Otóż w pomi­dorze wyróżnić może­my wiele różnego rodza­ju częś­ci. Najłatwiej pomyśleć o częś­ci­ach, takich jak skór­ka czy pest­ki, które może­my real­nie odd­zielić. Jeśli wyciąg­niemy pest­ki i położymy obok na desce, będziemy mieli po pros­tu grupę małych konkret­nych przed­miotów. To, że były one przestrzen­nie połąc­zone w jed­ną całość, nie ma tutaj więk­szego znaczenia.

Zauważmy jed­nak, że pomi­dor dzielić moż­na także na inne sposo­by. Zami­ast o skórce i pestkach mówić może­my o jego bar­wie czy ksz­tał­cie. W języku potocznym nie mówimy tu zwyk­le o częś­ci­ach, lecz raczej o włas­noś­ci­ach przed­mio­tu. Takie ele­men­ty różnią się od pestek i skór­ki tym, że nie da się ich real­nie odd­zielić. Może­my je wyi­zolować jedynie w myślach, poprzez oper­ację abstrakcji. Dlat­ego nazy­wane są one przed­mio­ta­mi abstrak­cyjny­mi.

Ogólność

Prze­jdźmy ter­az do poję­cia ogól­noś­ci. Jak powiedzieliśmy, ma ono być prze­ci­w­staw­ione indy­wid­u­al­noś­ci rozu­mi­anej jako onto­log­icz­na niepow­tarzal­ność. Uni­w­er­salia są zatem prze­ci­wieńst­wem indy­widuów w tym sen­sie, że uni­w­er­sale (np. czer­wień czy kolis­tość) może być obec­ne w wielu indy­wid­u­ach. Czy może­my sobie wyobraz­ić takie rzeczy? Pomyślmy o włas­noś­ci­ach przed­miotów, które przy­wołal­iśmy powyżej. Pamię­tamy, że kiedy wprowadza­l­iśmy poję­cie indy­widu­um, powiedzieliśmy, że ten sam pomi­dor nie może być dany w wielu egzem­plarzach. Może­my najwyżej wyobraz­ić sobie „taki sam” (ale indy­wid­u­al­nie różny) pomi­dor. Cóż jed­nak znaczyło­by, że dwa pomi­do­ry są takie same? Otóż znaczyło­by to, że miały­by one tę samą bar­wę, ten sam ksz­tałt, tę samą masę itd. Jed­nym słowem to, że miały­by dokład­nie te same włas­noś­ci.

Z tego powodu niek­tórzy filo­zo­fowie twierdzą, że o ile pomi­do­ry i krzesła są przed­mio­ta­mi niepow­tarzal­ny­mi, o tyle ich ksz­tał­ty czy bar­wa mogą wys­tąpić w wielu różnych indy­wid­u­ach jako iden­ty­czne. Jeśli trzy pomi­do­ry są czer­wone, wów­czas zwolen­nik uni­w­er­sal­iów powie, że ta sama włas­ność czer­wieni pow­tarza się w trzech odręb­nych indy­wid­u­ach. Włas­noś­ci były­by zatem przed­mio­ta­mi ogól­ny­mi.

Nominaliści i konceptualiści

Wśród filo­zofów zabier­a­ją­cych głos w sporze o uni­w­er­salia zna­j­du­je się radykalna gru­pa, która twierdzi, że wszys­tko to, o czym mówiliśmy powyżej, doty­czy nie tyle przed­miotów w świecie poza nami, co raczej naszego sposobu mówienia i myśle­nia o świecie. Przed­staw­iciel takiego poglą­du nie powie zatem, że w świecie zna­j­du­ją się czer­wone pomi­do­ry i że posi­ada­ją one takie włas­noś­ci jak czer­wień czy obły ksz­tałt. Zami­ast tego stwierdzi, że posi­adamy sys­tem poję­ciowy, który pozwala nam „pokroić” uni­w­er­sum (zbiór wszys­t­kich przed­miotów) w ten sposób, że może­my for­mułować i uza­sad­ni­ać twierdzenia o pomi­do­rach i ich kolorach. Według tych filo­zofów, mówiąc o włas­noś­ci­ach takich jak np. czer­wień, czyli takich, które może­my orzekać o wielu przed­mio­tach, mówimy o włas­noś­ci­ach sys­te­mu poję­ciowego. W zależnoś­ci od tego, czy sys­tem ten jest odw­zorowany w języku, czy w myśli (umyśle), wyz­naw­cy takiego poglą­du nazy­wani są nom­i­nal­is­ta­mi bądź kon­cep­tu­al­is­ta­mi.

Zbiory przedmiotów podobnych

Ta radykalna kon­cepc­ja ma jed­nak swo­je prob­le­my. Zwyk­le sądz­imy, że zas­tosowanie naszych pojęć uza­leżnione jest od natu­ry tego, do czego je odnosimy. Nazwanie czegoś pomi­dorem jest właś­ci­we, gdy to coś rzeczy­wiś­cie jest pomi­dorem, a zas­tosowanie danego poję­cia do wielu przed­miotów jest uza­sad­nione wtedy, gdy tworzą one zbiór przed­miotów podob­nych. Kry­ty­cy nom­i­nal­iz­mu i kon­cep­tu­al­iz­mu upier­a­ją się zatem, że nie da się całej struk­tu­ry onto­log­icznej prze­nieść do naszego języ­ka czy myśli. Musimy przyjąć co najm­niej to, że uni­w­er­sum dzieli się na zbio­ry przed­miotów podob­nych.

Zwolennicy własności indywidualnych

Kłopo­ty pojaw­ia­ją się jed­nak, gdy zas­tanow­imy się nad poję­ciem podobieńst­wa, które pojaw­iło się w ostat­nim zda­niu. Wyobraźmy sobie, że na stole leży des­ka do kro­je­nia, na niej pomi­dor oraz nóż, obok zaś, poza deską, jeszcze dwa pomi­do­ry i cytry­na. Spróbu­jmy z przed­miotów zna­j­du­ją­cych się na stole wskazać na zbiór przed­miotów podob­nych. Zapewne wskaże­my na trzy pomi­do­ry. Po krótkim zas­tanowie­niu zauważymy jed­nak, że to nie jedy­na opc­ja. Trzy pomi­do­ry są do siebie podob­ne, bo są pomi­do­ra­mi, jed­nak pomi­dor i nóż są do siebie podob­ne, bo leżą na desce, dwa pomi­do­ry i cytry­na są do siebie podob­ne, bo leżą poza deską, a wszys­tkie przed­mio­ty na stole są do siebie podob­ne, bo każdy z nich waży mniej niż osiem kilo…

Widz­imy zatem, że mówie­nie po pros­tu o podobieńst­wie jest jałowe. Każde dwa przed­mio­ty w uni­w­er­sum są podob­ne pod jakimś wzglę­dem. Aby wyróżnić intere­su­jące zbio­ry przed­miotów podob­nych, trze­ba zatem mówić o podobieńst­wie pod wzglę­dem bar­wy, ksz­tał­tu, położe­nia. Te względy jed­nak to nic innego jak włas­noś­ci. Kry­tyk pode­jś­cia teo­ri­omno­goś­ciowego powie zatem, że seg­re­gac­ja świa­ta za pomocą zbiorów nie wystar­czy, gdyż pod­stawą takiej seg­re­gacji muszą być włas­noś­ci real­nie posi­adane przez przed­mio­ty należące do wyróżnionych grup.

Jeśli jed­nak chodzi o te włas­noś­ci, to nie muszą być one uni­w­er­salia­mi. Może­my przyjąć, że są one indy­wid­u­alne, a zatem różne w różnych przed­mio­tach jed­nos­tkowych. Tym, co wiąże wszys­tkie czer­wie­nie wys­tępu­jące w różnych przed­mio­tach jed­nos­tkowych, jest podobieńst­wo, jakie między owy­mi czer­wieni­a­mi zachodzi. Warto przy tym zauważyć, że nie pow­tarza się tu prob­lem, z którym mieliśmy do czynienia poprzed­nio. Dwie czer­wie­nie mogą być podob­ne tylko pod jed­nym wzglę­dem – pod wzglę­dem bar­wy. Włas­noś­ci były­by zatem abstrak­cyjny­mi indy­wid­u­a­mi, real­nie zawarty­mi w swoich konkret­nych nosi­cielach.

Zwolennicy uniwersaliów

Jed­nak również teo­ria indy­wid­u­al­nych włas­noś­ci spraw­ia pewne kłopo­ty. Niek­tórzy argu­men­tu­ją, że aby ich uniknąć, trze­ba uznać włas­noś­ci za uni­w­er­salia. Zgod­nie z tym uję­ciem wszys­tkie czer­wone rzeczy posi­adały­by zatem dokład­nie tę samą czer­wień, która pow­tarza­ła­by się w każdym swym egzem­plarzu.

Newral­gicznym punk­tem okazu­je się podobieńst­wo, które jest konieczne, aby wyjaśnić pow­iązanie między różny­mi przy­pad­ka­mi indy­wid­u­al­nych czer­wieni. Otóż podobieńst­wo jest relacją, a relac­je to – z onto­log­icznego punk­tu widzenia – coś takiego jak włas­noś­ci, tyle że posi­adane nie przez jed­nego, lecz przez parę (lub więk­szą grupę) nosi­cieli. Włas­ność bycia czer­wonym jest posi­adana – lub, jak się fachowo mówi, egzem­pli­fikowana – przez poje­dynczy przed­miot (np. pomi­dor), nato­mi­ast relac­ja bycia więk­szym jest egzem­pli­fikowana przez parę przed­miotów (np. przez parę: Marcin Gortat/Adam Małysz). W sto­sunku do relacji pow­tarza­ją się pyta­nia, które staw­iamy w odniesie­niu do włas­noś­ci, w szczegól­noś­ci pytanie o to, czy są one uni­w­er­salia­mi, czy indy­wid­u­a­mi.

Jaka była­by więc odpowiedź zwolen­ni­ka indy­wid­u­al­nych włas­noś­ci? Mógł­by on uznać, że podobieńst­wo to uni­w­er­sale pow­tarza­jące się dla każdej pary podob­nych włas­noś­ci. To jed­nak było­by postawą niekon­sek­went­ną. Jeśli już wprowadza­my uni­w­er­salia do naszego sys­te­mu, to lep­iej to zro­bić piętro niżej i uznać, że włas­noś­ci takie jak bycie czer­wonym są już uni­w­er­salia­mi. Wów­czas w ogóle nie będziemy potrze­bowali relacji podobieńst­wa, bo jed­ność między przy­pad­ka­mi tej samej włas­noś­ci zostanie zapewniona automaty­cznie. Ta odpowiedź prowadzi zatem do teorii włas­noś­ci jako uni­w­er­sal­iów.

Inna odpowiedź to uznanie, że również podobieńst­wo jest indy­wid­u­al­ną relacją, a zatem jest tyle podobieństw, ile par podob­nych włas­noś­ci. Tu jed­nak pojaw­ia się pytanie, co zapew­nia jed­ność tym wszys­tkim przy­pad­kom podobieńst­wa (co czyni je wszys­tkie podobieńst­wa­mi), i odpowiedz­ią może być jedynie powołanie się na kole­jne podobieńst­wo wyższego stop­nia. Jak moż­na się domyślać, łańcuch ten nie skończy się nigdy, co staw­ia nas w bard­zo niekom­for­towej sytu­acji, którą filo­zo­fowie nazy­wa­ją „nieskońc­zonym regre­sem”.

Konkluzja?

Choć ten krót­ki przegląd prob­lematy­ki zda­je się sug­erować, że zwolen­nik uni­w­er­sal­iów wygry­wa batal­ię, jest to wniosek uproszc­zony. To praw­da, że z punk­tu widzenia pros­to­ty wyjaśnienia ma on najbardziej kom­for­tową sytu­ację. Jed­nak wiąże się to z tym, że pro­ponu­je on też bogatą ontologię, czyli przyj­mu­je – oprócz ist­nienia przed­miotów indy­wid­u­al­nych (pomi­dor) – także ist­nie­nie uni­w­er­sal­iów (czer­wieni czy okrągłoś­ci). Kry­ty­cy teorii uni­w­er­sal­iów będą zaś twierdz­ić, że przed­mio­ty ogólne są nie do przyję­cia, nieza­leżnie od tego, jak proste wyjaśnienia nam ofer­u­ją.


Arka­diusz Chrudz­im­s­ki — Pro­fe­sor Uni­w­er­syte­tu Szczecińskiego. Zaj­mu­je się ontologią, epis­te­mologią, teorią intencjon­al­noś­ci oraz his­torią sze­roko rozu­mi­anej trady­cji brentanowskiej. Jest współwydaw­cą nowej edy­cji dzieł Brentana (Sämtliche veröf­fentlichte Schriften) oraz serii filo­zoficznej Phe­nom­e­nol­o­gy and Mind (obie serie w wydawnictwie De Gruyter). W cza­sie wol­nym lubi podróżować, fotografować i słuchać muzy­ki.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Ilus­trac­ja: Mal­wina Adaszek

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • Dlaczego autor pisze: “Wyobraźmy sobie czer­wony pomi­dor”?, zami­ast “Wyobraźmy sobie czer­wonego pomi­do­ra”. Co to za nowom­owa? Język pol­s­kich seri­ali paradoku­men­tal­nych?

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy