Artykuł Estetyka

Artur Szutta: Dzieła sztuki, piękno i pieniądze?

Intuicyjnie wydaje się, że jeśli dwa przedmioty są identyczne pod względem ich fizycznej budowy, to muszą być takie same pod każdym innym względem. Na przykład jeśli dwa mózgi są idealnie takie same pod względem ich struktury i biologicznego materiału, to ich wewnętrzne myśli, pamięć, osobowość itd. również muszą być identyczne. Czy to samo możemy powiedzieć o dziełach sztuki?

Najnowszy numer: Kim jest osoba?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 1 sierpnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2018 nr 1 (19), s. 32–33. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku  PDF.


Frank

Pewnego dnia, przez gwiezdne wia­try z kos­micznych czeluś­ci odległych galak­tyk przyg­nany, przy­wędrował na Ziemię kos­miczny rozbitek. Miał imię, ale dla nas, ludzi, jest ono nie do wypowiedzenia, wyma­ga bowiem wyt­warza­nia dźwięków o takich częs­totli­woś­ci­ach i w tak krótkim cza­sie, że ani nasze aparaty głosowe nie są go w stanie wypowiedzieć, ani nasze uszy usłyszeć. Dlat­ego nazwę go tutaj zna­jo­mo brzmią­cym imie­niem „Frank”.

Frank był robot­em obdar­zonym zarówno sztuczną inteligencją, jak i pewną umiejęt­noś­cią, która wciąż pozosta­je poza zasięgiem ludz­kich tech­nologii. Potrafił ide­al­nie kopi­ować dowolne przed­mio­ty. Wystar­czyło, że „spo­jrzał” swoi­mi sen­so­ra­mi, powiedzmy, na ciastko sąsi­a­da w restau­racji, a za chwilę między jego kończy­na­mi, podob­ny­mi do rąk orang­utana, mate­ri­al­i­zował się smakołyk taki sam pod każdym wzglę­dem: budowy ato­m­owej, zapachu, jak i cud­ownego smaku (pod warunk­iem, że ory­gi­nał rzeczy­wiś­cie cud­own­ie smakował).

Pragnienie fortuny

Frank nie jadał jed­nak ciastek, ale miał nieod­partą potrze­bę gro­madzenia pieniędzy, być może pow­stałą pod wpły­wem szkodli­wego promieniowa­nia kos­micznego, gdy przez długie lata tułał się pozbaw­iony energii w kos­micznych przest­worzach. Mógł­by ktoś zapy­tać, co w takim razie stało­by mu na przeszkodzie w real­iza­cji tego „prag­nienia” (piszę to słowo w cud­zysłowie, ponieważ nikt nie prze­badał natu­ry potrze­by Fran­ka, zatem nie wiemy, czy to rzeczy­wiś­cie było prag­nie­nie, czy tylko pewien instynkt tech­no­log­iczny albo jeszcze inna fizy­cz­na deter­mi­nac­ja), prze­cież mógł­by sobie kopi­ować pieniądze do woli, tak jak ciastecz­ka i inne przed­mio­ty. Otóż nie mógł! Jego twór­cy, kimkol­wiek byli (sam Frank tego nie pamię­tał), wprowadzili do jego opro­gramowa­nia kil­ka twardych (czyli nieda­ją­cych się ani mody­fikować, ani wye­lim­i­nować) praw, z których jed­no zabra­ni­ało Frankowi dokony­wa­nia jakichkol­wiek oszustw, a drukowanie pieniędzy bez auto­ryza­cji władz było­by oszust­wem.

Ostate­cznie udało mu się zbić wielką for­tunę jako spec­jal­iś­cie od kopi­owa­nia niezwyk­le drogich (bo trud­nych do wyt­worzenia) przed­miotów w skali nano wyko­rzysty­wanych w medy­cynie, tech­nolo­giach kos­micznych czy elek­tron­ice kwan­towej. Począt­ki jed­nak nie były łatwe.

Skopiowane piękno

Jed­nym z pier­wszych pomysłów Fran­ka na zdoby­cie for­tuny było wyt­warzanie, a raczej kopi­owanie najz­namien­it­szych dzieł sztu­ki. Frank odkrył, że na aukc­jach niek­tóre obrazy najwięk­szych mis­trzów były sprzedawane za mil­iony dolarów. Pomyślał sobie – prze­cież potrafię odt­worzyć takie dzieło sztu­ki w najm­niejszym detalu, nawet na poziomie sub­ato­mowym. Jeśli te sprzedawane na aukcji obrazy są takie dro­gie, to zgod­nie z zasadą super­we­niencji (o której przeczy­tał w jed­nej z filo­zoficznych ksiąg Ziemi­an) każdy inny przed­miot, który jest od tych dzieł fizy­cznie nieo­dróż­nial­ny, musi również być niezwyk­le cen­ny. Wprawdzie przeszła mu przez jego kos­miczne neu­rony myśl, że gdy zami­ast jed­nego dzieła sztu­ki będą dwa takie same, zgod­nie z zasada­mi ekonomii wartość ory­gi­nału spad­nie, a tym samym wartość kopii nie będzie tak duża. Jed­nak nawet gdy­by wartość ta spadła o połowę, to i tak była­by to spo­ra suma, warta zachodu.

Nieste­ty, kiedy ludzie pytali, czy sprzedawany im obraz jest ory­gi­nal­ny, Frank zgod­nie z prawdą odpowiadał, że jest to rezul­tat doskon­ałej metody kopi­owa­nia. Wów­czas jego rozmów­cy już nie byli chęt­ni do płace­nia tak wiel­kich kwot. – Prze­cież te „kopie” są tak samo piękne jak „ory­gi­nał”! – przekony­wał. – Czy nie zasługu­ją na taką samą wartość pieniężną? Czyż­by ludzie nie czy­tali dzieł swoich włas­nych mędr­ców i nie wiedzieli, co głosi zasa­da super­we­niencji?

Czy tylko piękno?

Pewnego razu, próbu­jąc sprzedać kopię Nar­o­dzin Wenus San­dro Bot­ti­cel­lego jakiemuś kone­serowi sztu­ki, zapy­tał wprost: – Czyż to nie za pię­kno cen­imy obrazy? I jeśli mamy dwa nieo­dróż­nialne mal­owidła pod wzglę­dem fak­tu­ry i składu, i wszel­kich struk­tur materii, to gdy jeden jest piękny, czyż dru­gi z nich nie jest równie piękny? I gdy jeden jest wart mil­ion, to czy i drugiemu nie przysługu­je taka sama wartość? – Owszem – odparł z uśmiechem koneser. – Są równie piękne! Ale kto powiedzi­ał, że liczy się tylko pię­kno?


Artur Szut­ta – Filo­zof, pra­cown­ik Uni­w­er­syte­tu Gdańskiego, spec­jal­izu­je się w filo­zofii społecznej, etyce i metae­tyce. Jego pas­je to przyrządzanie smacznych potraw, nau­ka języków obcych (obec­nie węgier­skiego i chińskiego), chodze­nie po górach i gra w piłkę nożną.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Ilus­trac­ja: Rus­lan Gilman­shin

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Wesprzyj nasz projekt

Polecamy