Artykuł

Artur Szutta: Eleutheria

Debatujemy dziś o tym, co począć w obliczu napływającej rzeszy uchodźców z Bliskiego Wschodu, Magrebu i Azji. Proponuję rozważyć ten problem w ramach eksperymentu myślowego, którego bohaterami są mieszkańcy małej wyspy Eleutherii.

Najnowszy numer: Esencja piękna

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 24 stycznia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filozofuj” 2016 nr 7, s. 29–30. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Narada

Z najwyższego wzgórza niewielkiej wyspy Eleutherii, leżącej pośrodku Wielkiego Morza, Pierwszy Obywatel obserwował w towarzystwie członków rządu setki czarnych punkcików powoli zbliżających się do brzegu. Były to małe łodzie mieszkańców odległej Ipodulozji, uciekających przed pożogą wojenną, która ogarnęła ich wyspę. Jeszcze tego samego dnia Pierwszy Obywatel zwołał Wielką Radę, aby wspólnie postanowić, co robić w obliczu zbliżającej się fali uchodźców.

Głos Deontologusa

Jako pierwszy głos w dyskusji zabrał Deontologus, minister uczciwości. Podkreślał z mocą, że Ipodulozyjczycy to tacy sami ludzie jak Eleutheryjczycy, znajdujący się w wielkiej potrzebie, wobec czego obowiązkiem Rządu Eleutherii jest przyjąć tych biedaków, dać im schronienie i środki konieczne do godnego życia. Trzeba dodać, że Eleutheria była wyspą bogatą, jej mieszkańcy bowiem słynęli z przedsiębiorczości i mądrości praktycznej.

– Trzymając Ipodulozyjczyków z dala od wyspy – argumentował dalej Deontologus – skazalibyśmy ich prawdopodobnie na śmierć, a przynajmniej niepewną tułaczkę. Inne wyspy na Wielkim Morzu nie są tak bogate jak Eleutheria, poza tym wiele z nich już przyjęło dużą liczbę uchodźców. Powinniśmy się wstydzić, że w ogóle zastanawiamy się nad tym, co robić, zamiast z otwartymi ramionami witać na brzegach Eleutherii naszych bliźnich. Zamknięcie przed nimi granic naszej bogatej ojczyzny byłoby taką samą niesprawiedliwością jak ta, którą popełnili nasi przodkowie, utrzymując podział na kasty, kiedy to wyższe kasty nie dopuszczały do swojego uprzywilejowanego grona członków kast niższych, skazując ich tym samym na nędzną wegetację. Przecież teraz – dodał na koniec minister uczciwości – chlubimy się tym, że Eleutheria to wyspa równości i wolności wszystkich jej mieszkańców. Sprzeniewierzymy się wszystkim naszym ideałom, jeśli nie przyjmiemy jak braci i nie pozwolimy zamieszkać pośród nas tym biednym Ipodulozyjczykom.

Kontrargumenty Fronezikosa

Wielu członków rady kiwało ze zrozumieniem głowami, wówczas jednak wstał i przemówił Fronezikos, minister roztropności. – Przemawia przez ciebie, drogi Deontologusie, głos współczucia i sprawiedliwości. Nie sposób odmówić ci racji, ale nie są to jedyne racje, które musimy tutaj rozważyć, bowiem nie tylko tu o los nieszczęsnych Ipodulozyjczyków chodzi, ale i o nasz los i przyszłość Eleutherii. Zważcie, drodzy Eleutheryjczycy, że ci biedni uciekinierzy reprezentują cywilizację zupełnie odmienną od naszej, w której wiele cech naszej liberalnej kultury uważa się za obrazę Boga i jego sług. Pośród Eleutheryjczyków wielu wyznaje różne religie, są i tacy, którzy w żadnych bogów nie wierzą. Na Ipodulozji tak za ateizm, jak i za porzucenie tamtejszej wiary na rzecz innej karzą śmiercią. Ubiór naszych niewiast uważany jest przez nich za gorszący i zasługujący na karę, z fizycznymi karami włącznie.

Szpiedzy moi donoszą także, że stosunek Ipodulozyjczyków do nas jest pogardliwy, nie cenią naszej wolności, demokracji, za to przyciąga ich do nas nasze bogactwo. Do mych uszu dotarły także informacje, że pośród uciekinierów większość to nie ludzie uciekający przed śmiercią i nędzą, ale tacy, którzy szukają jedynie łatwiejszego życia. Są też i tacy, którzy niczym wilk w owczej skórze ukrywają się w tym tłumie, żołnierze tamtejszego samozwańczego tyrana, który marzy o tym, aby podbić dla swojego boga cały świat. Jeśli ich wszystkich tu wpuścimy, zgotujemy sobie los Ipodulozji, los konfliktów i wojen, które wyniszczą nasz kraj, a wolność jego mieszkańców uczynią niepewną.

Co robić?

Debata trwała jeszcze długo w noc. Przemawiali zarówno zwolennicy przyjęcia Ipodulozyjczyków, jak i zwolennicy ich odprawienia. Niektórzy sugerowali, że może nie należy nadawać uciekinierom pełnych praw obywatelskich, a jedynie trzymać ich tu czas jakiś, aż będą mogli wrócić do swoich domów. Inni twierdzili, że to byłoby wbrew prawom Eleutherii, które nakazują każdemu zamieszkałemu w jej granicach przypisywać pełne prawa obywatelskie, w tym prawo głosu na zgromadzeniach. Jeszcze inni utrzymywali, że w ten sposób pewnego dnia, zważywszy na fakt, że Ipodulozyjczykom rodzi się więcej dzieci niż Eleutheryjczykom, będą oni w stanie jako równoprawni obywatele demokratycznymi metodami narzucić swój styl życia, grzebiąc tym samym wartości, którymi chlubi się dziś Eleutheria. – Co robić? – rozmyślał gorączkowo Pierwszy Obywatel. – Może poprosić o radę wieszczkę, której duch podobno odwiedza tajemniczy świat czytelników „Filozofuj!”? Czy w ich mądrości ostatnia nadzieja? Jaką radę dadzą Eleutheryjczykom?


Artur Szutta – Filozof, pracownik Uniwersytetu Gdańskiego, specjalizuje się w filozofii społecznej, etyce i metaetyce. Jego pasje to przyrządzanie smacznych potraw, nauka języków obcych (obecnie węgierskiego), chodzenie po górach i gra w piłkę nożną.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 PolskaW pełnej wersji graficznej można go przeczytać > tutaj.

< Powrót do spisu treści numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy