Artykuł

Artur Szutta: Eleutheria

Debatujemy dziś o tym, co począć w obliczu napływającej rzeszy uchodźców z Bliskiego Wschodu, Magrebu i Azji. Proponuję rozważyć ten problem w ramach eksperymentu myślowego, którego bohaterami są mieszkańcy małej wyspy Eleutherii.

Najnowszy numer: Zrozumieć emocje

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 4 sierpnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 7, s. 29–30. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Narada

Z naj­wyż­sze­go wzgó­rza nie­wiel­kiej wyspy Eleu­the­rii, leżą­cej pośrod­ku Wiel­kie­go Morza, Pierw­szy Oby­wa­tel obser­wo­wał w towa­rzy­stwie człon­ków rzą­du set­ki czar­nych punk­ci­ków powo­li zbli­ża­ją­cych się do brze­gu. Były to małe łodzie miesz­kań­ców odle­głej Ipo­du­lo­zji, ucie­ka­ją­cych przed pożo­gą wojen­ną, któ­ra ogar­nę­ła ich wyspę. Jesz­cze tego same­go dnia Pierw­szy Oby­wa­tel zwo­łał Wiel­ką Radę, aby wspól­nie posta­no­wić, co robić w obli­czu zbli­ża­ją­cej się fali uchodźców.

Głos Deontologusa

Jako pierw­szy głos w dys­ku­sji zabrał Deon­to­lo­gus, mini­ster uczci­wo­ści. Pod­kre­ślał z mocą, że Ipo­du­lo­zyj­czy­cy to tacy sami ludzie jak Eleu­the­ryj­czy­cy, znaj­du­ją­cy się w wiel­kiej potrze­bie, wobec cze­go obo­wiąz­kiem Rzą­du Eleu­the­rii jest przy­jąć tych bie­da­ków, dać im schro­nie­nie i środ­ki koniecz­ne do god­ne­go życia. Trze­ba dodać, że Eleu­the­ria była wyspą boga­tą, jej miesz­kań­cy bowiem sły­nę­li z przed­się­bior­czo­ści i mądro­ści praktycznej.

– Trzy­ma­jąc Ipo­du­lo­zyj­czy­ków z dala od wyspy – argu­men­to­wał dalej Deon­to­lo­gus – ska­za­li­by­śmy ich praw­do­po­dob­nie na śmierć, a przy­naj­mniej nie­pew­ną tułacz­kę. Inne wyspy na Wiel­kim Morzu nie są tak boga­te jak Eleu­the­ria, poza tym wie­le z nich już przy­ję­ło dużą licz­bę uchodź­ców. Powin­ni­śmy się wsty­dzić, że w ogó­le zasta­na­wia­my się nad tym, co robić, zamiast z otwar­ty­mi ramio­na­mi witać na brze­gach Eleu­the­rii naszych bliź­nich. Zamknię­cie przed nimi gra­nic naszej boga­tej ojczy­zny było­by taką samą nie­spra­wie­dli­wo­ścią jak ta, któ­rą popeł­ni­li nasi przod­ko­wie, utrzy­mu­jąc podział na kasty, kie­dy to wyż­sze kasty nie dopusz­cza­ły do swo­je­go uprzy­wi­le­jo­wa­ne­go gro­na człon­ków kast niż­szych, ska­zu­jąc ich tym samym na nędz­ną wege­ta­cję. Prze­cież teraz – dodał na koniec mini­ster uczci­wo­ści – chlu­bi­my się tym, że Eleu­the­ria to wyspa rów­no­ści i wol­no­ści wszyst­kich jej miesz­kań­ców. Sprze­nie­wie­rzy­my się wszyst­kim naszym ide­ałom, jeśli nie przyj­mie­my jak bra­ci i nie pozwo­li­my zamiesz­kać pośród nas tym bied­nym Ipodulozyjczykom.

Kontrargumenty Fronezikosa

Wie­lu człon­ków rady kiwa­ło ze zro­zu­mie­niem gło­wa­mi, wów­czas jed­nak wstał i prze­mó­wił Fro­ne­zi­kos, mini­ster roz­trop­no­ści. – Prze­ma­wia przez cie­bie, dro­gi Deon­to­lo­gu­sie, głos współ­czu­cia i spra­wie­dli­wo­ści. Nie spo­sób odmó­wić ci racji, ale nie są to jedy­ne racje, któ­re musi­my tutaj roz­wa­żyć, bowiem nie tyl­ko tu o los nie­szczę­snych Ipo­du­lo­zyj­czy­ków cho­dzi, ale i o nasz los i przy­szłość Eleu­the­rii. Zważ­cie, dro­dzy Eleu­the­ryj­czy­cy, że ci bied­ni ucie­ki­nie­rzy repre­zen­tu­ją cywi­li­za­cję zupeł­nie odmien­ną od naszej, w któ­rej wie­le cech naszej libe­ral­nej kul­tu­ry uwa­ża się za obra­zę Boga i jego sług. Pośród Eleu­the­ryj­czy­ków wie­lu wyzna­je róż­ne reli­gie, są i tacy, któ­rzy w żad­nych bogów nie wie­rzą. Na Ipo­du­lo­zji tak za ate­izm, jak i za porzu­ce­nie tam­tej­szej wia­ry na rzecz innej karzą śmier­cią. Ubiór naszych nie­wiast uwa­ża­ny jest przez nich za gor­szą­cy i zasłu­gu­ją­cy na karę, z fizycz­ny­mi kara­mi włącznie.

Szpie­dzy moi dono­szą tak­że, że sto­su­nek Ipo­du­lo­zyj­czy­ków do nas jest pogar­dli­wy, nie cenią naszej wol­no­ści, demo­kra­cji, za to przy­cią­ga ich do nas nasze bogac­two. Do mych uszu dotar­ły tak­że infor­ma­cje, że pośród ucie­ki­nie­rów więk­szość to nie ludzie ucie­ka­ją­cy przed śmier­cią i nędzą, ale tacy, któ­rzy szu­ka­ją jedy­nie łatwiej­sze­go życia. Są też i tacy, któ­rzy niczym wilk w owczej skó­rze ukry­wa­ją się w tym tłu­mie, żoł­nie­rze tam­tej­sze­go samo­zwań­cze­go tyra­na, któ­ry marzy o tym, aby pod­bić dla swo­je­go boga cały świat. Jeśli ich wszyst­kich tu wpu­ści­my, zgo­tu­je­my sobie los Ipo­du­lo­zji, los kon­flik­tów i wojen, któ­re wynisz­czą nasz kraj, a wol­ność jego miesz­kań­ców uczy­nią niepewną.

Co robić?

Deba­ta trwa­ła jesz­cze dłu­go w noc. Prze­ma­wia­li zarów­no zwo­len­ni­cy przy­ję­cia Ipo­du­lo­zyj­czy­ków, jak i zwo­len­ni­cy ich odpra­wie­nia. Nie­któ­rzy suge­ro­wa­li, że może nie nale­ży nada­wać ucie­ki­nie­rom peł­nych praw oby­wa­tel­skich, a jedy­nie trzy­mać ich tu czas jakiś, aż będą mogli wró­cić do swo­ich domów. Inni twier­dzi­li, że to było­by wbrew pra­wom Eleu­the­rii, któ­re naka­zu­ją każ­de­mu zamiesz­ka­łe­mu w jej gra­ni­cach przy­pi­sy­wać peł­ne pra­wa oby­wa­tel­skie, w tym pra­wo gło­su na zgro­ma­dze­niach. Jesz­cze inni utrzy­my­wa­li, że w ten spo­sób pew­ne­go dnia, zwa­żyw­szy na fakt, że Ipo­du­lo­zyj­czy­kom rodzi się wię­cej dzie­ci niż Eleu­the­ryj­czy­kom, będą oni w sta­nie jako rów­no­praw­ni oby­wa­te­le demo­kra­tycz­ny­mi meto­da­mi narzu­cić swój styl życia, grze­biąc tym samym war­to­ści, któ­ry­mi chlu­bi się dziś Eleu­the­ria. – Co robić? – roz­my­ślał gorącz­ko­wo Pierw­szy Oby­wa­tel. – Może popro­sić o radę wieszcz­kę, któ­rej duch podob­no odwie­dza tajem­ni­czy świat czy­tel­ni­ków „Filo­zo­fuj!”? Czy w ich mądro­ści ostat­nia nadzie­ja? Jaką radę dadzą Eleutheryjczykom?


Artur Szut­ta – Filo­zof, pra­cow­nik Uni­wer­sy­te­tu Gdań­skie­go, spe­cja­li­zu­je się w filo­zo­fii spo­łecz­nej, ety­ce i meta­ety­ce. Jego pasje to przy­rzą­dza­nie smacz­nych potraw, nauka języ­ków obcych (obec­nie węgier­skie­go), cho­dze­nie po górach i gra w pił­kę nożną.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy