Artykuł Filozofia umysłu

Artur Szutta: Gdzie jest umysł?

Umysł (w szczególności świadomość stanowiąca jego część) jest bardzo tajemniczy. Jego naturę trudno zrozumieć przez odwołanie się do zdarzeń fizycznych, takich jak reakcje biochemiczne w centralnym układzie nerwowym. Właściwie nawet nie mamy pewności, czy wiemy, gdzie jest umysł.

Najnowszy numer: Zrozumieć emocje

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 4 sierpnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2015 nr 4, s. 27–28. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać tutaj.


Każ­dy z nas wie, że ma umysł. Wie­my to na pod­sta­wie wewnętrz­ne­go (subiek­tyw­ne­go) doświad­cze­nia. Jest to dość spe­cy­ficz­ne doświad­cze­nie, intym­ne, dostęp­ne tyl­ko nam. Tre­ści naszej świa­do­mo­ści, nasze myśli, uczu­cia, jako­ści, dzię­ki któ­rym posia­da­my zło­żo­ny obraz świa­ta (jako­ści kolo­rów, dźwię­ków, doty­ku itd.), są bez­po­śred­nio obser­wo­wal­ne tyl­ko przez nas (wła­ści­cie­li naszych umy­słów). Pro­blem zaczy­na się, gdy chce­my poznać czyjś umysł z per­spek­ty­wy zewnętrz­nej przez obser­wa­cję świa­ta fizycz­ne­go, w któ­rym prze­cież my, w tym nasze umy­sły, zda­je­my się osa­dze­ni. W zro­zu­mie­niu tajem­ni­czo­ści tego pro­ble­mu poma­ga­ją licz­ne eks­pe­ry­men­ty myślowe.

Jak to jest być nietoperzem?

Jed­nym z pierw­szych eks­pe­ry­men­tów poświę­co­nych tajem­ni­czej natu­rze umy­słu (dokład­niej świa­do­mo­ści) był eks­pe­ry­ment autor­stwa Tho­ma­sa Nage­la. Przed­sta­wię go w nie­co uprosz­czo­nej i zmo­dy­fi­ko­wa­nej for­mie. Nagel zakła­da, że ist­nie­je coś takie­go, jak subiek­tyw­ne (od wewnątrz) doświad­cze­nie bycia nie­to­pe­rzem, spe­cy­ficz­ne „jak to jest być nie­to­pe­rzem”. Owo „jak to jest” obej­mu­je spo­sób, w jaki nie­to­pe­rze są świa­do­me ota­cza­ją­ce­go je świa­ta, drzew, budyn­ków, poru­sza­ją­cych się wokół nich zwie­rząt, np. owa­dów, na któ­re nie­to­pe­rze polu­ją. Teraz załóż­my, pisze autor, że dys­po­nu­je­my moż­li­wo­ścia­mi obser­wa­cji wszyst­kich zda­rzeń w orga­ni­zmie nie­to­pe­rzy (szcze­gól­nie w ich mózgu). Jak sądzi­cie, czy na pod­sta­wie tej wie­dzy mogli­by­śmy zbu­do­wać urzą­dze­nie do pod­glą­da­nia świa­do­mo­ści nie­to­pe­rzy? Czy byli­by­śmy w sta­nie, pod­łą­czyw­szy się do tego urzą­dze­nia, widzieć świat, jak­by­śmy byli nie­to­pe­rza­mi? Autor twier­dzi, że jest to nie­moż­li­we, ponie­waż cała nasza wie­dza doty­czą­ca zda­rzeń w mózgu (i całej resz­cie cia­ła) nie­to­pe­rza nie obej­mu­je tego „jak to jest być nie­to­pe­rzem” z per­spek­ty­wy nietoperza.

Naukowcy kultury cargo i radio

Załóż­my, że umysł (przy­naj­mniej świa­do­mość) jest nie­ob­ser­wo­wal­ny. Jeśli ktoś wahał­by się, czy nale­ży przy­jąć to zało­że­nie, zachę­cam do zapo­zna­nia się z inny­mi eks­pe­ry­men­ta­mi myślo­wy­mi, np. eks­pe­ry­men­tem pt. „Mary­sia nauko­wiec” (autor­stwa Fran­ka Jack­so­na), argu­men­tem z moż­li­wo­ści ist­nie­nia zom­bie (Tho­ma­sa Nage­la) czy argu­men­tem z chiń­skie­go poko­ju (Joh­na Searle’a). Nie­mniej, nawet przy­jąw­szy to zało­że­nie, ktoś mógł­by argu­men­to­wać, że wie­dza, jaką posia­da­my, pozwa­la nam przy­naj­mniej twier­dzić, że nasze umy­sły znaj­du­ją się w naszych mózgach, że przy­naj­mniej to wie­my na pew­no. Nawet jeśli mamy kło­po­ty z pod­glą­da­niem umy­słów. Czy może­my mieć przy­naj­mniej tę pewność?

Aby to spraw­dzić, pro­po­nu­ję eks­pe­ry­ment, któ­ry może­my nazwać „Naukow­cy kul­tu­ry car­go i radio”. Nie­ste­ty nie mogę podać jego źró­dła (pomi­mo wysił­ków jego ziden­ty­fi­ko­wa­nia i kon­sul­ta­cji z wie­lo­ma kole­ga­mi i kole­żan­ka­mi filo­zo­fa­mi), wyda­je mi się, że gdzieś o nim czy­ta­łem – ale może to mi się tyl­ko przy­śni­ło. Jeśli ktoś z czy­tel­ni­ków zna źró­dło tego eks­pe­ry­men­tu, pro­szę o kon­takt z redakcją.

Wyobraź­my sobie, że w jakimś alter­na­tyw­nym świe­cie, ale bar­dzo podob­nym do nasze­go, mia­ła miej­sce woj­na jak ta mię­dzy USA i Japo­nią na Pacy­fi­ku. Armia jed­nej ze stron zrzu­ca­ła z samo­lo­tów na wysep­ki znaj­du­ją­ce się na Wiel­kim Oce­anie ładun­ki potrzeb­ne zagu­bio­nym (praw­do­po­dob­nie) tam żoł­nie­rzom. Załóż­my też, że jeden z takich ładun­ków, zawie­ra­ją­cy radio, został zrzu­co­ny na wyspę, na któ­rej o żad­nej woj­nie ani o żoł­nier­zach, co wię­cej – o jakiej­kol­wiek cywi­li­za­cji miesz­ka­ją­cej poza tą wyspą – nie sły­sza­no. Wyspa ta nato­miast jest zamiesz­ki­wa­na przez cywi­li­za­cję ludzi cie­ka­wych świa­ta, o nauko­wym nasta­wie­niu, uzna­ją­cych racjo­nal­ne meto­dy, w tym zasa­dę tzw. brzy­twy Ockha­ma, zgod­nie z któ­rą w wyja­śnie­niach dane­go zja­wi­ska nie nale­ży postu­lo­wać żad­nych bytów, do któ­rych odwo­ły­wa­nie się nie jest konieczne.

Pew­ne­go dnia grup­ka miesz­kań­ców wyspy znaj­du­je wspo­mnia­ne wyżej radio. Nie wie­dząc, co to jest, kie­ro­wa­ni „nauko­wą” cie­ka­wo­ścią, zaczy­na­ją prze­pro­wa­dzać obser­wa­cje i eks­pe­ry­men­ty celem roz­szy­fro­wa­nia isto­ty zna­le­zio­ne­go przed­mio­tu. Dzię­ki meto­dycz­nym mani­pu­la­cjom uda­je im się włą­czyć radio, w któ­rym wła­śnie nada­wa­no instruk­cje dla żoł­nie­rzy. Z per­spek­ty­wy miej­sco­wych „radio” zacho­wu­je się jak żywa, obda­rzo­na umy­słem isto­ta, któ­ra „mówi”. Posta­na­wia­ją więc wyja­śnić, co spra­wia, że to coś ma umysł.

W wyni­ku dal­szych badań uda­ło się im radio roz­krę­cić i odkryć, że w środ­ku znaj­du­ją się kolo­ro­we kabel­ki, obwo­dy, źró­dło ener­gii w posta­ci bate­rii, że zamy­ka­nie jed­ne­go z obwo­dów „oży­wia” tę dziw­ną (może boską) isto­tę, zaś roz­łą­cza­nie ją „usy­pia”. Po tych wni­kli­wych bada­niach posta­na­wia­ją wyja­śnić, czy ta dziw­na isto­ta ma umysł, a jeśli ma, to dzię­ki cze­mu. Pro­po­no­wa­ne są róż­ne teo­rie. Jed­na z nich, sfor­mu­ło­wa­na przez tzw. eli­mi­na­ty­wi­stów, gło­si, że tu nie ma żad­ne­go umy­słu, że jest to jedy­nie skrzyn­ka wytwa­rza­ją­ca har­mo­nij­ne, mecha­nicz­nie zde­ter­mi­no­wa­ne dźwię­ki, tak jak czy­ni to kata­ryn­ka. Inni, tzw. nie­re­duk­cyj­ni natu­ra­li­ści, twier­dzi­li, że to coś ma umysł, któ­ry powsta­je dzię­ki tym skom­pli­ko­wa­nym kabel­kom, któ­re dzię­ki swo­jej zło­żo­nej aktyw­no­ści gene­ru­ją być może nawet świa­do­mość tego boskie­go urządzenia.

Dys­ku­sja mię­dzy eli­mi­na­ty­wi­sta­mi i nie­re­duk­cyj­ny­mi natu­ra­li­sta­mi osią­ga­ła już poziom gorą­cej deba­ty, gdy nagle ode­zwał się tuby­lec, powiedz­my duali­sta, któ­ry zapro­po­no­wał takie oto wyja­śnie­nie. A może, powie­dział, to coś jest tyl­ko odbior­ni­kiem słów, któ­re wysy­ła ktoś inny miesz­ka­ją­cy za Wiel­ką Wodą, może za pomo­cą nie­sły­szal­nych dla naszych uszu fal, któ­re mogą poko­ny­wać set­ki mil, a któ­re to urzą­dze­nie sły­szy za pomo­cą tego oto wycią­gnię­te­go ucha (tu wska­zał na ante­nę, któ­ra rze­czy­wi­ście kształ­tem przy­po­mi­na­ła ucho, a może talerz sate­li­tar­ny). Kon­cep­cja ta zosta­ła jed­nak natych­miast wyśmia­na zarów­no przez eli­mi­na­ty­wi­stów, jak i nie­re­duk­cyj­nych mate­ria­li­stów, któ­rzy puka­jąc się w czo­ło, przy­po­mnie­li duali­ście o zasa­dzie Ockhama.
Czy w świe­tle całej naszej wie­dzy może­my zagwa­ran­to­wać, że w naszych pró­bach wyja­śnie­nia umy­słu nie znaj­du­je­my się w sytu­acji ana­lo­gicz­nej do owych miesz­kań­ców wyspy?


Artur Szut­ta – Filo­zof, pra­cow­nik Uni­wer­sy­te­tu Gdań­skie­go, spe­cja­li­zu­je się w filo­zo­fii spo­łecz­nej, ety­ce i meta­ety­ce. Jego pasje to przy­rzą­dza­nie smacz­nych potraw, nauka języ­ków obcych (obec­nie węgier­skie­go), cho­dze­nie po górach i gra w pił­kę nożną.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści.


Zachę­ca­my do dys­ku­sji pod tek­stem lub na naszym fanpage’u.

Przy­kła­do­we pyta­nia do dyskusji:
1. Skąd wie­my, że ota­cza­ją­cy nas ludzie nie są zombi?
2. Na posta­wie cze­go przy­pi­su­je­my innym oso­bom sta­ny umy­sło­we, np. uczu­cia, odczu­cia bólu, dozna­nia kolo­rów, prze­ko­na­nia, pragnienia?

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy