Artykuł Filozofia umysłu

Artur Szutta: Gdzie jest umysł?

Umysł (w szczególności świadomość stanowiąca jego część) jest bardzo tajemniczy. Jego naturę trudno zrozumieć przez odwołanie się do zdarzeń fizycznych, takich jak reakcje biochemiczne w centralnym układzie nerwowym. Właściwie nawet nie mamy pewności, czy wiemy, gdzie jest umysł.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2015 nr 4, s. 27–28. W pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać tutaj.


Każdy z nas wie, że ma umysł. Wiemy to na pod­staw­ie wewnętrznego (subiek­ty­wnego) doświad­czenia. Jest to dość specy­ficzne doświad­cze­nie, intymne, dostęp­ne tylko nam. Treś­ci naszej świado­moś­ci, nasze myśli, uczu­cia, jakoś­ci, dzię­ki którym posi­adamy złożony obraz świa­ta (jakoś­ci kolorów, dźwięków, dotyku itd.), są bezpośred­nio obser­wowalne tylko przez nas (właś­ci­cieli naszych umysłów). Prob­lem zaczy­na się, gdy chce­my poz­nać czyjś umysł z per­spek­ty­wy zewnętrznej przez obserwację świa­ta fizy­cznego, w którym prze­cież my, w tym nasze umysły, zda­je­my się osadzeni. W zrozu­mie­niu tajem­nic­zoś­ci tego prob­le­mu poma­ga­ją liczne ekspery­men­ty myślowe.

Jak to jest być nietoperzem?

Jed­nym z pier­wszych ekspery­men­tów poświę­conych tajem­niczej naturze umysłu (dokład­niej świado­moś­ci) był ekspery­ment autorstwa Thomasa Nagela. Przed­staw­ię go w nieco uproszc­zonej i zmody­fikowanej formie. Nagel zakła­da, że ist­nieje coś takiego, jak subiek­ty­wne (od wewnątrz) doświad­cze­nie bycia nietop­erzem, specy­ficzne „jak to jest być nietop­erzem”. Owo „jak to jest” obe­j­mu­je sposób, w jaki nietop­erze są świadome otacza­jącego je świa­ta, drzew, budynków, porusza­ją­cych się wokół nich zwierząt, np. owadów, na które nietop­erze polu­ją. Ter­az załóżmy, pisze autor, że dys­ponu­je­my możli­woś­ci­a­mi obserwacji wszys­t­kich zdarzeń w orga­nizmie nietop­erzy (szczegól­nie w ich mózgu). Jak sądzi­cie, czy na pod­staw­ie tej wiedzy moglibyśmy zbu­dować urządze­nie do podglą­da­nia świado­moś­ci nietop­erzy? Czy bylibyśmy w stanie, podłączy­wszy się do tego urządzenia, widzieć świat, jak­byśmy byli nietop­erza­mi? Autor twierdzi, że jest to niemożli­we, ponieważ cała nasza wiedza doty­czą­ca zdarzeń w mózgu (i całej resz­cie ciała) nietop­erza nie obe­j­mu­je tego „jak to jest być nietop­erzem” z per­spek­ty­wy nietop­erza.

Naukowcy kultury cargo i radio

Załóżmy, że umysł (przy­na­jm­niej świado­mość) jest nieob­ser­wowal­ny. Jeśli ktoś wahał­by się, czy należy przyjąć to założe­nie, zachę­cam do zapoz­na­nia się z inny­mi ekspery­men­ta­mi myślowy­mi, np. ekspery­mentem pt. „Marysia naukowiec” (autorstwa Fran­ka Jack­sona), argu­mentem z możli­woś­ci ist­nienia zom­bie (Thomasa Nagela) czy argu­mentem z chińskiego poko­ju (Johna Searle’a). Niem­niej, nawet przyjąwszy to założe­nie, ktoś mógł­by argu­men­tować, że wiedza, jaką posi­adamy, pozwala nam przy­na­jm­niej twierdz­ić, że nasze umysły zna­j­du­ją się w naszych móz­gach, że przy­na­jm­niej to wiemy na pewno. Nawet jeśli mamy kłopo­ty z podglą­daniem umysłów. Czy może­my mieć przy­na­jm­niej tę pewność?

Aby to sprawdz­ić, pro­ponu­ję ekspery­ment, który może­my nazwać „Naukow­cy kul­tu­ry car­go i radio”. Nieste­ty nie mogę podać jego źródła (pomi­mo wysiłków jego ziden­ty­fikowa­nia i kon­sul­tacji z wielo­ma kolega­mi i koleżanka­mi filo­zo­fa­mi), wyda­je mi się, że gdzieś o nim czy­tałem – ale może to mi się tylko przyśniło. Jeśli ktoś z czytel­ników zna źródło tego ekspery­men­tu, proszę o kon­takt z redakcją.

Wyobraźmy sobie, że w jakimś alter­naty­wnym świecie, ale bard­zo podob­nym do naszego, miała miejsce woj­na jak ta między USA i Japonią na Pacy­fiku. Armia jed­nej ze stron zrzu­cała z samolotów na wysep­ki zna­j­du­jące się na Wielkim Oceanie ładun­ki potrzeb­ne zagu­bionym (praw­dopodob­nie) tam żołnier­zom. Załóżmy też, że jeden z takich ładunków, zaw­ier­a­ją­cy radio, został zrzu­cony na wyspę, na której o żad­nej wojnie ani o żołnierzach, co więcej – o jakiejkol­wiek cywiliza­cji mieszka­jącej poza tą wyspą – nie słyszano. Wys­pa ta nato­mi­ast jest zamieszki­wana przez cywiliza­cję ludzi ciekawych świa­ta, o naukowym nastaw­ie­niu, uzna­ją­cych racjon­alne metody, w tym zasadę tzw. brzytwy Ock­hama, zgod­nie z którą w wyjaśnieni­ach danego zjawiska nie należy pos­tu­lować żad­nych bytów, do których odwoły­wanie się nie jest konieczne.

Pewnego dnia grup­ka mieszkańców wyspy zna­j­du­je wspom­ni­ane wyżej radio. Nie wiedząc, co to jest, kierowani „naukową” cieka­woś­cią, zaczy­na­ją przeprowadzać obserwac­je i ekspery­men­ty celem rozszyfrowa­nia isto­ty znalezionego przed­mio­tu. Dzię­ki metody­cznym manip­u­lacjom uda­je im się włączyć radio, w którym właśnie nadawano instrukc­je dla żołnierzy. Z per­spek­ty­wy miejs­cowych „radio” zachowu­je się jak żywa, obdar­zona umysłem isto­ta, która „mówi”. Postanaw­ia­ją więc wyjaśnić, co spraw­ia, że to coś ma umysł.

W wyniku dal­szych badań udało się im radio rozkrę­cić i odkryć, że w środ­ku zna­j­du­ją się kolorowe kabel­ki, obwody, źródło energii w postaci baterii, że zamykanie jed­nego z obwodów „oży­wia” tę dzi­wną (może boską) istotę, zaś rozłączanie ją „usyp­ia”. Po tych wnikli­wych bada­ni­ach postanaw­ia­ją wyjaśnić, czy ta dzi­w­na isto­ta ma umysł, a jeśli ma, to dzię­ki czemu. Pro­ponowane są różne teorie. Jed­na z nich, sfor­mułowana przez tzw. elim­i­naty­wistów, głosi, że tu nie ma żad­nego umysłu, że jest to jedynie skrzyn­ka wyt­warza­ją­ca har­moni­jne, mechan­icznie zde­ter­mi­nowane dźwię­ki, tak jak czyni to kataryn­ka. Inni, tzw. niere­duk­cyjni nat­u­ral­iś­ci, twierdzili, że to coś ma umysł, który pow­sta­je dzię­ki tym skom­p­likowanym kabelkom, które dzię­ki swo­jej złożonej akty­wnoś­ci generu­ją być może nawet świado­mość tego boskiego urządzenia.

Dyskus­ja między elim­i­naty­wis­ta­mi i niere­duk­cyjny­mi nat­u­ral­is­ta­mi osią­gała już poziom gorącej debaty, gdy nagle odezwał się tubylec, powiedzmy dual­ista, który zapro­ponował takie oto wyjaśnie­nie. A może, powiedzi­ał, to coś jest tylko odbiornikiem słów, które wysyła ktoś inny mieszka­ją­cy za Wielką Wodą, może za pomocą niesłyszal­nych dla naszych uszu fal, które mogą pokony­wać set­ki mil, a które to urządze­nie słyszy za pomocą tego oto wyciąg­niętego ucha (tu wskazał na antenę, która rzeczy­wiś­cie ksz­tałtem przy­pom­i­nała ucho, a może talerz satelitarny). Kon­cepc­ja ta została jed­nak naty­ch­mi­ast wyśmi­ana zarówno przez elim­i­naty­wistów, jak i niere­duk­cyjnych mate­ri­al­istów, którzy puka­jąc się w czoło, przy­pom­nieli dual­iś­cie o zasadzie Ock­hama.
Czy w świ­etle całej naszej wiedzy może­my zag­waran­tować, że w naszych próbach wyjaśnienia umysłu nie zna­j­du­je­my się w sytu­acji ana­log­icznej do owych mieszkańców wyspy?


Artur Szut­ta – Filo­zof, pra­cown­ik Uni­w­er­syte­tu Gdańskiego, spec­jal­izu­je się w filo­zofii społecznej, etyce i metae­tyce. Jego pas­je to przyrządzanie smacznych potraw, nau­ka języków obcych (obec­nie węgier­skiego), chodze­nie po górach i gra w piłkę nożną.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­kaW pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci.


Zachę­camy do dyskusji pod tek­stem lub na naszym fanpage’u.

Przykład­owe pyta­nia do dyskusji:
1. Skąd wiemy, że otacza­ją­cy nas ludzie nie są zom­bi?
2. Na postaw­ie czego przyp­isu­je­my innym osobom stany umysłowe, np. uczu­cia, odczu­cia bólu, doz­na­nia kolorów, przeko­na­nia, prag­nienia?

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.