Artykuł Ontologia

Artur Szutta: Kto jest za to morderstwo odpowiedzialny?

Z problemem tożsamości ściśle wiąże się kwestia odpowiedzialności. Najprościej relację między nimi określić można słowami: jesteś odpowiedzialny za ten czyn, bo to ty go popełniłeś. Jednak czy zawsze to jest takie proste? Rozważmy relację tożsamość–odpowiedzialność za pomocą eksperymentu myślowego.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 1 (13), s. 30–31. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Płatny morderca

Mimi Ansha był płat­nym zabójcą niezrów­nanym w swoim fachu. Jedynym śla­dem jego dzi­ałal­noś­ci były martwe ciała ofi­ar. Przez wiele lat nikt nie wpadł na jego trop. Do pewnego dnia! Niczym bezsze­lest­ny cień opuszczał miejsce kole­jnej zbrod­ni. Już był na zewnątrz domu ofi­ary, ukry­ty w ciem­noś­ci­ach nocy, gdy stało się coś, czego nie przewidzi­ał. Niebo rozświ­etlił potężny błysk pioruna, za którym podążyły grz­mot rozdzier­anego powi­etrza i szum rzę­sis­tej ulewy. W tym jed­nym momen­cie wydarzyły się dwie rzeczy, które miały odmienić życie Mimi Anshy. Piorun uderzył tak blisko niego, że pod­much piekącego powi­etrza rzu­cił nim moc­no o ścianę pob­liskiego budynku. Zan­im jed­nak to się stało, przez ułamek sekundy, kiedy światło pioruna oświ­etliło ulicę i okala­jące ją domy, ujrzał w jed­nym z okien kobiecą twarz, sze­roko otwarty­mi ocza­mi spoglą­da­jącą w jego stronę.

Przemiana

Ansha, rzu­cony z impetem o ścianę, omd­lał na chwilę. Szy­bko ock­nął się jed­nak i odd­al­ił się od miejs­ca zbrod­ni, zostaw­ia­jąc za sobą zgiełk i krzy­ki jakichś ludzi. Znalazłszy bez­pieczną kryjówkę, osunął się na ziemię i stracił przy­tom­ność. Kiedy otworzył oczy, był dzień. Mias­to wrza­ło życiem. Ansha odkrył, że nie wie, kim jest, nic nie pamię­ta. Wysił­ki przy­pom­nienia sobie czegokol­wiek z jego przeszłoś­ci natrafi­ały na nieprzeniknioną ścianę mil­czenia. Tej nocy nastąpiła w nim, obok utraty pamię­ci, jeszcze inna zmi­ana. Na widok istot cier­pią­cych, zna­j­du­ją­cych się w potrze­bie, odczuwał wielkie współczu­cie i prag­nie­nie niesienia pomo­cy. Stał się wędrow­cem niosą­cym pomoc, gdziekol­wiek była ona potrzeb­na.

Nowe życie

Ponieważ zachował fizy­czną sprawność i umiejęt­noś­ci wal­ki, jego pomoc częs­to miała charak­ter obrony przed bandy­ta­mi. Po pewnym cza­sie ludzie z dalekiej wios­ki poprosili, aby został z nimi i chronił ich jako przy­wód­ca straży przed nęka­ją­cy­mi ich ban­da­mi bar­barzyńców. Przyjął nadane mu przez które­goś z ura­towanych imię Ban­shu, co znaczy „pomoc”.

Ban­shu przez wiele lat żył jako dobry przy­wód­ca, dobry człowiek, mąż i ojciec. Jego czy­na­mi nie tylko kierowało współczu­cie, ale też mądrość. Od dnia swoich ponownych nar­o­dzin odd­awał się bowiem także rozmyślan­iom na tem­at świa­ta i ludzkiego życia. Doszedł do głębok­iego przeko­na­nia, że jedynym, o co warto zab­ie­gać, jest miłość. Wieść o jego mądroś­ci i szla­chet­nych czy­nach doszła do uszu Króla. Jego pałac zna­j­dował się w odległym mieś­cie, mieś­cie, którego Ban­shu nie pamię­tał, a które było świad­kiem jego poprzed­niego życia i tajem­niczej przemi­any. Wład­ca postanow­ił oso­biś­cie poz­nać swo­jego szla­chet­nego i odważnego pod­danego, którego walo­ry być może przy­dały­by się bardziej w stol­i­cy, u boku Króla, niż na dalekiej prow­incji. Wezwał więc Ban­shu, aby ten staw­ił się przed jego obliczem. Tak też się stało.

Świadek

Spoko­jnym krok­iem Ban­shu wszedł do sali tronowej. Mija­jąc sto­ją­cych długim rzę­dem i z cieka­woś­cią przyglą­da­ją­cych się mu ludzi, miarowo zbliżał się do królewskiej pary. Wład­ca, uśmiech­nię­ty, spoglą­dał na goś­cia. Wstał, aby przemówić do Ban­shu, w tym jed­nak momen­cie Królowa krzyknęła prz­er­aźli­wie:
– To on! To on! To człowiek, który zamor­dował mojego ojca! Widzi­ałam go tej nocy, jak z nożem w ręku wymknął się z naszego domu. Myślałam, że zginął ukarany przez bogów, rażony piorunem. Jed­nak przeżył i oto stoi tu przede mną!

Pom­ruk zdzi­wienia prze­biegł przez salę. Król jako wład­ca roztrop­ny i dobry postanow­ił wszcząć śledzt­wo, zan­im pochop­nie osądzi być może ucz­ci­wego człowieka.

W świecie, w którym dzi­ała się ta his­to­ria, nie było krymi­nologów biegłych w nauce iden­ty­fikacji DNA czy nawet odcisków pal­ców, jego mieszkań­cy posi­adali jed­nak inne metody dochodzenia do prawdy. Pośród sług Króla byli magowie, którzy potrafili czy­tać w umysłach ludz­kich, mogli zajrzeć w najgłęb­sze zaka­mar­ki pamię­ci. Byli i tacy, którzy dys­ponu­jąc frag­mentem ciała, potrafili na własne oczy zobaczyć wszys­tko to, co z tym ciałem miało kon­takt, nawet tak wątły jak to, że ten sam wia­tr muskał jego powierzch­nię bądź te same promie­nie światła się od niego odbi­jały. Król więc poprosił magów, aby odkryli, jaka jest praw­da.

Dochodzenie

Pier­wsi prze­badali Ban­shu magowie czy­ta­ją­cy w umysłach. Nie znaleźli jed­nak żad­nego wspom­nienia morder­st­wa czy choć­by intencji skrzy­wdzenia człowieka. Cho­ci­aż odkryli rzecz dzi­wną. Naj­dawniejsze wspom­nienia się­gały dni, w których badany był już człowiekiem dorosłym. Natrafili także na wspom­nienia mias­ta, którym nie towarzyszyły żadne nazwy, choć, na ile magowie mogli dojrzeć ksz­tał­ty tych wspom­nień, mieli wraże­nie, że to był ich stołeczny gród. Następ­nie badaniem Ban­shu zajęli się magowie czy­ta­ją­cy pamięć materii. Sięg­nię­cie do wspom­nień ciała sprzed kilku­nas­tu lat nie było łatwe. Bowiem tak jak w naszym, tak też w świecie Ban­shu ciała ludzkie podle­gały co sie­dem lat całkowitej wymi­an­ie materii. Jed­nak w trak­cie dochodzenia magowie zdobyli strój, który nosił na sobie Ban­shu w dniu, w którym się ock­nął bez pamię­ci. Dzię­ki niemu z łat­woś­cią odt­worzyli spory frag­ment przeszłoś­ci Mimi Anshy, łącznie z dra­maty­czną nocą, kiedy zamor­dowano ojca Królowej.

Dylemat

Ban­shu z prz­er­aże­niem i niedowierzaniem słuchał relacji magów na tem­at jego starego życia. Mówili mu o życiu jakiejś obcej oso­by, której czyny i postawa były tak dalekie od jego obec­nej postawy. Czy on, Ban­shu, mógł ponosić odpowiedzial­ność za życie Mimi Anshy? W trak­cie rozprawy w obronę wziął Ban­shu pewien mędrzec, Kong Minghe – tak nazy­wali go ludzie, on nazy­wał siebie jedynie miłośnikiem mądroś­ci.
– Panie – powiedzi­ał Kong Minghe – aby mieć pewność, że Ban­shu powinien odpowiedzieć za zbrod­nię na ojcu Królowej, musimy nie tylko dowieść, że między ciałem Ban­shu a ciałem morder­cy ist­nieje ciągłość, ale musimy też wykazać, że mamy tu do czynienia z tym samym umysłem.

Króla zain­try­gowały słowa mędr­ca, poprosił, aby ten zbliżył się do niego i wyjaśnił głę­biej swo­je wąt­pli­woś­ci. Kong Minghe pod­szedł i powiedzi­ał…

Nieste­ty, w tym miejs­cu kończą się spisane świadect­wa tej his­torii. Ponieważ nie jestem magiem potrafią­cym zaglą­dać w odległe przestrze­nie i czas tamtego świa­ta, muszę Was, drodzy Czytel­ni­cy, zostaw­ić z Waszy­mi domysła­mi, co też Kong Minghe mógł był powiedzieć Królowi.


Warto doczy­tać

J. Gór­nic­ka-Kali­nows­ka, Tożsamość, wola, dzi­ała­nia moralne, Warsza­wa 2012.
W. Glan­non, Moral Respon­si­bil­i­ty and Per­son­al Iden­ti­ty, „Amer­i­can Philo­soph­i­cal Quar­ter­ly” 3(1998), 231–249.


Artur Szut­ta – Filo­zof, pra­cown­ik Uni­w­er­syte­tu Gdańskiego, spec­jal­izu­je się w filo­zofii społecznej, etyce i metae­tyce. Jego pas­je to przyrządzanie smacznych potraw, nau­ka języków obcych (obec­nie węgier­skiego i chińskiego), chodze­nie po górach i gra w piłkę nożną.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.
W pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy