Artykuł Ontologia

Artur Szutta: Kto jest za to morderstwo odpowiedzialny?

Z problemem tożsamości ściśle wiąże się kwestia odpowiedzialności. Najprościej relację między nimi określić można słowami: jesteś odpowiedzialny za ten czyn, bo to ty go popełniłeś. Jednak czy zawsze to jest takie proste? Rozważmy relację tożsamość–odpowiedzialność za pomocą eksperymentu myślowego.

Najnowszy numer: Filozofia czasu

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 23 marca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filozofuj” 2017 nr 1 (13), s. 30–31. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Płatny morderca

Mimi Ansha był płatnym zabójcą niezrównanym w swoim fachu. Jedynym śladem jego działalności były martwe ciała ofiar. Przez wiele lat nikt nie wpadł na jego trop. Do pewnego dnia! Niczym bezszelestny cień opuszczał miejsce kolejnej zbrodni. Już był na zewnątrz domu ofiary, ukryty w ciemnościach nocy, gdy stało się coś, czego nie przewidział. Niebo rozświetlił potężny błysk pioruna, za którym podążyły grzmot rozdzieranego powietrza i szum rzęsistej ulewy. W tym jednym momencie wydarzyły się dwie rzeczy, które miały odmienić życie Mimi Anshy. Piorun uderzył tak blisko niego, że podmuch piekącego powietrza rzucił nim mocno o ścianę pobliskiego budynku. Zanim jednak to się stało, przez ułamek sekundy, kiedy światło pioruna oświetliło ulicę i okalające ją domy, ujrzał w jednym z okien kobiecą twarz, szeroko otwartymi oczami spoglądającą w jego stronę.

Przemiana

Ansha, rzucony z impetem o ścianę, omdlał na chwilę. Szybko ocknął się jednak i oddalił się od miejsca zbrodni, zostawiając za sobą zgiełk i krzyki jakichś ludzi. Znalazłszy bezpieczną kryjówkę, osunął się na ziemię i stracił przytomność. Kiedy otworzył oczy, był dzień. Miasto wrzało życiem. Ansha odkrył, że nie wie, kim jest, nic nie pamięta. Wysiłki przypomnienia sobie czegokolwiek z jego przeszłości natrafiały na nieprzeniknioną ścianę milczenia. Tej nocy nastąpiła w nim, obok utraty pamięci, jeszcze inna zmiana. Na widok istot cierpiących, znajdujących się w potrzebie, odczuwał wielkie współczucie i pragnienie niesienia pomocy. Stał się wędrowcem niosącym pomoc, gdziekolwiek była ona potrzebna.

Nowe życie

Ponieważ zachował fizyczną sprawność i umiejętności walki, jego pomoc często miała charakter obrony przed bandytami. Po pewnym czasie ludzie z dalekiej wioski poprosili, aby został z nimi i chronił ich jako przywódca straży przed nękającymi ich bandami barbarzyńców. Przyjął nadane mu przez któregoś z uratowanych imię Banshu, co znaczy „pomoc”.

Banshu przez wiele lat żył jako dobry przywódca, dobry człowiek, mąż i ojciec. Jego czynami nie tylko kierowało współczucie, ale też mądrość. Od dnia swoich ponownych narodzin oddawał się bowiem także rozmyślaniom na temat świata i ludzkiego życia. Doszedł do głębokiego przekonania, że jedynym, o co warto zabiegać, jest miłość. Wieść o jego mądrości i szlachetnych czynach doszła do uszu Króla. Jego pałac znajdował się w odległym mieście, mieście, którego Banshu nie pamiętał, a które było świadkiem jego poprzedniego życia i tajemniczej przemiany. Władca postanowił osobiście poznać swojego szlachetnego i odważnego poddanego, którego walory być może przydałyby się bardziej w stolicy, u boku Króla, niż na dalekiej prowincji. Wezwał więc Banshu, aby ten stawił się przed jego obliczem. Tak też się stało.

Świadek

Spokojnym krokiem Banshu wszedł do sali tronowej. Mijając stojących długim rzędem i z ciekawością przyglądających się mu ludzi, miarowo zbliżał się do królewskiej pary. Władca, uśmiechnięty, spoglądał na gościa. Wstał, aby przemówić do Banshu, w tym jednak momencie Królowa krzyknęła przeraźliwie:
– To on! To on! To człowiek, który zamordował mojego ojca! Widziałam go tej nocy, jak z nożem w ręku wymknął się z naszego domu. Myślałam, że zginął ukarany przez bogów, rażony piorunem. Jednak przeżył i oto stoi tu przede mną!

Pomruk zdziwienia przebiegł przez salę. Król jako władca roztropny i dobry postanowił wszcząć śledztwo, zanim pochopnie osądzi być może uczciwego człowieka.

W świecie, w którym działa się ta historia, nie było kryminologów biegłych w nauce identyfikacji DNA czy nawet odcisków palców, jego mieszkańcy posiadali jednak inne metody dochodzenia do prawdy. Pośród sług Króla byli magowie, którzy potrafili czytać w umysłach ludzkich, mogli zajrzeć w najgłębsze zakamarki pamięci. Byli i tacy, którzy dysponując fragmentem ciała, potrafili na własne oczy zobaczyć wszystko to, co z tym ciałem miało kontakt, nawet tak wątły jak to, że ten sam wiatr muskał jego powierzchnię bądź te same promienie światła się od niego odbijały. Król więc poprosił magów, aby odkryli, jaka jest prawda.

Dochodzenie

Pierwsi przebadali Banshu magowie czytający w umysłach. Nie znaleźli jednak żadnego wspomnienia morderstwa czy choćby intencji skrzywdzenia człowieka. Chociaż odkryli rzecz dziwną. Najdawniejsze wspomnienia sięgały dni, w których badany był już człowiekiem dorosłym. Natrafili także na wspomnienia miasta, którym nie towarzyszyły żadne nazwy, choć, na ile magowie mogli dojrzeć kształty tych wspomnień, mieli wrażenie, że to był ich stołeczny gród. Następnie badaniem Banshu zajęli się magowie czytający pamięć materii. Sięgnięcie do wspomnień ciała sprzed kilkunastu lat nie było łatwe. Bowiem tak jak w naszym, tak też w świecie Banshu ciała ludzkie podlegały co siedem lat całkowitej wymianie materii. Jednak w trakcie dochodzenia magowie zdobyli strój, który nosił na sobie Banshu w dniu, w którym się ocknął bez pamięci. Dzięki niemu z łatwością odtworzyli spory fragment przeszłości Mimi Anshy, łącznie z dramatyczną nocą, kiedy zamordowano ojca Królowej.

Dylemat

Banshu z przerażeniem i niedowierzaniem słuchał relacji magów na temat jego starego życia. Mówili mu o życiu jakiejś obcej osoby, której czyny i postawa były tak dalekie od jego obecnej postawy. Czy on, Banshu, mógł ponosić odpowiedzialność za życie Mimi Anshy? W trakcie rozprawy w obronę wziął Banshu pewien mędrzec, Kong Minghe – tak nazywali go ludzie, on nazywał siebie jedynie miłośnikiem mądrości.
– Panie – powiedział Kong Minghe – aby mieć pewność, że Banshu powinien odpowiedzieć za zbrodnię na ojcu Królowej, musimy nie tylko dowieść, że między ciałem Banshu a ciałem mordercy istnieje ciągłość, ale musimy też wykazać, że mamy tu do czynienia z tym samym umysłem.

Króla zaintrygowały słowa mędrca, poprosił, aby ten zbliżył się do niego i wyjaśnił głębiej swoje wątpliwości. Kong Minghe podszedł i powiedział…

Niestety, w tym miejscu kończą się spisane świadectwa tej historii. Ponieważ nie jestem magiem potrafiącym zaglądać w odległe przestrzenie i czas tamtego świata, muszę Was, drodzy Czytelnicy, zostawić z Waszymi domysłami, co też Kong Minghe mógł był powiedzieć Królowi.


Warto doczytać

J. Górnicka-Kalinowska, Tożsamość, wola, działania moralne, Warszawa 2012.
W. Glannon, Moral Responsibility and Personal Identity, „American Philosophical Quarterly” 3(1998), 231–249.


Artur Szutta – Filozof, pracownik Uniwersytetu Gdańskiego, specjalizuje się w filozofii społecznej, etyce i metaetyce. Jego pasje to przyrządzanie smacznych potraw, nauka języków obcych (obecnie węgierskiego i chińskiego), chodzenie po górach i gra w piłkę nożną.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
W pełnej wersji graficznej można go przeczytać > tutaj.

< Powrót do spisu treści numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy