Artykuł

Beniamin Bukowski: Problemy z definicją sztuki

Początek grudnia. Wystawa sztuki współczesnej Art Basel w Miami. Widzowie z zaciekawieniem przyglądają się dwóm mecenaskom biorącym udział w wydarzeniu. Kobiety kłócą się. Dookoła nich gromadzi się coraz większy tłumek. W końcu jedna z nich wyciąga nóż i rzuca się na drugą. Zaczyna dźgać, tryska krew. Wśród widzów lekkie poruszenie, ludzie nie wiedzą, jak powinni reagować. Dopiero po chwili ktoś rzuca się, by powstrzymać napastniczkę, a inni spieszą z pomocą ofierze. Na szczęście zaatakowana przeżyła. Historyjka szybko obiegła portale informacyjne na całym świecie i stała się pożywką dla brukowej prasy. Co ciekawego w tym mrożącym krew w żyłach zdarzeniu może być dla filozofa?

Najnowszy numer: Zrozumieć emocje

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 4 sierpnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 2 (8), s. 48.  W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Przede wszyst­kim – reak­cja, a wła­ści­wie brak reak­cji świad­ków. Więk­szość z nich w pierw­szej chwi­li sądzi­ła, że ma do czy­nie­nia z performance’em. Jed­na z obec­nych na wysta­wie arty­stek do tego stop­nia ule­gła tej ilu­zji, że nawet kie­dy zoba­czy­ła krew, w pierw­szym odru­chu uzna­ła, że musi być ona sztucz­na. To tyl­ko jeden z naj­bar­dziej rady­kal­nych i naj­śwież­szych przy­kła­dów podob­nych zajść, któ­rych histo­ria zna cał­kiem spo­ro. O śmierć otarł się przez nie­po­ro­zu­mie­nie Salva­dor Dali. Mając na gło­wie dźwię­kosz­czel­ny hełm płe­two­nur­ka, zaczął pod­czas jed­ne­go z publicz­nych wystą­pień machać gwał­tow­nie ręka­mi i stro­ić głu­pie miny. Roz­ba­wie­ni widzo­wie myśle­li, że malarz żar­tu­je, pod­czas gdy on dusił się z powo­du bra­ku tle­nu. Dopie­ro gdy sur­re­ali­sta był bli­ski omdle­nia, zorien­to­wa­no się, że coś jest nie tak, i rzu­co­no się mu na ratu­nek, uwal­nia­jąc z kom­bi­ne­zo­nu w ostat­nim momencie.

Teraz spró­buj­my uogól­nić pro­blem, by móc roz­wa­żyć go na grun­cie filo­zo­ficz­nym. Otóż wyda­je się, że czło­wiek potra­fi roz­ma­icie inter­pre­to­wać docie­ra­ją­ce do nie­go infor­ma­cje w zależ­no­ści od sze­ro­ko rozu­mia­ne­go kon­tek­stu. Jeśli posia­da­my pew­ne wyobra­że­nie o tym, czym jest sztu­ka (a zwłasz­cza sztu­ka współ­cze­sna), jeże­li wybie­ra­my się w pew­ne miej­sce, w któ­rym spo­dzie­wa­my się sztu­kę zoba­czyć, i jeśli jeste­śmy w takim miej­scu świad­ka­mi pew­nych nie­kon­wen­cjo­nal­nych zda­rzeń – to na mocy tego, co w filo­zo­ficz­nym żar­go­nie mogli­by­śmy nazwać kon­wen­cją poznaw­czą, uzna­je­my, że rze­czy, któ­rych jeste­śmy świad­ka­mi, wła­śnie są sztu­ką.

Może­my też odwró­cić sytu­ację i zapy­tać, co było­by w przy­pad­ku, gdy oglą­da­li­by­śmy rzecz za dzie­ło sztu­ki powszech­nie uzna­ną, nie mając o tym naj­mniej­sze­go poję­cia. Taka sytu­acja zacho­dzi znacz­nie czę­ściej: wystar­czy wspo­mnieć choć­by gło­śne zda­rze­nie z 2001 roku, kie­dy to w jed­nej z wło­skich gale­rii wysta­wo­wych pra­ce słyn­ne­go bry­tyj­skie­go arty­sty współ­cze­sne­go, Damie­na Hir­sta, zosta­ły przez pomył­kę wzię­te za śmie­ci przez eki­pę sprzą­ta­ją­cą i usu­nię­te z prze­strze­ni ekspozycyjnej.

Z tych dwóch sce­na­riu­szy ten, w któ­rym nie uzna­je­my za sztu­kę cze­goś, co jako dzie­ło sztu­ki zosta­ło stwo­rzo­ne, wyda­je się dla filo­zo­fii bar­dziej try­wial­ny: wystar­czy powie­dzieć, że pew­na rzecz nie mie­ści się w defi­ni­cji, któ­rą przy­ję­li­śmy. Co jed­nak w wypad­ku, kie­dy defi­ni­cja pro­wa­dzi nas na manow­ce i każe uznać za prze­jaw czy­je­goś celo­we­go dzia­ła­nia arty­stycz­ne­go (czym­kol­wiek by ono było) coś, co nim nie było? Tu odpo­wiedź będzie bar­dziej zło­żo­na, a przede wszyst­kim poka­zu­ją­ca, że z pozo­ru bła­he pyta­nie o to, czym jest sztu­ka, może oka­zać się spra­wą życia i śmier­ci. Dla­te­go dobrze będzie przyj­rzeć mu się w kolej­nych nume­rach „Filo­zo­fuj!”.


Benia­min Bukow­ski – Stu­dent II roku stu­diów II stop­nia filo­zo­fii i histo­rii sztu­ki w ramach MISH UJ i V roku reży­se­rii dra­ma­tu w PWST w Kra­ko­wie. W filo­zo­fii zaj­mu­je się este­ty­ką i ame­ry­kań­skim prag­ma­ty­zmem. Stro­na inter­ne­to­wa: zszafy.wordpress.com.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.