Filozofia dla dzieci Wywiady

Co może mieć wspólnego piknik z filozofią? Wywiad z wrocławskimi edukatorami filozofii

Rozmawiamy z dr Katarzyną Kuczyńską i Sebastianem Wachowiakiem z Wrocławia, którzy od wielu lat prowadzą zajęcia filozoficzne z dziećmi. Metody pracy z dziećmi wypracowali sami. Pytamy o ich osobiste podejście do tej pracy i o ich inspiracje.

Najnowszy numer: Oblicza sprawiedliwości

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 1 czerwca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Przedstawcie się, proszę, i opowiedzcie o Waszych aktualnych działaniach?

Sebas­t­ian Wachowiak: Uczę filo­zofii i ety­ki od kilku lat w szkole pub­licznej w dość dużym wymi­arze cza­sowym. Jest to pokłosie naszych wcześniejszych pro­jek­tów real­i­zowanych we Wrocław­iu. Dru­gi wątek mojej pra­cy to edukac­ja alter­naty­w­na sytu­u­ją­ca się w nur­cie edukacji o pro­filu demokraty­cznym. Jestem bowiem ped­a­gogiem w autorskiej szkole alter­naty­wnej, Małej Uczel­ni, ale uczę tam też filo­zofii od najmłod­szych po najs­tarszych uczniów. Staram się również towarzyszyć Kasi w jej pop­u­laryza­torskiej dzi­ałal­noś­ci na rzecz filo­zofii.

Katarzy­na Kuczyńs­ka: Aktu­al­nie jestem pra­cown­ikiem Wrocławskiego Cen­trum Doskonale­nia Nauczy­cieli, gdzie orga­nizu­ję kursy i warsz­taty dla nauczy­cieli, w zakre­sie filo­zofii i takich wątków eduka­cyjnych, które wyda­ją mi się cenne i filo­zoficznie wartoś­ciowe, choć zapewne nie mieszczą się w trady­cyjnie defin­iowanych dyscy­plinach filo­zoficznych. Od ukończenia studiów, tj. od kilku­nas­tu lat, jestem też czyn­nym nauczy­cielem i pra­cow­ałam w licznych szkołach. Prowadzę również szer­szą dzi­ałal­ność eduka­cyjną, na przykład ze stu­den­ta­mi Akademii Sztuk Pięknych, senio­ra­mi czy real­izu­jąc warsz­taty dla Wrocławskiego Teatru Współczes­nego. Tym samym prak­tyku­ję korzys­tanie z het­ero­nom­icznych źródeł i inspiracji w budowa­niu filo­zoficznej sytu­acji dydak­ty­cznej, zresztą budu­ję ją dla bard­zo różnorod­nych grup odbior­ców. W sporej mierze ten mery­to­ryczno-orga­ni­za­cyjny rozrzut mojej dzi­ałal­noś­ci ma swo­je źródła w tym, że od kilku­nas­tu lat jestem nauczy­cielem przed­miotów filo­zoficznych, pod­czas gdy filo­zofia doty­chczas obec­na jest w bard­zo nieusys­tem­aty­zowany sposób w pol­skiej edukacji. To sprzy­ja i kreaty­wnoś­ci, i par­tyzanck­iemu charak­terowi dzi­ała­nia. Wsze­lako tym, co spa­ja i jest moty­wem prze­wod­nim wszys­t­kich moich pro­jek­tów, jest przeko­nanie, że reflek­s­ja filo­zoficz­na wzmac­nia pod­miotowość jed­nos­tkową i społeczną, a temu ma przede wszys­tkim służyć edukac­ja filo­zoficz­na.

Skąd wzięła się u Was chęć do pracy z młodszymi pokoleniami?

S.W.: Oso­biś­cie nie widzę się tylko jako intelek­tu­al­isty i cenię sobie relację z dzieć­mi. Mimo iż dzi­ała­nia na rzecz filo­zofii są najczęś­ciej pode­j­mowane w szkołach śred­nich, to jed­nak w szkołach pod­sta­wowych najwięk­sze zain­tere­sowanie ludzie uczą­cy ety­ki widzą w tych klasach pier­wszych. Rodz­ice chęt­nie zapisu­ją dzieci na takie zaję­cia i grupy częs­to mają 20 i więcej uczniów. Na wczes­nych eta­pach edukacji łatwiej jest budować relację z dzieć­mi. Dziecko na tym etapie jest otwarte i spon­tan­iczne. Nasza metody­ka jest też bliska zabaw­ie, więc współ­gra z potrze­ba­mi młod­szych uczniów. Mnie inspiru­je po pros­tu to, co niesie ze sobą możli­wość naw­iąza­nia i podtrzy­ma­nia relacji z dzieć­mi.

K.K.: Trady­c­ja naucza­nia filo­zofii w Polsce opiera się na wzor­cach aka­demic­kich. Powodów tego stanu rzeczy jest wiele, podob­nie jak kon­sek­wencji. W każdym razie kiedy skończyłam stu­dia w 2004 roku, nie miałam żad­nych narzędzi ped­a­gog­icznych do pra­cy z ucz­ni­a­mi. Być może uzyskane kom­pe­tenc­je były­by bardziej przy­datne, gdy­bym otrzy­mała posadę w jed­nym z eli­tarnych wrocławs­kich ogól­ni­aków, ale tak się nie stało. Nie dostrzegłam ówcześnie, w czym mnie lub moim podopiecznym może pomóc filo­zofia w postaci abstrak­cyjnego dyskur­su. (Po lat­ach pra­cy widzę znacze­nie „abstrak­cyjnego dyskur­su filo­zoficznego” w mojej metodyce, jest jed­nym z jej ważniejszych filarów, ale nie jako zbiór określonych treś­ci wiedzy do przekaza­nia uczniom.) Tamten moment w mojej pra­cy skazał mnie na poszuki­wanie oso­bis­tego pode­jś­cia, inspiracji mery­to­rycznych. Jed­nak poszuki­wać musi­ałam także miejsc pra­cy. Zatrud­nie­nie nauczy­ciel­ki ety­ki w niepełnym wymi­arze etatu przynosiło gros­zowe wyna­grodze­nie. I tak na przykład w 2007 roku prowadz­iłam zaję­cia w aresz­cie śled­czym, a później pojaw­iła się możli­wość pra­cy z przed­szko­laka­mi. Choć na początku byłam prz­er­ażona tą per­spek­ty­wą, to po samym doświad­cze­niu byłam już bard­zo pozy­ty­wnie zaskoc­zona. Uczniowie nas­to­latkowie mają bard­zo częs­to głowy wypełnione cytata­mi i poglą­da­mi, które ukierunk­owu­ją reflek­sję, a w pra­cy z malucha­mi trze­ba wró­cić do źródeł doświad­czenia, do ciała, do ruchu, do zmysłów, do różnych innych niż intelek­tu­al­na akty­wnoś­ci, które są jed­nak z nią sprzężone. Filo­zo­fowanie z dzieć­mi jest moc­no związane z doświad­cze­niem kineste­ty­cznym, dzi­ałaniem w przestrzeni. Dobrze przy­go­towane zaję­cia dla przed­szko­laków sprawdzą się w każdej grupie wiekowej, myśle­nie jest wspólne dla nas wszys­t­kich, tylko zaczy­na się w innym punkcie. Pra­ca z dzieć­mi otworzyła przede mną możli­wość przepra­cow­a­nia włas­nych defi­cytów poz­naw­czych. Studi­u­jąc filo­zofię, wydawało mi się, że trze­ba mieć moc­ne ucho i dłu­gotr­wałą uważność do „uczenia się filo­zofii”, a w tej pra­cy okaza­ło się, że moż­na po pros­tu pode­j­mować różne tem­aty i się nad nimi zas­tanaw­iać.

Na początku moich poszuki­wań natknęłam się też na dzi­ała­nia Sto­warzyszenia Edukacji Filo­zoficznej „Phrone­sis” i zdu­mi­ało mnie to, że moż­na inaczej niż w ław­ie aka­demick­iej. Ta trady­c­ja nigdy nie stała się moją, bo na inne kwest­ie zori­en­towana jest moja wrażli­wość ped­a­gog­icz­na, ale spotka­niu członków i członkiń „Phrone­sis” zawdz­ięczam poczu­cie tego, że moż­na pode­jść do edukacji radykalnie inaczej. Był to dla mnie taki oży­w­czy powiew. Potem spotkałam Jarosława Spy­chałę z jego pomysłem filo­zo­fowa­nia przy pomo­cy klock­ów lego – „Lego-Logos”, bard­zo wyrazistą i eduka­cyjnie ekspan­sy­wną wtedy postać. Najbardziej jed­nak dla mnie rozwi­ja­jące było wrocławskie środowisko nauczy­cieli filo­zofii, w tym kilku przy­jaciół spośród nauczy­cieli aka­demic­kich, kilku­nas­tu stu­den­tów, z których kilku stało się nieza­stą­pi­ony­mi współpra­cown­ika­mi – na przykład Sebas­t­ian. W tym środowisku pow­stały i przez kil­ka lat były real­i­zowane warsz­taty pt. Anima(cje) Filo­zofii, metody­cz­na macierz, jak myślę, naszych dal­szych dzi­ałań.

S.W.: Dla mnie najwięk­szą inspiracją była – szcz­erze mówiąc – Kasia. Czer­pię z kolei z takich nurtów jak edukac­ja demokraty­cz­na, gdzie akcep­tu­je się wol­ność dziec­ka, edukac­ja eman­cy­pa­cyj­na, gdzie akcep­tu­je się pod­miotowość dziec­ka i edukac­ja inte­gral­na, gdzie akcen­tu­je się holisty­czne pode­jś­cie.

Niektórym może wydawać się dziwne podejmować filozoficzne dociekania z dziećmi, a co dopiero z maluchami. W wielu krajach takie inicjatywy są podejmowane, a na Zachodzie są nawet dosyć popularne. Jak wyglądają takie zajęcia z młodszymi pokoleniami w Waszym wydaniu? Co charakteryzuje takie zajęcia?

S.W.: Trud­ność wyobraże­nia sobie tego, jak i dlaczego się pode­j­mu­je takie dzi­ała­nia, wyni­ka z tego, jak postrze­ga się filo­zofię w przestrzeni pub­licznej, jak się ją defini­u­je i jakie nur­ty ją zawłaszcza­ją. Z jed­nej stron mamy ten czysty akadem­izm, gdzie się dużo mówi, a uczeń ma słuchać. A z drugiej te nur­ty roz­wo­ju osobowego, gdzie sku­pia się na emoc­jach i samoświado­moś­ci. Takie nur­ty są ciekawe i wzbo­ga­ca­ją edukację filo­zoficzną, niem­niej zawłaszcza­ją sobie nazwę filo­zofii, a jed­nocześnie rezygnu­ją z szeregu narzędzi, które ona wypra­cow­ała. Dzi­ała­nia, które pode­j­mu­ję w mojej pra­cy, mogą prowadz­ić do roz­wo­ju oso­bis­tego, ale ja jed­nak chcę widzieć człowieka jako istotę nie tylko emo­ty­wną, ale i racjon­al­ną. To z kolei pozwala mi pra­cow­ać w trochę inny sposób, niż to robi na przykład ter­apeu­ta lub psy­cholog. Jestem zda­nia, że maluchy bard­zo się rozwi­ja­ją dzię­ki mojej pra­cy.

Struk­tu­ra zajęć, której się trzy­mam, prowadzi od doświad­czenia do zrozu­mienia doświad­czenia i od zrozu­mienia do uogól­nienia i speku­lacji filo­zoficznej. Całość częs­to opiera się na metaforze, ruchu czy na kreaty­wnym pode­jś­ciu do języ­ka. W prak­tyce wyglą­da to tak, że zaczy­namy od wsta­nia z ławek, robimy jakąś zabawę na przykład z teatru improw­iz­owanego, zaw­ier­a­jącą w sobie jak­iś filo­zoficzny czyn­nik, który odkry­wamy potem przez zrozu­mie­nie tego doświad­czenia. Następ­nie staramy się te speku­lac­je rozsz­erzyć o wąt­ki, które doty­czą nas wszys­t­kich jako ludzi, tak już czys­to filo­zoficznie.

K.K.: Jed­ną z ważniejszych cech naszej metody­ki jest to, że dla nas sta­tus nauczy­ciela i ucz­nia jest dynam­iczny. W tej chwili przy­go­towu­je­my piknik filo­zoficzny, w którym sem­i­narzys­ta­mi będą dzieci w różnym wieku, gim­naz­jal­iś­ci i dzieci ze szkoły pod­sta­wowej. Będą zabier­ać głos w odpowiedzi na pytanie: „Jak bard­zo nauczy­ciel powinien z ucz­ni­a­mi dzielić się swy­mi, wielkiej wagi, poglą­da­mi?”, czyli w jakim stop­niu dopuszczalne jest wyrażanie przez nauczy­cieli swoich opinii ety­cznych, świato­poglą­dowych czy poli­ty­cznych. My, dorośli, nauczy­ciele, zabierze­my głos dopiero na drugim etapie zajęć. Częs­to także my, eduka­torzy, uczymy się od siebie nawza­jem na swoich zaję­ci­ach. Sebas­t­ian ma bardziej dynam­iczny styl, a ja bardziej staty­czny i zori­en­towany na struk­turę. Pod­sumowu­jąc: w naszych zaję­ci­ach każdy powinien wys­tępować zarówno w roli ucz­nia, jak też nauczy­ciela. Każdy ma do zaofer­owa­nia coś cen­nego dla innych, a dobrze przy­go­towane i przeprowad­zone zaję­cia to takie, na których doszło do zbiorowej wymi­any. W moim przeko­na­niu ucze­nie się i poz­nawanie świa­ta pole­ga na spotka­niu. Jed­nym z najważniejszych zadań nauczy­ciel­s­kich jest ucze­nie kul­tu­ry wspól­nego wyt­warza­nia wiedzy, dlat­ego też wierzę w proste struk­tu­ry metody­czne, które w swoich krokach powin­ny być czytelne dla wszys­t­kich uczest­ników. Każ­da for­ma zajęć jest struk­tu­ryza­cją doświad­czenia, które nauczy­ciel arbi­tral­nie wprowadza, tzn. jeśli ja kon­stru­u­ję jakieś zaję­cia, to nie mogą one być całkiem neu­tralne, już poprzez swój ksz­tałt metody­czno-orga­ni­za­cyjny zmusza­ją ucz­nia do uzna­nia pewnych (moich) założeń na tem­at świa­ta, poz­na­nia. Fajnie jest więc umieć zro­bić krok do tyłu i pokazać, jakie to są założe­nia, i zapy­tać, czy one na pewno są tak bezdyskusyjnie oczy­wiste. Waż­na jest więc pewnego rodza­ju czu­jność nauczy­ciela wobec siebie i swo­jej wiz­ji świa­ta, a zwłaszcza sytu­acji dydak­ty­cznej.

S.W.: Ujmu­jąc to metaforycznie: nie w tym rzecz, by nauczy­ciel ciągnął ucz­nia w jakąś stronę, ale żeby był nie­jako sprężyną, dzię­ki której dziecko nabiera mocy odbi­cia się, dojś­cia do włas­nych wniosków, samodziel­noś­ci. Wtedy nauczy­ciel nie szarpie tego dziec­ka, nie ścią­ga ucz­nia na ziemię, żeby nauczył się pra­wow­itych, według nauczy­ciela oczy­wiś­cie, wartoś­ci i sposobów myśle­nia. Pozwala mu raczej odkryć własne wartoś­ci i własne sposo­by myśle­nia.

Wróćmy na chwilę do filozoficznego pikniku. Bardzo mi się spodobał ten pomysł, jest w tym coś naturalnego, żeby ludzie na łonie przyrody rozmawiali, wchodzili w interakcję, rozważali wspólnie ciekawe tematy. Ta nieformalna forma pikniku, myślę, na pewno wspomaga też całą tę operację. Jak wpadliście na ten pomysł?

S.W.: Tak jak powiedzi­ałeś, jest to po pros­tu nat­u­ral­ny kon­tekst myśle­nia. Przy­ro­da, ruch i zabawa, wszys­tko to są czyn­noś­ci i miejs­ca, gdzie warto myśleć. Wyda­je mi się, że filo­zofia może to właśnie dać ludziom, że zachowu­ją oni pewną czu­jność, wiedząc, że myśle­nie jest przy­jemne i może odby­wać się w każdym momen­cie ich życia, bo wiele jest rzeczy do zrozu­mienia.

K.K.: Pracu­jąc z dzieć­mi, przy­pom­i­namy sobie, że są pewne ryt­my życia. Zimą, na przykład, mieliśmy Kulig Filo­zoficzny, warsz­taty były tak poprowad­zone, aby zawrzeć w sobie ele­men­ty zabawy zimowej. Latem robimy pikni­ki. Wyni­ka to z głębok­iego przeko­na­nia, że myśle­nie jest częś­cią życia. Naszą ambicją nie jest, by dzieci zostały pro­fe­so­ra­mi filo­zofii na Oks­fordzie, ale żeby pamię­tały, że dzi­ała­niu towarzyszy myśle­nie. Dzi­ałanie i myśle­nie to dwa nur­ty energii, które się splata­ją. Moż­na się dobrze baw­ić i myśleć, dlat­ego pod­czas naszego 3-godzin­nego spotka­nia, gramy w piłkę i bad­mintona, ale mamy też czas, żeby skupić się na myśle­niu i to tworzy całość tego doświad­czenia. Jeśli zaś idzie o fak­tografię, to – o ile dobrze pamię­tam – 3 lata temu doświad­czyliśmy w zes­pole real­izu­ją­cym warsz­taty filo­zoficzne poczu­cia przytłoczenia for­mal­no-orga­ni­za­cyjny­mi ele­men­ta­mi wspól­nego pro­jek­tu i pojaw­iła się tęs­kno­ta za bardziej ludy­czną i rados­ną for­mą filo­zo­fowa­nia. I pomi­mo tego, że czer­wiec to szkol­ny armage­don, pra­ca nad piknika­mi, a potem samo piknikowanie nie odbiera nam, ale doda­je sił.

Jak według was środowisko nauczycieli chcących uczyć filozofii czy etyki, filozofować z dziećmi, może się integrować i wspomagać?

K.K.: Jed­no z takich rozwiązań to media społecznoś­ciowe, pow­stała m.in. taka gru­pa na Face­booku, założona przez nauczy­ciela młod­szego pokole­nia z Poz­na­nia, Krys­tiana Kar­cza. Ta gru­pa propagu­je wiary­godne źródła i infor­ma­c­je i pozwala też na wymi­anę pomysłów czy wymi­anę opinii. Są też coraz liczniejsze kon­fer­enc­je, gdzie oso­by zain­tere­sowane nauczaniem filo­zofii mogą się spotkać. My podzielamy ideę dzie­le­nia się wiedzą — od samego początku wszys­tkie mate­ri­ały, które udało nam się dostate­cznie dopra­cow­ać, umieszcza­my na naszych stronach inter­ne­towych.

S.W.: Wszys­tkie nasze wydarzenia, które orga­nizu­je­my, to są i były momen­ty, które sku­pi­a­ją część tego środowiska i tworzą je zarazem. Były i są to okaz­je, by się spotkać i rozwi­jać. Odpowiada­jąc nieco bardziej ogól­nie, sądzę, że najlep­szym czyn­nikiem inte­gru­ją­cym środowisko było­by pełne zrozu­mienia dla odmi­en­noś­ci metody­cznej wszys­t­kich pod­miotów wspólne, radosne pro­mowanie filo­zofii. Niekoniecznie nato­mi­ast już tu i ter­az, na siłę, wprowadzanie jej w przestrzeń edukacji pub­licznej. Trze­ba pon­ad­to myśleć o filo­zofii jako o zestaw­ie narzędzi, które mogą być przy­datne dzieciom w każdym wieku, nie tylko w szkole śred­niej. Część środowiska o tym zapom­i­na.

Wywiad przy­go­tował i przeprowadz­ił Łukasz Krzy­woń
Zdję­cia: Ewa Traw­ińs­ka
Wydarze­nie: III Piknik Filo­zoficzny: Recyk­ling ped­a­gog­iczny


dr Katarzy­na Kuczyńs­ka – kon­sul­tan­t­ka we Wrocławskim Cen­trum Doskonale­nia Nauczy­cieli, nauczy­ciel­ka ety­ki i filo­zofii pracu­ją­ca na wszys­t­kich poziomach eduka­cyjnych. Pomysło­daw­czyni i inic­ja­tor­ka różnorod­nych przed­sięwz­ięć z zakre­su edukacji filo­zoficznej (np. “Anima(cje) Filo­zofii”, “Jestem z Wrocław­ia, więc myślę”, “Porządne myśle­nie”, “Kącik Sokrate­sa”). Autor­ka pra­cy dok­torskiej z filo­zofii edukacji, swo­je dzi­ała­nia teo­re­ty­czne określa mianem budowa­nia filo­zofii sytu­acji dydak­ty­cznej. W prak­tyce korzys­ta z het­ero­nom­icznych źródeł i inspiracji w budowa­niu sytu­acji dydak­ty­cznej. W życiu codzi­en­nym ceni codzi­en­ny kon­takt z inny­mi gatunka­mi zwierzę­cy­mi.

Sebas­t­ian Wachowiak – filo­zof i ped­a­gog z wyk­sz­tałce­nia; nauczy­ciel ety­ki i filo­zofii we wrocławs­kich szkołach pod­sta­wowych oraz ped­a­gog i koor­dy­na­tor pro­ce­su eduka­cyjnego w alter­naty­wnej szkole Mała Uczel­nia we Wrocław­iu; zaan­gażowany w pro­mowanie edukacji filo­zoficznej, a dbałość o przed­miotową kul­turę dydak­ty­czną pielęgnu­je poprzez udzi­ał w roz­maitych pro­jek­tach na obrzeżach edukacji pub­licznej (m.in. „Anima(cje) Filo­zofii”; „Jestem z Wrocław­ia, więc myślę”; „Porządne myśle­nie”). Zain­tere­sowany dydak­tyką filo­zofii, związka­mi między filo­zofią i lit­er­aturą, edukacją demokraty­czną, filmem; improw­iz­a­tor teatral­ny, weganin.

Łukasz Krzy­woń – mag­is­ter filo­zofii, absol­went Uni­w­er­syte­tu Śląskiego, od 14 lat żyją­cy w Irlandii. Jego pra­ca mag­is­ter­s­ka Ukry­ty Blask, W świecie Car­losa Cas­tanedy ukaza­ła się drukiem w 2005 roku. Artys­ta, muzyk. Od wielu lat pracu­je z dzieć­mi i młodzieżą, prowadząc m.in. docieka­nia filo­zoficzne w szkołach. Spec­jal­ista ds. filo­zofii dla dzieci z The Phi­los­o­phy Foun­da­tion w Lon­dynie. Uczy o ochronie środowiska w szkołach dla Green-Schools Ire­land. Orga­nizu­je kół­ka bęb­niarskie, męskie krę­gi, uczy polinezyjskiego Sasa, chińskiego tai chi, malu­je artysty­czne murale, z różny­mi gru­pa­mi tworzy artysty­czne man­dale, uczy prak­ty­ki uważnoś­ci i relak­sacji. Lubi podróżować i uwiel­bia kine­matografię.


Pow­iązane strony:
http://www.nauczaniefilozofii.uni.wroc.pl/
https://filozowroclaw.wordpress.com/

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

4 komentarze

Kliknij, aby skomentować

  • Jestem zda­nia że filo­zofia powin­na być właś­ci­wie rozu­mi­ana za pomocą słowa i ROZUMU( Rozum to pod­miotowa potrze­ba myśle­nia i wiel­ka potrze­ba poz­na­nia oraz zdol­ność sądzenia i dokony­wa­nia wyborów sposobów i form dzi­ała­nia przez pod­miot). Według mnie nie mogę się wypowiadać o umiejęt­noś­ci­ach małych uczniów ale Rozum rozwi­ja się od momen­tu kryzy­su doras­ta­nia ucz­nia. To właśnie specy­fi­ka roz­wo­jowa uczniów, bo u jed­nego pojaw­ia­ją się poz­naw­cze zain­tere­sowa­nia w wieku 12 lat a u innych znacznie później albo .…cza­sa­mi bard­zo późno… bo wszys­tko zależy od sty­lu komu­nikacji nauczy­cieli. Znacze­nie słowa przed każdy pod­miot jest inaczej rozumiana…a potem …dyskurs…A potem ist­nieje konieczność myśle­nia pojęciowego…Dlatego najlepiej uczyć uczniów filo­zofii w szkole śred­niej.
    Jeżeli nauczy­ciele sto­su­ją kry­teri­um obra­zowe to prze­cież nie jest filo­zofia! ” Kry­teri­um obra­zowe hamu­je rozwój wyższych umiejęt­noś­ci umysłowych”- Immanuel Kant, ” Pra­wo moralne we mnie a niebo rozg­wieżdżone nade mną”-Immanuel Kant, a współcześnie mówi się że moral­ność to pod­miotowy sposób real­iza­cji normy która jest zapisana w praw­ie albo ustalona w społecznoś­ci.

    • Poję­cie filo­zofii bywa różnie defin­iowane, na co zwraca też uwagę Sebas­t­ian w roz­mowie. Jeśli chodzi o rozum wg podanej wyżej definicji to też jak najbardziej przy­należy on dzieciom. Być może uży­wa­jąc słowa rozum w znacze­niu jakiego uży­wał Kant, ROZUM może i rozwi­ja się i od kryzy­su człowieka czy ucz­nia, jed­nak rozu­mie­nie świa­ta i rozu­mowanie (reflek­s­ja) o świecie zaczy­na się w zasadzie kiedy dzieci opanowu­ją język i gra­matykę. Tę właśnie nat­u­ralne zdol­noś­ci poz­nawa­nia i myśle­nia wspo­ma­ga­ją właśnie zaję­cia dociekań filo­zoficznych z dzieć­mi, pod­czas których porusza się też ważne idee z his­torii filo­zofii. Pod­czas tych zajęć dzieci uczą się for­mować argu­men­ty, ale też pre­cy­zować i zas­tanaw­iać się nad poszczegól­ny­mi poję­ci­a­mi. Nie jest to może filo­zofia per se, ale nie moż­na odmówić tym dzi­ałan­iom ich filo­zoficznego charak­teru. Wystar­czy być świad­kiem kilku takich zajęć, żeby przekon­ać się o tym, jak dzieci mogą filo­zoficznie myśleć.

      • To dość ryzykowne — odwoły­wać się do do jed­nego filo­zo­fa jako kry­teri­um ostate­cznego uza­sad­nienia. Filo­zofia Kan­ta jest racjon­al­isty­cz­na. Wystar­czy jed­nak powró­cić do filo­zofii hel­lenisty­cznej, aby odkryć jej ścisły związek z życiem i obraza­mi. Spuś­ciz­na filo­zoficz­na jest dostate­cznie boga­ta, by móc w niej szukać inspiracji dla nauczy­cielst­wa w ponowoczes­nej, plu­ral­isty­cznej, edukacji. Pró­ba ortodoksyjnego orzeka­nia, co dla wszys­t­kich (tzn. wszys­t­kich z określonej, właś­ci­wej grupy odbior­ców) na pewno jest najlep­szą edukacją filo­zoficzną, wyraża tęs­knotę za abso­lut­ną jed­noz­nacznoś­cią, która nieob­ca jest wypowiedziom poszczegól­nych filozofów/filozofujących, ale zupełnie traci na wiary­god­noś­ci w kon­tekś­cie his­torii filo­zofii.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Wesprzyj nasz projekt

Polecamy