Artykuł Epistemologia

David Enoch: Traf moralny

Zazwyczaj uważamy, że jesteśmy odpowiedzialni za skutki naszych wyborów. Czy jednak zawsze tak jest? Co, jeśli zasługa lub wina moralna mogą zależeć od trafu?

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Między bohaterem rzeczywistym a hipotetycznym

My – ty i ja – jesteśmy obo­je życ­zli­wi i odważni. Jeśli zatem ktoś popadł w tara­p­aty, zro­bimy wszys­tko, co w naszej mocy, aby mu pomóc – nawet gdy­by wiąza­ło się to dla nas z pewnym ryzykiem. W ten sposób jesteśmy, by tak rzec, potenc­jal­ny­mi bohat­era­mi. Pewnego dnia ty idziesz pob­ie­gać po plaży, a ja zosta­ję w domu. Zauważasz, że ktoś topi się w morzu i zachowu­jesz się jak należy – ratu­jesz go z naraże­niem włas­nego życia. W ten sposób sta­jesz się rzeczy­wistym bohaterem. Ja – choć mam dobre intenc­je i również zachowałbym się właś­ci­wie, gdy­bym znalazł się w podob­nej sytu­acji – pozosta­ję bohaterem czys­to hipote­ty­cznym. Dobrze wiemy, czyj hero­izm zys­ka sławę – twój rzeczy­wisty, a nie mój czys­to hipote­ty­czny. A prze­cież fakt, że to ty (a nie ja) znalazłeś się na tej plaży w odpowied­nim miejs­cu i we właś­ci­wym cza­sie – jest kwest­ią tra­fu. Nie przy­czyniła się do tego two­ja mądrość ani cno­ta, podob­nie jak ja nie ponoszę żad­nej winy za to, że mnie tam nie było. Zda­je się zatem, że to czysty przy­padek ma wpływ na two­ją korzyść moral­ną. Przyzwycza­il­iśmy się już do myśli, że ludzie mogą czer­pać korzyś­ci lub ponosić szkody z przy­czyn, których nie kon­trolu­ją, a które po pros­tu im się przy­trafi­a­ją. Znacznie jed­nak trud­niej pogodz­ić się z myślą, że ludzie mogą zyski­wać moral­nie lub doz­nawać strat moral­nych w wyniku tra­fu.

Nieszczęsna skórka od banana

Od cza­su do cza­su lubisz spłatać komuś figla. Ja również. Oczy­wiś­cie nigdy nie chce­my niko­go skrzy­wdz­ić – chodzi nam jedynie o dobrą zabawę. W trak­cie tej zabawy nie zwracamy uwa­gi na to, czy wpraw­iamy kogoś w zakłopotanie (choć może powin­niśmy zwracać). Poza tym nie zawsze przestrzegamy środ­ków bez­pieczeńst­wa. Pewnego dnia umyślamy sobie, że było­by zabawnie zostaw­ić skórkę banana na chod­niku i zobaczyć, czy ludzie naprawdę się na niej pośl­izgną. Ja zostaw­iam ją pier­wszy. Pojaw­ia się kobi­eta, która nie zauważa skór­ki, wpa­da w pośl­izg, na chwilę traci równowagę, przek­li­na ze złoś­cią i idzie dalej. Ter­az two­ja kolej. Umieszcza­sz skórkę dokład­nie tam, gdzie ja. Zjaw­ia się mężczyz­na, śliz­ga się i doz­na­je poważnych obrażeń. Wyda­je się, że pono­sisz znacznie więk­szą winę niż ja – z pewnoś­cią odpowiadasz za coś więcej niż ja, mianowicie za poważne okalecze­nie. Cała sprawa jest jed­nak dość zagad­kowa. Prze­cież nie ma między nami żad­nej różni­cy pod wzglę­dem tego, na co mamy wpływ, praw­da? Wprawdzie zachowanie żad­nego z nas nie zasługu­je na pochwałę i obaj ponosimy winę, dlaczego jed­nak miałbyś ponosić więk­szą winę niż ja? Różni­ca między nami jest kwest­ią tra­fu, całkowicie od nas nieza­leżną. I w tym jed­nak wypad­ku niezwyk­le trud­no pogodz­ić się z myślą, że traf może mieć taki wpływ na moral­ność – że możesz ponosić więk­szą winę niż ja, mimo że zakres naszej kon­troli jest dokład­nie taki sam – ta myśl zda­je się być bard­zo trud­na do zaak­cep­towa­nia.

Czy wina i zasługa zależą od trafu?

Kiedy ety­cy roz­pa­tru­ją prob­lem tra­fu moral­nego, mają na myśli właśnie takie sytu­acje – w których moral­na wina, zasłu­ga czy odpowiedzial­ność zda­ją się zależeć od tra­fu; od czegoś, czego nie mamy możli­woś­ci kon­trolować.
Najważniejsze pytanie sprowadza się do tego, czy ist­nieje coś takiego jak traf moral­ny – czy koniec końców moral­na wina i zasłu­ga (oraz im podob­ne) mogą zależeć od tra­fu. Twierdzą­ca odpowiedź na to pytanie wyma­ga wyjaśnienia, dlaczego nie jest to tak prob­lematy­czne, jak się wyda­je. Z kolei odpowiedź przeczą­ca każe nam przyjąć wniosek, że rzeczy­wisty bohater i bohater hipote­ty­czny są równie god­ni pochwały; że dow­cip­niś, który spowodował poważne obraże­nia, nie ponosi więk­szej winy niż ten, które­mu żart uszedł na sucho itd. W obu wypad­kach sta­je­my przed nie lada dyle­matem.

Co z wolną wolą?

Czy moglibyśmy nauczyć się czegoś na tem­at tra­fu moral­nego z naszych rozważań nad prob­le­mem wol­nej woli? A jeśli tak, to czego? A może dopiero wyro­bi­wszy sobie pogląd na tem­at tra­fu moral­nego, powin­niśmy powró­cić do ogól­nego sporu na tem­at wol­nej woli – z lep­szy­mi pomysła­mi, jak go rozstrzygnąć?

Przełożyła Moni­ka Chylińs­ka


Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy