Artykuł

David Enoch: Traf moralny

Zazwyczaj uważamy, że jesteśmy odpowiedzialni za skutki naszych wyborów. Czy jednak zawsze tak jest? Co, jeśli zasługa lub wina moralna mogą zależeć od trafu?

Najnowszy numer: Zagadka tożsamości

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 7 marca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tek­st uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 2 (8), s. 16–17. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Między bohaterem rzeczywistym a hipotetycznym

My – ty i ja – jeste­śmy obo­je życz­li­wi i odważ­ni. Jeśli zatem ktoś popa­dł w tara­pa­ty, zro­bi­my wszyst­ko, co w naszej mocy, aby mu pomóc – nawet gdy­by wią­za­ło się to z pew­nym ryzy­kiem dla nas. W ten spo­sób jeste­śmy, by tak rzec, poten­cjal­ny­mi boha­te­ra­mi. Pew­ne­go dnia ty idzie­sz pobie­gać po pla­ży, a ja zosta­ję w domu. Zauwa­ża­sz, że ktoś topi się w morzu i zacho­wu­je­sz się jak nale­ży – ratu­je­sz go z nara­że­niem wła­sne­go życia. W ten spo­sób sta­je­sz się rze­czy­wi­stym boha­te­rem. Ja – choć mam dobre inten­cje i rów­nież zacho­wał­bym się wła­ści­wie, gdy­bym zna­la­zł się w podob­nej sytu­acji – pozo­sta­ję boha­te­rem czy­sto hipo­te­tycz­nym. Dobrze wie­my, czyj hero­izm zyska sła­wę – twój rze­czy­wi­sty, a nie mój czy­sto hipo­te­tycz­ny. A prze­cież fakt, że to ty (a nie ja) zna­la­złeś się na tej pla­ży w odpo­wied­nim miej­scu i we wła­ści­wym cza­sie – jest kwe­stią tra­fu. Nie przy­czy­ni­ła się do tego two­ja mądro­ść ani cno­ta, podob­nie jak ja nie pono­szę żad­nej winy za to, że mnie tam nie było. Zda­je się zatem, że to czy­sty przy­pa­dek gra na two­ją korzy­ść moral­ną. Przy­zwy­cza­ili­śmy się już do myśli, że ludzie mogą czer­pać korzy­ści lub pono­sić szko­dy z przy­czyn, któ­ry­ch nie kon­tro­lu­ją, a któ­re po pro­stu im się przy­tra­fia­ją. Znacz­nie jed­nak trud­niej pogo­dzić się z myślą, że ludzie mogą zyski­wać moral­nie lub dozna­wać strat moral­ny­ch w wyni­ku tra­fu.

Nieszczęsna skórka od banana

Od cza­su do cza­su lubi­sz spła­tać komuś figla. Ja rów­nież. Oczy­wi­ście nigdy nie chce­my niko­go skrzyw­dzić – cho­dzi nam jedy­nie o dobrą zaba­wę. W trak­cie tej zaba­wy nie zwra­ca­my uwa­gi na to, czy wpra­wia­my kogoś w zakło­po­ta­nie (choć może powin­ni­śmy zwra­cać). Poza tym nie zawsze prze­strze­ga­my środ­ków bez­pie­czeń­stwa. Pew­ne­go dnia umy­śla­my sobie, że było­by zabaw­nie zosta­wić skór­kę bana­na na chod­ni­ku i zoba­czyć, czy ludzie napraw­dę się na niej pośli­zgną. Ja zosta­wiam ją pierw­szy. Poja­wia się kobie­ta, któ­ra nie zauwa­ża skór­ki, wpa­da w pośli­zg, na chwi­lę tra­ci rów­no­wa­gę, prze­kli­na ze zło­ścią i idzie dalej. Teraz two­ja kolej. Umiesz­cza­sz skór­kę dokład­nie tam, gdzie ja. Zja­wia się męż­czy­zna, śli­zga się i dozna­je poważ­ny­ch obra­żeń. Wyda­je się, że pono­si­sz znacz­nie więk­szą winę niż ja – z pew­no­ścią odpo­wia­da­sz za coś wię­cej niż ja, mia­no­wi­cie za poważ­ne oka­le­cze­nie. Cała spra­wa jest jed­nak dość zagad­ko­wa. Prze­cież nie ma mię­dzy nami żad­nej róż­ni­cy pod wzglę­dem tego, na co mamy wpływ, praw­da? Wpraw­dzie zacho­wa­nie żad­ne­go z nas nie zasłu­gu­je na pochwa­łę i obaj pono­si­my winę, dla­cze­go jed­nak miał­byś pono­sić więk­szą winę niż ja? Róż­ni­ca mię­dzy nami jest kwe­stią tra­fu, cał­ko­wi­cie od nas nie­za­leż­ną. I w tym jed­nak wypad­ku nie­zwy­kle trud­no pogo­dzić się z myślą, że traf może mieć taki wpływ na moral­no­ść – że może­sz pono­sić więk­szą winę niż ja, mimo że zakres naszej kon­tro­li jest dokład­nie taki sam – ta myśl zda­je się być bar­dzo trud­na do zaak­cep­to­wa­nia.

Czy wina i zasługa zależą od trafu?

Kie­dy ety­cy roz­pa­tru­ją pro­blem tra­fu moral­ne­go, mają na myśli wła­śnie takie sytu­acje – w któ­ry­ch moral­na wina, zasłu­ga czy odpo­wie­dzial­no­ść zda­ją się zale­żeć od tra­fu; od cze­goś, cze­go nie mamy moż­li­wo­ści kon­tro­lo­wać.

Naj­waż­niej­sze pyta­nie spro­wa­dza się do tego, czy ist­nie­je coś takie­go jak traf moral­ny – czy koniec koń­ców moral­na wina i zasłu­ga (oraz im podob­ne) mogą zale­żeć od tra­fu. Twier­dzą­ca odpo­wie­dź na to pyta­nie wyma­ga wyja­śnie­nia, dla­cze­go nie jest to tak pro­ble­ma­tycz­ne, jak się wyda­je. Z kolei odpo­wie­dź prze­czą­ca każe nam przy­jąć wnio­sek, że rze­czy­wi­sty boha­ter i boha­ter hipo­te­tycz­ny są rów­nie god­ni pochwa­ły; że dow­cip­niś, któ­ry spo­wo­do­wał poważ­ne obra­że­nia, nie pono­si więk­szej winy niż ten, któ­re­mu żart usze­dł na sucho itd. W obu wypad­ka­ch sta­je­my przed nie lada dyle­ma­tem.

Co z wolną wolą?

Nawia­sem mówiąc, czy dostrze­ga­sz, jak kwe­stia tra­fu moral­ne­go łączy się z głów­nym tema­tem tego nume­ru „Filo­zo­fuj!”? Czy mogli­by­śmy nauczyć się cze­goś na temat tra­fu moral­ne­go z naszy­ch roz­wa­żań nad pro­ble­mem wol­nej woli? A jeśli tak, to cze­go? A może dopie­ro wyro­biw­szy sobie pogląd na temat tra­fu moral­ne­go, powin­ni­śmy powró­cić do ogól­ne­go spo­ru na temat wol­nej woli – z lep­szy­mi pomy­sła­mi, jak go roz­strzy­gnąć?

Prze­ło­ży­ła Moni­ka Chy­liń­ska


David Eno­ch – Pro­fe­sor filo­zo­fii pra­wa na Uni­wer­sy­te­cie Hebraj­skim w Jero­zo­li­mie, autor Taking Mora­li­ty Serio­usly: A Defen­se of Robu­st Reali­sm (OUP 2011).

Tek­st jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samy­ch warun­ka­ch 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chce­sz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przej­dź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy