Artykuł Epistemologia Fragment z klasyka Historia filozofii nowożytnej

David Hume: Czy wiara w cuda jest racjonalna?

Nie uwierzyłbym w taką historię, nawet gdyby mi ją opowiedział sam Kato — oto jakie istniało w Rzymie przysłowie jeszcze za życia tego filozofa i patrioty. Uznano, że dla faktu, w który niepodobna uwierzyć, nawet tak wielka powaga okazałaby się niewystarczająca.

Najnowszy numer: Kim jest osoba?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 1 sierpnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Ów książę indyjs­ki, który nie chci­ał uwierzyć pier­wszym wieś­ciom o skutkach mrozu, rozu­mował trafnie; trze­ba było oczy­wiś­cie bard­zo przekonu­jącego świadect­wa, aby nakłonić go do uzna­nia fak­tów wynika­ją­cych z niez­nanych mu zjawisk przy­rody i tak bard­zo niepodob­nych do tego, o czym mówiło mu stałe i jed­nos­ta­jne doświad­cze­nie. Choć owe fak­ty nie sprze­ci­wiały się temu doświad­cze­niu, nie były jed­nak z nim zgodne.

Aby jed­nak spotę­gować praw­dopodobieńst­wo prze­maw­ia­jące prze­ciw relacjom świad­ków, przy­puśćmy, że fakt, który poda­ją, zami­ast być tylko dzi­wnym, jest naprawdę cud­owny; przy­puśćmy także, że świadect­wo ich rozważane osob­no i samo w sobie posi­a­da walor pełnego dowodu; w takim wypad­ku dowód sta­je prze­ciw dowodowi, a ten, który jest sil­niejszy, musi prze­ważyć, tracąc jed­nak przy tym pewną część swo­jej siły, odpowied­nio do siły dowodu prze­ci­wnego.

Cud jest zakłóce­niem praw przy­rody, a ponieważ prawa te opier­a­ją się na niewzrus­zonym i niezmi­en­nym doświad­cze­niu, prze­to dowód, jakiego prze­ciw cud­owi dostar­cza sama natu­ra fak­tu, jest tak pełny, jak tylko moż­na sobie w ogóle wyobraz­ić jak­iś dowód z doświad­czenia. Dlaczego jest rzeczą więcej niż praw­dopodob­ną, że wszyscy ludzie muszą umrzeć, że ołów sam z siebie nie może żaw­is­nąć w powi­etrzu, że ogień spala drze­wo i że go gasi woda, jeśli nie dlat­ego, że zjawiska te okaza­ły się zgodne z prawa­mi przy­rody i że trze­ba zakłóce­nia tych praw lub, inny­mi słowy, trze­ba cudu, aby im zapo­biec? Nie uważa się za cud niczego, co się zdarza w grani­cach zwykłego porząd­ku przy­rody. Nie jest cud­em, jeżeli człowiek pozornie zupełnie zdrowy nagle umrze; taki bowiem rodzaj śmier­ci, choć jest mniej zwycza­jny od innego, widu­je się częs­to. Było­by jed­nak cud­em, gdy­by umarły powró­cił do życia; tego bowiem nie widziano nigdy i nigdzie. Musi zatem ist­nieć jed­nos­ta­jne doświad­cze­nie prze­maw­ia­jące prze­ciw każde­mu zdarze­niu cud­owne­mu; inaczej zdarze­nie nie zasługi­wało­by na tę nazwę. A ponieważ jed­nos­ta­jne doświad­cze­nie ma znacze­nie dowodu, prze­to mamy tutaj bezpośred­ni i całkow­ity dowód wynika­ją­cy z natu­ry fak­tu prze­ciw ist­nie­niu jakichkol­wiek cud­ów; i tylko dowód prze­ci­wny, wyposażony w więk­szą siłę przekonu­jącą, może taki dowód obal­ić i uczynić cud wiary­god­nym.

Wyni­ka stąd w sposób jas­ny (a jest to zasa­da ogól­na, god­na naszej uwa­gi), że „żadne świadect­wo nie wystar­cza do wykaza­nia aut­en­ty­cznoś­ci cudu, jeżeli nie jest ono tego rodza­ju, że jego fałszy­wość była­by więk­szym cud­em aniżeli fakt, który ma być na jego pod­staw­ie wykazany, a nawet w tym wypad­ku argu­men­ty wza­jem­nie się niweczą i sil­niejszy daje nam pewność odpowiada­jącą jedynie temu stop­niowi siły, który pozosta­je po odję­ciu siły argu­men­tu słab­szego”. Jeżeli mi ktoś opowia­da, że widzi­ał, jak umarłe­mu przy­wró­cono życie, naty­ch­mi­ast myślę sobie, czy jest rzeczą bardziej praw­dopodob­ną, że opowiada­ją­cy bądź mnie wprowadza w błąd, bądź sam został w błąd wprowad­zony, czy też że fakt, o którym opowia­da, istot­nie zaszedł. Porównu­ję jeden cud z drugim i stosown­ie do przewa­gi, którą po jed­nej z tych stron stwierdzam, sprawę rozstrzygam, odrzu­ca­jąc zawsze cud więk­szy. Jeżeli­by fałszy­wość świadect­wa była czymś bardziej cud­ownym aniżeli opowiedziany fakt, wtedy, ale dopiero wtedy, świad­czą­cy mógł­by wyma­gać, abym mu pod­porząd­kował swo­je przeświad­cze­nie i sąd. […]

Przy­puśćmy jed­nak, że wszyscy his­to­rycy piszą­cy o Anglii zgod­nie pisal­i­by, że dnia pier­wszego sty­cz­nia 1600 r. królowa Elż­bi­eta umarła, że tak przed, jak i po jej śmier­ci widzieli ją jej lekarze i cały dwór, jak to jest przyjęte, gdy chodzi o oso­by tego stanowiska, że par­la­ment uznał i proklam­ował jej następcę i że miesiąc po pogrze­bie zjaw­iła się znowu, wstąpiła na tron i rządz­iła Anglią przez trzy lata – przyz­nać muszę, że byłbym zdu­miony zbiegiem tak wielu dzi­wnych okolicznoś­ci, lecz nie byłbym wcale skłon­ny uwierzyć w tak cud­owne zdarze­nie. Nie wąt­piłbym o jej rzekomej śmier­ci i owych pub­licznych aktach, które po niej nastąpiły; twierdz­iłbym tylko, że śmierć była rzeko­ma i że ani nie była, ani być nie mogła rzeczy­wista. Darem­nie zarzu­cał­by mi ktoś, że trud­no i praw­ie niepodob­na wprowadz­ić ogółu w błąd w spraw­ie tak doniosłej; darem­nie przed­staw­iano by mi mądrość i zdrowy sąd owej sławnej królowej oraz fakt, że. tak mar­na sztucz­ka nie przyniosła­by jej żad­nych albo tylko niewielkie korzyś­ci; wszys­tko to mogło­by mnie zadzi­wić; zawsze jed­nak odpowiedzi­ałbym jeszcze, że łotrost­wo i głupota ludz­ka są zjawiskiem tak zwycza­jnym, iż raczej uwierzyłbym w najdzi­wniejsze zdarzenia wynika­jące z ich współdzi­ała­nia, niżbym miał przyjąć tak osobli­we pog­wałce­nie praw przy­rody.

Frag­ment pochodzi z dzi­ała: Bada­nia doty­czące rozu­mu ludzkiego, przeł. Jan Łukasiewicz i Kaz­imierz Twar­dows­ki.


David Hume (ur. 1711, zm. 1776) – szkoc­ki filo­zof, wybit­ny przed­staw­iciel bry­tyjskiego empiryz­mu – poglą­du, że cała wiedza wywodzi się z doświad­czenia. Przeprowadz­ił kry­tykę pojęć metafizy­cznych, a także samego doświad­czenia. Był prekur­sorem utyl­i­taryz­mu ety­cznego – poglą­du, że dobre i powinne są te dzi­ała­nia, które przynoszą najwięcej szczęś­cia jak najwięk­szej licz­bie osób.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

Fot.: Larisa-K,CCo

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Wesprzyj nasz projekt

Polecamy