Artykuł Filozofia w filmie Omówienia i recenzje

Dorota Monkiewicz-Cybulska: Percepcja bez granic

Wyobraź sobie, że w każdej chwili masz dostęp do wszystkich świadomych i nieświadomych zasobów swojego umysłu. Cokolwiek zobaczyłeś, usłyszałeś lub przeczytałeś jest aktualnie w twojej świadomości i możesz czerpać z tych zasobów według potrzeb. Dodatkowo możesz powiązać ze sobą tę wiedzę i – dostrzegając wszystkie zależności – dochodzić do nowych wniosków. Możesz też precyzyjnie przewidywać zdarzenia lub świadomie je projektować, dostrzegając lub tworząc mikroczynniki.

Najnowszy numer: Edukacja moralna

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 2 (14), s. 52–53. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Takie zdol­no­ści zysku­je Eddie Mor­ra, boha­ter fil­mu Jestem Bogiem (ang. Limi­tless, reż. Neil Bur­ger 2011), w któ­re­go rolę wcie­lił się Bra­dley Cooper.

Eddie Mor­ra to pisarz, któ­ry stra­cił wenę. Jed­no­cze­śnie pobrał już zalicz­kę za napi­sa­nie nowej książ­ki, a nie jest w sta­nie wymy­ślić nawet pierw­szej stro­ny. Jego życie to kom­plet­ny cha­os, co odzwier­cie­dla m.in. stan jego miesz­ka­nia i kon­ta. Eddie prze­sta­je pano­wać nad swo­im życiem, lecz nie umie zna­leźć wyj­ścia z tej sytu­acji. Dodat­ko­wo zosta­wia go dziewczyna.

Dla Eddie­go jest to rów­no­znacz­ne z się­gnię­ciem dna, nawet z wyglą­du zaczy­na przy­po­mi­nać klo­szar­da. I wła­śnie wte­dy na jego dro­dze sta­je daw­ny zna­jo­my, ofe­ru­jąc mu nar­ko­tyk, któ­ry nie daje jed­nak chwi­lo­wej uciecz­ki od rze­czy­wi­sto­ści, lecz coś wręcz przeciwnego.

Dzię­ki zaży­ciu eks­pe­ry­men­tal­nej piguł­ki Eddie może wyko­rzy­stać mak­si­mum swo­ich umy­sło­wych moż­li­wo­ści. „Byłem śle­py, teraz widzę” – mówi. Zdol­no­ści boha­te­ra pole­ga­ją na otwar­tym, nie­ogra­ni­czo­nym dostę­pie do zma­ga­zy­no­wa­nych zaso­bów jego umy­słu. Nie potrze­bu­je on jakiej­kol­wiek sty­mu­la­cji z zewnątrz, aby roz­sze­rzać zasób swo­jej wie­dzy. Wszyst­kie potrzeb­ne infor­ma­cje znaj­du­ją się już w jego umy­śle, wcze­śniej jed­nak nie potra­fił ich wydo­być. Dzię­ki temu to, co było dla nie­go nie­do­strze­gal­ne, sta­je się oczy­wi­ste. Wszyst­kie czyn­no­ści są banal­ne w wyko­na­niu, decy­zje podej­mo­wa­ne są w ułam­kach sekund, a pisa­nie ksią­żek czy gra­nie na gieł­dzie z milio­no­wym zyskiem to dla boha­te­ra dzie­cin­na zaba­wa. Bez wysił­ku uwo­dzi rów­nież pięk­ne kobie­ty, a w sytu­acji zagro­że­nia potra­fi poko­nać wie­lu prze­ciw­ni­ków, bazu­jąc na wspo­mnie­niach akcji z gier komputerowych.

Sam mon­taż fil­mu jest inte­re­su­ją­cy, bo poka­zu­je per­spek­ty­wę czło­wie­ka z nie­ogra­ni­czo­nym umy­słem. Szyb­kość, pew­ność i głę­bia to cechy funk­cjo­no­wa­nia takie­go umy­słu. Eddie dostrze­ga wszyst­kie niu­an­se, m.in. mikro­ek­spre­sję swo­ich roz­mów­ców, zmia­ny w noto­wa­niach gieł­do­wych oraz wszel­kie związ­ki przy­czy­no­we. Dzię­ki temu jest w sta­nie eks­pre­so­wo roz­pa­trzyć róż­ne sce­na­riu­sze na przy­szłość i wybrać naj­lep­szy dla sie­bie. Po zaży­ciu piguł­ki przez boha­te­ra obra­zy w fil­mie prze­su­wa­ją się bły­ska­wicz­nie i ta dyna­mi­ka pozwa­la nam na chwi­lę zyskać rów­nie sze­ro­ką per­spek­ty­wę, jaką ma Eddie.

Na koniec fil­mu poja­wia się epi­zod, któ­ry może nasu­nąć pyta­nie o to, jak dale­ko się­ga­ją moż­li­wo­ści umy­słu. Czy moż­li­we jest, aby świa­do­mość ludz­ka prze­kro­czy­ła ramy cza­su i trak­to­wa­ła przy­szłe zda­rze­nia jako aktu­al­ne, włą­cza­jąc je tym samym do swo­je­go zaso­bu wie­dzy? Nie­zwy­kłe zdol­no­ści Eddie­go bazu­ją na popu­lar­nej teo­rii, że wyko­rzy­stu­je­my tyl­ko nie­wiel­ki pro­cent moż­li­wo­ści nasze­go umy­słu. Boha­ter nato­miast wyko­rzy­stu­je go w stu pro­cen­tach. Cie­ka­we jest to, że ten poten­cjał umy­słu jest zin­ter­pre­to­wa­ny w fil­mie jako postrze­ga­nie wszyst­kie­go, co jest w danej chwi­li istot­ne. Tę przej­rzy­stość widze­nia przez boha­te­ra moż­na wią­zać ety­mo­lo­gicz­nie ze sło­wem doj­rza­łość, jako zdol­ność zoba­cze­nia, czy­li doj­rze­nia tych aspek­tów, któ­re dla nie­do­świad­czo­ne­go umy­słu są nie­do­stęp­ne. Przed­miot czy zja­wi­ska są więc postrze­ga­ne w takim stop­niu, w jakim dany umysł się rozwinął.

Film nie zachę­ca do posłu­gi­wa­nia się far­ma­ko­lo­gią, by posze­rzyć swo­ją per­cep­cję. Poka­zu­je raczej, że wszyst­ko ma swo­ją cenę i nawet taka świa­do­mość abso­lut­na może pobłą­dzić i wpaść w kło­po­ty. Ponad­to nasu­wa się myśl, że sztucz­ne pod­no­sze­nie poten­cja­łu umy­słu jest jak zmu­sza­nie nie­wy­ćwi­czo­nych mię­śni do wysił­ku na pozio­mie olim­pij­skim – musi to skoń­czyć się kon­tu­zją. Tak jest i w tym przy­pad­ku: sta­ny amne­zji, drę­czą­ce boha­te­ra fil­mu, to jeden z lżej­szych efek­tów ubocz­nych po zaży­ciu piguł­ki, któ­rą Eddie musi już brać bez prze­rwy. W prze­ciw­nym razie gro­zi mu śmierć.

Pomy­sły na che­micz­ne posze­rza­nie per­cep­cji były szcze­gól­nie popu­lar­ne w latach sześć­dzie­sią­tych. Sądzo­no nawet, opie­ra­jąc się na poglą­dach Aldo­usa Hux­leya, że moż­na w ten spo­sób na skró­ty osią­gać oświe­ce­nie. Sam Hux­ley nazy­wał meska­li­nę, sub­stan­cję z pey­otla „drzwia­mi per­cep­cji”. Takie podej­ście dla wie­lu entu­zja­stów skoń­czy­ło się śmier­cią lub cho­ro­bą psy­chicz­ną i jeśli cho­dzi o posze­rza­nie per­cep­cji poprzez nar­ko­ty­ki, nic się od tego cza­su nie zmieniło.

Frag­men­ty fil­mu uka­zu­ją­ce inte­lek­tu­al­ne moż­li­wo­ści Eddie­go spra­wi­ły, że pozaz­dro­ści­łam boha­te­ro­wi tej przej­rzy­sto­ści widze­nia. Zyska­łam chęć wrzu­ce­nia swo­jej kon­cen­tra­cji na wyż­sze obro­ty (nie tyl­ko ja mia­łam takie odczu­cie) i więk­sze­go czer­pa­nia ze swo­ich zaso­bów. Jed­nak nie za pomo­cą che­mii, ale mocą decy­zji. W moim prze­ko­na­niu nasze sku­pie­nie i spraw­no­ści inte­lek­tu­al­ne, w tym i głęb­sze postrze­ga­nie rze­czy­wi­sto­ści, zale­żą od nas i – jeśli chce­my – może­my znacz­nie je uspraw­nić np. poprzez stu­dio­wa­nie czy prak­ty­ko­wa­nie filozofii.


Doro­ta Mon­kie­wicz-Cybul­ska – Absol­went­ka filo­zo­fii teo­re­tycz­nej KUL oraz histo­rii UMCS, nauczy­ciel­ka ety­ki w Szko­le Pod­sta­wo­wej im. B. Chro­bre­go w Lubli­nie. Zain­te­re­so­wa­nia nauko­we: dydak­ty­ka filo­zo­fii, ety­ka śro­do­wi­sko­wa i bio­ety­ka. Poza filo­zo­fią pasjo­nu­je ją taniec współ­cze­sny, któ­ry w wol­nych chwi­lach inten­syw­nie uprawia.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.
W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Reklama

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy