Artykuł Etyka Wywiady

Edukacja moralna  powinna polegać na wyrabianiu cnót – Wywiad z Lindą Trinkaus-Zagzebski

Najnowszy numer: Jak działa język?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 5 (17), s. 28–29. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Na czym polega istota moralnej edukacji? Jaki jest jej cel?

Myślę, że edukac­ja tego rodza­ju powin­na dążyć do wyposaże­nia dzieci w narzędzia potrzeb­ne do dojrza­łego życia, w którym mogły­by postrze­gać siebie jako oso­by mające swój udzi­ał w roz­wo­ju swoich wspól­not. To zaś oznacza przekazanie im wiz­ji dobrego życia, wyro­bi­enia nawyku autore­flek­sji, z którego będą korzys­tać, gdy już staną się wystar­cza­ją­co dojrza­łe, aby prze­jąć odpowiedzial­ność za swój rozwój. Edukac­ja moral­na powin­na pole­gać na wyra­bi­a­n­iu cnót moral­nych, intelek­tu­al­nych i oby­wa­tel­s­kich oraz na budowa­niu świado­moś­ci tego, jaki wkład w ich własne życie oraz życie ich wspól­no­ty ma każ­da z tych cnót.

Jaki jest Pani ideał moralnej edukacji?

Rozsz­erza­jąc moją odpowiedź na pier­wsze pytanie, powiedzi­ałabym, że edukac­ja powin­na prowadz­ić do tego, aby dzieci postrze­gały siebie jako członków wspól­no­ty szer­szej niż ich bezpośred­nie środowisko. Jako katolicz­ka postrzegam nas jako członków Ciała Chrys­tusa, każdego ze swoim szczegól­nym powołaniem. Uważam, że każ­da oso­ba posi­a­da wyjątkowe tal­en­ty, które dają jej niepow­tarzal­ny potenc­jał moral­ny. Każdy z nas może czynić dobro na swój włas­ny sposób, ideał edukacji moral­nej pole­gał­by zaś na umożli­wie­niu każdej oso­bie odkrycia tego potenc­jału.

Na czym polega różnica pomiędzy moralną edukacją a indoktrynacją bądź warunkowaniem?

Warunk­owanie prowadzi do reakcji automaty­cznych, które mogą, ale nie muszą przetr­wać w obliczu przyszłej autore­flek­sji dziec­ka. Indok­try­nac­ja jest rodza­jem warunk­owa­nia. Jest to warunk­owanie umysłu. Ona także może zostać odrzu­cona w obliczu przyszłej reflek­sji. Dlat­ego też za ważną część moral­nego wychowa­nia uważam naby­wanie skłon­noś­ci do autore­flek­sji. Powin­no się ją wyra­bi­ać od wczes­nych lat, nawet jeśli będzie temu towarzyszyło warunk­owanie za pomocą nagrody lub kary. Oczy­wiś­cie tak naprawdę ludzie sprze­ci­wia­ją się indok­try­nacji, ponieważ uważa­ją, że za jej pomocą dzieciom wpa­jane są niewłaś­ci­we poglądy. Jeśli nato­mi­ast określony auto­ry­tet uczy dziecko, że kłamst­wo i kradzież są czymś złym, nikt nie nazwie tego indok­try­nacją, nawet jeśli takiemu naucza­niu nie towarzyszy żadne wyjaśnie­nie bądź argu­ment.

Czy możemy powiedzieć, że istotnym elementem procesu edukacji moralnej jest samowychowanie?

Myślę, że samowychowanie jest celem moral­nej edukacji. Dopó­ki dziecko nie będzie w stanie samo kierować swoim roz­wo­jem moral­nym, edukac­ja moral­na powin­na pole­gać na poma­ganiu mu w ucze­niu się samowychowa­nia.

Czy wychowawca powinien przyjmować postawę neutralności względem wartości?

Z pewnoś­cią nie. Nie moż­na pode­j­mować decyzji bez wyczu­cia różni­cy pomiędzy dobrem i złem, tym, co moral­nie słuszne, i tym, co niesłuszne. Asys­ta wychowaw­cy, który nie przyj­mu­je określonego stanowiska wzglę­dem wartoś­ci, prowadzi do kon­fuzji. Niejed­nokrot­nie jed­nak mamy do czynienia z dużym stop­niem moral­nej niejed­noz­nacznoś­ci; próbu­jąc temu zaprzeczyć, wychowaw­ca szkodzi samemu sobie. Przez moral­ną niejed­noz­naczność rozu­miem przemieszanie dobra i zła, a także ist­nie­nie racji zarówno za, jak i prze­ciw określone­mu dzi­ała­niu. Opowiedze­nie się za określony­mi wartoś­ci­a­mi nie oznacza przyj­mowa­nia uproszc­zonej per­spek­ty­wy; oznacza jedynie dostrze­ganie dobra tam, gdzie jest dobro, oraz dostrze­ganie zła tam, gdzie jest zło, przy jed­noczes­nej gotowoś­ci do zmi­any punk­tu widzenia. Jeśli wychowaw­ca nie ma zami­aru zmieni­ać swego zda­nia, nie może nauczyć tego innych. Sądzę zatem, że wychowaw­ca powinien zaj­mować jasne stanowisko na tem­at wartoś­ci, ale jed­nocześnie powinien zachować otwarty umysł co do tego, jak wartoś­ci te są egzem­pli­fikowane w skom­p­likowanych sytu­ac­jach.

Jaka jest rola moralnych przykładów i autorytetów w moralnej edukacji?

Za auto­ry­te­ty uważam ludzi, którzy wiedzą więcej ode mnie o danej kwestii moral­nej, nato­mi­ast za moralne wzo­ry uważam oso­by, które są godne moral­nego podzi­wu i które chcę naślad­ować. Auto­ry­te­ty poma­ga­ją nam zna­j­dować odpowiedzi na moralne pyta­nia, nato­mi­ast wzo­ry moralne poma­ga­ją nam stać się określonego rodza­ju osoba­mi. One także mogą być auto­ry­te­ta­mi, jeśli są elok­wentne i dobre w komu­nikacji; zdarza się jed­nak, że nie posi­ada­ją tych umiejęt­noś­ci. Zasad­nic­zo uważam, że oso­by będące moral­ny­mi przykłada­mi stanow­ią najważniejszy ele­ment moral­nej edukacji.

Jak można pogodzić wychowanie przez przykłady i autorytety z realizacją moralnej autonomii i krytycznego myślenia?

Nie widzę tutaj kon­flik­tu. Każdy kogoś naśladu­je, świadomie lub nie. Naślad­owanie w opar­ciu o reflek­sję nad cecha­mi oso­by, którą naśladu­je­my, jest jeszcze dojrzal­szą for­mą naślad­owa­nia. Może­my uznać, że ta oso­ba nie zasługu­je na to, aby ją naślad­ować, albo – po dłuższym namyśle – próbować naślad­ować ją jeszcze dokład­niej. Zas­tanaw­ian­ie się nad rac­ja­mi, dla których podzi­wiamy innych, jak i nad tym, czy powin­niśmy ich podzi­wiać, stanowi część tego, co czyni oso­ba auto­nom­icz­na. Gdy­by jed­nak autono­mia oznacza­ła pole­ganie jedynie na sobie w for­mułowa­niu sądów moral­nych, była­by to jakaś for­ma egoiz­mu, sprze­ci­wia­ją­ca się real­iza­cji celu reflek­sji moral­nej: poszuki­wa­nia moral­nej prawdy.

Czy współczesna kultura wspomaga, czy raczej utrudnia edukację moralną?

Myślę, że moż­na mówić o więcej niż jed­nej współczes­nej kul­turze. Z pewnoś­cią media społecznoś­ciowe utrud­ni­a­ją edukację moral­ną. Filmy, rozry­wkowe pro­gramy telewiz­yjne częs­to mają jeden oczy­wisty cel moral­ny – zmienić ludzkie opinie, spraw­ić, aby ludzie przyjęli bardziej „postępową” postawę we współcześnie dysku­towanych kwes­t­i­ach. Cza­sa­mi jest to w porząd­ku, częs­to jed­nak widać brak sza­cunku dla trady­cyjnych chrześ­ci­jańs­kich wartoś­ci. Wyda­je nam się to czymś intere­su­ją­cym i zabawnym, gdy jakaś postać w przed­staw­ianej his­torii okazu­je się big­otem, ksiądz – sek­su­al­nie molestowanym morder­cą, zaś oso­ba zaj­mu­ją­ca się przeprowadzaniem abor­cji – dobrym człowiekiem, i tak dalej. His­to­ria, w której łączy się trady­cyjne wartoś­ci z prowadze­niem dobrego życia, jest dla wielu ludzi nud­na – właśnie dlat­ego, że jest trady­cyj­na: już to widzieli. Tak więc potrze­ba rozry­w­ki wypacza moral­ny kom­pas prezen­towanych w medi­ach his­torii, odchy­la­jąc go od tego, co trady­cyjne. Stanowi to dla mnie prob­lem.

Czy możemy powiedzieć, że filozofowanie ma pozytywny wpływ na rozwój moralny?

Filo­zo­fowanie to w grun­cie rzeczy rzetelne myśle­nie. Prowadzi do for­mowa­nia się skłon­noś­ci do autore­flek­sji oraz daje nam mod­el tego, jak należy reflek­sji dokony­wać. Ist­nieje jed­nak także coś takiego jak nad­mi­ar reflek­sji, reflek­s­ja, która nie ma koń­ca. Wów­czas nawyk autore­flek­sji sta­je się darem­ny. Niem­niej filo­zofia rozwi­ja intelek­tu­al­ną dyscy­plinę, a samo to jest już wielką zaletą dla moral­nej edukacji.

Tłu­macze­nie Artur Szut­ta


Lin­da Trinkaus-Zagzeb­s­ki – Pro­fe­sor filo­zofii na Uni­w­er­syte­cie w Okla­homie. Zaj­mu­je się między inny­mi epis­te­mologią, filo­zofią religii oraz etyką. Autor­ka licznych wpły­wowych pub­likacji. W swo­jej najnowszej książce (Exem­plar­ist Moral The­o­ry, Oxford Uni­ver­si­ty Press, 2017) pode­j­mu­je m. in. prob­lematykę wychowa­nia moral­nego. Uwiel­bia podzi­wiać kra­jo­brazy oraz wys­trój wnętrz. Częs­to odd­a­je się badan­iom genealog­icznym i podróżowa­niu razem z mężem. Mat­ka bliź­ni­aków, prawników w Los Ange­les.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.
W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Ilus­trac­ja: © okalinichenko

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy