Próby filozoficzne

Eryk Zywert: Jak rozumieć w XXI wieku pojęcie „dobrego życia”?

Codzienność zmusza nas do podejmowania decyzji, niejednokrotnie stawiając nas w sytuacjach, kiedy wybór odpowiedniej opcji nie zupełnie jest taki prosty, jakby mógł się wydawać. Myślę, że moglibyśmy śmiało nazwać takie patowe sytuacje konfliktami sumienia. Przykładami takich konfliktów sumienia mogą być wybory między etyką a religią, obowiązkiem a sumieniem czy prawem a klauzulą sumienia.

Najnowszy numer: Kim jest osoba?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 1 sierpnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Te dylematy pojaw­ia­ją się w wielu sfer­ach życia pub­licznego, takich jak poli­ty­ka czy media, ale dotyka­ją przede wszys­tkim każdego człowieka – jako indy­widu­um. Może­my pod­chodz­ić do nich na zasadzie skra­jnoś­ci, wybier­a­jąc pier­wszą lub drugą możli­wość, ale sytu­acje, kiedy takie pode­jś­cie jest skuteczne, nie należą do zbyt częstych. Zazwyczaj pow­sta­je konieczność łączenia prze­ci­wieństw w spójne, eklek­ty­czne rozwiąza­nia. W końcu sys­tem wartoś­ci każdego człowieka jest kom­pi­lacją wielu kon­cepcji ety­cznych w całość. Nierozstrzyg­nię­ta pozosta­je kwes­t­ia, jaka kom­p­likac­ja wartoś­ci, uczyni życie człowieka dobrym.

Zajmę się prob­le­mem dobrego życia, próbu­jąc znaleźć odpowiedzi na to dręczące ludzkość od zara­nia dziejów pytanie. Zadanie to niełatwe i na tyle złożone, że nie sposób ująć je holisty­cznie w tak niewielkiej obję­toś­ciowo pra­cy, toteż ograniczę się jedynie do przekro­jowego omówienia naj­ciekawszych stanowisk, jakie wyt­worzyły się na przestrzeni wieków.

Niemożli­we jest jed­noz­naczne wskazanie tego, co czyni życie człowieka dobrym, gdyż prob­lem leży w naturze człowieczeńst­wa – jej wyjątkowoś­ci. Człowieka wyróż­ni­a­ją dwie istotne cechy: rozum i wol­na wola. Zestaw­ia­jąc porów­naw­c­zo wartoś­ci moralne dowol­nej pary osób natrafi­amy na pewien dyso­nans, nasi­la­ją­cy się wraz ze zwięk­szaniem się iloś­ci czyn­ników różnicu­ją­cych ludzką egzys­tencję. Do takich czyn­ników może­my zal­iczyć przede wszys­tkim uwarunk­owa­nia społeczne i kul­tur­owe, takie jak wychowanie, trady­c­ja i oby­cza­je czy reli­gia. Względ­ność uwarunk­owań wpły­wa­ją­cych na postrze­ganie dobra wiąże się samo przez się ze względ­noś­cią samego dobra.

Warto nad­mienić, że poję­cie dobra łączy się z poję­ciem moral­noś­ci. I choć pier­wszego z ter­minów nie zdefini­u­ję, ze wzglę­du na jego relaty­wizm, o czym już wspom­ni­ałem, to określę jak należy postrze­gać moral­ność w odniesie­niu do tez tej pra­cy. Otóż pod poję­ciem moral­noś­ci rozu­miem przede wszys­tkim swoisty kat­a­log określonych zachowań i wartoś­ci, które po zestaw­ie­niu z nor­ma­mi powszech­nie uznany­mi za obow­iązu­jące moż­na zak­lasy­fikować, jako ety­czne bądź nieety­czne.

Spoglą­da­jąc na pod­miotowy prob­lem z nieco innej per­spek­ty­wy, biorąc za mate­ri­ał badaw­czy własne doświad­czenia, związane z obszarem komu­nikacji między­ludzkiej, oceną słusznoś­ci pode­j­mowanych decyzji i dzi­ałań, czy też z ksz­tał­towaniem włas­nych opinii i przekon­ań, może­my dojść do innej zgoła kon­kluzji, że moral­ność jest poję­ciem o wielu definic­jach i może zaw­ier­ać w sobie reguły, częs­to odmi­enne, a nawet prze­ci­w­stawne sobie, gdy­byśmy chcieli porów­nać je z etosem innego człowieka. Pomi­jamy oczy­wiś­cie fakt różnic kul­tur­owych i odnosimy się do dwóch osób, które egzys­tu­ją, w jeśli nie tożsamych, to bard­zo zbliżonych do siebie warunk­ach społecznych i kul­tur­owych. Wniosek z tego jest następu­ją­cy: moral­ność jest subiek­ty­w­na i przyp­isana do jed­nos­t­ki, a kon­sty­tu­u­ją ją pewne ele­men­ty. Są to: normy postępowa­nia, normy ety­czne i normy społecznoś­ciowe. Jakkol­wiek podob­ne być mogą w obrę­bie danego regionu, zawsze obar­c­zone są pewnym stop­niem relaty­wiz­mu, przez co mod­e­lowane są przez samego człowieka, który mody­fiku­je pos­tu­laty wywołu­jące jego deza­pro­batę.

Przestrze­ganie norm postępowa­nia, wywodzą­cych się z prawa, jest powszech­nym obow­iązkiem każdego oby­wa­tela. Nie mniej jed­nak nikt nie kwes­t­ionu­je zasad­noś­ci kar­dy­nal­nych praw, które wymus­zone są przez różne insty­tuc­je, a zawarte są cho­ci­aż­by w Powszech­nej Deklaracji Praw Człowieka i Oby­wa­tela. Żad­na. Każ­da współczes­na ide­olo­gia, która nie jest wypac­zona przez błęd­ną inter­pre­tację, nie ma na celu zabi­ja­nia ludzi, tor­tur­owa­nia ich i przy­musza­nia do dzi­ała­nia wbrew ich woli czy pode­j­mowa­nia innych moral­nie nagan­nych dzi­ałań. Są to najbardziej pod­sta­wowe i oczy­wiste (chodź naw­inie uznawane przez niek­tórych za obow­iązu­jące od zawsze) wartoś­ci, których nikt nie negu­je i nie próbu­je (świadomie) dzi­ałać prze­ci­wko nim. Pra­wodaw­st­wo jed­nak reg­u­lu­je sposób postępowa­nia w postaci nakazów i zakazów, nie uza­sad­ni­a­jąc ich słusznoś­ci (co czyni ety­ka), ale określa­jąc jedynie sam ich fakt. Pon­ad­to, normy moralne, ksz­tał­towane przez pra­wo nie doty­czą (w znakomitej więk­szoś­ci) sposobu życia, nie anal­izu­ją każdej poje­dynczej sytu­acji, w której uczest­niczy człowiek. Wysunąć, zatem moż­na wniosek, że z wykład­ni prawa powszech­nego ludzie mogą wyciągnąć najogól­niejsze wskazów­ki, doty­czące życia, które nie przeczą żad­nym sys­te­mom ety­cznym, ani wierzeniom i reli­giom. Co więcej, są z nimi zgodne. Dlaczego? Otóż, znakomi­ta więk­szość państw (przy­na­jm­niej w teorii) jest świec­ka i nie propagu­je żad­nych konkret­nych wartoś­ci życiowych, a jedynie reg­u­lu­je to, co musi reg­u­lować powin­no cywili­zowane państ­wo. Zapew­nia między inny­mi ochronę życia, pra­wo do równego trak­towa­nia, pra­wo do nau­ki i ochrony zdrowia. Kon­sty­tuc­ja Rzeczy­pospo­litej zaw­iera jeszcze jeden przepis, jas­no potwierdza­ją­cy postaw­ioną tezę, a jed­nocześnie moc­no odd­zi­ały­wu­ją­cy na mery­to­ryczny sens pra­cy. Ów przepis to artykuł 53., zaw­ier­a­ją­cy w sied­miu punk­tach, gwarancję wol­noś­ci sum­ienia i religii każdego, pra­wo do uczest­nict­wa (oraz nie uczest­nict­wa) w prak­tykach religi­jnych, oraz zapewnie­nie, że nikt nie może zostać zmus­zony do ujawnienia swoich poglądów. Niniejsze postanowienia, zawarte w ustaw­ie zasad­niczej, jas­no wskazu­ją na to, że pra­wodaw­ca oczeku­je, aby każdy samemu zde­cy­dował o swoim świato­poglądzie i uzewnętrz­ni­ał go w dowol­ny, zgod­ny z włas­ny­mi przeko­na­ni­a­mi, sposób.

Wiedząc już, że pra­wo świecie, które wielu ludzi uważa za osto­ję spraw­iedli­woś­ci i częs­to odwołu­je się do niego z myślą legi­t­ymiza­cji swo­jego zachowa­nia, dopa­tru­jąc się w nim poczu­cia bez­pieczeńst­wa, nie wyk­sz­tał­ci pełnego zbioru moral­nych norm w życiu, a jedynie nakreśli fun­da­men­talne jego zasady, oparte na zakazach i nakazach, niepoparte żad­ny­mi uza­sad­nieni­a­mi, należy pójść krok dalej i znaleźć coś, co pomoże człowiekowi samemu wyk­sz­tał­cić sys­tem moral­ny, lub będzie taka kom­pi­lacją, którą człowiek przyjmie w całoś­ci, bez jego grun­townej zmi­any.

Zan­im prze­jdziemy do kole­jnego punk­tu, należy przyjrzeć się budowie moral­nego (a w tym przy­pad­ku także prawnego) nakazu. Czy ist­nieje możli­wość log­icznego uza­sad­nienia przesła­nia, które niesie? To ciekawy prob­lem. Ogrom­na gru­pa ludzi częs­to odwołu­je się do zasad moral­nych, czy to wyprowadzanych od wierzeń religi­jnych, czy wprowadzanych od grec­kich filo­zofów, ale mało, kto zas­tanaw­ia się nad tym skąd właś­ci­wie wziął się rzec­zony nakaz. Normy moralne — jak wszys­tko — są czy­imś dziełem, zostały stwor­zone, czyli w tym wypad­ku wyprowad­zone z konkret­nego poglą­du. Nie moż­na tworzyć czegoś z niczego. Wszys­tko musi mieć swo­ją pod­stawę, na której się opiera. Zasady moralne są jed­nak wyjątkiem od tej reguły, gdyż są wyt­worem wyższego poziomu abstrakcji. Trak­tu­ją, bowiem o cen­nych dla człowieka wartoś­ci­ach. Są prze­jawem ludzkiego dąże­nia do szla­chet­nych idei dobra i pięk­na. Zważy­wszy, że rzec­zone normy (a przy­na­jm­niej te fun­da­men­talne) są twor­zone w postaci rozkazu, jak np.: nie zabi­jaj, nie krad­nij, nie cud­zołóż, a – jak powszech­nie wiado­mo – rozkaz jest nie­jako przed­staw­ie­niem jakiegoś fak­tu, więc nie mogą być nośnika­mi log­icznie spójnego przekazu, który wywodzi się z konkret­nego źródła. Rozkaz sam w sobie nie może być log­icznie uza­sad­niony. Jest jedynie określe­niem, stanow­czym polece­niem dzi­ała­nia (lub niedzi­ała­nia) w określony sposób.

Kole­jnym sposobem for­mowa­nia się świato­poglą­du człowieka – i jed­nym z najbardziej pop­u­larnych metod, stosowanych przez więk­szość społeczeńst­wa – są normy społeczne. Najproś­ciej mówiąc, są to zasady moralne, których pod­stawę stanow­ią religie i wierzenia. Naj­jaskrawsze przykłady będzie moż­na odd­ać, anal­izu­jąc pro­cen­towy udzi­ał wyz­naw­ców religii w Polsce. Na potrze­by pra­cy, użyte zostaną dane GUS z 2011 roku. Według nich, około 90% społeczeńst­wa deklaru­je się, jako chrześ­ci­janie (z przewagą katol­i­cyz­mu – 87%), bud­dyś­ci stanow­ią w przy­bliże­niu 0,04% społeczeńst­wa. Za nimi pla­su­ją się muzuł­manie – 0,013% i żydzi – 0,004%. Odsetek ateistów wyniósł około 3,5% (przekłada­jąc na liczbę lud­noś­ci to pon­ad mil­ion trzys­ta tysię­cy osób). Warto nad­mienić, że Pol­s­ka jest kra­jem z długą, pon­ad tysią­clet­nią his­torią, nieroz­er­wal­nie związaną z chrześ­ci­jańst­wem; jego założe­ni­a­mi i dorobkiem. Wyprowadze­nie moral­nych praw przez osobę wierzącą, jest zdu­miewa­ją­co proste, dzię­ki schematy­cznej budowie religii (czytel­nie obrazu­je to porów­nanie trzech judaiz­mu, chrześ­ci­jańst­wa i isla­mu). Więk­szość wyz­nań posi­a­da swo­ją święte pis­ma (niek­tóre, zazwyczaj te ori­en­talne, mają wyłącznie zbiór komen­tarzy, nieklasy­fikowanych, jako święte księ­gi, choć pełnią­cych podob­ną funkcję), w której zna­j­du­ją się wartoś­ci moralne, cno­ty i wszys­tkie wskazów­ki doty­czącego tego, jak żyć, aby osiągnąć najwyższe sta­di­um roz­wo­ju, np. chrześ­ci­jańskie zbaw­ie­nie, bud­dyjskie ustanie cier­pi­enia, czy kon­fuc­jańskie złącze­nie się z Absolutem – Niebem (bezosobowym bytem składa­ją­cym się z dusz przod­ków, steru­ją­cy losa­mi świa­ta). Tłu­macząc całość, na przykładzie nam wszys­tkim najbliższym – na przykładzie kato­li­ka, dochodz­imy do następu­ją­cych wniosków. Nadrzęd­nym celem w życiu chrześ­ci­jan­i­na jest osiąg­niecie zbaw­ienia (wybaw­ienia przez Boga), czyli stanu, w którym człowiek łączy się z męką Jezusa Chrys­tusa i dostępu­je życia wiecznego. Wszys­tkie infor­ma­c­je, jak osiągnąć zbaw­ie­nie zaw­ier­a­ją się w Bib­lii (świętej księdze), na którą skła­da się Stary Tes­ta­ment (stare przymierze Boga z Nar­o­dem Wybranym; okres przed nar­o­dze­niem Jezusa) i Nowy Tes­ta­ment (życie i nauczanie Jezusa). Rzetel­nie wypeł­ni­a­jąc obow­iąz­ki i prowadząc wzorowe życie chrześ­ci­jan­i­na osią­ga się najwyższy stan roz­wo­ju. Do nakazów moral­nych chrześ­ci­jańst­wa zal­iczyć moż­na: sza­cunek dla człowieka (bliźniego), miłosierdzie, pomoc ubogim (ubogim zarówno w kwes­t­i­ach mate­ri­al­nych, jak i ubogich w duchu). Wierzą­cy (i prak­tyku­ją­cy) kato­lik opiera swój sys­tem ety­czny na nauce Chrys­tusa i na jej pod­staw­ie rozróż­nia dobro od zła.

Co praw­da ilość wierzeń jest tak ogrom­na, że różnić się mogą wielo­ma ele­men­ta­mi, począwszy od spraw zasad­niczych – głównych założeń, przez rodza­je prak­tyk czy sposób kul­tu, a skończy­wszy na zależnoś­ci między życiem świeckim a duchowym (czyli jak żyć, aby nie żyć wbrew woli boskiej).

Życie oso­by wierzącej, która sto­su­je się do powyższych wskazówek, nie wiąże się z żad­ną wyma­ga­jącą anal­izą poszczegól­nych twierdzeń. Ich prawdzi­wość gwaran­tu­je auto­ry­tet epis­temiczny twór­cy religii. Prob­lem zaczy­na się w momen­cie, gdy mamy do czynienia z ateizmem, agnos­ty­cyzmem, lub – mod­nym w ostat­nich lat­ach określa­niu się, jako człowiek „wierzą­cy, ale nieprak­tyku­ją­cy”, lub też „wierzą­cy w Boga, ale nie w Koś­ciół”. Dwa ostat­nie przykłady, ilus­tru­ją intere­su­ją­cy sposób pode­jś­cia do tem­atu religii i jej założeń.

Prawdzi­wość zasad moral­nych zależy, bowiem, nie od licz­by ich wyz­naw­ców, a od indy­wid­u­al­nej inter­pre­tacji człowieka, który sam o tym rozsądza. Prze­ważnie wyz­naw­cy religii wywodzą prawa moralne ze swoich świę­tych ksiąg. Coraz częś­ciej jed­nak mamy do czynienia ze zjawiskiem członkost­wa w związku wyz­nan­iowym i jed­noczes­nym nieprak­tykowaniem zasad wyz­nawanej wiary. W wielu przy­pad­kach, są to postawy ludzi, głównie w wieku śred­nim, którzy w pewnym momen­cie przeanal­i­zowali swo­je doty­chcza­sowe życie i uznali, że kierowali się zupełnie odmi­en­ny­mi wartoś­ci­a­mi, niż te, który­mi odz­nacza się ich wyz­nanie. Budzi się w nich myśl, że mogą być odręb­ny­mi jed­nos­tka­mi, niebędą­cy­mi członka­mi żad­nej grupy wyz­nan­iowej, do której nota bene – nie należeli świadomie, czy też z pełnym przeko­naniem. Odważniejsi, którzy nie lubią żyć według stereo­typów (jak cho­ci­aż­by ten, że każdy Polak musi być kato­likiem) i utar­tych, niepisanych praw, decy­du­ją się na for­malne opuszcze­nie związków wyz­nan­iowych.

Nasuwa się jeszcze inna teo­ria doty­czą­ca pow­sta­nia religii – być może nieco kon­trow­er­syj­na czy obra­zobur­cza, ale przede wszys­tkim alter­naty­w­na w sto­sunku do tych głos­zonych przez ich twór­ców. Wiąże się to z naturą człowieka, który oczeku­je uzyskać urzeczy­wist­nie­nie swoich przekon­ań w sposób, który będzie go dostate­cznie satys­fakcjonował. Sposób budowy religii, na który skła­da się bóst­wo (poje­dynczy bóg, lub wielu bogów), świę­ta księ­ga, jako zbiór his­torii i wskazówek, dzię­ki którym moż­na osiągnąć sta­di­um najwyższego roz­wo­ju, określone prak­ty­ki, dzię­ki którym człowiek samo­d­oskon­ali się i przy­bliża do określonego przez ide­ologię założe­nia, jest łagod­niejszą wer­sją stanowisk filo­zoficznych. Moż­na rzec, że są one na swój sposób sys­tema­mi ety­czny­mi spry­t­nie oblec­zony­mi w swoiste mas­ki, które gwaran­tu­ją łatwiejsze przys­wo­je­nie założeń danej dok­tryny, treś­ci są aprobowane dzię­ki łagod­nej pro­gresji, za pomocą akcep­towal­nych i przys­tęp­nych form, jak cho­ci­aż­by przy­powieś­ci (parabole), w których pon­ad­cza­sowy sens i uni­w­er­sal­izm jest jed­nocześnie ucieleśnie­niem wyjątkowych, szla­chet­nych wartoś­ci, cnót, idei. Nau­ki głos­zone przez filo­zofów nie obier­a­ją, aż tak przyziem­nych form, gdyż są czyste, pozbaw­ione zbęd­nej treś­ci, która niepraw­idłowo odczy­tana mogła­by gen­erować fanaty­cznych wyz­naw­ców. Wszys­tkie zasady moralne i szla­chetne wartoś­ci są ide­alne, gdyż są wyt­wora­mi abstrakcji. Najwyższy­mi wyt­wora­mi abstrakcji, które to zrozu­mieć mogą wyłącznie obdarzeni bystrym umysłem i dociek­li­woś­cią. Odbiór takich treś­ci, w ich nat­u­ral­nej formie przez człowieka jest niekiedy moc­no utrud­niony, a sens, który się z nich wywodzi jest zniek­sz­tał­cony i niepełny; możli­we, iż błęd­ny i całkowicie sprzeczny. Religi­jne odpowied­ni­ki wszel­kich cnót mogą być określane mianem Najwyższego, guru, nauczy­ciela, jak cho­ci­aż­by Guru Nanak (sikhizm), czy Bud­da (bud­dyzm). Taka per­son­ifikac­ja głównych zasad ide­ologii jest akcep­towal­na przez ludzi i łatwiej przyswa­jal­na (dzię­ki metodzie sko­jarzeń: cno­ta – oso­ba, tudzież zachowanie albo konkret­na his­to­ria), niżeli zagłębian­ie się w rozległe sposo­by anal­i­zowa­nia typowych filo­zoficznych definicji i spec­jal­isty­cznej ter­mi­nologii. Rea­sumu­jąc niniejszy kon­trow­er­syjny wywód, poświad­cza­ją­cy w eks­cen­tryczny sposób o ksz­tał­towa­niu religii i jej isto­ty, wys­nuć należy następu­jące wnios­ki. Przed­staw­ie­nie filo­zoficznego, czys­tego nur­tu pod postacią zor­ga­ni­zowanego ruchu, jest przys­tęp­nym sposobem na zdoby­cie rzeszy zwolen­ników, a w przy­pad­ku religii (zor­ga­ni­zowanego sys­te­mu ide­o­log­icznego) właś­ci­wszym określe­niem było­by – rzeszy wyz­naw­ców. Qua­si log­iczne i qua­si racjon­alne uza­sad­nie­nie, niek­tórych niewytłu­maczal­nych przez naukę kwestii wyda­je się być łakomym kąskiem dla ludzi, poszuku­ją­cych odpowiedzi na pyta­nia, na które jak na razie nau­ka nie jest w stanie udzielić jed­noz­nacznych i spre­cy­zowanych odpowiedzi.

Naprze­ciw oczeki­wan­iom takich ludzi wychodzi filo­zofia, uściśla­jąc, jed­na z jej gałęzi – ety­ka. Ist­nieje naprawdę dużo stanowisk moral­nych, a także ich wewnętrznych rodza­jów, twor­zonych zazwyczaj z powodów waśni między ucz­ni­a­mi, pow­stałych wskutek sporów o prym w konkret­nym nur­cie, po śmier­ci jego założy­ciela (względ­nie aktu­al­nego mis­trza). Poniżej zaprezen­towałem wybrane kierun­ki filo­zoficzne, wraz z ich założe­ni­a­mi i sug­es­ti­a­mi doty­czą­cy­mi właś­ci­wego, dobrego, a zarazem szczęśli­wego życia.

Cynizm pow­stały około V w. p. n. e. w Grecji głosi, że znacze­nie ma jedynie rozróżnie­nie prawdzi­wych i fałszy­wych wartoś­ci. Sama świado­mość, tego, co jest prawdą, a co fałszem pozwala człowiekowi wybrać korzyst­ną dla niego postawę, doprowadza­jąc tym samym do wewnętrznego spełnienia; ogól­nego zad­owole­nia i przeko­na­nia o słusznoś­ci swoich decyzji. Decyz­je te, mogą ewident­nie łamać oby­cza­je danej grupy społecznej, co w opinii cyników jest całkowicie bez znaczenia. Kluczem, do osiąg­niecia najwyższego sta­di­um roz­wo­ju jest real­iza­c­ja swoich włas­nych, ego­isty­cznych celów, całkowicie odrzu­ca­jąc altru­isty­czne czy filantropi­jne zachowa­nia, uzna­jąc je za burzące fun­da­men­tal­ny charak­ter ist­nienia, całkowicie kolidu­jące z ideą samo­d­oskonale­nia się, nie bacząc na innych. Założe­nia tego nur­tu, wskazu­ją, że nie ist­nieją jakiekol­wiek szla­chetne idee jak: Bóg, Hon­or, Ojczyz­na. Uważa się, że jest to wyłącznie prze­jaw uza­sad­nienia konkret­nych dzi­ałań, lub zaniecha­nia ich. Wartoś­ci te nie ist­nieją i są jedynie wymysłem ludzi. Jed­nym z bardziej zasłużonych prop­a­ga­torów tej idei był Antystenes z Aten.

Jeden z trzech głównych, anty­cznych szkół ety­cznych – epikureizm, głosi, że sensem ludzkiego życia jest szczęś­cie, jego poszuki­wanie i odczuwanie. Kluc­zową rolę w odbiera­niu szczęś­cia za pomocą różnych bodźców stanow­ią przy­jem­noś­ci, które Epikur podzielił m.in. na czynne i bierne, a czynne rozróżnił na fizy­czne (i tu mamy do czynienia z kole­jnym podzi­ałem, na te, których doświad­cze­nie wyma­ga wkładu fizy­cznego i na te, które takowego nie potrze­bu­ją) oraz duchowe. Najważniejszą jed­nak przy­jem­noś­cią, jest radość samego życia, którą moż­na utożsamić z religi­jną kon­cepcją daru życia. Epikur, w prze­ci­wieńst­wie do Arys­tote­le­sa twierdz­ił, że cno­ta, sama w sobie nie niesie żad­nej głęb­szej wartoś­ci, jest pus­ta i jedynie wyko­rzys­tanie jej, jako swois­tego narzędzia do uzyska­nia najwięk­szego stop­nia szczęś­cia nada­je jej odpowied­nie znacze­nie i loku­je ją w sys­temie moral­nym człowieka. A warto zauważyć, że więk­szość społeczeńst­wa (jeśli by nie użyć określe­nia całe społeczeńst­wo) uzna­je cno­ty, za szczegól­nie istotne w ich życiu, trak­tu­jąc je, poniekąd, jako bezosobowe auto­ry­te­ty, mimo wyraźnych różnic w deklaracji wyz­nawanych przez nich poglądów. Nau­ka Epiku­ra zaz­nacza­ła także, że hamowanie odczuwa­nia przy­jem­noś­ci przez ludzi jest spowodowane przez lęki, które, według niego może napraw­ić jedynie filo­zofia, rozu­mi­ana, jako pokarm dla umysłu i duszy. Wyróżnił on cztery lęki: stra­ch przed gniewem bóstw, stra­ch przed śmier­cią, obawa przed cier­pi­e­niem i obawa przed niepowodze­niem w zdoby­wa­niu szczęś­cia.

Kole­jnym kierunk­iem filo­zoficznym jest sto­icyzm (III w. p. n. e.), którego zasięg obe­j­mował ówczesne granice Grecji i Rzy­mu. Ide­olo­gia ta, kładła szczegól­ny nacisk na życie w zgodzie z naturą. Uważano, bowiem, że światem rządzą prawa natu­ry, a człowiek nie ma na nie żad­nego wpły­wu i nie pozosta­je mu nic innego jak tylko pogodz­ić się z losem. Najwyższy stopień roz­wo­ju człowiek może osiągnąć wyłącznie dzię­ki samodyscy­plin­ie w kwes­t­i­ach życia dotyka­ją­cych spraw moral­nych, a także poprzez rzetelne wykony­wanie obow­iązków, zarówno tych wynika­ją­cych z czyn­ników kul­tur­owych, jak i tych pow­stałych w skutek zaj­mowanej pozy­cji w hier­ar­chii społecznej. Według stoików, kluczem do zachowa­nia szczęśli­wego życia, jest bezwzględne utrzy­manie wewnętrznego spoko­ju ducha i całkowite wycisze­nie się od wszys­t­kich czyn­ników zewnętrznych, mimo, że niek­tóre mogą doty­czyć nas, lub koli­d­ować, a wręcz prze­ci­wdzi­ałać naszym zami­arom, co mogło­by wzbudz­ić gniew, lub niepokój. Mimo wszys­tko, naj­cen­niejszy jest spokój.

Empiryzm. Dok­try­na szerzej rozpowszech­niona w osiem­nas­towiecznej Europie przez John’a Locke’a, trak­tu­ją­ca o tym, że wszelkie idee nie są wrod­zone, a przyswa­jane poprzez zmysły i doświad­cze­nie. Maksy­mal­ny rozwój jest możli­wy wyłącznie dzię­ki indy­wid­u­al­nej klasy­fikacji treś­ci odbier­anych poprzez różne bodźce (w tym głównie poprzez wzrok i słuch), biorąc pod uwagę wyłącznie sam efekt, uzyskany na pod­staw­ie określe­nia danego zjawiska, jedynie na pod­staw­ie możli­woś­ci, które ofer­u­ją zmysły. Według empiryków, człowiek nie powinien anal­i­zować odbier­anych doz­nań, tak jak gdy­by anal­i­zował fak­ty, rozsądza­jąc o nich przy uży­ciu rozu­mu, ale powinien ograniczyć się wyłącznie do zakre­su opinii uzyskanej na postaw­ie bodźców zare­je­strowanych przez zmysły. Tylko takie postępowanie jest najwłaś­ci­wsze i prowadzi do szczęśli­wego i doskon­ałego życia.

Również w XVIII wieku i także w Europie rozwi­jał się racjon­al­izm, sto­ją­cy w sil­nej opozy­cji do empiryz­mu. Najważniejsze założe­nie mówi o tym, że wiary­godne są tylko prawdy, które moż­na uza­sad­nić w log­iczny (racjon­al­ny) sposób. Racjon­al­iś­ci w sposób szczegól­ny cenią rozum – i to nie bez koz­ery – uzna­jąc go za najważniejszy czyn­nik i pod­miot tworzą­cy sys­tem moral­noś­ci człowieka. Ważne miejsce przyp­isu­je się również nauce, dlat­ego, że wszys­tkie jej twierdzenia są z log­icznego toku rozu­mowa­nia poprawne i możli­we do uza­sad­nienia w racjon­al­ny sposób. Taki, który pozwala na wyk­sz­tałce­nie włas­nych opinii, na pod­staw­ie dorobku naukowego. Racjon­al­iś­ci nieprzy­chyl­nie patrzą na wiarę religi­jną, fanatyzm czy różnorodne uprzedzenia (w tym sze­roką gamę utar­tych stereo­typów, czy schematów myśle­nia). Określa­ją je mianem czyn­ników generu­ją­cych otępi­e­nie, powodu­jące w skutkach wewnętrzną kon­ster­nację między sen­ty­mentem a racjon­al­nym myśle­niem, przez co wydanie, czys­tego, niczym nieprzysłoniętego sądu sta­je się moc­no ogranic­zone, jeśli by uznać, że jest całkowicie niemożli­we.

Nieco podob­ną do racjon­al­iz­mu jest dok­try­na prag­matyz­mu – dzieło XIX wiecznego amerykańskiego filo­zo­fa, Charlesa Peirce’a. Prag­matyzm jest sys­te­mem opar­tym na przeko­na­niu, że prawdzi­wość głos­zonego poglą­du zależy od przy­dat­noś­ci jego zas­tosowa­nia. Im teo­ria jest bardziej prak­ty­cz­na, tym jest słuszniejsza, a jeśli twierdze­nie nie ma stricte tech­nicznego wyko­rzys­ta­nia, w roz­pa­try­wanym zagad­nie­niu, jest uznawane za anachron­iczne i błędne. Szczęśli­we życie jest nieroz­er­wal­nie złąc­zone z meto­da­mi, które doty­czą skutecznego postępowa­nia. Intere­su­jącą kon­cepcję doty­czącą wiary, wysuwa jeden z pier­wszych przed­staw­icieli prag­matyz­mu – William James (1842–1910). Mówi on, że wiara jest doz­naniem, każdego człowieka, nie biorąc tutaj tylko wiary, jako poję­cia równoz­naczne­mu ter­mi­nowi religii, ale jako ogólne przeświad­cze­nie o konkret­nych aspek­tach (np. o ich słusznoś­ci). Warto także zauważyć, że niewiara jest również specy­ficzną for­mą wiary, gdyż zakła­da ona wiarę w nieist­nie­nie czegoś.

God­nym wskaza­nia jest również bry­tyjs­ki utyl­i­taryzm, który moż­na określić mianem zbiorowego epikureiz­mu. Powo­dem takiej tezy jest isto­ta tej ide­ologii, mówią­ca, że dzi­ałanie jest moral­nie słuszne, gdy prowadzą do szczęś­cia wielu osób (zasa­da użytecznoś­ci). Filo­zofia zdrowego rozsąd­ku (bo tak bywa nazy­wany ten kierunek filo­zoficzny) przykuwa uwagę fak­tu, że intenc­ja czynu nie jest istot­na, jeśli jego skutek jest od niej odmi­en­ny. Liczą się efek­ty, które niesie postępowanie ludzi, a nie ich fak­ty­czne zami­ary. Poję­cie „glob­al­nego, względ­nie lokalnego, szczęś­cia” może być dowol­nie inter­pre­towane, dlat­ego też, częs­to, idea ta może być błęd­nie (cho­ci­aż w myśl nur­tu, poprawnie, ale błęd­nie w sto­sunku do rozsąd­nego opin­iowa­nia znaczenia konkret­nych definicji) rozu­mi­ana i może być przy­czyną legi­t­ymi­zowa­nia niewłaś­ci­wych przed­sięwz­ięć z tytułu „więk­szego dobra”. Częs­to jed­nak zdarza się, że utyl­i­tarne postępowanie jest całkowicie odrzu­cane w sytu­ac­jach, gdzie uczu­cia mają prze­waża­jące znacze­nie, nad dobrem ogółu. Utyl­i­taryś­ci roz­granicza­ją jed­nak dobro moralne od dobra zamier­zonego, a wyni­ka to z sumy korzyś­ci, czyli złożonego sposobu sza­cow­a­nia czy korzyść moral­na przewyższa, równoważy lub umniejsza korzyść oczeki­waną w skutek pode­j­mowa­nia konkret­nej decyzji.

Przed­staw­iłem w krót­ki i myślę przys­tęp­ny sposób jedynie wybrane, wyróż­ni­a­jące się spośród resz­ty kierun­ki ety­czne, będące zarówno specy­ficzny­mi sposoba­mi wyprowadza­nia norm moral­nych. Moral­ność jak już w tej pra­cy omówiono jest poję­ciem nieroz­er­wal­nym z istotą dobrego życia. Warto ponown­ie postaw­ić sobie tytułowe i pokrewne mu pyta­nia. Jak rozu­miem poję­cie dobrego życia? Czym tak właś­ci­wie jest dobre życie? Jak je osiągnąć? Jak czuć się wewnętrznie zaspoko­jonym, spełnionym? Moż­na zadawać jeszcze wiele pokrewnych pytań, na które nigdy nie będzie moż­na udzielić pełnej, wycz­er­pu­jącej i jed­noz­nacznej odpowiedzi. Żaden nurt filo­zoficzny i żad­na reli­gia nie będą w pełni odd­awać przekon­ań wszys­t­kich ich wyz­naw­ców, z jed­nego proza­icznego powodu. Zazwyczaj takie ruchy, jeśli chcą być brane pod uwagę na glob­al­nej are­nie muszą mieć znaczącą liczbę wyz­naw­ców. Powodu­je to glob­al­iza­cję deklarowanych idei i poglądów, mierze­nie każdego wyz­naw­cy jed­nakową miarą. Dlat­ego też, pró­ba mierzenia wszys­t­kich jed­ną miarą jest niewłaś­ci­wą metodą wpły­wa­nia na ksz­tał­towanie się poglądów ludzi.

Jest jed­nak pew­na recep­ta na dobre życie. Oto ona. Przyjmi­jmy, że moral­ność to indy­wid­u­al­na sprawa każdego człowieka i że żad­na insty­tuc­ja, ani żaden inny pod­miot nie jest samoist­nie w nią ingerować. Każdy powinien żyć i postępować w sposób zgod­ny z włas­ny­mi przeko­na­ni­a­mi, z włas­nym sum­ie­niem i nigdy nie powinien dzi­ałać wbrew swoim zasadom z jakiegokol­wiek powodu. Wyprowadze­nie norm moral­nych powin­no odby­wać się w sposób słuszny i właś­ci­wy dla każdego człowieka, a nie w sposób schematy­czny, czy też poprzez bezre­fleksyjne naślad­own­ict­wo innych. Takie zachowanie generu­je wewnętrzne zmieszanie i unieszczęśli­wia. Ksz­tał­tu­jąc włas­ny pogląd powin­niśmy wziąć pod uwagę swo­je doświad­czenia, błędy i sug­estie osób, których zdanie jest dla nas ważne. Może­my także wesprzeć się his­torią innych ludzi, którzy także szukali swo­jej dro­gi w życiu. Pamię­tać należy, że moral­ność i wartoś­ci, które szeregu­je­my według ich znaczenia, mogą się zmieni­ać wraz z biegiem cza­su i hier­ar­chią naszych oczeki­wań, co jest nor­mal­nym stanem życia. Najważniejsze jest jed­nak, by żyć tak, aby nie żałować żad­nej pod­jętej (lub zaniechanej) decyzji.


Eryk Zyw­ert – uczeń III Liceum Ogól­nok­sz­tałcącego im. Juliusza Słowack­iego w Piotrkowie Try­bunal­skim. Zain­tere­sowany szczegól­nie myślą F. Niet­zschego i F. Znanieck­iego, a także wybrany­mi zagad­nieni­a­mi z filo­zofii poli­ty­ki. Pasjonu­je się filologią klasy­czną, reli­gioz­naw­st­wem i lit­er­aturą (szczegól­nie his­to­ryczną i społeczno-oby­cza­jową).

Ilus­trac­ja: Some rights reserved by ivanov­good, CC0.

< Powrót do dzi­ału „Pró­by filo­zoficzne”

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • Cały artykuł jak najbardziej do pochwały jeśli chodzi o treść (podzi­wiam wywód o naturze religii), jed­nak naprawdę zas­tanaw­iam się, jak on mógł w ogóle prze­jść przez korek­tę (o ile do takowej doszło). Nieste­ty, tekst jest najeżony błę­da­mi inter­punkcyjny­mi, ortograficzny­mi i gra­maty­czny­mi. Czy­tało­by się to o wiele milej, gdy­by błędy nie kłuły w oczy.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Wesprzyj nasz projekt

Polecamy