Etyka Patronaty Relacje i reportaże

Etyczne aspekty transplantacji narządów

W dyskusji o etyce transplantologii jest więcej pytań niż odpowiedzi. Mimo to należy podejmować tę dyskusję, ponieważ porusza ona wiele kluczowych dla człowieka kwestii. Czy przeszczep serca może zmienić osobowość? Od kogo można pobierać organy? Próby wyjaśnienia tych zagadnień podjął się dr Marcin Leźnicki w ramach „Czwartków z filozofią”. Patronem medialnym spotkania był magazyn „Filozofuj!”.

Najnowszy numer: Edukacja moralna

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

8 lute­go Wiel­ką Salę toruń­skie­go Dwo­ru Artu­sa wypeł­ni­ła licz­na widow­nia. Powo­dem tego było kolej­ne spo­tka­nie z cyklu „Czwart­ki z Filo­zo­fią”, któ­re tym razem trak­to­wa­ło o trans­plan­to­lo­gii i jej etycz­nym wymia­rze. Pre­le­gen­tem był Dr Mar­cin Leź­nic­ki, adiunkt w Zakła­dzie Ety­ki Insty­tu­tu Filo­zo­fii UMK, zaj­mu­ją­cy się bio­ety­ką, ety­ką i filo­zo­fią medy­cy­ny, a tak­że szcze­gó­ło­wy­mi zagad­nie­nia­mi z zakre­su ekofilozofii.

Dr Leź­nic­ki roz­po­czął spo­tka­nie od przed­sta­wie­nia histo­rycz­ne­go zary­su transplantologii.

Korze­nie trans­plan­to­lo­gii się­ga­ją sta­ro­żyt­no­ści. Inte­re­so­wa­li się nią mię­dzy inny­mi leka­rze, bada­cze, huma­ni­ści, a tak­że kapła­ni, teo­lo­go­wie i filo­zo­fo­wie. Jest to zwią­za­ne z wie­lo­wy­mia­ro­wo­ścią tego zagadnienia

– mówił dr Leźnicki.

Potwier­dza­ją to arche­olo­gicz­ne zna­le­zi­ska, takie jak ryci­ny, malo­wi­dła, sar­ko­fa­gi czy piramidy.

Już sta­ro­żyt­ni leka­rze posia­da­li spe­cja­li­stycz­ne narzę­dzia chi­rur­gicz­ne. Oczy­wi­ście nie były one zaawan­so­wa­ne tech­no­lo­gicz­nie, ale po zróż­ni­co­wa­nych kształ­tach ostrzy moż­na wywnio­sko­wać, że zain­te­re­so­wa­nie i wie­dza na ten temat była duża

– opo­wia­dał prelegent.

Za począ­tek współ­cze­snej trans­plan­to­lo­gii uzna­je się rok 1492, kie­dy na potrze­by zdro­wia papie­ża Inno­cen­te­go VIII zosta­ła prze­pro­wa­dzo­na trans­fu­zja krwi. Daw­ca­mi byli trzej dzie­się­cio­let­ni chłop­cy, któ­rzy zmar­li na sku­tek nie­udol­ne­go upusz­cze­nia krwi. Życie stra­cił rów­nież papież, któ­ry osta­tecz­nie zre­zy­gno­wał z zabiegu.

Rozwój medycyny rozwojem wątpliwości

Na prze­strze­ni wie­ków roz­wi­ja­ły się róż­ne rodza­je prze­szcze­pów, a świat zada­wał pyta­nia o ich aspekt etycz­ny. Szcze­gól­nie nega­tyw­ną posta­wę przed­sta­wiał Kościół.

Pierw­szą pró­bą zmia­ny owej posta­wy była inter­pre­ta­cja tzw. zasa­dy cało­ścio­wo­ści, doko­na­na przez papie­ża Piu­sa XI. Pro­po­no­wał on, aby cało­ścią, któ­rą będzie się chro­ni­ło, było całe spo­łe­czeń­stwo. Pozwo­li­ło­by to na eli­mi­na­cję jed­no­stek, któ­re są nosi­cie­la­mi cho­rób gene­tycz­nych, poprzez ste­ry­li­za­cję oraz na prze­szcze­py dla osób, któ­re przy­czy­nia­ją się do budo­wy całe­go spo­łe­czeń­stwa. Ta inter­pre­ta­cja zosta­ła odrzu­co­na, ponie­waż trak­to­wa­ła czło­wie­ka instru­men­tal­nie. Kolej­ne inter­pre­ta­cje zasa­dy cało­ścio­wo­ści – m.in. inter­pre­ta­cje per­so­na­li­stycz­ne, przed­sta­wia­ne na Dru­gim Sobo­rze Waty­kań­skim (1962–1965) – trak­to­wa­ły czło­wie­ka jako całość w aspek­cie cie­le­snym i ducho­wym. Przy­czy­ni­ły się one do akcep­ta­cji trans­plan­to­lo­gii przez Kościół, ale zro­dzi­ły rów­nież kolej­ne pyta­nia doty­czą­ce prze­szcze­pów: jakie­go typu trans­plan­to­lo­gię moż­na sto­so­wać i jakie orga­ny moż­na przeszczepiać.

Przy takich narzą­dach wewnętrz­nych jak ser­ce i rogów­ki zawsze były wąt­pli­wo­ści. Jest to spo­wo­do­wa­ne mitycz­nym czy nawet magicz­nym myśle­niem o nich. Ser­ce ma swo­istą rolę jako ośro­dek uczuć i emo­cji, a w oczach – według kon­cep­cji epi­fa­nii twa­rzy Levi­na­sa – moż­na dostrzec Boga. W tej dys­ku­sji poja­wia­ją się pyta­nia o to, czy prze­szczep tych orga­nów nie zmie­ni toż­sa­mo­ści dawcy

– wyja­śniał dr Leźnicki.

Głów­nym tema­tem spo­rów dzi­siej­szej trans­plan­to­lo­gii jest maci­ca. Tego rodza­ju prze­szcze­py są już powszech­nie wyko­ny­wa­ne, lecz wciąż budzą wie­le pytań.

Bio­ety­cy zasta­na­wia­ją się nad kwe­stią prze­szcze­pu maci­cy od mat­ki do cór­ki. Organ ten jest zazwy­czaj wyko­rzy­sty­wa­ny jedy­nie w celu doko­na­nia poro­du, a następ­nie jest usu­wa­ny, co nada­je mu bar­dzo instru­men­tal­ne­go charakteru

– zauwa­ża dr Leźnicki.

Ex vivo, ex morto

Orga­ny prze­zna­czo­ne do prze­szcze­pów mogą pocho­dzić od żywe­go lub mar­twe­go daw­cy. W pierw­szym przy­pad­ku nale­ży zasta­no­wić się, czy daw­ca nie będzie cier­piał, czy zabieg nie wpły­nie nega­tyw­nie resz­tę jego życia. Dr Leź­nic­ki zauwa­ża, że więk­szość prze­szcze­pów wią­że się z obni­że­niem sta­nu zdro­wia daw­cy. Odda­jąc ner­kę czy płu­co, czło­wiek może samo­dziel­nie funk­cjo­no­wać, jed­nak do koń­ca życia będzie zmu­szo­ny do sta­wia­nia się na regu­lar­ne kon­tro­le lekar­skie oraz do przyj­mo­wa­nia leków. Pod­czas gdy te wąt­pli­wo­ści moż­na pró­bo­wać roz­wiać, powo­łu­jąc się na wol­ny wybór daw­cy, to w przy­pad­ku pobie­ra­nia orga­nów oso­by mar­twej dyle­mat jest o wie­le poważ­niej­szy, ponie­waż trze­ba wyzna­czyć moment defi­ni­tyw­nej śmier­ci osoby.

Kie­dyś za moment śmier­ci uzna­wa­no obumar­cie pnia mózgu, jed­nak dzi­siaj jest wie­le prze­sła­nek świad­czą­cych o myl­no­ści tej gra­ni­cy. Zwra­ca się uwa­gę na chwi­lę śmier­ci oso­bo­wo­ści. W jaki spo­sób moż­na usta­lić opusz­cze­nie cia­ła przez duszę? Rów­nie waż­ną kwe­stią jest wycze­ki­wa­nie na śmierć czło­wie­ka, by same­mu móc żyć. Oczy­wi­ście nikt nie cze­ka na śmierć czło­wie­ka, któ­re­go zna z imie­nia i nazwi­ska, ale sam fakt ocze­ki­wa­nia na odej­ście czło­wie­ka jest zatrważający

– prze­ko­ny­wał dr Leźnicki.

Jak wyrazić zgodę na pobranie organów?

Kie­dy roz­wi­kła­ne zosta­ną dyle­ma­ty doty­czą­ce momen­tu śmier­ci, zmia­ny oso­bo­wo­ści i ocze­ki­wa­nia na śmierć inne­go czło­wie­ka, nale­ży roz­wa­żyć praw­ny aspekt trans­plan­to­lo­gii. Czy zgo­da na odda­nie orga­nów jest domnie­ma­na, czy musi być potwier­dzo­na doku­men­tem praw­nym? Pra­wo wska­zu­je na to dru­gie. Jed­nym z roz­wią­zań jest doku­ment potwier­dzo­ny nota­rial­nie. Jed­nak pro­blem może poja­wić się w sytu­acji, gdy poten­cjal­ny daw­ca ule­gnie wypad­ko­wi, nie mając przy sobie owe­go doku­men­tu. Powsta­ło kil­ka pomy­słów na roz­wią­za­nie tego pro­ble­mu takich jak spe­cjal­na naklej­ka czy kart­ka noszo­na w port­fe­lu. Roz­wa­ża­no rów­nież tatu­aż zna­ku nie­skoń­czo­no­ści. Ale mimo tak jaw­nie wyra­żo­nej zgo­dy po śmier­ci daw­cy moż­na uznać, że od chwi­li pod­ję­cia tej decy­zji mógł on zmie­nić zdanie.

Wąt­pli­wo­ści wokół tema­tu jest bez liku, a roz­wój tech­no­lo­gii medy­cy­ny nie tyl­ko ich nie roz­wie­wa, lecz raczej przy­czy­nia się do powsta­wa­nia kolej­nych. Być może ludz­kość nigdy nie doj­dzie do jed­no­znacz­nych odpo­wie­dzi – w koń­cu cho­dzi o spra­wę życia i śmierci.

Opra­co­wa­ła: Lena Parac­ka

Fot.: Lena Parac­ka

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • Pro­blem etycz­ny? Jest tyl­ko jed­na sytu­acja, w któ­rej czło­wiek nie jest trak­to­wa­ny instru­men­tal­nie, a mia­no­wi­cie sytu­acja, w któ­rej sam o sobie decy­du­je. Do ludzi tak rzad­ko docho­dzi, że mogą być swo­ją wła­sno­ścią, choć powin­no to sta­no­wić kolej­ny banał. Wobec powyż­sze­go kry­te­rium oso­ba może się zgo­dzić na prze­szczep swo­je­go orga­nu nawet wte­dy, kie­dy ma przy tym nie­sa­mo­wi­cie cier­pieć, a w dodat­ku nie być mar­twym. Zgo­da jed­nak nie może być domnie­ma­na. Nie moż­na od tak domnie­mać, że ktoś się zga­dza! W ten spo­sób mogę przyjść sobie od tak do któ­re­goś z domów auto­rów na tej stro­nie i odstrze­lić w domnie­ma­niu, że chcą umrzeć z mojej ręki. Wola powin­na być wyra­żo­na w ramach doku­men­tu pisem­ne­go dla pew­no­ści. Jeśli przed śmier­cią nic nie zro­bi w spra­wie doku­men­tów, nie ma mowy, że nagle zmie­nia decy­zję. On zmie­nił decy­zji. W dodat­ku już oddał pra­wa do swo­ich narzą­dów na wypa­dek zgo­nu. Jeśli takiej zgo­dy nie ma, a jed­no­cze­śnie cia­ło nie zosta­ło zapi­sa­ne komuś w testa­men­cie, jest jasne, że nie może­my od tak domnie­mać, iż cia­ło od razu do kogoś nale­ży, choć nie­któ­rzy domnie­ma­ją, że jest to pań­stwo, bądź rodzi­na (co nie zna­czy, że nie może pocho­wać niczy­je­go cia­ła za wła­sne pie­nią­dze). Cia­ło jest niczy­je. W związ­ku z tym powyż­szym docho­dzi do ponow­ne­go zago­spo­da­ro­wa­nia niczy­je­go mie­nia jako zawar­to­ści gro­bu albo prze­szcze­pie­nia orga­nów i zago­spo­da­ro­wa­nia ich przez cia­ło bior­cy przy pomo­cy szpi­ta­la, któ­ry rzecz jasna zrze­ka się przy tym moż­li­wych praw do orga­nów. Ten pro­blem jest rozdmuchany.

Reklama

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy