Artykuł

Filip Kobiela: O czym Konik Polny śpiewał latem?

Chociaż rozmaite gry – planszowe, komputerowe czy sportowe – towarzyszą nam właściwie na co dzień, to jednak gdyby ktoś zadał nam z pozoru proste pytanie „Co to właściwie znaczy grać w grę?”, musielibyśmy z pewnym zdziwieniem przyznać, że nie potrafimy znaleźć trafnej odpowiedzi. Świadectwem naszej niewiedzy może być na przykład wahanie, które pojawia się, gdy próbujemy rozstrzygnąć, czy czynności takie jak wspinaczka górska, biegi lekkoatletyczne czy boks są grami. A może nie mamy tu do czynienia z niewiedzą, tylko zdefiniowanie gier jest po prostu niemożliwe?

Najnowszy numer: Filozofia czasu

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 23 marca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filozofuj” 2017 nr 6 (18), s. 50–51. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku  PDF.


Czy w filozofii istnieją odkrycia? To pytanie jest o tyle kłopotliwe, że jeśli odpowiemy na nie przecząco, to tym samym możemy podważyć status filozofii jako dyscypliny poznawczej, jeśli natomiast odpowiemy twierdząco, wówczas trzeba te odkrycia wyraźnie wskazać. Oczywiście każda odpowiedź zależeć będzie od sposobu rozumienia terminu „odkrycie”. Przyjmijmy zatem, zgodnie z potocznymi intuicjami, że odkryć coś, to uczynić wiadomym coś, co istniało uprzednio, lecz było nieznane. Przykładem tego typu odkrycia filozoficznego jest sformułowanie przez amerykańsko-kanadyjskiego filozofa Bernarda Suitsa definicji grania w gry. Czy jednak sformułowanie (czy skonstruowanie) definicji może zasługiwać na miano odkrycia? I co ma z tym wspólnego Konik Polny?

Choć rozmaite gry (w rodzaju gry w kości, gry w piłkę czy biegów lekkoatletycznych) są częścią kultury starszą od filozofii, nie stały się one przedmiotem poważnego namysłu filozoficznego aż do drugiej połowy XX wieku. Tak więc charakterystyczne dla filozofii pytanie o istotę: „Co to jest X?” w wypadku gier bardzo długo pozostawało bez odpowiedzi (pamiętajmy, że wypracowane w matematycznej teorii gier rozumienie gry jako sytuacji konfliktowej jest różne od pojęcia gry w omawianym tutaj sensie, który można określić, dla odróżnienia, jako ludyczny). Co więcej, sama możliwość udzielenia odpowiedzi na pytanie o istotę gier została w filozofii zakwestionowana. Traf chciał, że bodaj najbardziej wpływowy filozof XX wieku – Ludwig Wittgenstein – nazwał pewne rozważane przez siebie praktyki językowe grami językowymi. Wittgenstein nie tylko nie zdefiniował tego pojęcia, ale ponadto stwierdził, że gry językowe są niedefiniowalne, łączy je wszakże system podobieństw, który nazwał podobieństwem rodzinnym. Jako typowy przykład pojęcia niedefiniowalnego, ale tworzącego rodzinę, wybrał pojęcie gier (takich jak tenis, szachy, poker, piłka czy kółko graniaste). Ich niedefiniowalność oznacza, że nie ma czegoś, co byłoby wspólne wszystkim grom – nie jest możliwe wskazanie zbioru warunków koniecznych i wystarczających bycia grą. Natomiast to, że wiąże je podobieństwo rodzinne oznacza, że występuje pomiędzy nimi sieć podobieństw, analogiczna do sieci podobieństw wiążących członków rodziny.

W takiej atmosferze – niezbyt sprzyjającej poszukiwaniom klasycznej definicji gier – znalazł się jednak filozof, który zaatakował autorytet Wittgensteina, podając oryginalne – i jak zobaczymy – odkrywcze rozwiązanie tego problemu. Gdyby w odniesieniu do twórczości filozoficznej Bernarda Suitsa – o którym tu mowa – zastosować regułę mówiącą, że każdy filozof wypowiada jedną główną myśl, jej zidentyfikowanie nie nastręczałoby trudności. Jest to jego definicja grania w gry, opublikowana najpierw w artykule What is a game? z 1968 roku, a następnie szczegółowo rozwinięta w książce Konik Polny. Gry, życie i utopia (pierwsze wydanie z roku 1978). Zanim przyjrzymy się bliżej tej definicji, przypomnijmy postać, która posłużyła autorowi do wyrażenia jego teorii.

Konik Polny – postać znana z bajki Ezopa – próżnował, gdy w ciągu lata mrówka zapobiegliwie gromadziła zapasy na zimę. Gdy z jej nastaniem wygłodniały Konik Polny zwrócił się do mrówki z prośbą o pożyczkę, ta zapytała, co robił przez całe lato. Gdy ten prostodusznie odparł: „śpiewałem sobie”, mrówka dała mu nauczkę, odpowiadając, by teraz sobie zatańczył. Zogniskowana na swoim morale bajka nie dookreśla szczegółów dotyczących sposobu życia Konika Polnego w czasie lata, można więc się zastanawiać, o czym śpiewał Konik Polny. Prostota i sugestywność tej bajki sprawiły, że stała się ona przedmiotem licznych interpretacji, z może najciekawszą interpretacją właśnie Bernarda Suitsa, odwracającą narzucający się morał o wyższości roztropnego sposobu życia nad nieroztropnym. Według proponowanej interpretacji Konik Polny jako filozof musi zdefiniować, na czym polegają czynności wypełniające jego życie i – mutatis mutandis – życie mrówki. Jednak rozważania te poznajemy już po nieuchronnej śmierci Konika Polnego, z relacji Sceptyka, jego ucznia i partnera w filozoficznych dyskusjach, które zanotował z iście mrówczą skrupulatnością.

Punktem wyjścia analizy Konika Polnego jest przeciwstawienie dwóch czynności: pracy i grania w gry. Skoro pracę można zdefiniować jako dążenie do pewnego określonego celu na podstawie wykorzystania maksymalnie skutecznych (spośród dostępnych) środków, to rodzi się hipoteza, że granie w gry, które także polega na dążeniu do osiągnięcia pewnego celu, wiąże się z dobrowolnym wyborem nieskutecznych środków. Rozwinięcie tej hipotezy prowadzi do następującego wniosku:

grać w grę to angażować się w czynność ukierunkowaną na osiągnięcie pewnego określonego stanu rzeczy, używając tylko środków dozwolonych przez reguły, które zabraniają użycia bardziej skutecznych na rzecz mniej skutecznych środków i które akceptuje się tylko dlatego, że czynią taką czynność możliwą.

Rozważmy funkcjonowanie tej definicji na przykładzie wspomnianych biegów lekkoatletycznych. Biegi takie zazwyczaj nie są nazywane grami, co jednak zdaniem Suitsa nie oznacza, że w rzeczywistości nimi nie są (podobnie jak to, że Wittgenstein nazywa kółko graniaste grą, nie oznacza, że rzeczywiście jest to gra). Otóż w tego typu biegach można zidentyfikować cel (stan rzeczy polegający na przecięciu linii mety przed innymi jego uczestnikami), środki (bieg po wyznaczonym torze), reguły (zabraniające – między innymi – tak skutecznych metod jak podkładanie nogi rywalom czy bieg na skróty) i wreszcie postawę, polegającą na dobrowolnej akceptacji owych reguł-ograniczeń w imię samej możliwości uczestniczenia w tym biegu.

Na czym polega odkrywczość tej definicji? Otóż ujawnia ona ukryty mechanizm, który stanowi istotę pewnej jednorodnej klasy czynności, które w języku potocznym są mniej lub bardziej dokładnie nazywane „grami”. Analizując jej funkcjonowanie na kolejnych przykładach, takich jak golf, wspinaczka górska, szachy czy boks, można się przekonać, że definicja ta, choć nieintuicyjna, to jednak trafnie ujmuje czynniki charakterystyczne dla gier, a czytelnik Konika Polnego może być zaskoczony tym, jak szalenie interesująca – i nierzadko zabawna – jest taka analiza. Co więcej, umożliwia ona wyjaśnienie sensu niektórych reguł, niesie więc pewne nietrywialne treści i ma wszelkie znamiona autentycznej odkrywczości.

Ogromną satysfakcję daje śledzenie dyskusji Konika Polnego i Sceptyka, w której uczeń poddaje definicję mistrza kolejnym próbom. Dopiero po oddaleniu wszystkich zarzutów – i zarazem dość wszechstronnemu opracowaniu teorii grania – Konik Polny przystępuje do sformułowania swojej wizji Utopii, zawierającej też uzasadnienie jego trybu życia. Jeśli zważyć, że zarówno jego definicja grania w gry, jak i oparte na niej rozważania antropologiczne są pewną interesującą przygodą filozofii, to z pewnością ezopowa odpowiedź Konika Polnego na pytanie mrówki była zbyt lakoniczna.


Filip Kobiela – Doktor filozofii, adiunkt w Zakładzie Filozofii AWF w Krakowie, gdzie opowiada bajki, zwłaszcza o koniku polnym i mrówce.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: © vvoe

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy