Aktualności Jednodniówka

Filozofuj! na temat imigrantów #2 – Wojciech Żełaniec: Przyjęcie uchodźców: miara i racja

Czy powinniśmy przyjąć dowolną liczbę uciekinierów z Bliskiego Wschodu i Afryki, tak licznie napływających obecnie do Europy? Jeśli tak, to ilu? I właściwie dlaczego? Z jakiej racji? Przecież nie do Polski się oni w masie wybrali, a nasz kraj jest za biedny, by mógł zaspokoić niewygórowane oczekiwania nawet własnych obywateli. Podejmuję te pytania w formie zgęszczonej.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Wersja online dostępna jest tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Kliknij, aby pobrać plik pdf numeru:


Zachęcamy do dyskusji na temat numeru pod tekstem tego wpisu lub na naszym fanpage’u.


Pytania do dyskusji:

1. Czy mamy obowiązek przyjęcia uchodźców z Syrii? Jakie racje moralne za tym przemawiają?
2. Czy argument, że Polska jest krajem biednym i bez doświadczeń w przyjmowaniu uchodźców, wystarcza, aby twierdzić, że nie powinna przyjmować uchodźców z Syrii?
3. Czy odpowiedzialność za obecną masową migrację uchodźców do Europy ponosi także Państwo Polskie?
4. Czy przynależność religijna uchodźców ma istotne znaczenie w kwestii „przyjmować czy nie przyjmować”?


 

Ktoś kiedyś bardzo dawno temu powiedział, że miarą kultury danego społeczeństwa jest jego stosunek do… – tu rozchodzą się wersje pradawnego przekazu w kwestii tego, co było dalej – „do higieny w publicznych toaletach”, czy „do niepełnosprawnych”, czy „do sierot”, czy „do zwierząt domowych” czy może np. „do uchodźców”. Kto to wie?…

Polska a wychodźctwo

Jesteśmy społeczeństwem, które przez wieki wysyłało w świat szerokie fale takiego czy innego uchodźctwa (polecam wizytę w Muzeum Emigracji, Gdynia, ul. Polska 1), spotykającego się z na ogół z przyjaznym, a czasem nawet entuzjastycznym (zob. https://pl.wikipedia.org/wiki/Polenlieder) przyjęciem – nie bez kozery jednym z arcydzieł naszej literatury są Księgi narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego. Takiemu społeczeństwu nie bardzo do twarzy jest postawa twardej odmowy, gdy garstka uciekinierów zapuka nagle do jego z kolei drzwi. Dla chrześcijanina miarodajne są wskazówki Jezusa udzielone krótko przed jego kaźnią: „byłem głodny, a daliście mi jeść; byłem spragniony, a daliście mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście mnie” itd. (Mt 25,31-46).

Nikt nie jest zobowiązany do rzeczy niemożliwych

Z drugiej strony, żadne państwo nie jest zobowiązane przyjąć dowolnej liczby uchodźców w dowolnie krótkim czasie i dowolnych okolicznościach. Byłoby to niemożliwe, a ad impossibilia nemo obligatur (nikt nie jest zobowiązany do rzeczy niemożliwych), jak mówi stara zasada prawna. Takie sprawy regulują różne traktaty międzynarodowe oraz przepisy prawne regulujące relacje międzypaństwowe w ramach rozmaitych organizacji ponadpaństwowych, takich jak ONZ i UE. Takich traktatów trzeba dotrzymywać (gdyż pacta sunt servanda). Żadnemu państwu nie przysporzy chwały i nie podniesie jego prestiżu międzynarodowego, jeśli próbuje się od tego wymigiwać – zwłaszcza, jeśli prestiż międzynarodowy danego państwa (jak w przypadku Polski) i tak jest niewysoki.

Ale nie znaczy to, że państwa, choćby i o niskim prestiżu, nie mają prawa negocjować i renegocjować warunków takich traktatów i takich relacji międzynarodowych, tak by lepiej odpowiadały ich możliwościom. Jest jasne, że państwo A, jeśli względnie ubogie i względnie źle zorganizowane, w dodatku niemające w żywej ludzkiej pamięci doświadczenia w przyjmowaniu większej liczby uchodźców – a takim państwem jest Polska, państwo „praktycznie już nieistniejące” zdaniem byłego ministra Sienkiewicza („Sowa i Przyjaciele”) – nie będzie mogło przyjąć proporcjonalnie tyluż uciekinierów, co państwo B, które jest zamożne, prężne i mające odnośne doświadczenie. Państwo B nie może zaproponować państwu A, że samo przyjmie 40 procent uchodźców, podczas gdy to ostatnie tylko 14 procent, bez względu na absolutną liczbę uchodźców, gdyż od pewnego progu (powiedzmy miliona uchodźców w całej Europie) nawet te 14 procent będzie dla A za dużo, podczas gdy państwo B przyjąwszy i 400 tysięcy będzie ciągle dalekie od wyczerpania swoich możliwości.

Takie propozycje można oczywiście składać i można naciskać na partnerów słabszych, by je akceptowali, ale nie można od tych ostatnich realistycznie oczekiwać, że też rzeczywiście dotrzymają wynikających z takich ustaleń zobowiązań. (Dla orientacji, według Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców na świecie jest prawie 60 milionów uchodźców wojennych, www.unhcr.org/558193896.html).

Grzech obojętności

Cóż więc robić? W przypadku Syrii, skąd pochodzi większość uciekinierów do Europy, Europa bardzo zawiniła swoją obojętnością. Kiedy w marcu 2011 r. zaczęły się w tym wielokulturowym państwie, rządzonym przez sprzyjających sekularyzmowi alawitów (specyficzna odmiana islamu szyickiego) pierwsze protesty, świat był przekonany, że powtórzy się któryś ze znanych już z „arabskiej wiosny” scenariuszy, np. egipski. Ale zamiast tego wybuchła wojna domowa o wielu frontach i wielu stronach, które łączy to, że wszystkie są przeciwko ludności cywilnej; poza tym jeszcze przeciw sobie nawzajem. Dziewięć milionów Syryjczyków, prawie połowa ludności tego kraju, straciło dach nad głową, szukając schronienia gdzie indziej w Syrii lub za granicą, głównie w sąsiedniej Turcji (ok. 1,5 miliona).

Ze schronieniem we własnym kraju będzie Syryjczykom coraz trudniej, biorąc pod uwagę, że większa część terytorium tego niegdyś państwa jest pod kontrolą najmłodszej strony konfliktu, upiornej, prawdziwie diabelskiej organizacji pn. ad-Dawlah al-Islāmijah fī ‚l-‘Irāq wa-sz-Szām (Państwo Islamskie w Iraku i Lewancie), lubującej się w masowych mordach i sadystycznych egzekucjach. Państwa NATO nie zdobyły się tu, inaczej niż w Libii, na żadną lądową interwencję, a jedynie na punktowe naloty, licząc na to, że problem rozwiąże się jakoś sam. Jakoż i się rozwiązuje – kolejne miasta są przekształcane w morze ruin, zabytki wielotysiącletniej kultury barbarzyńsko niszczone, a dziesiątki tysięcy Syryjczyków wszystkich znanych w tym kraju wyznań i religii prą do Europy… Kto ma ich wszystkich przyjąć? A Europa nadal się biernie przygląda…

Nie wolno przy tym zapominać, że obecne „porządki” syryjskie sięgają korzeniami Iraku i tego zbrodniczego chaosu, który wywołali w tym kraju Amerykanie swoją fałszywie uzasadnioną interwencją z roku 2003, z uprzedzającą gorliwością popartą przez ówczesny rząd polski.

Biorąc to wszystko pod uwagę, nie wolno nam powiedzieć „to nie nasza sprawa”. Pytanie tylko, ilu uchodźców możemy przyjąć – i jak ich możemy przyjąć. Infiltracji ze strony aktywistów tzw. „Państwa Islamskiego” czy Al-Kaidy nie ma się co bać, bo Polska nie jest dla tych organizacji wystarczająco ciekawa – jakkolwiek niepochlebnie to może brzmieć. Specjalnej korzyści po którejkolwiek stronie w przyjmowaniu uchodźców głównie chrześcijańskich też raczej nie ma co wyglądać z nadzieją, bo Polska jest krajem bardziej katolickim niż chrześcijańskim – jakkolwiek może to brzmieć paradoksalnie – i jej gotowość na spotkanie z monofizytami, czy nestorianami, czy nawet melkitami, nie wydaje się wielka.


Wojciech Żełaniec – Filozof generalista i społeczny, stypendysta Humboldta (Würzburg 1995-1997), kierownik Zakładu Etyki i Filozofii Społecznej w Instytucie Filozofii, Socjologii i Dziennikarstwa Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego (http://wnswz.strony.ug.edu.pl/). Ostania publikacja: Universality of punishment, Antonio Incampo and Wojciech Żełaniec (eds.), Bari: Cacucci, 2015. (jako współautor i współredaktor). Hobby: czytanie i recytowanie poezji.

Tekst w wersji pdf można pobrać tutaj. Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.


Czytaj także na ten temat:

#1 Peter Singer: Jak uniknąć kryzysu wywołanego napływem uchodźców?

#3 Jacek Hołówka: Więcej roztropności w sprawie imigrantów!


Zachęcamy do dyskusji na temat numeru pod tekstem tego wpisu lub na naszym fanpage’u.


Pytania do dyskusji:

1. Czy mamy obowiązek przyjęcia uchodźców z Syrii? Jakie racje moralne za tym przemawiają?
2. Czy argument, że Polska jest krajem biednym i bez doświadczeń w przyjmowaniu uchodźców, wystarcza, aby twierdzić, że nie powinna przyjmować uchodźców z Syrii?
3. Czy odpowiedzialność za obecną masową migrację uchodźców do Europy ponosi także Państwo Polskie?
4. Czy przynależność religijna uchodźców ma istotne znaczenie w kwestii „przyjmować czy nie przyjmować”?

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy