Artykuł Ontologia

Frank Jackson: Ślimakozofowie

„Trzeba więc przyznać, że jest nader prawdopodobne, iż istnieje taka część struktury świata, być może całkiem spora, której nie poznamy ani nie zrozumiemy w wyniku procesów ewolucyjnych, nieważne jak długich – z tego prostego powodu, że taka wiedza czy rozumienie nie mają znaczenia dla naszego przetrwania”.

Najnowszy numer: Kim jest osoba?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 1 sierpnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Na ogół nie zwraca się uwa­gi na to, że fizykalizm jest niezwyk­le optymisty­cznym poglą­dem na tem­at naszych władz poz­naw­czych. Jeśli jest on prawdzi­wy, to rozu­miemy – oczy­wiś­cie tylko w najogól­niejszym zarysie – nasze miejsce w schema­cie rzeczy. Niek­tóre sprawy wymyka­ją nam się ze wzglę­du na ich niezwykłą złożoność – ist­nieje wszak tyle neu­ronów! – ale w zasadzie rozu­miemy wszys­tko. Zas­tanówmy się jed­nak, jakie jest wyjś­ciowe praw­dopodobieńst­wo, że wszys­tko we wszechświecie ma, w ten czy inny sposób, znacze­nie dla przetr­wa­nia gatunku homo sapi­ens. Trud­no zaprzeczyć, że jest ono bard­zo niskie. Trze­ba więc przyz­nać, że jest nad­er praw­dopodob­ne, iż ist­nieje taka część struk­tu­ry świa­ta, być może całkiem spo­ra, której nie poz­namy ani nie zrozu­miemy w wyniku pro­cesów ewolucyjnych, nieważne jak długich – z tego prostego powodu, że taka wiedza czy rozu­mie­nie nie mają znaczenia dla naszego przetr­wa­nia.

Fizykaliś­ci zazwyczaj słusznie pod­kreśla­ją, że jesteśmy częś­cią przy­rody. Ale sko­ro tak, to zna­j­du­je­my się w takim punkcie, do którego doprowadz­iła nas dłu­gotr­wała ewoluc­ja, a każdy krok tego ewolucyjnego postępu był kwest­ią przy­pad­ku ogranic­zonego jedynie przez potrze­bę przeży­cia lub zwięk­szenia szans na przetr­wanie. Zdu­miewa­jące jest już samo to, że rozu­miemy tak wiele i nie należy się dzi­wić, że ist­nieją sprawy dla nas niepo­j­mowalne. (…)

Może się wydawać, że jest to zbyt pesymisty­czny pogląd na naszą zdol­ność do sfor­mułowa­nia prawdzi­wie całoś­ciowego obrazu świa­ta i naszego w nim miejs­ca. Wyobraźmy sobie jed­nak, że na dnie najgłęb­szych oceanów odkryliśmy pewien rodzaj śli­ma­ka morskiego, który odz­nacza się inteligencją. Być może jego przetr­wanie w tych warunk­ach wyma­gało posi­ada­nia zdol­noś­ci racjon­al­nego myśle­nia. Mimo swej inteligencji, śli­ma­ki te przys­tosowały się wyłącznie do natu­ry swego najbliższego otoczenia i dys­ponu­ją w porów­na­niu z nami bard­zo ogranic­zoną kon­cepcją świa­ta.

Niem­niej jed­nak za pomocą swoich kat­e­gorii udało im się stworzyć nau­ki, które sprawdza­ją się zaskaku­ją­co dobrze. Są wśród nich również filo­zo­fowie nazy­wani śli­mako­zo­fa­mi – niek­tórzy z nich określa­ją się mianem skra­jnych, a inni deklaru­ją, że są umi­arkowani.

Skra­jni śli­mako­zo­fowie utrzy­mu­ją, że ich ogranic­zone kat­e­gorie (lub kat­e­gorie do nich zbliżone, które mogą zostać wypra­cow­ane w efek­cie postępu naukowego) w zasadzie wystar­czą do wycz­er­pu­jącego opisa­nia wszys­tkiego. Jedynie w chwilach słaboś­ci przyz­na­ją się do poczu­cia, że ich teo­ria coś pomi­ja. Odsuwa­ją jed­nak od siebie tę myśl i odrzu­ca­ją rac­je swoich prze­ci­wników, czyli umi­arkowanych śli­mako­zofów, wskazu­jąc – najzu­pełniej słusznie – że żad­ne­mu filo­zo­fowi nie udało się nigdy określić, jak ów tajem­niczy braku­ją­cy ele­ment wpisu­je się w naukowy obraz świa­ta, który świę­ci tak spek­taku­larne tri­um­fy.

Nasze śli­ma­ki morskie nie ist­nieją, ale mogły­by ist­nieć. Mogły­by również ist­nieć superi­s­to­ty, które pozosta­ją do nas w takiej relacji, w jakiej my pozosta­je­my do tych śli­maków. Nie może­my przyjąć punk­tu widzenia tych superi­s­tot, ponieważ nimi nie jesteśmy, ale sama możli­wość takiej per­spek­ty­wy jest, jak sądzę, lekarst­wem na prze­sad­ny optymizm.

Przełożył: Marcin Iwan­ic­ki

Frag­ment ese­ju Epiphe­nom­e­nal Qualia, „Philo­soph­i­cal Quar­ter­ly” 32 (1982), s. 127–136.
Przekład za zgodą Auto­ra.


Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy