Artykuł

Gottfried Wilhelm Leibniz: Pałac Przeznaczeń

Sekstus [Tarkwiniusz], opuściwszy Apollina i Delfy [gdzie wyrocznia oznajmiła mu: „Umrzesz w błędzie, wygnany z oburzonego miasta”], udaje się na spotkanie z Jowiszem w Dodonie. Składa ofiary, a potem wylewa swoje żale: „Dlaczego skazałeś mnie, wielki boże, na to, abym był zły, abym był nieszczęśliwy? Zmień moją dolę i moje usposobienie albo uznaj swój błąd!”. Jowisz mu odpowiada: „Jeżeli zechcesz wyrzec się Rzymu, Parki uprzędą ci inne losy, będziesz mądry i szczęśliwy”. Sekstus: „Dlaczego muszę wyrzec się nadziei na koronę? Czy nie mogę zostać dobrym królem?”. Jowisz: „Nie, Sekstusie. Wiem lepiej, co powinieneś. Jeżeli udasz się do Rzymu, będziesz zgubiony”. Sekstus, nie mogąc zdecydować się na tak wielką ofiarę, opuszcza świątynię i poddaje się swojemu przeznaczeniu.

Najnowszy numer: Oblicza sprawiedliwości

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 1 czerwca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Teodor, arcykapłan, który był świadkiem rozmowy boga z Sekstusem, skierował do Jowisza następujące słowa: „Twoja mądrość jest godna uwielbienia, wielki władco bogów. Udowodniłeś temu człowiekowi jego błąd. Musi odtąd przypisywać własne nieszczęście swojej złej woli i co do tego nie ma dwóch zdań. Lecz twoi wierni czciciele są zdziwieni. Pragnęliby jednakowo podziwiać twoją dobroć i twoją wielkość, a od ciebie przecież zależało obdarzenie go inną wolą”. Jowisz: „Idź do mojej córki Pallady, a ona oznajmi ci, co musiałem zrobić”.

Teodor wybrał się w podróż do Aten. Rozkazano mu przenocować w przybytku bogini. We śnie poczuł się przeniesiony do nieznanego kraju. Był tam pałac o niepojętym blasku i niezmierzonym ogromie. Bogini Pallas pojawiła się we drzwiach, otoczona promieniami olśniewającej wspaniałości. (…) Gałązką oliwną, którą trzymała w ręce, dotknęła twarzy Teodora. Tak oto mógł już wytrzymać boską świetność córki Jowisza oraz wszystko, co miała mu pokazać. „Jowisz, który cię kocha” – rzekła do niego – „przysłał cię do mnie po naukę. Widzisz tutaj Pałac Przeznaczeń, którego strzegę. Są w nim obrazy nie tylko tego, co się zdarza, lecz także wszystkiego, co jest możliwe, a gdy Jowisz dokonał ich przeglądu przed początkiem istniejącego świata, poprzydzielał możliwości do światów i wybrał najlepszy ze wszystkich. (…) Jeżeli wypowiem słowo, zobaczymy cały świat, który mój ojciec mógł stworzyć i w którym będzie przedstawione wszystko, czego można zapragnąć. Dzięki temu zdołamy dowiedzieć się ponadto, co by zaszło, gdyby taka czy inna możliwość miała zaistnieć. (…) Możesz zatem wyobrazić sobie uporządkowany ciąg światów, z których każdy z osobna będzie zawierał omawiany wypadek, a zmianie ulegną okoliczności i następstwa. Ale jeżeli weźmiesz wypadek, który różni się od faktycznie istniejącego świata tylko jedną określoną rzeczą oraz jej skutkami, to odpowie ci pewien ustalony świat. Tutaj, to znaczy w ideach, są wszystkie te światy. Pokażę ci kilka, w których znajdzie się niezupełnie ten sam widziany przez ciebie wcześniej Sekstus (co byłoby niemożliwe, ponieważ nosi on zawsze ze sobą to, kim będzie), lecz zbliżeni Sekstusowie, posiadający wszystko, co wiesz o prawdziwym Sekstusie, ale nie wszystko, co w nim już jest niedostrzegalne, a zatem nie wszystko, co mu się jeszcze zdarzy. W jednym świecie spotkasz bardzo szczęśliwego i wysoko postawionego Sekstusa, w innym Sekstusa zadowolonego z przeciętnego położenia, spotkasz Sekstusów wszelkiego rodzaju i o niezliczonych kształtach”.

W związku z tym bogini wprowadziła Teodora do jednej z komnat. Gdy znalazł się tam, nie była to już komnata, lecz świat. (…) Na rozkaz Pallady pojawił się widok Dydony ze świątynią Jowisza. Sekstus właśnie ją opuszczał i słyszano, jak mówił, że podda się rozkazom Boga. Wyrusza mianowicie do miasta położonego między dwoma morzami, podobnego do Koryntu. Kupuje tam niewielki ogród, uprawiając go, znajduje skarb, staje się człowiekiem bogatym, kochanym i szanowanym, umiera w późnej starości, uwielbiany przez całe miasto. Teodor zobaczył całe jego życie jakby w mgnieniu oka podczas teatralnego przedstawienia. Była też w owej komnacie wielka zapisana księga. Teodor nie mógł powstrzymać się od zapytania, co to oznacza. „Oto historia tego świata, który teraz zwiedzamy” – powiedziała mu bogini – „oto księga jego przeznaczeń. Widziałeś liczbę na czole Sekstusa. Odszukaj w księdze wskazane przez nią miejsce!”. Teodor odszukał i znalazł tam historię Sekstusa, o wiele obszerniejszą od tej, którą widział wcześniej w skrócie. „Połóż palec na dowolnej linii” – powiedziała Pallas – „a naprawdę ujrzysz przedstawione dokładnie to, co z grubsza wyraża owa linia”. Teodor posłuchał i ukazały mu się wszystkie szczegóły części Sekstusowego życia. Potem przeszli do innej komnaty, gdzie był inny świat i inny Sekstus, który opuszcza świątynię, a zdecydowawszy się na posłuszeństwo wobec Jowisza, wyrusza do Tracji. Żeni się tam z córką króla, który nie miał innych dzieci i zostaje jego następcą. Jest uwielbiany przez swoich poddanych. Tak wchodząc do innych pokojów, widzieli wciąż nowe sceny.

Komnaty układały się w piramidę, w miarę podchodzenia ku wierzchołkowi stawały się coraz piękniejsze i ukazywały piękniejsze światy. Wreszcie doszli do najwyższej komnaty, która zamykała piramidę i była najpiękniejsza ze wszystkich. Piramida miała bowiem początek, ale nie było widać jej końca, miała wierzchołek, ale nie miała podstawy i rozrastała się w nieskończoność. „Jest tak dlatego” – wyjaśniła bogini – „że wśród niezliczonej wielości możliwych światów znajduje się najlepszy ze wszystkich. W przeciwnym razie Bóg nie zdołałby zdecydować się na stworzenie żadnego z nich. Ale nie ma żadnego świata, pod którym nie znajdowałby się jeszcze mniej doskonały od niego, toteż piramida schodzi bez końca w dół”. Wszedłszy do najwyższej komnaty, Teodor wpadł w zachwyt i potrzebował pomocy bogini, lecz dzięki kropli jakiegoś boskiego płynu na języku doszedł do siebie. Nie posiadał się z radości. „Jesteśmy w ­istniejącym ­naprawdę świecie” – powiedziała bogini – „i stoisz właśnie u źródła szczęścia. Zobacz, co Jowisz dla ciebie przygotował, jeżeli nadal będziesz mu wiernie służył! Oto Sekstus, jaki jest i jaki będzie w rzeczywistości. Bardzo rozgniewany opuszcza świątynię i lekceważy radę bogów. Widzisz, jak wyrusza do Rzymu, wprowadza wszędzie nieład, dopuszcza się gwałtu wobec żony swojego przyjaciela. Następnie zostaje wygnany przez własnego ojca, jest pokonany i nieszczęśliwy, Gdyby Jowisz umieścił tutaj Sekstusa szczęśliwego w Koryncie albo króla w Tracji, nie byłby to już ten świat. A jednak nie mógł nie wybrać tego świata, który przewyższa doskonałością wszystkie inne i stanowi wierzchołek piramidy, bo w przeciwnym razie wyrzekłby się swojej mądrości i wypędziłby mnie, swoją córkę. Jak widzisz, mój ojciec nie uczynił Sekstusa złym, bo był on taki od prawieków i mimo wszystko z własnej woli. Przyznaje mu tylko istnienie, którego jego mądrość nie mogła odmówić zawierającemu go światu, przenosi go z obszaru możliwości do obszaru rzeczywistych bytów. Zbrodnia Sekstusa służy wielkim sprawom: zrodzi się z niej wielkie imperium, które dostarczy wielkich przykładów. Ale to nic wobec całości świata, którego piękno będziesz podziwiał, gdy bogowie pozwolą ci je poznać po twoim szczęśliwym przejściu z doczesnego do innego, lepszego położenia”.

W tym momencie Teodor budzi się, składa podziękowania bogini, oddaje sprawiedliwość Jowiszowi, a poruszony do głębi tym, co zobaczył oraz usłyszał, sprawuje nadal funkcję arcykapłana z całą gorliwością sługi swojego boga i z całą radością, do jakiej zdolny jest śmiertelnik. (…) Jeżeli Apollo dobrze przedstawiał boską wiedzę poglądową (odnoszącą się do istnień), to mam nadzieję, że Pallas będzie stanowiła niezłe uosobienie tak zwanej wiedzy czystego rozumu (odnoszącej się do wszystkich możliwości), w której należy ostatecznie poszukiwać źródła rzeczy.

Teodycea, przeł. Małgorzata Frankiewicz


Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Ilustracja na Licencji: CCo

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy