Artykuł Etyka

Grzegorz Pyszczek: Społeczne światy wychowania moralnego

Właśnie w obszarze dzieła literackiego to, co konkretne i szczegółowe, współwystępuje z tym, co abstrakcyjne, ogólne. Nigdzie indziej jak właśnie w domenie obrazu ­literackiego ujrzeć możemy autentyczną dynamikę życia moralnego. Powinna być więc ona traktowana jako trzecia sfera wychowania moralnego.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 5 (17), s. 22–24. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Sfera wychowa­nia moral­nego jest – przy­na­jm­niej na pier­wszy rzut oka – w sposób nie­u­nikniony, a zarazem niepoko­ją­cy czymś dwoistym, dual­nym. Przy czym – jak się wyda­je – w wielu przy­pad­kach bard­zo trud­no zhar­mo­ni­zować ze sobą wskaza­nia płynące z różnych przestrzeni tego typu wychowa­nia.

Z jed­nej strony mamy do czynienia z niesły­chanie ekspan­sy­wnym żywiołem niefor­mal­nej soc­jal­iza­cji moral­nej. Młodego człowieka ksz­tał­tu­ją po pros­tu grupy, w których on uczest­niczy. Rodz­i­na, szkoła, rówieśni­cy itd. Świadomie, mniej świadomie lub w ogóle nieświadomie uczy się on poprzez uczest­nict­wo w tych gru­pach norm, postaw lub wzor­ców moral­nych poprzez zwykłe naślad­own­ict­wo. Robi to, co robią inni. Szu­ka uzna­nia, sza­cunku ze strony innych poprzez dos­tosowanie się do ich oczeki­wań.

Tego typu soc­jal­iza­c­ja jest obar­c­zona wielo­ma manka­men­ta­mi. Nie zawsze prze­cież oczeki­wa­nia grup wobec młodych ludzi mają charak­ter god­ny pochwały, np. młodzieżowa druży­na piłkars­ka, tak jak każ­da druży­na piłkars­ka, z reguły będzie oczeki­wać doko­na­nia tak­ty­cznego faulu w odpowied­nim momen­cie. Do tego wyma­gania różnych grup odd­zi­ału­ją­cych na młodego człowieka mogą mieć odmi­en­ny, a cza­sa­mi wręcz sprzeczny ze sobą charak­ter.

Z drugiej strony mamy do czynienia z edukacją moral­ną sfor­mal­i­zowaną, w ramach której świadomie chce się ksz­tał­tować postawy moralne konkret­nych osób. Formy tego typu ksz­tałce­nia mogą być bard­zo różne. Najbardziej powszech­nym przykła­dem tego typu edukacji w Polsce są lekc­je kat­e­chezy, w ramach której obok pod­staw życia religi­jnego przekazy­wany jest kanon trady­cji moral­nej, m.in. Deka­log, lista sied­miu grzechów głównych lub pod­sta­wowych cnót kar­dy­nal­nych i teo­log­icznych. Przykła­dem tego typu edukacji są także alter­naty­wne wobec kat­e­chezy lekc­je ety­ki, a także różne ele­men­ty wychowa­nia poza­szkol­nego, np. w Polsce pro­gram wychowa­nia harcer­skiego.

Na świecie oprócz wyżej wymienionych rozwiązań mamy do czynienia z całym szeregiem różnych pro­gramów funkcjonu­ją­cych głównie w szkole, a cza­sa­mi także w biz­ne­sie, np. char­ac­ter edu­ca­tion (głównie w USA, oprócz sfery poję­ciowej stara­ją się one w jakiejś mierze ksz­tał­tować nawy­ki) oraz val­ue edu­ca­tion (uwrażli­wia­jące na różnego typu wartoś­ci, roz­jaś­ni­a­jące poję­cia związane z tymi wartoś­ci­a­mi).

Choć ist­nie­nie tego typu pro­gramów wyda­je się być pożą­dane, a wręcz konieczne, wady takiego ksz­tałce­nia są dość oczy­wiste. Mimo wielu wysiłków nie ustalono wspól­nej listy norm i wartoś­ci, którą zaak­cep­towały­by wszys­tkie grupy społeczne. Poza tym nie kon­fron­tu­ją się one z dylemata­mi moral­ny­mi społeczeństw zwyk­le ze wzglę­du na swój szkol­ny charak­ter.

Oby­d­wa typy wychowa­nia moral­nego nie różnią się tylko i wyłącznie środowiskiem społecznym, w którym zachodzą. Różnice idą daleko głę­biej, mają charak­ter mery­to­ryczny związany ze sferą poz­na­nia moral­nego. Soc­jal­iza­c­ja moral­na, jakakol­wiek by nie była, jakichkol­wiek środowisk by nie doty­czyła, zawsze odnosi się w pier­wszym rzędzie do obszaru konkret­nych przy­pad­ków. W sferze soc­jal­iza­cji liczą się przede wszys­tkim konkretne sprawy, konkret­ni ludzie, konkretne insty­tuc­je, konkretne wydarzenia. Oczy­wiś­cie tylko niek­tóre spośród tych konkretów mają dla jed­nos­t­ki znacze­nie. Mówimy w tej sytu­acji o znaczą­cych ludzi­ach, znaczą­cych sytu­ac­jach, znaczą­cych dziełach. A znaczą­cy to ten, który wywarł najwięk­szy wpływ na jed­nos­tkę. Znaczą­cy ludzie to przede wszys­tkim rodz­ice, potem niekiedy nauczy­ciel, częś­ciej starszy kole­ga lub ktoś, kto jest społecznym, artysty­cznym lub intelek­tu­al­nym idol­em. Zawsze jed­nak mamy do czynienia przede wszys­tkim ze sferą konkre­tu.

Inaczej sprawy się mają ze sfor­mal­i­zowaną edukacją moral­ną. Choć w dobrej edukacji moral­nej zawsze są odwoła­nia do przykładów, to domin­u­ją tu przede wszys­tkim abstrak­cyjne zasady i wzorce. Na pier­wszym planie jest zawsze ogól­ny nakaz lub zakaz moral­ny. Może mieć on roz­maite formy ogól­noś­ci. Od wsze­chog­a­r­ni­a­jącej for­muły typu „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego” do szczegółowych sfor­mułowań typu „Staraj się nie kry­tykować innych bez wyraźnie uza­sad­nionej potrze­by związanej z dobrem ponadindy­wid­u­al­nym”. Mniejsza w tej chwili o słuszność wskazy­wanych norm. Istotne jest tutaj to, że zawsze mają one ogól­ny, pre­tendu­ją­cy do uni­w­er­sal­noś­ci charak­ter.

Dual­izm zarysowanych wyżej form wychowa­nia moral­nego znany jest od daw­na i częs­to trak­towany jako coś niepoko­jącego. Jak się wyda­je, słusznie. Zderze­nie tych dwóch sfer prowadz­ić może albo do nieustan­nej kon­fuzji, albo ignorowa­nia jed­nego z tych światów.

Pewną odpowiedz­ią na ten prob­lem, dręczą­cy nie tylko teo­re­tyków, ale przede wszys­tkim wychowaw­ców wszelkiego autora­men­tu, jest coraz prężniej rozwi­ja­ją­cy się nurt we współczes­nej filo­zofii łączą­cy, po wielu dekadach sep­a­racji, etykę i lit­er­aturę. Główni przed­staw­iciele tego kierunku wskazu­ją na to, iż właśnie w obszarze dzieła lit­er­ack­iego to, co konkretne i szczegółowe, współwys­tępu­je z tym, co abstrak­cyjne i ogólne. Nigdzie indziej jak właśnie w dome­nie obrazu lit­er­ack­iego ujrzeć może­my aut­en­ty­czną dynamikę życia moral­nego. Powin­na być więc ona trak­towana jako trze­cia sfera wychowa­nia moral­nego.

Przy­pom­n­imy ostat­nie wer­sy słyn­nego Przesła­nia Pana Cog­i­to Zbig­niewa Her­ber­ta:

bo tylko tak będziesz przyję­ty do grona zim­nych cza­szek
do grona twoich przod­ków: Gil­gamesza Hek­to­ra Rolan­da
obrońców królest­wa bez kre­su i mias­ta popi­ołów
Bądź wierny Idź

Jak częs­to po wysłucha­niu tej frazy ze strony osób zapoz­nanych z filo­zoficzną trady­cją ety­czną usłyszeć moż­na komen­tarz: „A wobec kogo lub czego mamy być wierni? Moż­na być prze­cież wiernym spra­wom złym lub niegod­nym uwa­gi”. Mają pełną rację, ale na grun­cie dyskur­su ety­cznego, do którego wychowa­nia moral­nego sprowadz­ić się nie da.

Poez­ja w tym przy­pad­ku daje poz­nanie innego typu, jakże ważne dla wychowa­nia moral­nego. Oso­by wierne pewnym spra­wom, zasadom, osobom, grupom z rzad­ka są w pełni świadome tego, wobec czego są wierne. Mimo to są w pełni przeko­nane o słusznoś­ci swo­jej postawy i trud­no zarzu­cać im złą wiarę.

Powyższy przykład nie jest oczy­wiś­cie dyskusyjny. Nie o niego jed­nak chodzi, ale o moc obrazu lit­er­ack­iego jako źródła poz­na­nia moral­nego. Co do tego w pełni jest przeko­nanych wiele znaczą­cych postaci filo­zofii ostat­nich dekad, m.in. Martha Nuss­abum, Alis­dair Mac­In­tyre, Charles Tay­lor, Iris Mur­doch. Na przykład według MacIntyre‘a do zrozu­mienia cno­ty ety­cznej może prowadz­ić tylko i wyłącznie nar­rac­ja o pod­mio­cie stara­ją­cym się żyć cnotli­wie. Nato­mi­ast według Nuss­baum kon­takt z lit­er­aturą umożli­wia stan umysłu zwany równowagą per­cep­cyjną, który jest stanem gotowoś­ci do zmi­any swoich nastaw­ień w obliczu konkret­nych sytu­acji. Kogoś, kto chce się zapoz­nać z tymi zagad­nieni­a­mi, warto zaprosić do lek­tu­ry prac Anny Głąb, która w Polsce pod­jęła tę prob­lematykę.

Dla nas najważniejsze jest to, iż tak rozu­mi­ana lit­er­atu­ra może spinać ze sobą zaprezen­towane wyżej, bard­zo odmi­enne od siebie światy wychowa­nia moral­nego. Lit­er­atu­ra – zauważmy – czy­tana w szkole w ramach ustalonego kanonu, jak i pod postacią dobrowol­nej lek­tu­ry poza szkołą. Rola jej jako wychowaw­cy moral­nego może być zgoła doniosła, szczegól­nie w kra­jach takich jak Wiel­ka Bry­ta­nia, w których miejs­cowa klasy­ka lit­er­ac­ka (np. Szek­spir, Dick­ens, Austen) jest wciąż żywa i której światy odbioru lit­er­ack­iego, szkol­ny i poza­szkol­ny, żywo się ze sobą
komu­niku­ją.


Grze­gorz Pyszczek – Pro­fe­sor Akademii Ped­a­gogi­ki Spec­jal­nej w Warsza­w­ie. Opub­likował m.in. Nad­nor­mal­ność jako prob­lem społeczny. Wokół klasy­cznej kon­cepcji Flo­ri­ana Znanieck­iego (Warsza­wa 2013); redak­tor i współau­tor haseł w encyk­lo­pe­di­ach i słown­ikach. Wolon­tar­iusz w schro­nisku dla bez­dom­nych zwierząt w Celestynowie. Stały i wielo­let­ni uczest­nik warsza­wskiej grupy „Socrates Cafe” kierowanej przez Mar­iusza Mali­nowskiego.

 

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.
W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.
< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Ilus­trac­ja: Lubomi­ra Przy­byl­s­ka

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • Kole­jny wykład prof Pyszcz­ka pokazu­je ogrom­ną wagę pod­miotowoś­ci każdego człowieka w sposo­bie real­iza­cji norm moral­nych w relac­jach oce­ny porów­naw­czej norm ety­cznych. Jeśli idzie o rozwój człowieka to najwięk­szą siłę pod­miotowoś­ci w wyko­rzys­ta­niu swoich wyższych umiejęt­noś­ci umysłowych może mieć kryzys doras­ta­nia ucz­nia …ale metody­ka tej pra­cy nauczy­cieli może zupełnie nie odpowiadać inten­sy­wnoś­ci pod­miotowego roz­wo­ju ucz­nia. Ten okres jest ważny ze wzglę­du na możli­woś­ci roz­wo­ju czterech wyższych umiejęt­noś­ci umysłowych ucz­nia to myśle­nie, poz­nanie oraz wola wyboru decyzji w dzi­ała­niu na pod­staw­ie jego pod­miotowego sądzenia o swoim wyborze dzi­ała­nia.
    Ten okres roz­wo­jowy jest bard­zo trud­ny z metody­cznego punk­tu widzenia bo komu­nikac­ja społecz­na za pomocą słowa może stać się walką na skutek braku sza­cunku do drugiego człowieka który dokonu­je innych wyborów. To tak jak w walce poli­ty­cznej o władzę…z powodu ego­cen­tryz­mu dziecięcego, który znacznie później zamienia się w rozu­mie­nie pod­miotowoś­ci każdego z uczniów i każdego z nas dorosłych.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy