Artykuł Etyka

Grzegorz Pyszczek: Społeczne światy wychowania moralnego

Właśnie w obszarze dzieła literackiego to, co konkretne i szczegółowe, współwystępuje z tym, co abstrakcyjne, ogólne. Nigdzie indziej jak właśnie w domenie obrazu ­literackiego ujrzeć możemy autentyczną dynamikę życia moralnego. Powinna być więc ona traktowana jako trzecia sfera wychowania moralnego.

Najnowszy numer: Oblicza sprawiedliwości

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 1 czerwca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filozofuj” 2017 nr 5 (17), s. 22–24. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Sfera wychowania moralnego jest – przynajmniej na pierwszy rzut oka – w sposób nieunikniony, a zarazem niepokojący czymś dwoistym, dualnym. Przy czym – jak się wydaje – w wielu przypadkach bardzo trudno zharmonizować ze sobą wskazania płynące z różnych przestrzeni tego typu wychowania.

Z jednej strony mamy do czynienia z niesłychanie ekspansywnym żywiołem nieformalnej socjalizacji moralnej. Młodego człowieka kształtują po prostu grupy, w których on uczestniczy. Rodzina, szkoła, rówieśnicy itd. Świadomie, mniej świadomie lub w ogóle nieświadomie uczy się on poprzez uczestnictwo w tych grupach norm, postaw lub wzorców moralnych poprzez zwykłe naśladownictwo. Robi to, co robią inni. Szuka uznania, szacunku ze strony innych poprzez dostosowanie się do ich oczekiwań.

Tego typu socjalizacja jest obarczona wieloma mankamentami. Nie zawsze przecież oczekiwania grup wobec młodych ludzi mają charakter godny pochwały, np. młodzieżowa drużyna piłkarska, tak jak każda drużyna piłkarska, z reguły będzie oczekiwać dokonania taktycznego faulu w odpowiednim momencie. Do tego wymagania różnych grup oddziałujących na młodego człowieka mogą mieć odmienny, a czasami wręcz sprzeczny ze sobą charakter.

Z drugiej strony mamy do czynienia z edukacją moralną sformalizowaną, w ramach której świadomie chce się kształtować postawy moralne konkretnych osób. Formy tego typu kształcenia mogą być bardzo różne. Najbardziej powszechnym przykładem tego typu edukacji w Polsce są lekcje katechezy, w ramach której obok podstaw życia religijnego przekazywany jest kanon tradycji moralnej, m.in. Dekalog, lista siedmiu grzechów głównych lub podstawowych cnót kardynalnych i teologicznych. Przykładem tego typu edukacji są także alternatywne wobec katechezy lekcje etyki, a także różne elementy wychowania pozaszkolnego, np. w Polsce program wychowania harcerskiego.

Na świecie oprócz wyżej wymienionych rozwiązań mamy do czynienia z całym szeregiem różnych programów funkcjonujących głównie w szkole, a czasami także w biznesie, np. character education (głównie w USA, oprócz sfery pojęciowej starają się one w jakiejś mierze kształtować nawyki) oraz value education (uwrażliwiające na różnego typu wartości, rozjaśniające pojęcia związane z tymi wartościami).

Choć istnienie tego typu programów wydaje się być pożądane, a wręcz konieczne, wady takiego kształcenia są dość oczywiste. Mimo wielu wysiłków nie ustalono wspólnej listy norm i wartości, którą zaakceptowałyby wszystkie grupy społeczne. Poza tym nie konfrontują się one z dylematami moralnymi społeczeństw zwykle ze względu na swój szkolny charakter.

Obydwa typy wychowania moralnego nie różnią się tylko i wyłącznie środowiskiem społecznym, w którym zachodzą. Różnice idą daleko głębiej, mają charakter merytoryczny związany ze sferą poznania moralnego. Socjalizacja moralna, jakakolwiek by nie była, jakichkolwiek środowisk by nie dotyczyła, zawsze odnosi się w pierwszym rzędzie do obszaru konkretnych przypadków. W sferze socjalizacji liczą się przede wszystkim konkretne sprawy, konkretni ludzie, konkretne instytucje, konkretne wydarzenia. Oczywiście tylko niektóre spośród tych konkretów mają dla jednostki znaczenie. Mówimy w tej sytuacji o znaczących ludziach, znaczących sytuacjach, znaczących dziełach. A znaczący to ten, który wywarł największy wpływ na jednostkę. Znaczący ludzie to przede wszystkim rodzice, potem niekiedy nauczyciel, częściej starszy kolega lub ktoś, kto jest społecznym, artystycznym lub intelektualnym idolem. Zawsze jednak mamy do czynienia przede wszystkim ze sferą konkretu.

Inaczej sprawy się mają ze sformalizowaną edukacją moralną. Choć w dobrej edukacji moralnej zawsze są odwołania do przykładów, to dominują tu przede wszystkim abstrakcyjne zasady i wzorce. Na pierwszym planie jest zawsze ogólny nakaz lub zakaz moralny. Może mieć on rozmaite formy ogólności. Od wszechogarniającej formuły typu „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego” do szczegółowych sformułowań typu „Staraj się nie krytykować innych bez wyraźnie uzasadnionej potrzeby związanej z dobrem ponadindywidualnym”. Mniejsza w tej chwili o słuszność wskazywanych norm. Istotne jest tutaj to, że zawsze mają one ogólny, pretendujący do uniwersalności charakter.

Dualizm zarysowanych wyżej form wychowania moralnego znany jest od dawna i często traktowany jako coś niepokojącego. Jak się wydaje, słusznie. Zderzenie tych dwóch sfer prowadzić może albo do nieustannej konfuzji, albo ignorowania jednego z tych światów.

Pewną odpowiedzią na ten problem, dręczący nie tylko teoretyków, ale przede wszystkim wychowawców wszelkiego autoramentu, jest coraz prężniej rozwijający się nurt we współczesnej filozofii łączący, po wielu dekadach separacji, etykę i literaturę. Główni przedstawiciele tego kierunku wskazują na to, iż właśnie w obszarze dzieła literackiego to, co konkretne i szczegółowe, współwystępuje z tym, co abstrakcyjne i ogólne. Nigdzie indziej jak właśnie w domenie obrazu literackiego ujrzeć możemy autentyczną dynamikę życia moralnego. Powinna być więc ona traktowana jako trzecia sfera wychowania moralnego.

Przypomnimy ostatnie wersy słynnego Przesłania Pana Cogito Zbigniewa Herberta:

bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek
do grona twoich przodków: Gilgamesza Hektora Rolanda
obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów
Bądź wierny Idź

Jak często po wysłuchaniu tej frazy ze strony osób zapoznanych z filozoficzną tradycją etyczną usłyszeć można komentarz: „A wobec kogo lub czego mamy być wierni? Można być przecież wiernym sprawom złym lub niegodnym uwagi”. Mają pełną rację, ale na gruncie dyskursu etycznego, do którego wychowania moralnego sprowadzić się nie da.

Poezja w tym przypadku daje poznanie innego typu, jakże ważne dla wychowania moralnego. Osoby wierne pewnym sprawom, zasadom, osobom, grupom z rzadka są w pełni świadome tego, wobec czego są wierne. Mimo to są w pełni przekonane o słuszności swojej postawy i trudno zarzucać im złą wiarę.

Powyższy przykład nie jest oczywiście dyskusyjny. Nie o niego jednak chodzi, ale o moc obrazu literackiego jako źródła poznania moralnego. Co do tego w pełni jest przekonanych wiele znaczących postaci filozofii ostatnich dekad, m.in. Martha Nussabum, Alisdair MacIntyre, Charles Taylor, Iris Murdoch. Na przykład według MacIntyre`a do zrozumienia cnoty etycznej może prowadzić tylko i wyłącznie narracja o podmiocie starającym się żyć cnotliwie. Natomiast według Nussbaum kontakt z literaturą umożliwia stan umysłu zwany równowagą percepcyjną, który jest stanem gotowości do zmiany swoich nastawień w obliczu konkretnych sytuacji. Kogoś, kto chce się zapoznać z tymi zagadnieniami, warto zaprosić do lektury prac Anny Głąb, która w Polsce podjęła tę problematykę.

Dla nas najważniejsze jest to, iż tak rozumiana literatura może spinać ze sobą zaprezentowane wyżej, bardzo odmienne od siebie światy wychowania moralnego. Literatura – zauważmy – czytana w szkole w ramach ustalonego kanonu, jak i pod postacią dobrowolnej lektury poza szkołą. Rola jej jako wychowawcy moralnego może być zgoła doniosła, szczególnie w krajach takich jak Wielka Brytania, w których miejscowa klasyka literacka (np. Szekspir, Dickens, Austen) jest wciąż żywa i której światy odbioru literackiego, szkolny i pozaszkolny, żywo się ze sobą
komunikują.


Grzegorz Pyszczek – Profesor Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie. Opublikował m.in. Nadnormalność jako problem społeczny. Wokół klasycznej koncepcji Floriana Znanieckiego (Warszawa 2013); redaktor i współautor haseł w encyklopediach i słownikach. Wolontariusz w schronisku dla bezdomnych zwierząt w Celestynowie. Stały i wieloletni uczestnik warszawskiej grupy „Socrates Cafe” kierowanej przez Mariusza Malinowskiego.

 

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: Lubomira Przybylska

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • Kolejny wykład prof Pyszczka pokazuje ogromną wagę podmiotowości każdego człowieka w sposobie realizacji norm moralnych w relacjach oceny porównawczej norm etycznych. Jeśli idzie o rozwój człowieka to największą siłę podmiotowości w wykorzystaniu swoich wyższych umiejętności umysłowych może mieć kryzys dorastania ucznia …ale metodyka tej pracy nauczycieli może zupełnie nie odpowiadać intensywności podmiotowego rozwoju ucznia. Ten okres jest ważny ze względu na możliwości rozwoju czterech wyższych umiejętności umysłowych ucznia to myślenie, poznanie oraz wola wyboru decyzji w działaniu na podstawie jego podmiotowego sądzenia o swoim wyborze działania.
    Ten okres rozwojowy jest bardzo trudny z metodycznego punktu widzenia bo komunikacja społeczna za pomocą słowa może stać się walką na skutek braku szacunku do drugiego człowieka który dokonuje innych wyborów. To tak jak w walce politycznej o władzę…z powodu egocentryzmu dziecięcego, który znacznie później zamienia się w rozumienie podmiotowości każdego z uczniów i każdego z nas dorosłych.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy