Artykuł Ontologia

Hanna Urbankowska: Czy można zrozumieć swoje istnienie?

Gdyby tak spróbować doświadczyć własnego istnienia... A potem to opisać. Ale jakimi słowami? I czy uda się przekonać innych, że tak właśnie wygląda doświadczenie leżące u podstaw wszystkich codziennych przeżyć?

Najnowszy numer: Oblicza sprawiedliwości

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 1 czerwca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filozofuj” 2017 nr 3 (15), s. 44–45. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Tajemnica istnienia

Istnienie jest zagadkowe. Pozornie mamy do czynienia z czymś oczywistym – słowo „jest” wypowiadamy w różnych formach wiele razy dziennie: jest dom, jest pies, jest filozof… A jednak już chwila refleksji wystarczy, by owa pozorna oczywistość zaginęła w gąszczu niejasności. O istnieniu trudno nawet pisać. Już formułując pierwsze zdania tego artykułu, kilka razy powstrzymałam się przed napisaniem, że istnienie „jest” takie lub inne (jest zagadkowe i tajemnicze, jest świętym Graalem filozofii). Bo jak to –
„istnienie jest”? „Jest”, czyli w jakiś sposób istnieje, a „istniejące istnienie” to już nie jest święty Graal, ale masło maślane filozofów. Najwyraźniej język, który powstał po to, by ludzie mogli się porozumieć na temat domów, psów czy filozofów, nie ułatwia namysłu nad istnieniem. Trudno o nim mówić, a tym samym trudno o nim myśleć. A przecież szkoda byłoby przez wiele lat istnieć i nie zadumać się nad tą czynnością, nad własnym byciem.

Martin Heidegger, rozpoczynając pracę nad swoim głównym dziełem pt. Bycie i czas, miał zamiar przeniknąć tajemnicę bycia w ogóle – istnienia wszechrzeczy. Uznał jednak, że jest to zadanie ponad siły i skoncentrował się ostatecznie na wnikliwym badaniu ludzkiej egzystencji. Człowieka, jak twierdził, wyróżnia możliwość refleksji nad własnym istnieniem, zrozumienia go. W jaki sposób opisał to doświadczenie?

Walka o autentyczne istnienie

Rozważając ludzkie bycie – egzystencję – Heidegger starał się odkryć jego istotę. Człowiek istnieje w chwili obecnej, nieustannie wybiegając w przyszłość i niosąc w sobie przeszłe wydarzenia. Kresem istnienia jest śmierć. Czasowy charakter istnienia stał się dla filozofa na tyle ważny, że właściwie ustanowił znak równości między egzystencją a czasem ludzkiego życia. Ten czas nie jest nam dany, raczej sami nim jesteśmy; działając, wspominając, planując, wyznaczamy ramy swojego istnienia. Dopiero wtórnie, spoglądając w kalendarz czy na zegarek, uczymy się myśleć o czasie jako czymś zewnętrznym, co można zmierzyć i policzyć. Wydaje nam się, że jest go za dużo lub za mało – tak jakby chodziło o coś materialnego, co można zdobyć albo stracić. Tymczasem nasza egzystencja jest działaniem, realizacją możliwości, budowaniem własnego czasu – swojej historii.

Filozof uważał, że na co dzień nie uświadamiamy sobie czasowości istnienia, nie rozumiemy też własnej śmiertelności. Robimy to, co „się robi”, i żyjemy tak, jak „się żyje”. Heideggerowskie „się” (das Man) to przemożna siła, potęga tłumu, która nie ma konkretnej twarzy. „Się” zniewala człowieka, każe mu robić wyłącznie rzeczy powszechnie przyjęte, nie wychylać się i nie zastanawiać. Tymczasem dopiero w obliczu własnej śmiertelności, świadomi czasowości egzystencji, możemy zapomnieć o „się” i zacząć realizować własne możliwości. Można pomyśleć tutaj o ludziach, którzy cudem ocaleni z katastrofy albo uleczeni z ciężkiej choroby decydują się przewartościować swoje życie. Heidegger wzywa do tego rodzaju refleksji, do uświadomienia sobie, że śmierć jest granicą, poza którą nie mamy już żadnych możliwości; teraz, gdy żyjemy, jesteśmy zdolni wybrać te, które są naprawdę nasze, do których realizacji czujemy się wezwani.

Spojrzenie
w stronę wieczności

Heidegger opublikował Bycie i czas w roku 1927. Był wtedy jeszcze uczniem uznanego filozofa, Edmunda Husserla – twórcy fenomenologii. Pod skrzydłami Husserla wychowała się również Edyta Stein – późniejsza święta Teresa Benedykta od Krzyża. Rówieśniczka Heideggera zainteresowała się rozważaniami zawartymi w Byciu i czasie. Przeczytała tę książkę jak filozof: najpierw postarała się dokładnie zrozumieć analizy Heideggera i po swojemu streścić tok jego myśli, potem zaproponowała własny opis egzystencji – wchodzący w dyskusję z dziełem Heideggera. Z perspektywy Edyty Stein opis egzystencji jako czasowej jest niepełny. O byciu ludzkim należy myśleć inaczej – w perspektywie wieczności.

Jak swoje istnienie rozumiała Edyta Stein? Dla niej podstawowym doświadczeniem nie była świadomość śmiertelności, ale poczucie trwałości bycia. To poczucie najpewniej już w czasach przedhistorycznych dało ludziom impuls do wiary w to, że śmierć nie jest końcem, ale przejściem. Gdybyśmy nie wiedzieli, że każdy człowiek umrze, nie przyszłoby nam do głowy obawiać się końca; nie mamy więc instynktownego poczucia, że nasze bycie ma kres. Dowiadujemy się, czym jest śmierć, jeszcze jako dzieci i początkowo nie potrafimy jej pojąć, potrzebujemy czasu, by zrozumieć przemijanie. A jednak wsłuchując się w swoje istnienie, obok lęku przed końcem, zdaniem Edyty Stein, odkrywamy nadzieję na ciągłość trwania.

Teresa Benedykta zgadzała się z Heideggerem, że istnieć można na sposób właściwy lub niewłaściwy. Uznała jednak, że kolejnym krokiem, będącym konsekwencją tego wniosku, jest odkrycie w życiu doczesnym wieczności: odniesienie swej egzystencji do Boga. W ten sposób w czasowość wkracza to, co ponadczasowe. Uważała, że czas życia ludzkiego wraz z danymi w nim możliwościami to zbyt mało, by zrealizować swoją istotę, że jest w nas, ludziach, dążenie do wiecznej pełni. Życie doczesne, rozgrywające się w czasie obarczone jest pewnym brakiem i istnieniu towarzyszy poczucie niespełnienia.

Edyta Stein nie zgadzała się z Heideggerem również w kwestii towarzyszącego nam często poczucia braku czasu. Niemiecki filozof uznawał, że egzystencji, która jest swoim czasem i w każdej chwili realizuje swoje możliwości, nie może czasu brakować. Jest to tylko odczucie towarzyszące życiu podporządkowanemu „się”, w którym czas się traci. (Dla przykładu: ogląda się telewizję, bawi się smartfonem czy nudzi się na zajęciach, bo wszyscy się nudzą – każdy powinien sam wyczuć, w których sytuacjach czai się to „się” Heideggerowskie). Edyta Stein przeciwnie – uważała, że nawet świętemu, którego trudno posądzić o tego rodzaju marnotrawstwo, brakuje nieraz cennego czasu.

Istnienie w praktyce

Jak porównać tak odmienne doświadczenia istnienia? Egzystencję pojętą jako czas, świadomą własnej śmiertelności, a przez to autentyczną, i egzystencję, w której odbija się to, co wieczne, i która domaga się swojego dopełnienia ponad czasem? Zarówno Martin Heidegger, jak i Edyta Stein nie pisali jedynie o własnych odczuciach – starali się zaoferować czytelnikom uniwersalny model egzystencji, w którym mogliby oni odnaleźć swoje najgłębsze, może niesprecyzowane dotychczas doświadczenie. A przecież możliwych odpowiedzi jest więcej. Pytanie o to, jak rozumiemy swoje bycie, nie jest tylko akademickim sporem. Śledząc losy obojga wspomnianych filozofów, zobaczymy głęboki związek ich myśli i życia. Edyta Stein nawróciła się na katolicyzm po latach filozoficznych studiów i poszukiwań prawdy. W wieku 30 lat przyjęła chrzest, jedenaście lat później wstąpiła do zakonu karmelitanek. Zginęła w roku 1942 w Oświęcimiu. Również Heidegger w kwestii istnienia nie ograniczał się do teoretycznych rozważań. Obrał inną drogę; nie jest tajemnicą, że jego życiowe wybory (w szczególności wstąpienie do NSDAP i objęcie stanowiska rektora Uniwersytetu we Fryburgu w roku 1933) są przedmiotem niegasnącej krytyki. Niemniej jako filozof starał się zrozumieć tajemnicę bycia – przez całe życie oddany był poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie o jego sens. Stopniowo wypracował dla siebie pewien ideał. Było to życie z dala od zgiełku miasta, poświęcone rozmyślaniom i prostym pracom. Jego ostoją stał się drewniany dom w Schwarzwaldzie. Znaczące, że w późnym okresie swojej twórczości Heidegger również odwoływał się do swoiście rozumianego sacrum, uznając, że człowiek, aby egzystować w pełni, musi żyć w łączności z rytmami przyrody, świadomy własnej śmiertelności, ale i poszukujący w świecie tego, co boskie. Istnienie zyskuje sens w relacji do innych istnień.


Hanna Urbankowska – Ur.  w 1987. W 2016 r. obroniła na UW rozprawę poświęconą rozmaitym ujęciom sacrum w myśli Heideggera. Pasjonuje się niemieckim idealizmem, myślą Heideggera i filozofią polską.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 PolskaW pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: Malwina Adaszek

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy