Artykuł Historia filozofii nowożytnej Historia filozofii współczesnej

Hanna Urbankowska: O wielkości filozofii niemieckiej

„Potwierdzają to Francuzi” – zaznaczył niemiecki filozof Martin Heidegger, dowodząc wyższości swego ojczystego języka. „Gdy tylko zaczynają myśleć, sięgają do języka niemieckiego: zapewniają przy tym, że ich własny język nie nadaje się do tego”.

Najnowszy numer: Meandry percepcji

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 28 kwietnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Arty­kuł uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2015 nr 6, s. 35–36. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Heideg­ger żywił prze­ko­na­nie o wyż­szo­ści rodzi­mej mowy i potra­fił swo­je poglą­dy uar­gu­men­to­wać. Prze­wa­ga ta wypły­wać mia­ła z pokre­wień­stwa języ­ka nie­miec­kie­go i gre­ki. Jak powszech­nie wia­do­mo, to w Gre­cji naro­dzi­ła się filo­zo­fia. Nie­któ­rzy twier­dzą nawet (jak Whi­te­he­ad), że cała póź­niej­sza myśl euro­pej­ska to jedy­nie „przy­pi­sy do Pla­to­na”. Gre­cy pierw­si zaj­mo­wa­li się meta­fi­zy­ką: roz­wa­ża­nia­mi nad tym, co wykra­cza poza świat bytów. A poszu­ku­jąc zasad rzą­dzą­cy­ch świa­tem, odwo­ły­wa­li się przede wszyst­kim do rozu­mu – w prze­ko­na­niu, że myśląc wystar­cza­ją­co dłu­go i obser­wu­jąc wystar­cza­ją­co uważ­nie, moż­na w koń­cu wmy­ślić się w pod­sta­wy świa­ta i zro­zu­mieć, czym napraw­dę jest. Gdy­by Heideg­ger miał rację, wska­zu­jąc na pokre­wień­stwo współ­cze­snej mu niem­czy­zny ze sta­ro­żyt­ną gre­ką, to tyl­ko myśląc po nie­miec­ku moż­na by połą­czyć koniec z począt­kiem: XX-wiecz­ną filo­zo­fię z jej archa­icz­ny­mi zaląż­ka­mi.

Kto chce zrozumieć filozofa…

Bez wąt­pie­nia mało któ­ry Fran­cuz napraw­dę zgo­dzi­ło­by się z Heideg­ge­rem i zapew­ne nie­wie­lu czy­tel­ni­ków tego arty­ku­łu poki­wa gło­wą z apro­ba­tą. Heideg­ger mógł być wybit­nym filo­zo­fem (i był), jed­nak w tym kon­kret­nym przy­pad­ku zacho­wał się bez­czel­nie. Język nie­miec­ki, nie­za­leż­nie od ety­mo­lo­gicz­ny­ch intu­icji Heideg­ge­ra, praw­do­po­dob­nie nie jest bliż­szy sta­ro­żyt­nej gre­ce niż pol­ski, angiel­ski czy gre­ka nowo­żyt­na. Nie ma szcze­gól­ny­ch pod­staw, by uwa­żać, że to Niem­cy mają szcze­gól­ne pre­dys­po­zy­cje do filo­zo­fo­wa­nia. Obu­rza­jąc się – słusz­nie – na sło­wa Heideg­ge­ra, trze­ba jed­nak zauwa­żyć, że jego prze­ko­na­nia nie były cał­ko­wi­cie chy­bio­ne. „Kto chce poetę zro­zu­mieć, musi poje­chać do jego kra­ju” – tę mak­sy­mę, zaczerp­nię­tą z Goethe­go, moż­na odnie­ść do filo­zo­fów. Ist­nie­je zwią­zek mię­dzy ojczy­stym języ­kiem myśli­cie­la a jego widze­niem świa­ta. Kraj uro­dze­nia, kul­tu­ra, w któ­rej kształ­tu­je się oso­bo­wo­ść filo­zo­fa, śro­do­wi­sko uni­wer­sy­tec­kie i krąg ulu­bio­ny­ch auto­rów czy nawet zna­jo­my­ch – nie są pozba­wio­ne zna­cze­nia. Zapo­mi­na­jąc na chwi­lę o rze­ko­mej wyż­szo­ści Niem­ców, moż­na pochy­lić się nad nie­co inną kwe­stią: czy filo­zo­fia posia­da swój rys naro­do­wy?

Przez całe śre­dnio­wie­cze Euro­pej­czy­cy żyli w krę­gu jed­nej kul­tu­ry łaciń­skiej; ta jed­no­ść uła­twia­ła prze­pły­wa­nie myśli. Języ­ki naro­do­we stop­nio­wo zyski­wa­ły na zna­cze­niu od cza­sów rene­san­su, dopo­ma­ga­jąc w kształ­to­wa­niu odręb­ny­ch kul­tur, jed­nak jesz­cze dłu­go łaci­na pozo­sta­wa­ła mową wspól­ną dla naukow­ców, filo­zo­fów, myśli­cie­li. Nie spo­sób uchwy­cić momen­tu ani nawet wie­ku, w któ­rym wyod­ręb­ni­ły się filo­zo­fie naro­do­we. A czy moż­na okre­ślić ich spe­cy­fi­kę? Spró­buj­my opi­sać cha­rak­ter tych filo­zo­fii naro­do­wy­ch w kil­ku klu­czo­wy­ch sło­wa­ch, z koniecz­no­ści – uogól­nia­jąc i przy­my­ka­jąc oko na wyjąt­ki od reguł. Patrząc na Fran­cu­zów, może­my dostrzec w nich naród filo­zo­fów-lite­ra­tów; na myśl przy­cho­dzą takie nazwi­ska jak Wol­ter, Sar­tre czy Camus. Naszą pol­ską filo­zo­fię traf­nie cha­rak­te­ry­zu­je sło­wo „twór­czo­ść”. Do twór­czej posta­wy wobec świa­ta nawo­ły­wa­li i roman­ty­cy, i papież-filo­zof – Karol Woj­ty­ła. Pol­ska filo­zo­fia mia­ła czę­sto cha­rak­ter udu­cho­wio­ny, łączy­ła się z wia­rą (naj­czę­ściej rozu­mia­ną nie­do­gma­tycz­nie), doty­ka­ła spraw spo­łecz­ny­ch; cho­ciaż nie moż­na zapo­mnieć, że pol­skim pocho­dze­niem szczy­ci­li się tak­że wybit­ni logi­cy ze szko­ły lwow­sko-war­szaw­skiej. Jak na tym tle rysu­je się filo­zo­fia nie­miec­ka?

Marzenia o wielkim systemie

Niem­cy są naro­dem wybit­ny­ch meta­fi­zy­ków – i rów­nie wybit­ny­ch kry­ty­ków meta­fi­zy­ki. A ponie­waż filo­zo­fia, jeśli nie w cało­ści, to w zasad­ni­czej czę­ści jest meta­fi­zy­ką, to nie spo­sób zapo­znać się z jej histo­rią, pomi­ja­jąc takie nazwi­ska, jak: Kant, Schel­ling, Hegel, Fich­te, Nie­tz­sche, Hus­serl, Feu­er­ba­ch i Marks czy Heideg­ger. Filo­zo­fię nie­miec­ką cechu­je szcze­gól­ne dąże­nie do stwo­rze­nia sys­te­mu wyja­śnia­ją­ce­go świat. Jest to ambi­cja napi­sa­nia książ­ki, któ­ra tłu­ma­czy­ła­by, jak dzia­ła rze­czy­wi­sto­ść, co jest jej isto­tą, jakie są pra­wa roz­wo­ju, przy­czy­na i osta­tecz­ny cel świa­ta. O stwo­rze­niu sys­te­mu całe życie marzył Schel­ling, choć nie on jeden. Kant sta­rał się oczy­ścić pole pod poszu­ki­wa­nie takiej wie­dzy; nato­mia­st Hegel żywił prze­ko­na­nie, że napraw­dę uda­ło mu się spi­sać histo­rię Abso­lu­tu. Wiel­kie sys­te­my ide­ali­zmu nie­miec­kie­go uświa­da­mia­ją nam, na jakie wyży­ny może wznie­ść się ludz­ki rozum, poszu­ku­jąc w samym sobie odpo­wie­dzi na osta­tecz­ne pyta­nia. Ale Niem­cy posia­da­ją rów­nież wyjąt­ko­wy zmy­sł kry­tycz­ny. Wiel­ki­mi kry­ty­ka­mi byli Kant, Nie­tz­sche, Marks, Heideg­ger… Moż­na powie­dzieć, nie popa­da­jąc przy tym w prze­sa­dę, że kry­tycz­na myśl nie­miec­ka okre­śli­ła współ­cze­sno­ść. Karol Marks pozo­sta­wił nam w spad­ku mate­ria­li­zm i prze­ko­na­nie, że moż­na zro­zu­mieć świat, bada­jąc nie ducha, a pra­wa ryn­ku. Nie­tz­sche jest tym filo­zo­fem, któ­ry ogło­sił, że nie ma war­to­ści obo­wią­zu­ją­cy­ch abso­lut­nie, nie ma jed­nej, wła­ści­wej, moral­no­ści. I w koń­cu Heideg­ger ogło­sił koniec wiel­kiej meta­fi­zy­ki, wiel­ki­ch sys­te­mów; ostrze­gł też przed roz­wo­jem tech­ni­ki, któ­re­mu nie towa­rzy­szy już roz­wój czło­wie­ka. Nie­za­leż­nie od tego, jak oce­ni­my wpływ tych filo­zo­fów na współ­cze­sno­ść, bez wąt­pie­nia obra­zo­bur­cza myśl Nie­tz­sche­go, kry­ty­ka meta­fi­zy­ki autor­stwa Heideg­ge­ra, a tak­że mate­ria­li­stycz­ne spoj­rze­nie Mark­sa pod­ło­ży­ły pod­wa­li­ny pod rze­czy­wi­sto­ść, w któ­rej dziś żyje­my.

Wra­ca­jąc do pytań posta­wio­ny­ch w arty­ku­le, moż­na na koniec zary­zy­ko­wać kil­ka odpo­wie­dzi. Szczę­śli­wie nie trze­ba myśleć po nie­miec­ku, aby filo­zo­fo­wać; nie spo­sób jed­nak poznać filo­zo­fii ani zro­zu­mieć tego, co nazwać moż­na „duchem” naszej współ­cze­sno­ści, nie zna­jąc wiel­ki­ch idei, któ­re naro­dzi­ły się za naszą zachod­nią gra­ni­cą.


Han­na Urban­kow­ska – Dok­to­rant­ka filo­zo­fii na Uni­wer­sy­te­cie War­szaw­skim. Pasjo­nu­je się nie­miec­kim ide­ali­zmem, myślą Heideg­ge­ra i filo­zo­fią pol­ską.

Tek­st jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samy­ch warun­ka­ch 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Reklama

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chce­sz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przej­dź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy