Artykuł

Henryk Kiereś: Kultura i kryzys

Kultura europejska przeżywa kryzys, którego przyczynami są błędne idealistyczne teorie filozoficzne oraz próby wcielania w życie utopijnych ustrojów społecznych. Pokonanie kryzysu jest możliwe tylko poprzez powrót do tradycji realizmu filozoficznego.

Najnowszy numer: Edukacja moralna

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 5 (11), s. 20–21. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Zawar­ty w tytu­le pro­blem jest pro­ble­mem filo­zo­ficz­nym, a jego peł­ne wyja­śnie­nie wyma­ga omó­wie­nia trzech jego wąt­ków: ety­mo­lo­gicz­ne­go, któ­ry doty­czy pocho­dze­nia i zna­cze­nia waż­nych słów (tzw. ter­mi­nów tech­nicz­nych), histo­rycz­ne­go – doty­czą­ce­go dzie­jów pro­ble­mu oraz jego zasta­nych roz­wią­zań, a wresz­cie aspek­tu mery­to­rycz­ne­go, kie­dy wyja­śnia­my, co to jest kul­tu­ra, czym jest kry­zys i jakie są ich związ­ki, a więc kie­dy wni­ka­my poznaw­czo w isto­tę rze­czy.

Pier­wot­ne zna­cze­nie sło­wa „kul­tu­ra” (od łac. colo – upra­wiam) supo­nu­je, iż kul­tu­ra jest upra­wą świa­ta i zara­zem samo­upra­wą czło­wie­ka. Czło­wiek jest bytem rozum­nym i wol­nym, a jak dowo­dzi histo­ria kul­tu­ry, jego dzia­łal­ność speł­nia się w czte­rech powią­za­nych ze sobą sfe­rach: nauce, moral­no­ści, sztu­ce i reli­gii. Dzię­ki temu powsta­je kul­tu­ra ducho­wa, dosko­na­lą­ca same­go czło­wie­ka, oraz kul­tu­ra mate­rial­na, któ­ra zabez­pie­cza jego życie. Czło­wiek jest tak­że bytem spo­łecz­nym: rodzi się we wspól­no­cie i żyje w niej według okre­ślo­nych reguł, ustro­ju poli­tycz­ne­go, czy­li cywi­li­za­cji (od łac. civis – oby­wa­tel). Kul­tu­ra i cywi­li­za­cja prze­ni­ka­ją się i nawza­jem warun­ku­ją; moż­na powie­dzieć, że cywi­li­za­cja to kul­tu­ra życia spo­łecz­ne­go.

Histo­ria dowo­dzi rów­nież, że kul­tu­ry nie są sobie rów­ne, że róż­nią się mię­dzy sobą szcze­blem roz­wo­ju ducho­we­go i mate­rial­ne­go, a przede wszyst­kim róż­nią się cywi­li­za­cyj­nie, czy­li odmien­no­ścią zasad moral­nych i praw. To zróż­ni­co­wa­nie jest przy­czy­ną ich wza­jem­nej rywa­li­za­cji, któ­rej skraj­ny­mi for­ma­mi są kon­flik­ty i pod­bo­je.

Jakość kul­tu­ry, czy­li jej dosko­na­łość, szcze­bel jej roz­wo­ju, zale­ży od zaso­bów przy­ro­dy i uwa­run­ko­wań kli­ma­tycz­nych, w jakich żyje spo­łecz­ność ludz­ka, ale przede wszyst­kim zale­ży od same­go czło­wie­ka, od jego wie­dzy o świe­cie i o samym sobie oraz od jego woli wyko­rzy­sta­nia posia­da­nej wie­dzy w spo­sób zgod­ny z jego rozum­ną i wol­ną natu­rą.

Kul­tu­ra naro­dów two­rzą­cych Euro­pę jest owo­cem twór­cze­go spo­tka­nia się trzech for­ma­cji kul­tu­ro­wo-cywi­li­za­cyj­nych: grec­kiej filo­zo­fii, rzym­skiej kon­cep­cji pra­wa i chrze­ści­jań­skiej wizji czło­wie­ka. Kul­tu­ry te powsta­ły w łonie tzw. cywi­li­za­cji per­so­na­li­stycz­nej (od łac. per­so­na – oso­ba), według któ­rej jedy­nym celem i spraw­dzia­nem (mia­rą) kul­tu­ro­wej dzia­łal­no­ści czło­wie­ka, jej dobrem wspól­nym (łac. bonum com­mu­nae) jest wszech­stron­nie widzia­ne życie każ­de­go oby­wa­te­la spo­łecz­no­ści: od momen­tu poczę­cia do natu­ral­nej śmier­ci i w per­spek­ty­wie życia wiecz­ne­go. Jed­nak­że Euro­pa nie jest mono­li­tem cywi­li­za­cyj­nym, a przy­czy­ną jej wewnętrz­ne­go pęk­nię­cia poli­tycz­ne­go są błę­dy poznaw­cze na grun­cie filo­zo­fii. Są one dzie­łem tra­dy­cji ide­ali­zmu, jej opacz­nych ustro­jów spo­łecz­nych – uto­pii. Ich fana­tycz­ne wcie­la­nie w życie to głów­na przy­czy­na tra­wią­cych kul­tu­rę Euro­py kry­zy­sów.

Sło­wo „kry­zys” (gr. kri­sis – wybór, roz­strzy­gnię­cie) zado­mo­wi­ło się w medy­cy­nie, gdzie ozna­cza ono stan zapa­ści cho­ro­bo­wej, stan „pomię­dzy” życiem i śmier­cią, i zara­zem stan ocze­ki­wa­nia na prze­si­le­nie się momen­tu kry­tycz­ne­go. Ana­lo­gicz­nie jest w sfe­rze kul­tu­ry, gdzie kry­zys to stan zapa­ści ducho­wej czło­wie­ka, czy­li stan utra­ty (bra­ku) rozu­mie­nia świa­ta i same­go sie­bie. Rozu­mie­nie jest naj­wyż­szym aktem poznaw­czym czło­wie­ka, a pole­ga ono na zna­jo­mo­ści przy­czyn rze­czy. Ich zna­jo­mość rów­na się mądro­ści, w któ­rej speł­nia się opty­mal­nie ludz­ki rozum. Rozu­mie­nie jest fun­da­men­tem poznaw­czym kul­tu­ry, warun­kiem koniecz­nym dorzecz­nej i racjo­nal­nej upra­wy świa­ta, a brak rozu­mie­nia to bodaj naj­gor­szy stan egzy­sten­cjal­ny, to prze­kre­śle­nie rozum­no­ści czło­wie­ka. Jego kon­se­kwen­cją jest zawie­sze­nie sądu, czy­li nie­moż­ność roz­strzy­gnię­cia mię­dzy praw­dą i fał­szem, a osta­tecz­nie – koniecz­ność powstrzy­ma­nia się od dzia­łal­no­ści kul­tu­ro­wej.

Róż­ne są przy­czy­ny kry­zy­su ducho­we­go, zarów­no subiek­tyw­ne (szcze­gól­nie te, któ­re są zawi­nio­ne przez same­go czło­wie­ka, są bowiem kon­se­kwen­cją jego nie­uc­twa), jak i obiek­tyw­ne, kie­dy np. błęd­ny, zatru­ty ide­olo­gią i uto­pią ustrój poli­tycz­ny pozba­wia czło­wie­ka dostę­pu do wie­dzy lub kar­mi go pseu­do­wie­dzą. Obie przy­czy­ny odci­na­ją go od dorob­ku poznaw­cze­go tra­dy­cji, któ­ra – w przy­pad­ku kul­tu­ry euro­pej­skiej – liczy sobie ponad dwa i pół tysią­ca lat. Kul­tu­ra ta, dzię­ki tra­dy­cji reali­zmu filo­zo­ficz­ne­go, roz­po­rzą­dza czte­re­ma warun­ka­mi „bycia w kul­tu­rze”: logi­ką, któ­ra uczy popraw­ne­go, pozba­wio­ne­go absur­dów myśle­nia; reali­stycz­ną teo­rią praw­dy jako zgod­no­ści pozna­nia (wie­dzy) z rze­czą; wymo­giem prze­wi­dy­wa­nia kon­se­kwen­cji sta­no­wisk i postu­la­tów oraz koniecz­no­ścią respek­to­wa­nia tzw. histo­ry­zmu, czy­li dorob­ku tra­dy­cji: odkry­tych przez nią prawd i zde­ma­sko­wa­nych przez nią błę­dów.

Kry­zys w kul­tu­rze – w nauce, moral­no­ści, sztu­ce czy reli­gii – nie jest kon­se­kwen­cją dzia­ła­nia jakichś ano­ni­mo­wych i tajem­ni­czych sił, jego przy­czy­ną jest sam czło­wiek, jego nie­wie­dza, czy­li brak rozu­mie­nia przy­czyn rze­czy. Dla­te­go tyl­ko czło­wiek speł­nia­ją­cy koniecz­ne warun­ki „bycia w kul­tu­rze” jest w sta­nie każ­dy kry­zys prze­zwy­cię­żyć.


kieresHen­ryk Kie­reś– Eme­ry­to­wa­ny pro­fe­sor KUL, wykła­dow­ca WSKiM w Toru­niu, wice­pre­zes Pol­skie­go Towa­rzy­stwa Toma­sza z Akwi­nu, czło­nek Spo­łecz­nej Rady do Spraw Roz­wo­ju Nauki i Szkol­nic­twa Wyż­sze­go przy Woje­wo­dzie Lubel­skim. Zaj­mu­je się filo­zo­fią huma­ni­sty­ki i sztu­ki, teo­rią cywi­li­za­cji. Żona­ty, ojciec troj­ga dzie­ci i dzia­dek czwor­ga wnu­cząt. W wol­nym cza­sie zaj­mu­je się pra­ca­mi na dział­ce. E-mail: barbarakie@wp.pl.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

 


Antysztuka

Za jeden z prze­ja­wów kry­zy­su w kul­tu­rze uzna­je się antysz­tu­kę – nurt w sztu­ce współ­cze­snej, wywo­dzą­cy się z ruchów awan­gar­do­wych z prze­ło­mu XIXXX wie­ku, odrzu­ca­ją­cy kanon sztu­ki tra­dy­cyj­nej opar­ty na mime­ty­zmie i kal­li­zmie (stąd przed­ro­stek „anty”, doda­ny do nazwy tego, co ozna­cza­ło dotąd sztu­kę). Mime­tyzm to pogląd, ukształ­to­wa­ny w sta­ro­żyt­nej filo­zo­fii grec­kiej (sfor­mu­ło­wa­ny przez Pla­to­na, a roz­wi­nię­ty przez Ary­sto­te­le­sa), gło­szą­cy, że sztu­ka win­na być opar­ta na twór­czym naśla­do­wa­niu (gr. μιμήσις, mime­sis) natu­ry bądź – jak doda­no w póź­niej­szych epo­kach – dzieł mistrzów. Kal­lizm zaś to pogląd, rów­nież pocho­dzą­cy z antycz­nej filo­zo­fii grec­kiej, według któ­re­go celem twór­czo­ści arty­stycz­nej jest poszu­ki­wa­nie pięk­na (gr. κάλλος, kal­los).

W kano­nie tym miesz­czą się tacy arty­ści, jak Fidiasz, Rafa­el, Michał Anioł czy Monet, któ­rzy mówi­li lub pisa­li, że kie­ro­wa­ła nimi idea pięk­na. Nale­ży dodać, że pięk­no było rozu­mia­ne obiek­tyw­nie – jako wła­sność samej rze­czy. Ów kanon zaczął się chwiać, gdy naj­pierw oprócz pięk­na zaczę­to dostrze­gać inne idee, któ­re mogą sta­no­wić cel sztu­ki: wdzięk, sub­tel­ność, odpo­wied­niość, wznio­słość. Następ­nie zane­go­wa­no obiek­tyw­ny cha­rak­ter pięk­na, uzna­jąc je za coś subiek­tyw­ne­go, tzn. zależ­ne­go od tego, kto oce­nia. Osta­tecz­nie, sko­ro pięk­no uzna­no za zupeł­nie arbi­tral­ne, wyda­ne na pastwę indy­wi­du­al­nych upodo­bań, kapry­sów czy mody, prze­sta­ło ono przy­świe­cać sztu­ce.

Dopro­wa­dzi­ło to do poja­wie­nia się antysz­tu­ki, któ­ra pro­po­nu­je porzu­ce­nie kano­nu tra­dy­cyj­nej sztu­ki na rzecz nie­skrę­po­wa­nej niczym fan­ta­zji twór­czej oraz reali­za­cji innych niż pięk­no celów. Sztu­ka prze­sta­ła być rze­czą trud­ną (nawią­zu­jąc do afo­ry­zmu Pin­da­ra z Teb), a sta­ła się rze­czą łatwą – czymś, co za sztu­kę ucho­dzi, co wystar­czy nazwać sztu­ką, aby się nią sta­ło. Owo­cem tego podej­ścia do sztu­ki są roz­ma­ite w for­mie i wyra­zie zda­rze­nia – od eks­po­zy­cji zro­bio­nych z przed­mio­tów domo­we­go użyt­ku (jak „ready-mades” Mar­ce­la Ducham­pa) aż po per­for­man­se akcjo­ni­stów wie­deń­skich (ruch arty­stycz­ny dzia­ła­ją­cy w latach 60. i 70. XX wie­ku), pod­czas któ­rych środ­ka­mi wyra­zu były: nagość, odda­wa­nie moczu i kału, mastur­ba­cja, biczo­wa­nie, samo­oka­le­cze­nie, sma­ro­wa­nie wła­snych ciał eks­kre­men­ta­mi i wymio­ci­na­mi, tor­tu­ro­wa­nie i zabi­ja­nie zwie­rząt itp.

Zwłasz­cza skraj­ne przy­pad­ki twór­czo­ści, któ­rą nazy­wa­no arty­stycz­ną, nasu­nę­ły wąt­pli­wość, czy tego rodza­ju aktyw­ność jest sztu­ką, czy też obja­wem jej głę­bo­kie­go kry­zy­su.

Robert Kryń­ski

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy