Artykuł Filozofia w filmie Omówienia i recenzje

Iwona Krupecka: Zwiewna zasłona obyczajów

Dzikie historie, w szacie czarnej komedii, zadają pytanie o podmiotowość. Co się bowiem dzieje z racjonalnym, samoświadomym „ja”, gdy zalewa je niekontrolowany wybuch emocji, tych najbardziej niszczących? Nie można oprzeć się wrażeniu, że odpowiedź na nie będzie brzmieć: rozpada się, ujawniając swój iluzoryczny charakter.

Najnowszy numer: Edukacja moralna

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 4 (16), s. 46–48. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pliku


W aka­de­mic­kim dys­kur­sie o czło­wie­ku emo­cje poja­wia­ją się z regu­ły w posta­ci obła­ska­wio­nej: już to roz­pi­sa­ne na che­micz­ne reak­cje, już to wyja­śnio­ne poprzez ujaw­nie­nie mecha­ni­zmów ich powsta­wa­nia, pod­trzy­my­wa­nia i nik­nię­cia, już to zneu­tra­li­zo­wa­ne poprzez myśle­nie o nich w kate­go­riach ele­men­tu „wzbo­ga­ca­ją­ce­go” ludz­kie życie, ewen­tu­al­nie wyzwa­nia, z któ­rym nale­ży się zmie­rzyć. Dzi­kie histo­rie (2014), argen­tyń­ski film w reży­se­rii Dami­ána Szi­fró­na, poka­zu­je emo­cje bez osłon, jako siłę nisz­czą­cą i nagłą, jako wtar­gnię­cie ele­men­tu nie­prze­wi­dzia­ne­go i pozo­sta­ją­ce­go cał­ko­wi­cie poza ludz­ką kon­tro­lą. A w ten spo­sób zachę­ca do zada­nia fun­da­men­tal­nych pytań filo­zo­ficz­nych o kon­sty­tu­cję pod­mio­to­wo­ści – auto­no­micz­ne­go i racjo­nal­ne­go „ja”, reflek­syj­nie dystan­su­ją­ce­go się od świa­ta zewnętrz­ne­go i wewnętrz­ne­go swe­go życia, od norm i potocz­nych sądów – w świe­tle obec­ne­go w nas i wciąż tlą­ce­go się jądra irracjonalności.

Choć Dzi­kie histo­rie są kome­dią – czar­ną kome­dią, osu­wa­ją­cą się w gro­te­skę – to ich odbiór nie jest łatwy. A to dla­te­go, że widz jest wrzu­co­ny w sytu­ację swo­iste­go kon­flik­tu norm: głę­bo­ka nie­zgod­ność przed­sta­wia­nych w fil­mie wyda­rzeń z naszy­mi prze­ko­na­nia­mi moral­ny­mi spra­wia, że śmiech nabie­ra trans­gre­syw­nej mocy i ­pozwa­la nam prze­pra­wić się na dru­gą stro­nę tego, co uzna­je­my za oczy­wi­ste. Bo jak­że się śmiać przy sce­nie roz­bi­ja­nia samo­lo­tu peł­ne­go ludzi, przy obra­zach dźga­nia, pod­pa­la­nia, deto­no­wa­nia bomb. Film jed­nak z zało­że­nia roz­gry­wa się wła­śnie w sfe­rze zawie­sze­nia, gdy nie wia­do­mo, jak zare­ago­wać, gdy rozu­mie­my strasz­li­wy gniew boha­te­rów, gdy widzi­my, jak dążą do samo­znisz­cze­nia, a jed­nak wie­my, że prze­kro­czy­li już linię, zza któ­rej nie ma powro­tu. Bo Dzi­kie histo­rie to sześć krót­kich histo­ry­jek o tym, jak opa­da zasło­na oby­cza­jów, racjo­nal­no­ści, „cywi­li­zo­wa­nia”, a naszym oczom uka­zu­je się pod­miot w roz­pa­dzie. W Dzi­kich histo­riach nie ma boha­te­rów tra­gicz­nych, jakich zna­my z innych opo­wie­ści o zemście, jak choć­by z Ham­le­ta – wszy­scy wie­dze­ni są nagłym impul­sem i wyda­ni na pastwę sił, któ­re ich prze­ra­sta­ją. Tam zaś, gdzie nie ma wybo­ru, tra­ge­dii rów­nież już nie ma. Pozo­sta­je tyl­ko gro­te­ska. Głów­nym moto­rem napę­do­wym ich dzia­ła­nia jest gniew, któ­ry prze­ja­wia się w żądzy zemsty na byłej dziew­czy­nie, na opraw­cy czy na sys­te­mie. Absurd tych sytu­acji – gdy środ­ki są zde­cy­do­wa­nie nie­pro­por­cjo­nal­ne do celów – pod­kre­śla jesz­cze irra­cjo­nal­ność dzia­ła­nia boha­te­rów. Czy raczej: quasi-boha­te­rów, gdyż z pod­mio­to­wo­ścią defi­nio­wa­ną poprzez auto­no­mię – taką mia­no­wi­cie, iż to sami boha­te­ro­wie podej­mo­wa­li­by decy­zje o wła­snych dzia­ła­niach – nie mamy tu już do czynienia.

Kon­stru­ując swo­ich boha­te­rów na kształt mario­ne­tek, cał­ko­wi­cie pochło­nię­tych destruk­cyj­nym sza­łem, Dami­án Szi­frón wci­ska się kli­nem mię­dzy tych, któ­rzy uwa­ża­ją, jak ety­cy cnót, iż moż­li­we jest wycho­wa­nie do moral­no­ści i stwo­rze­nie czło­wie­ka zdol­ne­go do zacho­wa­nia dystan­su wobec wła­snych emo­cji, jak i sytu­acjo­ni­stów (takich jak Zim­bar­do), któ­rych poglą­dy w świe­tle fil­mu i tak wyda­ją się zbyt opty­mi­stycz­ne. Struk­tu­ral­ną zasa­dą wszyst­kich opo­wie­ści z Dzi­kich histo­rii jest dość pro­ste odwró­ce­nie: to, co racjo­nal­ne, oka­zu­je się cien­ką powierzch­nią, nie­zbęd­ną, by moż­li­we było jakie­kol­wiek życie spo­łecz­ne, lecz na tyle kru­chą, iż wystar­czy drob­ny incy­dent, aby wszyst­kie zasa­dy prze­sta­ły obo­wią­zy­wać, a pod­miot pogrą­żył się w gnie­wie aż do roz­pusz­cze­nia się w nim. Inny­mi sło­wy, racjo­nal­ne isto­ty sta­ją się cał­ko­wi­cie irra­cjo­nal­ne, gdy tyl­ko zdej­mie się z nich zwiew­ną zasło­nę oby­cza­jów, sta­no­wią­cą w isto­cie pozór racjo­nal­no­ści czy kul­tu­ry. Pyta­nie, jakie zada­ją Dzi­kie histo­rie, było­by zatem nastę­pu­ją­ce: czyż­by­śmy byli jedy­nie dzi­ki­mi bestia­mi, pokry­ty­mi co naj­wy­żej nalo­tem spo­łecz­nych i moral­nych zasad? Czy też może w pro­ce­sie socja­li­za­cji i akul­tu­ra­cji na tyle moc­no przy­swa­ja­my sobie i czy­ni­my te zasa­dy wła­sny­mi, że sta­ją się dla nas nie­uświa­da­mia­ny­mi dyrek­ty­wa­mi dzia­ła­nia? Czy zatem „oby­czaj jest naszą dru­gą naturą”?

Dla­cze­go w obli­czu Dzi­kich histo­rii nawet teo­ria Phi­li­pa Zim­bar­da oka­zu­je się opty­mi­stycz­na? Eks­pe­ry­ment wię­zien­ny poka­zał, iż w wyse­lek­cjo­no­wa­nej gru­pie osób pod wpły­wem sytu­acji, któ­ra gene­ru­je napię­cie, zapew­nia bez­kar­ność i zachę­ca do sto­so­wa­nia prze­mo­cy, pewien odse­tek „nor­mal­nych” osób do tej prze­mo­cy – nawet w posta­ci skraj­nej – się uciek­nie. Zwy­cza­je sta­no­wią zatem mecha­nizm spo­łecz­ny, któ­ry spraw­dza się w tak zwa­nych „nor­mal­nych” sytu­acjach, ale w „nad­zwy­czaj­nych” – na przy­kład w sytu­acji uzy­ska­nia poczu­cia wła­dzy poprzez pod­po­rząd­ko­wa­nie się auto­ry­te­to­wi – ten ­mecha­nizm się ­zaci­na i uka­zu­je swo­je praw­dzi­we obli­cze. Oka­zu­je się mia­no­wi­cie „przy­kryw­ką” dla z grun­tu nie­sta­bil­nej ludz­kiej natu­ry, tar­ga­nej emo­cja­mi i namięt­no­ścia­mi, „przy­kryw­ki”, któ­ra umoż­li­wia trwa­nie spo­łecz­no­ści, dopó­ki nie wyda­rzy się nic nadzwyczajnego.

Otóż w Dzi­kich histo­riach erup­cja strasz­li­wych emo­cji wyda­rza się w samym środ­ku dnia, w peł­ni nor­mal­no­ści; wyda­rza się „nor­mal­nym” ludziom – jed­nak bez pośred­nic­twa auto­ry­te­tów, bez pośred­nic­twa zro­zu­mia­łych dla nauk spo­łecz­nych mecha­ni­zmów, któ­re wtór­nie pozwa­la­ły­by zra­cjo­na­li­zo­wać dzia­ła­nie boha­te­rów. W pew­nym sen­sie film obna­ża nie tyl­ko figu­rę czło­wie­ka racjo­nal­ne­go, ale też czło­wie­ka „udo­mo­wio­ne­go”, kul­tu­ral­ne­go. Oka­zu­je się on mitem, któ­ry pole­ga na tym, iż nie­sta­bil­ne­mu pro­duk­to­wi struk­tu­ry spo­łecz­nej przy­da­je się pozo­ry cze­goś sta­łe­go, pod­mio­to­wo­ści jako takiej. Pozor­nie jeste­śmy wol­ni i kie­ru­je­my się nor­ma­mi, pozor­nie sta­no­wi­my jed­ność (trwa­my w cza­sie jako samo­świa­do­me oso­by, pamię­ta­ją­ce swo­ją prze­szłość i pro­jek­tu­ją­ce przy­szłość), tak jest na pozio­mie świa­do­mo­ści. Jed­nak­że wybuch emo­cji wyda­rza się nie­ja­ko poza świa­do­mo­ścią indy­wi­du­al­ne­go pod­mio­tu i poza jego kon­tro­lą w ten spo­sób, iż mrocz­ny impuls prze­bie­ga przez pod­miot, jak­by ten był led­wie środ­kiem do reali­za­cji siły wyż­szej, podob­nej w swej irra­cjo­nal­no­ści do Scho­pen­hau­erow­skiej Woli. To ozna­cza, że będąc pona­do­so­bo­wą, wszech­ogar­nia­ją­cą pod­sta­wą bytu, osno­wą rze­czy­wi­sto­ści, Wola „wyko­rzy­stu­je” indy­wi­dua, prze­ni­ka­jąc je na wskroś. Osta­tecz­nie, nawet to, co zda­je się brać wyłącz­nie z wol­nej decy­zji pod­mio­tu, oka­zu­je się ste­ro­wa­ne z zewnątrz, na nie­świa­do­mym pozio­mie. Wol­ność zni­ka. Żaden z boha­te­rów nie obmy­śla zemsty, nie pod­da­je rze­czy­wi­sto­ści racjo­nal­nej ana­li­zie, nie podej­mu­je decy­zji w spo­sób wol­ny, nawet gdy­by ta wol­ność mia­ła uwzględ­niać oddzia­ły­wa­nie czyn­ni­ka emo­cjo­nal­ne­go. Prze­ciw­nie, mamy tu do czy­nie­nia wyłącz­nie z zewnętrz­ny­mi impul­sa­mi (zewnętrz­ny­mi wobec świa­do­mo­ści), tak jak­by sfe­ra emo­cji w ogó­le w racjo­nal­nym rachun­ku nie mogła zostać uwzględ­nio­na i rację miał osta­tecz­nie Kar­te­zjusz, prze­strze­ga­jąc nas przed tym, co poza polem uświa­da­mia­nych idei ma swo­je domi­nium. Zły Demon, figu­ra nie­świa­do­me­go, może spra­wiać – mówi Kar­te­zjusz – że fałsz bie­rze­my za praw­dę, a życie nasze sta­je się grą luster i iluzji.

Moż­na by rzec, że świat Dzi­kich histo­rii redu­ku­je się do dwóch płasz­czyzn. Z jed­nej stro­ny mamy mecha­ni­zmy spo­łecz­ne (oby­cza­je, nor­my moral­ne, zasa­dy towa­rzy­skie), któ­re prze­kształ­ca­ją pod­miot w wyko­naw­cę pro­ce­dur spo­łecz­nych (czy – jak powie­dział­by zapew­ne Max Hor­khe­imer – w for­mal­ne cen­trum tych pro­ce­dur). Z dru­giej stro­ny – wszech­moc­ną, okrut­ną siłę, któ­ra wyko­rzy­stu­je pod­miot jako narzę­dzie samo­re­ali­za­cji. Zni­ka więc isto­ta ludz­ka w jej zło­żo­no­ści, z tym, co rozum­ne, i tym, co cie­le­sne, z mozai­ką racjo­nal­ne­go i irracjonalnego.

Ja” oka­zu­je się ilu­zją. Jedy­ną rze­czy­wi­sto­ścią pod­mio­tu jest zatem bycie „poza sobą” – a więc wyobcowanie.


Iwo­na Kru­pec­ka – Dok­tor filo­zo­fii, adiunkt w Zakła­dzie Histo­rii Filo­zo­fii w IFSiD UG; zaj­mu­je się histo­rią filo­zo­fii nowo­żyt­nej, ze szcze­gól­nym uwzględ­nie­niem filo­zo­fii hisz­pań­skiej; autor­ka książ­ki Don Kicho­te w kra­inie filo­zo­fów (2012), tłu­macz­ka, m.in. Dys­pu­ty w Val­la­do­lid (1550/1551) (2014).

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.
W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.

 < Powrót do spi­su tre­ści nume­ru

Fot: Kadr z fil­mu Dzi­kie historie


tytuł : Dzi­kie historie
reży­se­ria: Dami­án Szifrón
gatu­nek: Czar­na komedia
czas trwa­nia: 2 godz. 2 min
pro­duk­cja: Argen­ty­na, Hiszpania
pre­mie­ra: 17 maja 2014 (świat)
sce­na­riusz: Dami­án Szifrón

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Reklama

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy