Artykuł Filozofia nauki Metogologia

Jacek Jarocki: Pościg za prawdą czy jawna anarchia? O trzech modelach uprawiania nauki

Dwudziestowieczna filozofia nauki rozwijała się w klimacie niespotykanej wcześniej dynamiki przełomowych odkryć i nowych badań. Sukcesy fizyki, chemii czy biologii dawały poczucie, że każdego dnia w laboratoriach na całym świecie trwa niestrudzona walka o prawdę. Jednak filozofowie dość szybko zrewidowali to przeświadczenie, dowodząc, że metody stosowane przez naukowców nie są bynajmniej tak oczywiste, jak można by sądzić.

Najnowszy numer: Meandry percepcji

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 28 kwietnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tek­st uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 4 (10), s. 42–43. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Najpierw teoria, potem badania

Wyobra­ża­my sobie, że nauko­wiec to ktoś, kto na przy­kład prze­le­wa płyn z fiol­ki do fiol­ki i obser­wu­je, co się wyda­rzy. Kie­dy zaj­dzie jakaś reak­cja, pró­bu­je wytłu­ma­czyć ją teo­re­tycz­nie i pisze na ten temat arty­kuł lub książ­kę. Inny­mi sło­wy: bada­cz przede wszyst­kim obser­wu­je, a potem wysnu­wa sto­sow­ną teo­rię. Z takim uję­ciem nie zga­dzał się Austriak Karl Pop­per (1902–1994), jeden z naj­wy­bit­niej­szy­ch filo­zo­fów nauki. Aby dowie­ść błęd­no­ści tego poglą­du, wystar­czy popro­sić dowol­ną oso­bę, by obser­wo­wa­ła. Natu­ral­ne pyta­nie brzmi: co mam obser­wo­wać? Oka­zu­je się, że wybór przed­mio­tu obser­wa­cji nie jest czy­sto przy­pad­ko­wy, bowiem zakła­da już pew­ną teo­rię (np. to, że coś się sta­nie z przed­mio­tem obser­wa­cji, kie­dy wyda­rzy się coś inne­go). Pop­per utrzy­my­wał, że nauka nie roz­wi­ja się poprzez empi­rycz­ne bada­nia, ale przez sta­wia­nie śmia­ły­ch hipo­tez, któ­re następ­nie się koro­bo­ru­je, czy­li pró­bu­je oba­lić. Jeden dowód prze­ciw­ko jakiejś hipo­te­zie powo­du­je, że nale­ży ją nie­zwłocz­nie odrzu­cić. A co, jeże­li pozy­tyw­nie przej­dzie ona koro­bo­ra­cję? Cóż, wte­dy nie moż­na powie­dzieć, że jest praw­dzi­wa, lecz co naj­wy­żej, że nie jest fał­szy­wa (bo nie zosta­ła jesz­cze oba­lo­na). W ten spo­sób nauka sta­je się nie­koń­czą­cym się pości­giem za praw­dą; nawet jeśli ją uchwy­ci­my, nie będzie­my mogli wie­dzieć tego na pew­no.

Nauka jako gra społeczna

Znacz­nie bar­dziej rady­kal­ną kon­cep­cję nauki, opar­tą na poję­ciu rewo­lu­cji, przed­sta­wił Ame­ry­ka­nin Tho­mas Kuhn (1922–1996). Na ogół myśli­my, że nauka roz­wi­ja się kumu­la­tyw­nie, tzn. przy­po­mi­na coraz wyż­szy mur, do któ­re­go naukow­cy dzię­ki swej pra­cy dokła­da­ją kolej­ne cegły. Zda­niem Kuh­na jest ina­czej – mur co jakiś czas jest wybu­rza­ny, a na jego miej­scu sta­wia się nowy. Owa teza znaj­du­je potwier­dze­nie w histo­rii. Weź­my odkry­cia takie jak teo­ria helio­cen­trycz­na czy teo­ria spa­la­nia tle­no­we­go – nie były one dodat­kiem do sta­rej wie­dzy, ale wie­dzą cał­ko­wi­cie nową, któ­ra zmie­ni­ła spo­sób postrze­ga­nia i rozu­mie­nia świa­ta. Podob­ny mecha­ni­zm dzia­ła też dziś – współ­cze­sną naukę rów­nież cze­ka prze­wrót. Obec­nie pra­cu­je­my w danym para­dyg­ma­cie, czy­li przyj­mu­je­my okre­ślo­ny apa­rat poję­cio­wy, zaś pew­ne tezy (np. o nie­prze­kra­czal­no­ści pręd­ko­ści świa­tła czy jed­no­ści cza­su i prze­strze­ni) bie­rze­my za pew­nik. Wystar­czy jed­nak kil­ka odkryć, któ­re będą nie­zgod­ne z para­dyg­ma­tem, a zacznie się powięk­szać gru­pa ludzi, któ­rzy zapro­po­nu­ją alter­na­tyw­ną wizję świa­ta. Jeśli będzie ich wystar­cza­ją­co dużo, doj­dzie do rewo­lu­cji – para­dyg­mat zosta­nie zastą­pio­ny. I choć przez jakiś czas zwo­len­ni­cy sta­rej teo­rii będą się bro­nić, osta­tecz­nie nowy pogląd zdo­mi­nu­je świat nauki.

Czy zmia­na para­dyg­ma­tów nastę­pu­je dla­te­go, że nie­któ­re z nich są bar­dziej praw­dzi­we niż inne? Odpo­wie­dź Kuh­na jest prze­czą­ca – domi­na­cja jed­ny­ch poglą­dów nad dru­gi­mi to kwe­stia mody i liczeb­no­ści ich zwo­len­ni­ków w śro­do­wi­sku nauko­wym. Roz­wój nauko­wy nie jest zatem dąże­niem do praw­dy, zaś naukę jako zja­wi­sko moż­na wyja­śnić czy­sto socjo­lo­gicz­nie.

Wszystko ujdzie

Jed­nak­że naj­bar­dziej skraj­ne poglą­dy na naukę przy­jął w XX wie­ku Paul Fey­era­bend (1924–1994), któ­re­go kon­cep­cję powszech­nie nazy­wa się anar­chi­zmem. Jego zda­niem nie ist­nie­je coś takie­go jak meto­da nauko­wa – ana­li­za histo­rii jasno poka­zu­je, że wszel­kie odkry­cia, któ­re dziś uwa­ża się za istot­ne, doko­ny­wa­ne były z naru­sze­niem pod­sta­wo­wy­ch norm postę­po­wa­nia nauko­we­go. Ponow­nie za przy­kład weź­my teo­rię Koper­ni­ka: czy jej akcep­ta­cja wyni­ka­ła z fak­tu, że spraw­dza­ła się eks­pe­ry­men­tal­nie? Nie, ponie­waż pol­ski astro­nom błęd­nie sądził, że orbi­ty pla­net są koli­ste, a nie elip­tycz­ne. Inny przy­kład naru­sze­nia norm meto­do­lo­gicz­ny­ch: w fizy­ce nie­jed­no­krot­nie mawia się, że nowa teo­ria jest lep­sza niż sta­ra, gdyż jest bar­dziej ele­ganc­ka – jak jed­nak kry­te­rium este­tycz­ne może mieć wpływ na praw­dzi­wo­ść lub nie­praw­dzi­wo­ść jakiejś kon­cep­cji?

Tego rodza­ju fak­ty skło­ni­ły Fey­era­ben­da do uzna­nia, że meto­da nie odgry­wa żad­nej roli w upra­wia­niu nauki. W rze­czy samej czyn­ni­ki decy­du­ją­ce o suk­ce­sie jakiejś teo­rii to umie­jęt­no­ści reto­rycz­ne bada­cza, styl jego pism czy zdol­no­ść per­swa­zji. To one spra­wia­ją, że moż­na „sprze­dać” dany pogląd, nie­za­leż­nie od jego zawar­to­ści. Zatem nauka istot­nie postę­pu­je zgod­nie z hasłem anar­chi­zmu, któ­re brzmi: wszyst­ko ujdzie. Szcze­gól­ne wzię­cie ma zaś nie to, co nauko­we, lecz to, co z taki­ch czy inny­ch wzglę­dów wyda­je się atrak­cyj­ne.


jarocki-1Jacek Jaroc­ki – Dok­to­rant w Kate­drze Histo­rii Filo­zo­fii Nowo­żyt­nej i Współ­cze­snej Kato­lic­kie­go Uni­wer­sy­te­tu Lubel­skie­go. Zain­te­re­so­wa­nia nauko­we: filo­zo­fia umy­słu, histo­ria filo­zo­fii ana­li­tycz­nej, filo­zo­fia nauki. Poza nauką inte­re­su­je się muzy­ką (pro­wa­dzi blog z recen­zja­mi oraz gry­wa w zespo­le), współ­cze­sną lite­ra­tu­rą fran­cu­ską oraz nisko­bu­dże­to­wy­mi fil­ma­mi o zom­bi.

Tek­st jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samy­ch warun­ka­ch 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • Dzię­ku­ję Panu Jaroc­kie­mu za wąt­pli­wo­ści oka­za­ne w arty­ku­le. Nauka to nie wal­ka w osią­ga­niu jej roz­wo­ju. To po pro­stu pod­mio­to­we róż­ni­ce mię­dzy nimi w ich aktyw­no­ści poznaw­czej. A róż­ni­ce w komu­ni­ka­cji (zakła­dam że komu­ni­ka­cja spo­łecz­na za pomo­cą sło­wa, któ­re jest narzę­dziem komu­ni­ka­cji, ) powin­ny ist­nieć bo te róź­ni­ce powo­du­ją roz­wój społeczny.Ale wie­lo­krot­nie muszę zada­wać pyta­nia jak mam rozu­mieć ich zna­cze­nie tych słów, żeby wej­ść w sens cudzej wypo­wie­dzi. Rozum to naj­waż­niej­sza potrze­ba pod­mio­tu, to nie tyl­ko pozna­wa­nia ale to jego pod­mio­to­we myśle­nie za pomo­cą sło­wa, któ­re­mu pod­miot nada­je swo­je zna­cze­nie , pod­mio­to­wa wola wybo­rów i pod­mio­to­we sądze­nie o wybo­ra­ch. I tu oka­zu­je się, że żyje­my cią­gle w cza­sa­ch kie­dy tyl­ko obra­zo­we kry­te­rium decy­du­je o pod­mio­to­wy­ch wybo­ra­ch. Dla mnie to strasz­na wizja życia w spo­łe­czeń­stwie. Ostat­nio prze­czy­ta­łam wyni­ki badań ile sin­gli jest u nas w kra­ju. Oka­za­ło się że naj­wię­cej jest sin­gli oty­ły­ch. Komu potrzeb­ne jest takie kry­te­rium w oce­nie mery­to­rycz­nej? Chy­ba tyl­ko w cela­ch dys­kry­mi­na­cji. Prze­ra­biam ten pro­blem od wie­lu lat.

Reklama

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chce­sz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przej­dź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy