Artykuł Filozofia nauki Metogologia

Jacek Jarocki: Pościg za prawdą czy jawna anarchia? O trzech modelach uprawiania nauki

Dwudziestowieczna filozofia nauki rozwijała się w klimacie niespotykanej wcześniej dynamiki przełomowych odkryć i nowych badań. Sukcesy fizyki, chemii czy biologii dawały poczucie, że każdego dnia w laboratoriach na całym świecie trwa niestrudzona walka o prawdę. Jednak filozofowie dość szybko zrewidowali to przeświadczenie, dowodząc, że metody stosowane przez naukowców nie są bynajmniej tak oczywiste, jak można by sądzić.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 4 (10), s. 42–43. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Najpierw teoria, potem badania

Wyobrażamy sobie, że naukowiec to ktoś, kto na przykład przele­wa płyn z fiol­ki do fiol­ki i obser­wu­je, co się wydarzy. Kiedy zajdzie jakaś reakc­ja, próbu­je wytłu­maczyć ją teo­re­ty­cznie i pisze na ten tem­at artykuł lub książkę. Inny­mi słowy: badacz przede wszys­tkim obser­wu­je, a potem wys­nuwa stosowną teorię. Z takim uję­ciem nie zgadzał się Aus­tri­ak Karl Pop­per (1902–1994), jeden z najwybit­niejszych filo­zofów nau­ki. Aby dowieść błęd­noś­ci tego poglą­du, wystar­czy poprosić dowol­ną osobę, by obser­wowała. Nat­u­ralne pytanie brz­mi: co mam obser­wować? Okazu­je się, że wybór przed­mio­tu obserwacji nie jest czys­to przy­pad­kowy, bowiem zakła­da już pewną teorię (np. to, że coś się stanie z przed­miotem obserwacji, kiedy wydarzy się coś innego). Pop­per utrzymy­wał, że nau­ka nie rozwi­ja się poprzez empiryczne bada­nia, ale przez staw­ian­ie śmi­ałych hipotez, które następ­nie się koroboru­je, czyli próbu­je obal­ić. Jeden dowód prze­ci­wko jakiejś hipotezie powodu­je, że należy ją niezwłocznie odrzu­cić. A co, jeżeli pozy­ty­wnie prze­jdzie ona korob­o­rację? Cóż, wtedy nie moż­na powiedzieć, że jest prawdzi­wa, lecz co najwyżej, że nie jest fałszy­wa (bo nie została jeszcze obalona). W ten sposób nau­ka sta­je się niekończą­cym się poś­cigiem za prawdą; nawet jeśli ją uch­wycimy, nie będziemy mogli wiedzieć tego na pewno.

Nauka jako gra społeczna

Znacznie bardziej radykalną kon­cepcję nau­ki, opartą na poję­ciu rewolucji, przed­staw­ił Amerykanin Thomas Kuhn (1922–1996). Na ogół myślimy, że nau­ka rozwi­ja się kumu­laty­wnie, tzn. przy­pom­i­na coraz wyższy mur, do którego naukow­cy dzię­ki swej pra­cy dokłada­ją kole­jne cegły. Zdaniem Kuh­na jest inaczej – mur co jak­iś czas jest wyburzany, a na jego miejs­cu staw­ia się nowy. Owa teza zna­j­du­je potwierdze­nie w his­torii. Weźmy odkrycia takie jak teo­ria helio­cen­trycz­na czy teo­ria spala­nia tlenowego – nie były one dodatkiem do starej wiedzy, ale wiedzą całkowicie nową, która zmieniła sposób postrze­ga­nia i rozu­mienia świa­ta. Podob­ny mech­a­nizm dzi­ała też dziś – współczes­ną naukę również czeka przewrót. Obec­nie pracu­je­my w danym paradyg­ma­cie, czyli przyj­mu­je­my określony aparat poję­ciowy, zaś pewne tezy (np. o nieprzekraczal­noś­ci pręd­koś­ci światła czy jed­noś­ci cza­su i przestrzeni) bierze­my za pewnik. Wystar­czy jed­nak kil­ka odkryć, które będą niez­godne z paradyg­matem, a zacznie się pow­ięk­szać gru­pa ludzi, którzy zapro­ponu­ją alter­naty­wną wiz­ję świa­ta. Jeśli będzie ich wystar­cza­ją­co dużo, dojdzie do rewolucji – paradyg­mat zostanie zastą­pi­ony. I choć przez jak­iś czas zwolen­ni­cy starej teorii będą się bronić, ostate­cznie nowy pogląd zdomin­u­je świat nau­ki.

Czy zmi­ana paradyg­matów następu­je dlat­ego, że niek­tóre z nich są bardziej prawdzi­we niż inne? Odpowiedź Kuh­na jest przeczą­ca – dom­i­nac­ja jed­nych poglądów nad drugi­mi to kwes­t­ia mody i liczeb­noś­ci ich zwolen­ników w środowisku naukowym. Rozwój naukowy nie jest zatem dąże­niem do prawdy, zaś naukę jako zjawisko moż­na wyjaśnić czys­to socjo­log­icznie.

Wszystko ujdzie

Jed­nakże najbardziej skra­jne poglądy na naukę przyjął w XX wieku Paul Fey­er­abend (1924–1994), którego kon­cepcję powszech­nie nazy­wa się anar­chizmem. Jego zdaniem nie ist­nieje coś takiego jak meto­da naukowa – anal­iza his­torii jas­no pokazu­je, że wszelkie odkrycia, które dziś uważa się za istotne, dokony­wane były z narusze­niem pod­sta­wowych norm postępowa­nia naukowego. Ponown­ie za przykład weźmy teorię Koperni­ka: czy jej akcep­tac­ja wynikała z fak­tu, że sprawdza­ła się ekspery­men­tal­nie? Nie, ponieważ pol­s­ki astronom błęd­nie sądz­ił, że orbity plan­et są koliste, a nie elip­ty­czne. Inny przykład naruszenia norm metodolog­icznych: w fizyce niejed­nokrot­nie maw­ia się, że nowa teo­ria jest lep­sza niż stara, gdyż jest bardziej ele­ganc­ka – jak jed­nak kry­teri­um este­ty­czne może mieć wpływ na prawdzi­wość lub nieprawdzi­wość jakiejś kon­cepcji?

Tego rodza­ju fak­ty skłoniły Fey­er­aben­da do uzna­nia, że meto­da nie odgry­wa żad­nej roli w upraw­ia­n­iu nau­ki. W rzeczy samej czyn­ni­ki decy­du­jące o sukce­sie jakiejś teorii to umiejęt­noś­ci reto­ryczne badacza, styl jego pism czy zdol­ność per­swazji. To one spraw­ia­ją, że moż­na „sprzedać” dany pogląd, nieza­leżnie od jego zawartoś­ci. Zatem nau­ka istot­nie postępu­je zgod­nie z hasłem anar­chiz­mu, które brz­mi: wszys­tko ujdzie. Szczególne wzię­cie ma zaś nie to, co naukowe, lecz to, co z takich czy innych względów wyda­je się atrak­cyjne.


jarocki-1Jacek Jaroc­ki – Dok­torant w Kat­e­drze His­torii Filo­zofii Nowożyt­nej i Współczes­nej Katolick­iego Uni­w­er­syte­tu Lubel­skiego. Zain­tere­sowa­nia naukowe: filo­zofia umysłu, his­to­ria filo­zofii anal­i­ty­cznej, filo­zofia nau­ki. Poza nauką intere­su­je się muzyką (prowadzi blog z recen­z­ja­mi oraz gry­wa w zes­pole), współczes­ną lit­er­aturą fran­cuską oraz niskobudże­towy­mi fil­ma­mi o zom­bi.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­kaW pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • Dzięku­ję Panu Jarock­iemu za wąt­pli­woś­ci okazane w artykule. Nau­ka to nie wal­ka w osią­ga­niu jej roz­wo­ju. To po pros­tu pod­miotowe różnice między nimi w ich akty­wnoś­ci poz­naw­czej. A różnice w komu­nikacji (zakładam że komu­nikac­ja społecz­na za pomocą słowa, które jest narzędziem komu­nikacji, ) powin­ny ist­nieć bo te róźnice powodu­ją rozwój społeczny.Ale wielokrot­nie muszę zadawać pyta­nia jak mam rozu­mieć ich znacze­nie tych słów, żeby wejść w sens cud­zej wypowiedzi. Rozum to najważniejsza potrze­ba pod­mio­tu, to nie tylko poz­nawa­nia ale to jego pod­miotowe myśle­nie za pomocą słowa, które­mu pod­miot nada­je swo­je znacze­nie , pod­miotowa wola wyborów i pod­miotowe sądze­nie o wyb­o­rach. I tu okazu­je się, że żyje­my cią­gle w cza­sach kiedy tylko obra­zowe kry­teri­um decy­du­je o pod­miotowych wyb­o­rach. Dla mnie to strasz­na wiz­ja życia w społeczeńst­wie. Ostat­nio przeczy­tałam wyni­ki badań ile singli jest u nas w kra­ju. Okaza­ło się że najwięcej jest singli otyłych. Komu potrzeb­ne jest takie kry­teri­um w oce­nie mery­to­rycznej? Chy­ba tylko w celach dyskrymi­nacji. Prz­er­abi­am ten prob­lem od wielu lat.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy