Artykuł Epistemologia

Jacek Jarocki: Tajemnicze cechy percepcji

Percepcja wydaje się aktywnością wręcz trywialną. Cóż tajemniczego może być w tym, że widzę czerwonego pomidora lub słyszę śpiew słowika? Pozornie nic. Jak zwykle jednak w sukurs przychodzi filozofia, która z oczywistych, zdawałoby się, zjawisk wydobywa problemy, którymi dziś intensywnie zajmuje się wielu uczonych.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 2 (14), s. 11–12. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


W skórze nietoperza

Pier­wszy z poważnych prob­lemów per­cepcji bierze się stąd, iż ma ona charak­ter jakoś­ciowy. Kiedy poz­na­ję pomi­do­ra, widzę nie tylko jego ksz­tałt, ale również bezpośred­nio per­cy­pu­ję pewien kolor, na przykład mali­nową czer­wień. O ile masę czy wymi­ary tego warzy­wa moż­na opisać liczbowo, z bar­wą jest inaczej. Naukowiec może rzecz jas­na podać, jaką dłu­gość ma odbi­ta od powierzch­ni pomi­do­ra fala elek­tro­mag­ne­ty­cz­na, odpowiedzial­na za postrze­ganie koloru czer­wonego, albo jak prze­b­ie­ga akty­wność neu­ronów w trak­cie bar­wnego widzenia. Nikt jed­nak nie jest w stanie powiedzieć, jak to jest dla mnie widzieć kolor czer­wony.

Twierdze­nie to jest z pozoru banalne, ale niesie poważne kon­sek­wenc­je. Dyskusję wokół prob­le­mu jakoś­ciowoś­ci zainicjował w najnowszej filo­zofii Thomas Nagel, który w opub­likowanym w roku 1974 artykule Jak to jest być nietop­erzem? przed­staw­ił następu­ją­cy przykład. Wyobraźmy sobie nietop­erza. Ponieważ ów ssak uży­wa echolokacji, jego per­cepc­ja jest praw­dopodob­nie diame­tral­nie róż­na od naszej. Zarazem jed­nak nie wąt­pimy, że ma on jakieś przeży­cia. Pytanie brz­mi: czy może­my wiedzieć, jakie są te przeży­cia? Odpowiedź wyda­je się przeczą­ca. Mogę wprawdzie wyobraz­ić sobie, jak to jest być nietop­erzem dla mnie – załóżmy na przykład, że wymyślono odpowied­nią kabinę do symu­lacji – wciąż jed­nak nie wiem, jak to jest być nietop­erzem dla niego.

Czy może­my liczyć w tej kwestii na pomoc nau­ki? To również jest wąt­pli­we – fizy­ka na przykład charak­teryzu­je świat poprzez matem­aty­czny opis struk­tur, zaś jakoś­ciowy charak­ter rzeczy­wis­toś­ci jest w niej pomi­jany. Wyda­je się więc, że choć wiemy coraz więcej o per­cepcji u zwierząt, na zawsze pozostanie tajem­nicą, jak to jest naprawdę być przed­staw­icielem innego gatunku.

Cała ta deba­ta uzmysław­ia nam, iż w naszym poz­na­niu obec­ne są ele­men­ty subiek­ty­wne, które znamy wyłącznie my sami, gdyż dostęp do nich zas­trzeżony jest tylko i wyłącznie dla nas. Nawet gdy­by naukow­cy otworzyli moją cza­szkę lub skanowali mózg pod­czas mojego spostrze­ga­nia czer­wonego pomi­do­ra, nie zobaczą ani tego, co widzę, ani tego, jak to widzę. Owe jakoś­ci zwane są w lit­er­aturze filo­zoficznej stana­mi fenom­e­nal­ny­mi, jakoś­ci­a­mi zmysłowy­mi lub – w skró­cie – qualia­mi (od łac. słowa qual­i­tas – jakość, cecha). Takim quale jest na przykład doświad­cze­nie bieli kart­ki papieru, zapachu trawy czy bólu głowy. Oprócz tego, że są one pry­watne, są również unikalne i niepow­tarzalne, o czym najlepiej świad­czy fakt, że tak trud­no nam opisać kolor oso­bie niewidomej lub silne uczu­cie komuś, kto – jak mniemamy – nigdy go nie zaz­nał. Ten tajem­niczy skład­nik per­cepcji wymy­ka się jak na razie wyjaśnieniom naukow­ców.

Wyboista droga między mózgiem a światem

Wczo­ra­jszego wiec­zoru była peł­nia księży­ca – każdy, kto spoglą­dał wtedy w niebo widzi­ał blask odbity od powierzch­ni ciała niebieskiego, odd­alonego o pon­ad 380 tysię­cy kilo­metrów. Wyni­ka stąd oczy­wisty wniosek, że per­cepc­ja każdego, kto podzi­wiał wczo­raj pełnię, doty­czyła Księży­ca. Jak to jed­nak możli­we, że owa per­cepc­ja, która zgod­nie z teo­ri­a­mi kog­ni­ty­wistów jest pobudze­niem neu­ronów zamknię­tych pod cza­szką, może doty­czyć czegokol­wiek poza nią? Inny­mi słowy: jak to się dzieje, że moje poz­nanie jest o czymś?

Tak sfor­mułowane pytanie nazy­wa się w filo­zofii prob­le­mem intencjon­al­noś­ci. Intencjon­al­ność jest cechą stanów umysłowych, dzię­ki której mają one treść, są o czymś, odnoszą się do czegoś czy są skierowane na coś poza nimi samy­mi. Na ogół sądz­imy, że aby poz­nanie zachodz­iło, wystar­czy, iż ist­nieją ludzie lub inne orga­nizmy żywe zdolne postrze­gać oraz rzeczy przez nie postrze­gane. Jak jed­nak zauważył żyją­cy w XIX wieku niemiec­ki filo­zof Franz Brentano, w naszym poz­na­niu wys­tępu­je coś jeszcze – mianowicie relac­ja nakierowa­nia na przed­miot, której fun­da­mentem jest cecha stanów umysłowych. To właśnie owa intencjon­al­ność, dzię­ki której nasze poz­nanie jest o czymś.

Aby dowieść, że nie jest to teza wymyślona wyłącznie przez filo­zofów, sko­rzys­ta­jmy z następu­jącego przykładu. Załóżmy, że pod wpły­wem zażytej sub­stancji Jan spostrze­ga w poko­ju różowego sło­nia. Jest to rzecz jas­na halucy­nac­ja, nie ma zatem przed­mio­tu, który poz­nawał­by Jan. Zarazem jed­nak poz­nanie Jana wciąż jest intencjon­alne, a więc jest o czymś: mimo że w poko­ju nie ma takiego przed­mio­tu jak słoń, Jan może odnieść się do jego treś­ci, poda­jąc na przykład wymi­ary, kolor czy zachowanie. Oznacza to, że choć aktu­al­nie cier­pi on na halucy­nac­je, jego per­cepc­ja jest intencjon­al­na, a zatem na coś nakierowana.

W nor­mal­nych przy­pad­kach intencjon­al­ność nakierowu­je nas na rzeczy ist­niejące w obiek­ty­wnym świecie. Jak to się jed­nak dzieje, że moje poz­nanie jest w stanie odnosić mnie do czegoś, co zna­j­du­je się poza mózgiem? I czy nau­ka jest w stanie wytłu­maczyć takie odniesie­nie? Niek­tórzy filo­zo­fowie (np. Peter Geach czy Rod­er­ick Chisholm) twierdzili, że na drugie z tych pytań należy odpowiedzieć przeczą­co. Równie pop­u­larne są jed­nak teorie, które albo elimin­u­ją intencjon­al­ność, albo stara­ją się znaleźć dla niej miejsce w naukowym porząd­ku świa­ta.

Zarówno deba­ta nad qualia­mi, jak i intencjon­al­noś­cią to jedne z najży­wiej dziś dysku­towanych prob­lemów w filo­zofii umysłu. Choć na pier­wszy rzut oka nie uznal­ibyśmy tych kwestii za istotne, okazu­ją się one wyjątkowo prob­lematy­czne. Doty­chcza­sowe debaty nie przyniosły rozstrzyg­nię­cia, stąd wciąż pojaw­ia­ją się nowe teorie, które dają nadzieję, iż oba zagad­nienia uda się satys­fakcjonu­ją­co rozwiązać.


Jacek Jaroc­ki – Dok­torant w Kat­e­drze His­torii Filo­zofii Nowożyt­nej i Współczes­nej Katolick­iego Uni­w­er­syte­tu Lubel­skiego. Zain­tere­sowa­nia naukowe: filo­zofia umysłu, his­to­ria filo­zofii anal­i­ty­cznej, filo­zofia nau­ki. Poza nauką intere­su­je się muzyką (prowadzi blog z recen­z­ja­mi oraz gry­wa w zes­pole), współczes­ną lit­er­aturą fran­cuską oraz niskobudże­towy­mi fil­ma­mi o zom­bi.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.
W pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.