Artykuł Epistemologia

Jacek Jarocki: Tajemnicze cechy percepcji

Percepcja wydaje się aktywnością wręcz trywialną. Cóż tajemniczego może być w tym, że widzę czerwonego pomidora lub słyszę śpiew słowika? Pozornie nic. Jak zwykle jednak w sukurs przychodzi filozofia, która z oczywistych, zdawałoby się, zjawisk wydobywa problemy, którymi dziś intensywnie zajmuje się wielu uczonych.

Najnowszy numer: Tajemnica istnienia

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 28 kwietnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 2 (14), s. 11–12. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


W skórze nietoperza

Pierw­szy z poważ­nych pro­ble­mów per­cep­cji bie­rze się stąd, iż ma ona cha­rak­ter jako­ścio­wy. Kie­dy pozna­ję pomi­do­ra, widzę nie tyl­ko jego kształt, ale rów­nież bez­po­śred­nio per­cy­pu­ję pewien kolor, na przy­kład mali­no­wą czer­wień. O ile masę czy wymia­ry tego warzy­wa moż­na opi­sać licz­bo­wo, z bar­wą jest ina­czej. Nauko­wiec może rzecz jasna podać, jaką dłu­gość ma odbi­ta od powierzch­ni pomi­do­ra fala elek­tro­ma­gne­tycz­na, odpo­wie­dzial­na za postrze­ga­nie kolo­ru czer­wo­ne­go, albo jak prze­bie­ga aktyw­ność neu­ro­nów w trak­cie barw­ne­go widze­nia. Nikt jed­nak nie jest w sta­nie powie­dzieć, jak to jest dla mnie widzieć kolor czer­wo­ny.

Twier­dze­nie to jest z pozo­ru banal­ne, ale nie­sie poważ­ne kon­se­kwen­cje. Dys­ku­sję wokół pro­ble­mu jako­ścio­wo­ści zaini­cjo­wał w naj­now­szej filo­zo­fii Tho­mas Nagel, któ­ry w opu­bli­ko­wa­nym w roku 1974 arty­ku­le Jak to jest być nie­to­pe­rzem? przed­sta­wił nastę­pu­ją­cy przy­kład. Wyobraź­my sobie nie­to­pe­rza. Ponie­waż ów ssak uży­wa echo­lo­ka­cji, jego per­cep­cja jest praw­do­po­dob­nie dia­me­tral­nie róż­na od naszej. Zara­zem jed­nak nie wąt­pi­my, że ma on jakieś prze­ży­cia. Pyta­nie brzmi: czy może­my wie­dzieć, jakie są te prze­ży­cia? Odpo­wiedź wyda­je się prze­czą­ca. Mogę wpraw­dzie wyobra­zić sobie, jak to jest być nie­to­pe­rzem dla mnie – załóż­my na przy­kład, że wymy­ślo­no odpo­wied­nią kabi­nę do symu­la­cji – wciąż jed­nak nie wiem, jak to jest być nie­to­pe­rzem dla nie­go.

Czy może­my liczyć w tej kwe­stii na pomoc nauki? To rów­nież jest wąt­pli­we – fizy­ka na przy­kład cha­rak­te­ry­zu­je świat poprzez mate­ma­tycz­ny opis struk­tur, zaś jako­ścio­wy cha­rak­ter rze­czy­wi­sto­ści jest w niej pomi­ja­ny. Wyda­je się więc, że choć wie­my coraz wię­cej o per­cep­cji u zwie­rząt, na zawsze pozo­sta­nie tajem­ni­cą, jak to jest napraw­dę być przed­sta­wi­cie­lem inne­go gatun­ku.

Cała ta deba­ta uzmy­sła­wia nam, iż w naszym pozna­niu obec­ne są ele­men­ty subiek­tyw­ne, któ­re zna­my wyłącz­nie my sami, gdyż dostęp do nich zastrze­żo­ny jest tyl­ko i wyłącz­nie dla nas. Nawet gdy­by naukow­cy otwo­rzy­li moją czasz­kę lub ska­no­wa­li mózg pod­czas moje­go spo­strze­ga­nia czer­wo­ne­go pomi­do­ra, nie zoba­czą ani tego, co widzę, ani tego, jak to widzę. Owe jako­ści zwa­ne są w lite­ra­tu­rze filo­zo­ficz­nej sta­na­mi feno­me­nal­ny­mi, jako­ścia­mi zmy­sło­wy­mi lub – w skró­cie – qualia­mi (od łac. sło­wa quali­tas – jakość, cecha). Takim quale jest na przy­kład doświad­cze­nie bie­li kart­ki papie­ru, zapa­chu tra­wy czy bólu gło­wy. Oprócz tego, że są one pry­wat­ne, są rów­nież uni­kal­ne i nie­po­wta­rzal­ne, o czym naj­le­piej świad­czy fakt, że tak trud­no nam opi­sać kolor oso­bie nie­wi­do­mej lub sil­ne uczu­cie komuś, kto – jak mnie­ma­my – nigdy go nie zaznał. Ten tajem­ni­czy skład­nik per­cep­cji wymy­ka się jak na razie wyja­śnie­niom naukow­ców.

Wyboista droga między mózgiem a światem

Wczo­raj­sze­go wie­czo­ru była peł­nia księ­ży­ca – każ­dy, kto spo­glą­dał wte­dy w nie­bo widział blask odbi­ty od powierzch­ni cia­ła nie­bie­skie­go, odda­lo­ne­go o ponad 380 tysię­cy kilo­me­trów. Wyni­ka stąd oczy­wi­sty wnio­sek, że per­cep­cja każ­de­go, kto podzi­wiał wczo­raj peł­nię, doty­czy­ła Księ­ży­ca. Jak to jed­nak moż­li­we, że owa per­cep­cja, któ­ra zgod­nie z teo­ria­mi kogni­ty­wi­stów jest pobu­dze­niem neu­ro­nów zamknię­tych pod czasz­ką, może doty­czyć cze­go­kol­wiek poza nią? Inny­mi sło­wy: jak to się dzie­je, że moje pozna­nie jest o czymś?

Tak sfor­mu­ło­wa­ne pyta­nie nazy­wa się w filo­zo­fii pro­ble­mem inten­cjo­nal­no­ści. Inten­cjo­nal­ność jest cechą sta­nów umy­sło­wych, dzię­ki któ­rej mają one treść, są o czymś, odno­szą się do cze­goś czy są skie­ro­wa­ne na coś poza nimi samy­mi. Na ogół sądzi­my, że aby pozna­nie zacho­dzi­ło, wystar­czy, iż ist­nie­ją ludzie lub inne orga­ni­zmy żywe zdol­ne postrze­gać oraz rze­czy przez nie postrze­ga­ne. Jak jed­nak zauwa­żył żyją­cy w XIX wie­ku nie­miec­ki filo­zof Franz Bren­ta­no, w naszym pozna­niu wystę­pu­je coś jesz­cze – mia­no­wi­cie rela­cja nakie­ro­wa­nia na przed­miot, któ­rej fun­da­men­tem jest cecha sta­nów umy­sło­wych. To wła­śnie owa inten­cjo­nal­ność, dzię­ki któ­rej nasze pozna­nie jest o czymś.

Aby dowieść, że nie jest to teza wymy­ślo­na wyłącz­nie przez filo­zo­fów, sko­rzy­staj­my z nastę­pu­ją­ce­go przy­kła­du. Załóż­my, że pod wpły­wem zaży­tej sub­stan­cji Jan spo­strze­ga w poko­ju różo­we­go sło­nia. Jest to rzecz jasna halu­cy­na­cja, nie ma zatem przed­mio­tu, któ­ry pozna­wał­by Jan. Zara­zem jed­nak pozna­nie Jana wciąż jest inten­cjo­nal­ne, a więc jest o czymś: mimo że w poko­ju nie ma takie­go przed­mio­tu jak słoń, Jan może odnieść się do jego tre­ści, poda­jąc na przy­kład wymia­ry, kolor czy zacho­wa­nie. Ozna­cza to, że choć aktu­al­nie cier­pi on na halu­cy­na­cje, jego per­cep­cja jest inten­cjo­nal­na, a zatem na coś nakie­ro­wa­na.

W nor­mal­nych przy­pad­kach inten­cjo­nal­ność nakie­ro­wu­je nas na rze­czy ist­nie­ją­ce w obiek­tyw­nym świe­cie. Jak to się jed­nak dzie­je, że moje pozna­nie jest w sta­nie odno­sić mnie do cze­goś, co znaj­du­je się poza mózgiem? I czy nauka jest w sta­nie wytłu­ma­czyć takie odnie­sie­nie? Nie­któ­rzy filo­zo­fo­wie (np. Peter Geach czy Rode­rick Chi­sholm) twier­dzi­li, że na dru­gie z tych pytań nale­ży odpo­wie­dzieć prze­czą­co. Rów­nie popu­lar­ne są jed­nak teo­rie, któ­re albo eli­mi­nu­ją inten­cjo­nal­ność, albo sta­ra­ją się zna­leźć dla niej miej­sce w nauko­wym porząd­ku świa­ta.

Zarów­no deba­ta nad qualia­mi, jak i inten­cjo­nal­no­ścią to jed­ne z naj­ży­wiej dziś dys­ku­to­wa­nych pro­ble­mów w filo­zo­fii umy­słu. Choć na pierw­szy rzut oka nie uzna­li­by­śmy tych kwe­stii za istot­ne, oka­zu­ją się one wyjąt­ko­wo pro­ble­ma­tycz­ne. Dotych­cza­so­we deba­ty nie przy­nio­sły roz­strzy­gnię­cia, stąd wciąż poja­wia­ją się nowe teo­rie, któ­re dają nadzie­ję, iż oba zagad­nie­nia uda się satys­fak­cjo­nu­ją­co roz­wią­zać.


Jacek Jaroc­ki – Dok­to­rant w Kate­drze Histo­rii Filo­zo­fii Nowo­żyt­nej i Współ­cze­snej Kato­lic­kie­go Uni­wer­sy­te­tu Lubel­skie­go. Zain­te­re­so­wa­nia nauko­we: filo­zo­fia umy­słu, histo­ria filo­zo­fii ana­li­tycz­nej, filo­zo­fia nauki. Poza nauką inte­re­su­je się muzy­ką (pro­wa­dzi blog z recen­zja­mi oraz gry­wa w zespo­le), współ­cze­sną lite­ra­tu­rą fran­cu­ską oraz nisko­bu­dże­to­wy­mi fil­ma­mi o zom­bi.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.
W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Reklama

Już w sprze­da­ży w dobrych salo­ni­kach pra­so­wych w całej Pol­sce

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy