Antropologia Artykuł

Jacek Jaśtal: Big Data Show

Czy na naszych oczach dochodzi do całkowitej zmiany paradygmatu wiedzy? Czy, by wiedzieć, ciągle trzeba rozumieć?

Najnowszy numer: Kim jest osoba?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 1 sierpnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 6 (18), s. 38–39. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku  PDF.


– Był­by to dla ciebie prob­lem, gdy­byś pra­cow­ał dla sklepu inter­ne­towego, a nie dla cza­sopis­ma?
– To zależy. Rozu­miem, że nie prowadzi­cie ser­wisu filantropi­jnego: coś sprzeda­je­cie. Zgod­nie z waszą kon­cepcją mam udawać, że wszys­tko mi się podo­ba?
– Ależ skąd. Chce­my cię zatrud­nić ze wzglę­du na two­je umiejęt­noś­ci jako kry­ty­ka lit­er­ack­iego. Nasza kon­cepc­ja zakła­da, że spraw­iamy wraże­nie roz­gar­nię­tych i wiary­god­nych – chce­my stać się nie sklepem, ale MIEJSCEM PRZEZNACZENIA.
[J. Markus, Ama­zon­ian: Five Years at the Epi­cen­ter of the Dot.Com Jug­ger­naut, 2005]

Taką mniej więcej roz­mowę odbył w roku 1996 James Mar­cus, nowo­jors­ki kry­tyk lit­er­ac­ki i pis­arz, z Jef­fem Bezosem, uruchami­a­ją­cym właśnie nowa­tors­ki pro­jekt Ama­zon. Wkrótce Mar­cus został zatrud­niony jako szef grupy kry­tyków, których zadaniem było rekomen­dowanie klien­tom książek, płyt i filmów. Mieli spraw­ić, by Ama­zon stał się nie tylko pier­wszym na tę skalę udanym biz­ne­sem inter­ne­towym, ale także głównym ośrod­kiem opin­iotwór­czym dla wszys­t­kich zain­tere­sowanych kul­turą. Dzię­ki ich recen­zjom inter­nau­ta odwiedza­ją­cy księ­gar­nię miał otrzymy­wać wiary­godne infor­ma­c­je o wartoś­ciowych pozy­c­jach i w efek­cie chęt­niej pode­j­mować decyz­je o zaku­pach.

Pomysł okazał się strza­łem w dziesiątkę. Trzy lata później „Wall Street Jour­nal” uznał tę grupę kry­tyków za najbardziej wpły­wową w Ameryce. Choć praw­ie nikt nie znał ich nazwisk, potrafili za pomocą swoich fachowych mikrore­cen­zji spraw­ić, by sprzedaż danego dzieła znaczą­co wzrosła. Ama­zon nato­mi­ast rozwi­jał się dalej, sta­jąc się najwięk­szą księ­gar­nią świa­ta z ofer­tą pon­ad 16 mil­ionów pozy­cji. Trud­no oczeki­wać, że w tym gąszczu klien­ci sami będą zdol­ni do odnalezienia intere­su­ją­cych ich książek czy płyt, które następ­nie być może zamówią po zapoz­na­niu się z recen­zją. Niezbęd­na okaza­ła się per­son­al­iza­c­ja – sklep musi­ał już na wstępie wskazać klien­towi bard­zo ogranic­zoną liczbę pozy­cji, które mogły­by odpowiadać jego specy­ficznym potrze­bom. Wyma­gało to zdoby­cia możli­wie rozległej wiedzy na tem­at zain­tere­sowań klien­ta. Do tego służył zapis jego doty­chcza­sowej akty­wnoś­ci na stronach sklepu, a także wszelkie infor­ma­c­je, jakie udało się zdobyć o odwiedza­ją­cym. Anal­izy tych danych nie był już jed­nak w stanie dokon­ać żaden człowiek, a już na pewno nie kry­tyk lit­er­ac­ki.

Gdy odpowied­nio rozwinię­to narzędzia infor­maty­czne, stało się jasne, że z punk­tu widzenia sprzedaży właś­ci­wie przeprowad­zona pre­se­lekc­ja ofer­ty jest ważniejsza od jakoś­ci jej opisu. Kole­jny krok okazał się jeszcze bardziej rewolucyjny: wiedza na tem­at klien­ta też jest zbęd­na, wystar­czyło śledz­ić korelac­je między samy­mi pozy­c­ja­mi. Jeśli, powiedzmy, 30% klien­tów kupu­ją­cych książkę Hem­ing­waya kupiło wcześniej lub później książkę Greena, to każde­mu, kto otworzy stronę Pożeg­na­nia z bronią, należy też pokazać okład­kę Sed­na sprawy. Statysty­cznie generu­je to znacznie wyższą sprzedaż niż mozol­na rob­o­ta kry­tyków. Nie ma już potrze­by tropi­enia ukry­tych zależnoś­ci między twór­c­zoś­cią obu pis­arzy czy skom­p­likowanych związków przy­czynowych bazu­ją­cych na pogłębionych opisach socjo­log­icznych czy psy­cho­log­icznych danej grupy czytel­ników. Ci, którzy się tym doty­chczas par­ali, mogą oczy­wiś­cie baw­ić się dalej, ale już raczej hob­bysty­cznie i pry­wat­nie. W pier­wszych lat­ach XXI wieku, nieco sym­bol­icznie, gru­pa kry­tyków Ama­zona została ostate­cznie rozwiązana.

Tran­shu­man­izm nie musi być bard­zo spek­taku­larny, jak w fil­mach s-f. Dalej mało wiemy na tem­at ludzkiego mózgu, cią­gle daleko do tego, by za pomocą implan­tacji urządzeń czy manip­u­lacji gene­ty­cznych radykalnie zwięk­szać nasze możli­woś­ci intelek­tu­alne. Mimo to żyje­my już w nowej epoce. Rewoluc­ja u progu nowożyt­noś­ci pole­gała przede wszys­tkim na zastąpi­e­niu wyjaśnienia celowego („po co to ist­nieje?”) wyjaśnie­niem przy­czynowo-skutkowym („jak do tego doszło?”). Dziś powoli ten paradyg­mat także ule­ga wycz­er­pa­niu. W miejsce ogól­nych zależnoś­ci przy­czynowych pojaw­ia się korelac­ja, której nie moż­na jed­nak uch­wycić bez pośred­nict­wa narzędzi infor­maty­cznych. Cóż z tego, że nie wiemy, jaki jest mech­a­nizm danego typu nowot­woru, sko­ro dokład­na anal­iza niewyobrażal­nej licz­by danych doty­czą­cych wszys­t­kich znanych pac­jen­tów wykazu­je, że w 80% przy­pad­ków następu­je remis­ja choro­by, gdy pac­jent jed­nocześnie np. pije dużo soku z cytryny, nie jada wołowiny, jeździ motorem i częs­to słucha Mozar­ta?

Zgod­nie z naszym poję­ciem wiedzy wyda­je się to w najlep­szym razie paranauką. Ale w ten sposób moż­na skutecznie rozwiązać prob­le­my, z który­mi trady­cyj­na nau­ka sobie nie radzi. Potrafimy już gro­madz­ić dowol­nie wielką liczbę danych na tem­at czyn­ników, które mogą na siebie wza­jem­nie odd­zi­ały­wać. Jest ich jed­nak tak dużo, że nie jesteśmy w stanie w sposób jed­noz­naczny uporząd­kować tych danych w kat­e­go­ri­ach przy­czynowo-skutkowych ani nawet różni­cow­ać ich według znaczenia. Śledze­nie korelacji pozwala wyjść z zak­lętego kręgu równorzęd­nych hipotez, z których każ­da jest z koniecznoś­ci cząstkowa, a zatem obar­c­zona dużym ryzykiem błę­du. Rozległe sys­te­my oparte na statystyce i praw­dopodobieńst­wie już z wielkim pożytkiem dzi­ała­ją, wszyscy z nich korzys­tamy, choć zazwyczaj nie zda­je­my sobie sprawy z rewolucji, która się za tym kry­je.

Korelac­je są jed­nak dla nas zupełnie niein­tu­icyjne i nie potrafimy ich przewidy­wać bez sys­temów infor­maty­cznych, które sta­ją się nieza­leżnym ele­mentem pro­cesów poz­naw­czych. Co to oznacza dla relacji, które tworzymy, i dla społecznoś­ci, w których żyje­my? Co to oznacza dla naszego poczu­cia pod­miotowoś­ci, którego istotą zawsze była wiz­ja kon­trolowa­nia siebie i swo­jego otoczenia poprzez lep­sze rozu­mie­nie natu­ry zdarzeń?

Wita­my w erze BIG DATA, złożonych anal­iz olbrzymich baz danych. Ale czy kry­tykom rzeczy­wiś­cie tylko się wyda­je, że warto czy­tać ich
recen­z­je?


Jacek Jaś­tal – Dr hab. filo­zofii, pracu­je na Politech­nice Krakowskiej. Zaj­mu­je się metae­tyką oraz his­torią ety­ki i moral­noś­ci. Wolne chwile poświę­ca na czy­tanie książek his­to­rycznych oraz słuchanie muzy­ki oper­owej. Pasjonat dłu­godys­tan­sowych wypraw rowerowych.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.
Ilus­trac­ja: Lubomi­ra Przy­byl­s­ka

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

2 komentarze

Kliknij, aby skomentować

  • Pro­ces poz­na­nia jest jed­ną z pod­miotowej częś­ci ludzkiego ROZUMU. Ja poz­na­ję po swo­je­mu tylko to co dzię­ki mojej umiejęt­noś­ci SĄDZENIA wywołu­je moje zain­tere­sowanie i dzię­ki mojej WOLI WYBORU czy­tam to co mnie intere­su­je. Jedynym ROZUMNYM narzędziem jest moje rozu­mie­nie tek­stu, wypowiedzi i jeżeli ja nie wiem to szukam odpowiedzi na moje pod­miotowe zain­tere­sowanie bo .….wiem że nic nie wiem… Nieste­ty ” kry­teri­um obra­zowe hamu­je rozwój wyższych umiejęt­noś­ci umysłowych …” Mam mnóst­wo potrzeb POZNAWCZYCH i być może temu MYŚLĘ jak myślę…
    ” Jak myślę to dzi­ała­nia zaw­ieszam na kołku…Immanuel Kant.
    Dzię­ki temu że znam język rosyjs­ki mam wielkie bogact­wo naukowej, bezpłat­nej lit­er­atu­ry. Jestem wdz­ięcz­na Rosji za to że umożli­wia korzys­tanie z ich lit­er­atu­ry naukowej bez pieniędzy. A to jest mój SENS życia jako starszej…

  • Zawsze mnie to zas­tanaw­ia , że naukow­cy zna­ją geno­typ człowieka, zna­ją budowę komór­ki, zna­ją wszys­tkie pro­cesy bio­chemiczne zachodząc w komórce, a nie umieją wyleczyć Nowod­woru, to nie ma sen­su

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Wesprzyj nasz projekt

Polecamy