Artykuł

Jacek Jaśtal: Jak to jest być bogiem Lono?

Czy jesteśmy w stanie wyjść poza system kategorii naszej własnej kultury? Na ile nasze własne opowieści są uniwersalne?

Najnowszy numer: Oblicza sprawiedliwości

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 1 czerwca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 5 (11), s. 38–39. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Nie widzi­ałem nigdzie na tych wodach tak wielkiej licz­by ludzi zgro­mad­zonych w jed­nym miejs­cu; poza tymi na łodzi­ach całe wybrzeże zato­ki pokryte było ludź­mi, a set­ki ich pły­wały także wokół statku, niczym ław­ice ryb. […] Pośród wielu odwiedza­ją­cych [statek] był człowiek imie­niem Tou-ah-ah, którego uznal­iśmy za kapłana […]. Wręczył mi małą świnię, dwa orzechy kokosowe i płat czer­wonej tkaniny, w który mnie owinął. […] Po połud­niu popłynąłem na brzeg w towarzys­t­wie Toua­hah, Parei, pana Kinga i innych osób. Zaraz po lądowa­niu Toua­hah wziął mnie za rękę i zaprowadz­ił do dużej [świą­tyni] Morai.

Ten zapis z 17 sty­cz­nia 1779 roku kończy dzi­en­nik kap­i­tana Jame­sa Cooka (1728–1779), wielkiego żeglarza i odkry­w­cy. Z niewiadomych powodów aż do swo­jej śmier­ci miesiąc później (14 lutego) nie zan­otował już nic. Z relacji innych uczest­ników wyprawy wiemy jed­nak, że rytu­ały, którym pod­dano Cooka na Hawa­jach, znacznie odb­ie­gały od cer­e­monii pow­ital­nych na innych wys­pach Pacy­fiku. Mary­narze mieli poczu­cie, że uczest­niczą w jakimś ważnym obrzędzie religi­jnym, w którym ich kap­i­tanowi przyp­isano kluc­zową, choć moc­no nie­jas­ną dla nich rolę.

Wyprawa dotarła do wyspy w okre­sie świę­ta Makahi­ki obchod­zonego na cześć boga Lono. Za sprawą licznych zbiegów okolicznoś­ci wpłynię­cie bry­tyjs­kich statków do zato­ki wydawało się ide­al­nie wpisy­wać w wierzenia Hawa­jczyków, którzy zapewne jakoś połączyli Cooka z czc­zonym bóst­wem. Przeko­nanie to nasil­iło się jeszcze wśród uczest­ników wyprawy po śmier­ci kap­i­tana, której okolicznoś­ci także były nie­jasne. Gdy jeden ze statków uszkodz­ił maszt zaraz po odpłynię­ciu z wyspy, wyprawa musi­ała na nią zawró­cić. Wywołało to niespodziewaną wro­gość tubyl­ców, być może dlat­ego, że powrót Lono zakłó­cił cykl religi­jny, który wszedł już w fazę mrocznego boga Ku. Zbyt pory­w­cza reakc­ja Cooka niepotrzeb­nie zaostrzyła kon­flikt, co zakończyło się atakiem rozg­niewanego tłu­mu.

Co w takim razie wydarzyło się w owych dni­ach na Hawa­jach? Czy kap­i­tan Cook został wprost uznany za wcie­le­nie Lono, czy też jedynie przyz­nano mu rolę hon­orowego kapłana w obrzę­dach religi­jnych? Czy zginął w przy­pad­kowej bijatyce wywołanej przez typową dla europe­js­kich podróżników aro­gancję, czy też jako bóg złożony w ofierze w kole­jnej odsłonie miejs­cowych mis­ter­iów?

Pod koniec XX wieku prob­lem ten stał się przed­miotem głośnej debaty. Gananath Obeye­sekere, z pochodzenia Cejlończyk, zde­cy­dowanie zak­wes­t­ionował trady­cyjną na Zachodzie inter­pre­tację, według której na Hawa­jach doszło do ubóst­wienia Cooka. Jego zdaniem tego rodza­ju opowieś­ci same stanow­ią wytwór mitologii europe­jskiej, zgod­nie z którą „prymi­ty­wne” ludy samoist­nie uznawały wyżs­zość przy­byszów. W ten sposób uza­sad­ni­ano pod­bo­je i eksplo­rację zaję­tych ziem, a także narzu­canie włas­nej kul­tu­ry za cenę niszczenia całego sys­te­mu lokalnych norm i sposobów inter­pre­towa­nia świa­ta. Wszys­tko, co wiemy o kul­cie Lono oraz na tem­at wydarzeń z początku 1779 roku, wyras­ta ostate­cznie z naszych włas­nych sys­temów poję­ciowych, norm i wartoś­ci. Uczest­ni­cy wyprawy prak­ty­cznie nie znali miejs­cowych języków, w swoich opisach posługi­wali się niead­ek­wat­ny­mi poję­ci­a­mi, nie znali też szer­szego społecznego kon­tek­stu wydarzeń. Miejs­cowe świadect­wa źródłowe na tem­at kul­tu boga Lono zbier­ać zaczęli dopiero biali mis­jonarze kilka­dziesiąt lat później, a kul­tura hawa­js­ka już w połowie XIX wieku zatraciła całkowicie swój pier­wot­ny charak­ter. Nigdy nie zrozu­miemy, jak miejs­cowi postrze­gali wiz­ytę Cooka. Nie należy jed­nak zakładać, że byli aż tak nier­acjon­al­ni, by wbrew oczy­wistym fak­tom uznać go za boga. Odpowiedź drugiej strony sporu (Mar­shall Sahlins) była równie pryn­cyp­i­al­na: dlaczego należy przyj­mować, że tubyl­cy byli podob­nie jak my racjon­al­ni, sko­ro jed­nocześnie zakładamy, że wszelkie poję­cia nor­maty­wne służące do wyjaśnienia fak­tów – a zatem także poję­cie racjon­al­noś­ci – noszą trwałe pięt­no konkret­nej kul­tu­ry?

Gdy­by wydarzenia te zaszły na Ton­ga, mielibyśmy ich świad­ka, który dożył nieodległych cza­sów. Żółw podarowany przez Cooka królowi wyspy w 1777 roku zdechł dopiero w roku 1965, sam sta­jąc się w między­cza­sie trwałym ele­mentem miejs­cowej kul­tu­ry. Nieste­ty, nic nie wskazu­je na to, by żółwie dys­ponowały jakimś rozbu­dowanym sys­te­mem wzor­ców, norm i sym­boli pozwala­ją­cych na inter­pre­towanie tego, czego są świad­ka­mi i przekazy­wanie tej wiedzy innym. Cóż w takiej sytu­acji mogą wiedzieć o świecie?

Być może, aby zrozu­mieć istotę i funkcję kul­tu­ry, nie należy pytać, jak to jest być bogiem Lono, ale jak to jest być żółwiem?

PS: Cook mógł się łat­wo ura­tować, przepły­wa­jąc kilka­naś­cie metrów od plaży do łodzi, na której byli jego ludzie. Nieste­ty ówczes­ny kul­tur­owy wzorzec bry­tyjskiego gen­tle­m­ana nie obe­j­mował umiejęt­noś­ci pły­wa­nia. W przy­pad­ku mary­narzy uważano ją nawet za wadę: mogła ułatwić dez­er­cję…


jastal-fotoJacek Jaś­tal – Dr hab. filo­zofii, pracu­je na Politech­nice Krakowskiej. Zaj­mu­je się metae­tyką oraz his­torią ety­ki i moral­noś­ci. Wolne chwile poświę­ca na czy­tanie książek his­to­rycznych oraz słuchanie muzy­ki oper­owej. Pasjonat dłu­godys­tan­sowych wypraw rowerowych.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­kaW pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Wesprzyj nasz projekt

Polecamy