Artykuł Estetyka

Jacek Jaśtal: Ćwiczenie z kontemplacji

Jak pomedytować nad esencją piękna? Mam pewną propozycję.

Najnowszy numer: Kim jest osoba?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 1 sierpnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2018 nr 1 (19), s. 38–39. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku  PDF.


Este­ty­cz­na radość z pięk­na pole­ga w znacznej mierze na tym, że wchodząc w stan czys­tej kon­tem­placji, pozbaw­ieni na chwilę wszelkiego chce­nia, tj. wszel­kich prag­nień i trosk, wyzby­wamy się nie­jako siebie samych, że nie jesteśmy już jed­nos­tką, która poz­na­je na potrze­by swego nieustan­nego chce­nia […], lecz wol­nym od woli, wiecznym pod­miotem poz­na­nia, kore­latem idei; i wiemy, że chwile, kiedy wyz­woleni od okrut­nego par­cia woli wydoby­wamy się nie­jako z ciężkiej atmos­fery ziem­skiej, są najszczęśli­wsze, jakie znamy.
A. Schopen­hauer, Świat jako wola i przed­staw­ie­nie, przeł. J. Garewicz, Warsza­wa 1994, s. 589.

Chcę niniejszym przed­staw­ić na piśmie może życzenia doty­czące insty­tucji I Tat­ti oraz całego mojego majątku po moim ode­jś­ciu. Nasz współczes­ny zachod­ni świat jest znękany, zab­ie­gany i hałaśli­wy. Wyzbył się niespiesznych chwil, spoko­ju, przyz­wole­nia na proza­iczne zaję­cia, brak w nim kon­tem­placji, powol­nego dojrze­wa­nia pomysłów, doskonale­nia indy­wid­u­al­nego sty­lu. Dlat­ego też moim pier­wszym i głównym życze­niem jest ustanowie­nie kolegium, które zapewni dużo swo­bod­nego cza­su i spoko­ju dla szes­nas­tu lub więcej obiecu­ją­cych stu­den­tów. […] Chci­ałbym życzyć im, by zaz­nali całkowitego spoko­ju w ciągu tych czterech lat [studiów] i osiągnęli w tym cza­sie dojrza­łość jako pis­arze i nauczy­ciele inter­pre­tacji sztu­ki wszelkiego rodza­ju […]. Ośmielam się wyz­nać, iż chci­ałbym, by członkowie I Tat­ti kon­tyn­uowali to, co ja sam starałem się robić przez całe życie, a co udało mi się osiągnąć jedynie w niewielkim stop­niu.
B. Beren­son, O przyszłoś­ci I Tat­ti, 18 sierp­nia 1956 r.

Gdy miałem może osiem lat, chy­ba w cza­sopiśmie „Amery­ka”, widzi­ałem taką oto fotografię: niezwyk­le ele­ganc­ki starszy pan siedzi przed piękną kobi­etą leżącą na sofie. Spraw­ia wraże­nie, jak­by z nią niespiesznie kon­wer­sował, czekał na jej kole­jną uwagę lub prośbę. Pamię­tam, że dopiero po chwili zrozu­mi­ałem, że owa kobi­eta to rzeź­ba. Trze­ba było kole­jnych kilkudziesię­ciu lat, bym – sto­jąc w jed­nej z sal Vil­la Borgh­ese w Rzymie – uświadomił sobie, że ta mgliś­cie pamię­tana z dziecińst­wa fotografia pow­stała tu właśnie, przed rzeźbą przed­staw­ia­jącą Paolinę Borgh­ese, siostrę Napoleona. Starszy pan pozostawał dla mnie anon­i­mowy aż do momen­tu, kiedy ponown­ie przy­pom­ni­ałem sobie ową fotografię, szuka­jąc roz­pac­zli­wie jakiejś soczys­tej his­torii, która mogła­by zilus­trować poglądy Schopen­hauera na tem­at zbaw­czej siły kon­tem­placji pięk­na. Zaso­by Inter­ne­tu ujawniły tajem­nicę: to Bernard Beren­son, wiel­ki znaw­ca sztu­ki włoskiego rene­san­su, marc­hand i kolekcjon­er. Dwadzieś­cia lat temu współredagowałem o nim książkę, ale z „moją” fotografią go nie kojarzyłem. Okaza­ło się, że zdo­bi ona okład­kę niedawno wydanej biografii Beren­sona. His­to­ria domknęła się, gdy na stron­ie Vil­la I Tat­ti przeczy­tałem jego tes­ta­ment.

Pewnie powinienem ter­az napisać coś o Beren­sonie, jego życiowej drodze, pas­jach, wpły­wie na między­nar­o­dowy rynek sztu­ki i skłon­noś­ci do este­tyza­cji życia. Być może warto by też przy­pom­nieć kon­cepcję Schopen­hauera, pod­kreśla­jącą znacze­nie kon­tem­placji pięk­na jako sposobu na uwol­nie­nie się od prag­nień i roszczeń wszech­wład­nej woli. Jeśli zechcesz, zna­jdziesz to, Dro­gi Czytel­niku, bez trudu na przykład w Wikipedii. O samym pięknie jest cały numer „Filo­zo­fuj!”, pisać już nie muszę. Ale mam propozy­cję: te parę min­ut, które ewen­tu­al­nie byłbyś skłon­ny poświę­cić na przeczy­tanie o tych wszys­t­kich kwes­t­i­ach w niniejszym feli­etonie, poświęć proszę, na przy­pom­nie­nie sobie swo­jej mag­icznej fotografii, obrazu lub rzeź­by.

I przez chwilę nie rób nic więcej, a już na pewno się przy tym nie spiesz.


Jacek Jaś­tal – Dr hab. filo­zofii, pracu­je na Politech­nice Krakowskiej. Zaj­mu­je się metae­tyką oraz his­torią ety­ki i moral­noś­ci. Wolne chwile poświę­ca na czy­tanie książek his­to­rycznych oraz słuchanie muzy­ki oper­owej. Pasjonat dłu­godys­tan­sowych wypraw rowerowych.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Ilus­trac­ja: scar­face

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • Este­ty­cz­na radość to przykład wysok­iej oce­ny niby — twór­ców tego cza­sopis­ma, które cenię i szanu­ję autorów .…ale są tek­sty, które ze wzglę­du na tło są nieczytelne…i to kole­jny raz potwierdza że obraz koloru hamu­je rozwój człowieka czy­ta­jącego! Pytanie dlaczego nie moż­na czy­tać tek­stów z kolorem niebieskim, czarnym…i inny­mi zaburza­ją­cy­mi możli­wość komu­nikacji społecznej za pomocą słowa?????Tekst przekazu­je słowo i ja inter­pre­tu­ję sens wypowiedzi auto­ra a kolor tła zaburza najważniejszą funkcję komu­nikacji bo ja nie mogę czy­tać słowa i nie widać go w czarnym tle… po co mam płacić aby oce­ni­ano tylko kry­teri­um obra­zowe????? A gdzie słowo i sens tek­stu bo tło przeszkadza!

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Wesprzyj nasz projekt

Polecamy