Artykuł

Jacek Jaśtal: Dwa oblicza sprawiedliwości (ćwiczenie z filozofii politycznej)

Najnowszy numer: Jak działa język?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2018 nr 3 (21), s. 40–41. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku  PDF.


Paul Tou­vi­er został skazany. I dobrze się stało. Franc­ja miała w końcu swój pro­ces o zbrod­nie prze­ciw ludzkoś­ci i nie będzie już dłużej oskarżana o ucieczkę od przeszłoś­ci […]. Mimo wszys­tko jed­nak Paul Tou­vi­er został skazany na pod­staw­ie kłamst­wa, choć było to jego własne kłamst­wo […]. Tak częs­to pow­tarzano, że był to pro­ces o his­torię, o pamięć, o wychowanie młodych pokoleń, że być może nie ma już potrze­by kwes­t­ionowa­nia isto­ty sprawy i jej sym­bol­icznego znaczenia. Ale czy rzeczy­wiś­cie zbrod­nia w Ril­lieux, popełniona nieza­przeczal­nie przez Tou­viera w sposób planowy, była zbrod­nią prze­ciw ludzkoś­ci?
[E. Conan, H. Rous­so, Vichy: An Ever-present Past, Armi­dale 1998]

Pro­ces Tou­viera zakończył się w 1994 roku, choć doty­czył spraw, o których wielu sądz­iło, że przeszły już dawno do his­torii. Tou­vi­er był członkiem mil­icji Francji Vichy, państ­wa utwor­zonego przez Niem­ców po zaję­ciu Francji w 1940 roku na częś­ci jej obszaru, for­mal­nie neu­tral­nego, choć fak­ty­cznie zależnego od III Rzeszy. W 1947 roku został zaocznie skazany na śmierć za współpracę z wywia­dem wro­ga, przez następ­ne dwadzieś­cia kil­ka lat ukry­wał się wraz z rodz­iną, korzys­ta­jąc z pomo­cy różnych praw­icowych orga­ni­za­cji. Dzię­ki wspar­ciu przed­staw­icieli Koś­cioła uzyskał na początku lat 70. prezy­denck­ie ułaskaw­ie­nie od wyroku z 1947 roku, co zostało jed­nak z oburze­niem przyjęte przez opinię pub­liczną. Oskarżony o kole­jne zbrod­nie, w tym o zabi­cie 29 czer­w­ca 1944 r. w Ril­lieux sied­miu Żydów, przez kilka­naś­cie lat ukry­wał się po klasz­torach, aż został wresz­cie schwytany w 1989 roku, 45 lat po upad­ku Vichy. Nie ule­ga wąt­pli­woś­ci, że mógł ukry­wać się tak dłu­go, ponieważ miał wpły­wowych pro­tek­torów, a państ­wu nie dość zależało, by go zła­pać.

Franc­ja Vichy była państ­wem kolab­o­ranckim, a jej przy­wód­cy zaraz po wojnie zostali za zdradę stanu skazani na śmierć (choć marsza­łkowi Pétain­owi, z racji jego wieku i zasług z cza­sów I wojny świa­towej, karę główną zamieniono na doży­wocie). Gen­er­al­nie jed­nak Fran­cuzi przyjęli, że Vichy było swo­jego rodza­ju koniecznoś­cią, „mniejszym złem” i niechęt­nie myśleli o rozliczeni­ach z przeszłoś­cią. Dopiero na początku lat 70., głównie zresztą dzię­ki pio­nier­skim pra­com his­to­ryków amerykańs­kich i niemiec­kich, do opinii pub­licznej zaczęła docier­ać trud­na praw­da o rzeczy­wistym charak­terze państ­wa Vichy i zaan­gażowa­niu jego funkcjonar­iuszy w faszys­towskie zbrod­nie. Nie moż­na było ich już jed­nak sądz­ić, ponieważ zgod­nie z fran­cuskim prawem ich zbrod­nie uległy przedawnie­niu. Na jakiej pod­staw­ie w takim razie Tou­vi­er miał być sąd­zony? Był bez wąt­pi­enia zbrod­niarzem, funkcjonar­iuszem aparatu bez­pieczeńst­wa auto­ry­tarnego państ­wa, ale sądowy akt oskarże­nia rządzi się inny­mi prawa­mi niż wykład z his­torii najnowszej.

Jedyną zbrod­nią niepodle­ga­jącą przedawnie­niu w praw­ie fran­cuskim była zbrod­nia prze­ciw ludzkoś­ci. Spośród przestępstw, o które oskarżano Tou­viera, tylko egzekuc­ja w Ril­lieux mogła być uznana za taką zbrod­nię, jako ele­ment Holo­caus­tu. Tu pojaw­ił się jed­nak kole­jny prob­lem: zgod­nie z porozu­mie­niem aliantów zawartym w Lon­dynie 8 sierp­nia 1945 roku przed planowany­mi proce­sa­mi w Norym­berdze jed­ną z cech defini­u­ją­cych zbrod­nie prze­ciw ludzkoś­ci był ich związek z intere­sem państw Osi. Ponieważ Franc­ja Vichy do nich nie należała, tego rodza­ju zbrod­ni z zasady nie mógł popełnić żaden jej funkcjonar­iusz. Aby osądz­ić Tou­viera, należało zatem wykazać, że jako członek mil­icji Vichy dzi­ałał na rzecz III Rzeszy. To nato­mi­ast oznacza­ło, że Vichy było częś­cią zbrod­niczego aparatu nazis­towskiego. W ten sposób pro­ces karny w konkret­nej spraw­ie splótł się z całoś­ciową oceną his­to­ryczną, która wciąż budz­iła wśród Fran­cuzów duży opór.

Broniąc się przed oskarże­niem, Tou­vi­er usiłował wykazać, że dzi­ałał pod presją niemieck­iej Służ­by Bez­pieczeńst­wa (SD). Twierdz­ił nawet, że dzię­ki jego zabiegom udało się ograniczyć liczbę ofi­ar, której doma­gało się SD w ramach akcji ekster­mi­nacji Żydów. Tym samym przyz­nał, że nie tylko sam brał udzi­ał w tej akcji, ale że była w nią także zaan­gażowana mil­ic­ja Vichy jako for­ma­c­ja państ­wowa. To poz­woliło skazać go na doży­wocie. Prob­lem w tym, że linia obrony Tou­viera bazowała na kłamst­wie. Jak wykaza­ły prace his­to­ryków (m.in. cytowanego wyżej H. Rous­so), Państ­wo Vichy rzeczy­wiś­cie współuczest­niczyło w zaplanowanym przez nazistów Holo­cauś­cie, ale aku­rat w przy­pad­ku zbrod­ni w Ril­lieux służ­by niemieck­ie presji nie wywier­ały, inic­jaty­wa całkowicie należała do Tou­viera, a to, że ofi­ara­mi byli Żydzi, było po częś­ci przy­pad­kowe (choć Tou­vi­er był zdeklarowanym anty­semitą). Paradoks spraw­iedli­woś­ci pole­gał więc na tym, że moż­na było go skazać tylko dlat­ego, że trochę wbrew fak­tom uznano go za try­bik w ludobójczej maszynie naz­iz­mu, a nie za zbrod­niarza dzi­ała­jącego na rzecz częś­ciowo przy­na­jm­niej auto­nom­icznego państ­wa. Rozlicze­nie z Vichy musi­ało się jed­nak ostate­cznie po lat­ach dokon­ać, a sprawa Tou­viera stała się tego rozliczenia sym­bol­em.

Potrze­bu­je­my takich sym­boli, by móc wierzyć w spraw­iedli­woś­ci, ale bard­zo dbamy, by pozostały tylko sym­bo­l­a­mi. Inspirowane nimi rozstrzyg­nię­cia przem­nożone przez tysiące zawsze trochę odmi­en­nych przy­pad­ków raz­iły­by niespraw­iedli­woś­cią uogól­nienia. Państ­wo po radykalnym przełomie musi nor­mal­nie dzi­ałać, potrze­bu­je doświad­c­zonych kadr i spoko­ju społecznego. Nie może bazować na założe­niu, że znacz­na część jego oby­wa­teli to moral­nie zbrukani kon­formiś­ci, kolab­o­ran­ci lub zbrod­niarze – zwłaszcza że masowi bohaterowie też nie okazu­ją się aż tak krysz­tałowi, jak sami chcieli­by być zapamię­tani. Potępia się byłych przy­wód­ców, winy resz­ty bagatelizu­je i przemil­cza, uzna­jąc, że motorem zła byli wyłącznie ci naprawdę źli „obcy”.

Spraw­iedli­wy osąd włas­nej his­torii okazu­je się w końcu dla wspól­no­ty niezbęd­ny, ale dojrze­wa powoli. Gdy się wresz­cie ufor­mu­je, spraw­iedli­wość konkret­nego sądowego wyroku zdoła dosięgnąć już tylko nielicznych. Jeśli taka oce­na przeszłoś­ci nad­chodzi za wcześnie, jest wybiór­cza, a do tego burzy porządek poli­ty­czny, wprowadza­jąc społeczność w stan per­ma­nent­nego odwe­tu. Jeśli jed­nak nie dokona się w ogóle albo nastąpi zbyt późno – wołanie o spraw­iedli­wość zostanie zig­norowane, a sto­jące a nim rac­je zostaną odrzu­cone przez wspól­notę jako rzekome kłamst­wa wymier­zone w zbiorowe mity. Mądrość poli­ty­ki pole­ga na tym, by te różne wymi­ary spraw­iedli­woś­ci zrównoważyć.

Szczęśli­we wspól­no­ty, którym się to udało.


Jacek Jaś­tal – Dok­tor hab. filo­zofii, pracu­je na Politech­nice Krakowskiej. Zaj­mu­je się metae­tyką oraz his­torią ety­ki i moral­noś­ci. Wolne chwile poświę­ca na czy­tanie książek his­to­rycznych oraz słuchanie muzy­ki oper­owej. Pasjonat dłu­godys­tan­sowych wypraw rowerowych.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Ilus­trac­ja: © by psvet­lana

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy