Artykuł

Jacek Jaśtal: Pasja latania

Skąd bierze się nasza potrzeba zdobywania wiedzy? Jak sukcesy i porażki naukowców przekształcają się w sukces nauki?

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 4 (10), s. 26–27. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Znacz­na zwło­ka w opub­likowa­niu naszych odkryć z zakre­su tech­ni­ki lotu była jedynie nat­u­ral­nym skutkiem zaist­ni­ałych okolicznoś­ci. Kiedy byliśmy gotowi poświę­cić każdą naszą wol­ną godz­inę prob­lematyce lata­nia […], każdego człowieka, który był zaab­sorbowany tymi nieprzynoszą­cy­mi dochodu kwes­t­a­mi, uważano w Niem­czech za dur­nia. Już samo to wystar­cza­ło, by nie nadawać naszym pra­com niepotrzeb­ne­go rozgło­su […]. Co więcej, jako młodzi, całkowicie pozbaw­ieni środ­ków ludzie, musieliśmy niemal oszczędzać po fenigu na jedze­niu, by stać nas było na prowadze­nie naszych ekspery­men­tów, a bywało, że wal­ka o byt całkowicie uniemożli­wiała kon­tyn­uowanie naszych prac poświę­conych tech­nice lata­nia. Nie bylibyśmy w ogóle w stanie poz­wolić sobie na dobre opra­cow­anie wyników. Nawet na sam koniec miałem wielkie trud­noś­ci ze znalezie­niem wydaw­cy.

Te nieco gorzkie słowa, pod­sumowu­jące pon­ad dwadzieś­cia pięć lat badań, napisał Otto Lilien­thal w roku 1893, gdy był już uznanym auto­ry­tetem w dziedzinie awiacji i twór­cą kilku typów lata­ją­cych szy­bow­ców.

Ekspery­men­ty doty­czące siły nośnej i oporu skrzy­deł Otto zaczął przeprowadzać wraz z bratem Gustawem jeszcze w cza­sach szkol­nych. Po ukończe­niu studiów tech­nicznych odrzu­cił propozy­cję pra­cy na uczel­ni, by móc poświę­cić się swo­jej pasji. Aby zdobyć środ­ki na bada­nia i utrzy­mać rodz­inę, pra­cow­ał w fab­ryce maszyn, później założył fir­mę pro­duku­jącą kotły parowe włas­nej, nowa­torskiej kon­strukcji. Wyni­ki prowad­zonych w przy­do­mowej szopie oraz we włas­nym ogrodzie mozol­nych badań nad aero­dy­namiką zaczął pub­likować pod koniec lat osiemdziesią­tych XIX wieku. Były to świet­nie opra­cow­ane, choć nie wolne od błędów ustal­e­nia, których wartość wynikała z połączenia dogłęb­nej zna­jo­moś­ci teorii mechani­ki z sys­tem­aty­cznoś­cią i pomysłowoś­cią wybit­nego ekspery­men­ta­to­ra. Sze­roko korzys­tali z nich następ­ni uczest­ni­cy tej nieusta­jącej naukowo-tech­nicznej sztafe­ty, m.in. bra­cia Wright, którym w 1903 roku udało się wresz­cie zbu­dować pier­wszy samolot.

Od 1891 roku Lilien­thal zaczął kon­struować szy­bow­ce, które oso­biś­cie testował w okoli­cach Berli­na. Pocztów­ki z jego wyczy­na­mi, reklam­owane jako pier­wsze zdję­cia człowieka w locie, stały się wkrótce sym­bol­em możli­woś­ci tech­ni­ki. W ciągu następ­nych pię­ciu lat przeprowadz­ił około 200 lotów na kilku­nas­tu różnych, wciąż udoskon­alanych mod­elach. Ostat­ni z nich testował 9 sierp­nia 1896 roku. Pod­czas drugiego ślizgu Lilien­thal spadł z wysokoś­ci ok. 15 metrów i zła­mał krę­gosłup, następ­nego dnia zmarł. Śmierć prz­er­wała zaawan­sowane prace nad następ­nym etapem jego planów: pro­to­typem skrzy­dłolo­tu (ornithoptera), czyli wyposażonej w sil­nik maszyny, która dzię­ki ruchom skrzy­deł miała latać jak ptak.

W naszej trady­cji filo­zoficznej dłu­go panowało przeko­nanie, że wiedza teo­re­ty­cz­na, czyste poz­nanie ogól­nych praw rządzą­cych uni­w­er­sum, jest najwyższą, a może nawet jedyną właś­ci­wą for­mą ludzkiej akty­wnoś­ci. Aby po arys­tote­le­sowsku kon­tem­plować świat, trze­ba jed­nak najpierw chcieć go poz­nać i zrozu­mieć. Czy kon­tem­plac­ja była­by w ogóle możli­wa, gdy­by nie potrze­ba odkry­wa­nia, bada­nia, prak­ty­cznego dzi­ała­nia, gdy­by nie gotowość na wyrzeczenia, życiowe trudy, społeczne odrzuce­nie i stałą obec­ność wid­ma poraż­ki, gdy­by nie twardy charak­ter i sil­na wola? Może właśnie takich ludzi, jak Lilien­thal, miał na myśli Niet­zsche, pisząc o „nad­człowieku”? Nie ma prawdzi­wej nau­ki bez pasji ludzi ją upraw­ia­ją­cych, nawet jeśli coraz trud­niej pasję tę zachować w zderze­niu z insty­tuc­ja­mi naukowy­mi i codzi­en­ną rutyną zawodu badacza.

Według rodzin­nej leg­endy ostat­nie słowa umier­a­jącego w sile wieku Lilien­tha­la brzmi­ały: „Pewne ofi­ary są konieczne”. Już kil­ka lat później stało się jasne, że idea skrzy­dłolo­tu, której Lilien­thal pod­porząd­kował wszys­tkie życiowe plany i wysił­ki, była całkowicie chy­biona. Ci, co sądzą, że poniósł porażkę lub zmarnował życie, niech lep­iej nie zaj­mu­ją się nauką…


jastal1Jacek Jaś­tal – Dr hab. filo­zofii, pracu­je na Politech­nice Krakowskiej. Zaj­mu­je się metae­tyką oraz his­torią ety­ki i moral­noś­ci. Wolne chwile poświę­ca na czy­tanie książek his­to­rycznych oraz słuchanie muzy­ki oper­owej. Pasjonat dłu­godys­tan­sowych wypraw rowerowych.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­kaW pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy