Artykuł Etyka Filozofia umysłu

Jacek Jaśtal: …i nie wódź nas na pokuszenie…

Czy w imię rozwoju moralnego można prowokować ludzi, by czynili zło? Czy edukacja moralna może być przedmiotem eksperymentów psychologicznych?

Najnowszy numer: Oblicza sprawiedliwości

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 1 czerwca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 5 (17), s. 37–38. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Głównym moral­nym uspraw­iedli­wie­niem dopuszczenia tego rodza­ju pro­ce­dury, zas­tosowanej w moim ekspery­men­cie, jest to, że została ona oce­niona jako możli­wa do zaak­cep­towa­nia przez oso­by, które wzięły w nim udzi­ał. […] Choć niek­tórzy odbier­a­ją ekspery­men­ta­to­ra jako dzi­ała­jącego w kat­e­go­ri­ach oszust­wa, manip­u­lacji i pod­stępu, moż­na też […] spostrze­gać go jako dra­matur­ga, który tworzy sce­ny o odkry­w­czej sile, i który wprowadza do nich uczest­ników. […] [To], czy dąże­nie do prawdy poprzez stosowanie mojej metody dra­maty­cznej jest nieety­czne, nie może zostać rozstrzyg­nięte na poziomie teo­re­ty­cznym. Zależy to wyłącznie od reakcji osób, które zostały pod­dane takim pro­ce­durom (S. Mil­gram, Posłuszeńst­wo wobec auto­ry­te­tu, przeł. M. Hoł­da, Kraków 2008, s. 210–211).

Przy­toc­zone słowa pochodzą z lis­tu napisanego przez jed­nego z najwybit­niejszych psy­chologów społecznych, Stan­leya Mil­gra­ma, do dra­matur­ga Dan­niego Absego. W 1971 roku wys­taw­iono w Lon­dynie sztukę Absego poświę­coną moral­nym aspek­tom manip­u­lacji, której akc­ja toczy się wokół słyn­nego ekspery­men­tu Mil­gra­ma doty­czącego posłuszeńst­wa wobec auto­ry­te­tu. W ekspery­men­cie tym (prowad­zonym w lat­ach 1960–1963 na Uni­w­er­syte­cie w Yale), rzeko­mo związanym z bada­ni­a­mi nad zdol­noś­cią uczenia się, uczest­ników pod­dano presji, w wyniku której prze­waża­ją­ca ich część (w pod­sta­wowej wer­sji ekspery­men­tu 65%) zde­cy­dowała się na karanie współuczest­ni­ka ekspery­men­tu bard­zo bolesny­mi impul­sa­mi elek­tryczny­mi pomi­mo jego kat­e­go­rycznej odmowy dal­szego bra­nia udzi­ału w bada­ni­ach.

Wyni­ki tego ekspery­men­tu zostały powszech­nie uznane za szoku­jące i stały się pod­stawą zupełnie nowego spo­jrzenia na społeczne uwarunk­owa­nia naszych zachowań. Choć nikt nie pod­ważał doniosłoś­ci naukowych ustaleń Mil­gra­ma, część naukow­ców zarzu­ciła mu łamanie stan­dard­ów ety­cznych, w szczegól­noś­ci naraże­nie kondy­cji psy­chicznej uczest­ników ekspery­men­tu na poważne i trwałe defor­ma­c­je. Mil­gram bronił się przed tymi zarzu­ta­mi, pod­kreśla­jąc nie tylko przeło­mowe znacze­nie ekspery­men­tu dla roz­wo­ju naszej wiedzy o ludzkim zachowa­niu, ale także dla samych uczest­ników ekspery­men­tu. W jego opinii (popartej wynika­mi anki­et wypeł­ni­anych przez badanych) zyskali oni wyjątkową możli­wość samoroz­wo­ju poprzez poz­nanie włas­nych reakcji, w czym dodatkowo pomogła im sze­ro­ka opieka psy­cho­log­icz­na, jaką później otrzy­mali.

Prob­lem z ekspery­mentem Mil­gra­ma nie pole­ga jed­nak na tym, że uczest­ników pod­da­je się „udra­maty­zowanej” manip­u­lacji, dzię­ki czemu uzysku­ją oni nową wiedzę o swoich skłon­noś­ci­ach, a nau­ka wzbo­ga­ca się o lep­szą ogól­ną zna­jo­mość natu­ry ludzkiej. Ten rys przy­należy zapewne do każdego ekspery­men­tu psy­cho­log­icznego, a szerzej patrząc – każdej sytu­acji eduka­cyjnej czy wychowaw­czej, w której pod­da­je­my ludzi jakimś próbom. Nie oznacza to oczy­wiś­cie, że nie obow­iązu­ją tu pewne szczególne wymo­gi ety­czne, na przykład przestrze­ganie zasady pełnej dobrowol­noś­ci udzi­ału.

W ekspery­men­cie Mil­gra­ma nie mamy do czynienia ze zwykłym psy­cho­log­icznym testem na, powiedzmy, zdol­noś­ci intelek­tu­alne, kreaty­wność, empatię czy odporność na stres, ale z testem dotyka­ją­cym samej isto­ty ­moral­noś­ci. Intencjon­al­nie staw­ia się tu uczest­ników w sytu­acji, w której pod wpły­wem per­swazji akty­wnie i ostate­cznie dobrowol­nie (wszak 35% odmaw­ia jed­nak kon­tyn­uowa­nia ekspery­men­tu!) czynią zło poprzez zadanie dotk­li­wego bólu swo­je­mu part­nerowi wbrew jego woli. I nie ma tu spec­jal­nego znaczenia, że ów part­ner okazu­je się pozo­ran­tem, a w prze­wodach pod­pię­tych do jego dłoni prąd ostate­cznie nie płynie. Czy tego rodza­ju wys­tawanie na pokusze­nie może być uznane za godzi­wy ele­ment edukacji moral­nej? Jak daleko może­my się posunąć w testowa­niu moral­nych postaw ludzi wokół nas?

Choć nikt nie negu­je znaczenia prób moral­nych dla roz­wo­ju oso­by, staramy się jed­nak ograniczać je do prób, które niesie sam los. W powszech­nej oce­nie samo wys­taw­ian­ie ludzi na pokusze­nie – celowe aranżowanie sytu­acji, w której się zapewne moral­nie sko­rumpu­ją – jest trak­towane jako radykalne zło. Intencjon­alne staw­ian­ie bliźnich w sytu­ac­jach moral­nie dwuz­nacznych uzna­je­my za odraża­jące uprzed­miotowie­nie ludzi i trak­tu­je­my wręcz jako atry­but fig­ury szatana. Ale właśnie ze wzglę­du na wychowaw­czą doniosłość chęt­nie po wiz­je tego rodza­ju manip­u­lacji się­ga lit­er­atu­ra, także w formie kluc­zowych tek­stów kul­tur­owych (np. bib­li­jnych opowieś­ci o Hio­bie czy ofierze Abra­hama). A może jed­nak wol­no, ze wzglę­du na dobro i rozwój ucz­nia, uczynić krok dalej i wyprowadz­ić test moral­ny ze świa­ta fikcji?

Jeden ze stu­den­tów Mil­gra­ma opowiedzi­ał autorce książ­ki poświę­conej psy­chol­o­gowi (G. Per­ry, Behind the Shock Machine, 2012), jak pod koniec semes­tru uwiel­biany przez nich pro­fe­sor wyz­nał, że ma prob­lem z wys­taw­ie­niem ocen: bard­zo pomogło­by mu, gdy­by każdy z uczest­ników sem­i­nar­i­um ocenił wszys­t­kich pozostałych. Po zebra­niu kartek głośno odczy­tał zszokowanym stu­den­tom, kto kogo jak ocenił i wyszedł. Nigdy później nie wyjaśnił (ani nawet słowem nie sko­men­tował) swo­jej prowokacji, choć jeden ze stu­den­tów odmówił wys­taw­ienia ocen. Pró­ba nie została pod­dana rygorom metodolog­icznym, trud­no ją zatem uznać za kole­jną wer­sję słyn­nego ekspery­men­tu. Czym zatem była? Prze­jawem najwyższej tros­ki mis­trza o moral­ny rozwój swoich stu­den­tów – czy man­i­fes­tacją mocy ekspery­men­ta­to­ra, dla którego manip­u­lowanie ludź­mi stało się drugą naturą?


Jacek Jaś­tal – Dr hab. filo­zofii, pracu­je na Politech­nice Krakowskiej. Zaj­mu­je się metae­tyką oraz his­torią ety­ki i moral­noś­ci. Wolne chwile poświę­ca na czy­tanie książek his­to­rycznych oraz słuchanie muzy­ki oper­owej. Pasjonat dłu­godys­tan­sowych wypraw rowerowych.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.
W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Ilus­trac­ja: © okalinichenko

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Wesprzyj nasz projekt

Polecamy