Artykuł

Jacek Jaśtal: Wolna decyzja

Czy podejmując decyzję, możemy całkowicie uwolnić się od wpływu otoczenia lub norm społecznych? Czy kierowanie się racjami wystarcza, by uznać, że działamy w sposób wolny? I dlaczego niekiedy mamy kłopot, by swą wolność zaakceptować? 

Najnowszy numer: Zagadka tożsamości

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne> tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 7 marca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tek­st uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 2 (8), s. 39. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Śledz­two było skoń­czo­ne. Agaj­lo­wie jako krew­ni zabi­te­go żąda­li krwi za krew. […] Gło­wa pęka­ła mi z bólu i nie mogłem pozbie­rać myśli, ale nawet w dobrym zdro­wiu i przy całej mej elo­kwen­cji nie zdo­łał­bym oca­lić Hami­da, gdyż Salim był lubia­ny, a zabój­ca dopu­ścił się bez­sen­sow­nej zbrod­ni. Teraz dopie­ro zaczął się kosz­mar […]. W sze­re­ga­ch arab­ski­ch słu­ży­ło wie­lu Maro­kań­czy­ków i gdy­by Agaj­lo­wie zabi­li jed­ne­go z nich, ścią­gnę­li­by na sie­bie krwa­wą pomstę jego pobra­tym­ców, co mogło dopro­wa­dzić do roz­ła­mu w naszym woj­sku. Musia­ła się więc odbyć nor­mal­na egze­ku­cja. Z despe­rac­ką deter­mi­na­cją powia­do­mi­łem Hami­da o ska­za­niu go na śmierć i wzią­łem na sie­bie brze­mię wyko­na­nia wyro­ku. Liczy­łem na to, że nie nale­żę do kate­go­rii ludzi pod­le­ga­ją­cy­ch krwa­wej zemście.

Sce­na opi­sa­na w auto­bio­gra­fii (Sie­dem fila­rów mądro­ści, tłum. J. Schwa­kop, War­sza­wa 1971) przez T.E. Lawrence’a, zwa­ne­go póź­niej Law­ren­cem z Ara­bii, roze­gra­ła się wio­sną 1917 roku na pusty­ni nie­da­le­ko Medy­ny. Od kil­ku mie­się­cy Law­ren­ce, mło­dy arche­olog w służ­bie bry­tyj­skie­go wywia­du, pró­bo­wał skło­nić Ara­bów do powsta­nia prze­ciw Tur­cji, któ­ra w toczą­cej się I woj­nie świa­to­wej była sojusz­ni­kiem Nie­miec. Nie­daw­no otrzy­mał infor­ma­cję o pla­no­wa­nej ewa­ku­acji gar­ni­zo­nu turec­kie­go z Medy­ny do Jor­da­nii, gdzie miał wzmoc­nić siły wal­czą­ce z oddzia­ła­mi bry­tyj­ski­mi. Trans­port woj­ska kole­ją sta­no­wił świet­ną oka­zję do ata­ku, któ­ry mógł być jed­nak prze­pro­wa­dzo­ny wyłącz­nie przez arab­skie siły powstań­cze, moc­no roz­pro­szo­ne oraz podzie­lo­ne sprzecz­ny­mi inte­re­sa­mi i zadaw­nio­ny­mi waśnia­mi. Aby prze­ko­nać do wal­ki jed­ne­go z lokal­ny­ch wodzów, Law­ren­ce posta­no­wił prze­pra­wić się przez pusty­nię na cze­le nie­wiel­kie­go oddzia­łu przy­dzie­lo­ne­go mu przez przy­wód­cę powsta­nia, Faj­sa­la.

Nie­ste­ty, wszyst­ko szło na opak. Lawrence’a dopa­dła sil­na dyzen­te­ria z wyso­ką gorącz­ką, a szlak oka­zał się trud­niej­szy, niż moż­na się było spo­dzie­wać. Na doda­tek Faj­sal wyzna­czył do eskor­ty ludzi z róż­ny­ch ple­mion, któ­rzy kłó­ci­li się nie­ustan­nie. W koń­cu Maro­kań­czyk Hamid wypa­lił w gnie­wie do jed­ne­go z Ajga­lów. Resz­tę zna­my z przy­to­czo­nej rela­cji. Jesz­cze tego same­go wie­czo­ra Law­ren­ce – zafa­scy­no­wa­ny świa­tem arab­skim ide­ali­sta, któ­ry dotych­czas niko­go nie zabił – zapro­wa­dził Hami­da do skal­ne­go paro­wu i dość nie­zdar­nie wyko­nał wyrok.

Bar­dzo czę­sto nasze dzia­ła­nia deter­mi­no­wa­ne są przez róż­ne czyn­ni­ki zewnętrz­ne, takie jak sytu­acja, w jakiej się znaj­du­je­my, jed­no­znacz­ne ocze­ki­wa­nia inny­ch czy powszech­nie akcep­to­wa­ny oby­czaj. Towa­rzy­szy Lawrence’a nie spo­sób było prze­ko­nać, by odstą­pi­li od odwiecz­nej zasa­dy rodo­wej zemsty, nawet jeśli jej kon­se­kwen­cje mia­ły­by się oka­zać tra­gicz­ne nie tyl­ko dla nich samy­ch, ale tak­że dla losów całe­go powsta­nia. Raczej zga­dza­my się, że w taki­ch momen­ta­ch trud­no mówić o peł­nej dobro­wol­no­ści dzia­łań, więc goto­wi jeste­śmy do łago­dze­nia naszy­ch osą­dów moral­ny­ch.

Jak chcą nie­któ­rzy filo­zo­fo­wie, nasza wol­no­ść obja­wia się dopie­ro wte­dy, gdy dzia­ła­jąc, potra­fi­my prze­ła­mać zależ­no­ści przy­czy­no­we i zastą­pić je racja­mi. Z punk­tu widze­nia celu misji decy­zja Lawrence’a była nie­wąt­pli­wie racjo­nal­na, choć wyma­ga­ła nie­zwy­kłej odwa­gi. Łatwo nam uwie­rzyć, że w opi­sa­nej sytu­acji mógł on postą­pić zupeł­nie ina­czej, co nie jest już tak oczy­wi­ste w przy­pad­ku zacho­wa­nia jego towa­rzy­szy, zwią­za­ny­ch sil­nym spo­łecz­nym oby­cza­jem.

Czy to jed­nak wystar­cza, by uznać, że w dzia­ła­niu Lawrence’a prze­ja­wia się wol­na wola? Naj­bar­dziej wyma­ga­ją­ce kry­te­rium jej obec­no­ści doma­ga się, by oso­ba w peł­ni akcep­to­wa­ła swo­ją decy­zję jako rozum­ną. Anglik miał chy­ba z tym pro­blem: wyrok wyko­nał ner­wo­wo, nara­ża­jąc ofia­rę na nie­po­trzeb­ne cier­pie­nie, póź­niej pół nocy mio­tał się na posła­niu, a wyjazd zarzą­dził nagle kil­ka godzin przed świ­tem, by jak naj­szyb­ciej opu­ścić feral­ną doli­nę.

Być może to naj­waż­niej­szy ślad wska­zu­ją­cy, że decy­du­je­my jed­nak w spo­sób wol­ny: auto­ma­ty nie mają pro­ble­mów z zasy­pia­niem.


Jacek Jaś­tal – Dr hab. filo­zo­fii, pra­cu­je na Poli­tech­ni­ce Kra­kow­skiej. Zaj­mu­je się meta­ety­ką oraz histo­rią ety­ki i moral­no­ści. Wol­ne chwi­le poświę­ca na czy­ta­nie ksią­żek histo­rycz­ny­ch oraz słu­cha­nie muzy­ki ope­ro­wej. Pasjo­nat dłu­go­dy­stan­so­wy­ch wypraw rowe­ro­wy­ch.

Tek­st jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samy­ch warun­ka­ch 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chce­sz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przej­dź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy