Artykuł

Jacek Wojtysiak: Natura Boga

Najważniejsze spory o Boga to raczej nie spory o jego istnienie, lecz o jego naturę. O to, czy przekracza fizyczny świat, czy się z nim utożsamia; czy jest osobą, czy nie; czy powinniśmy oddawać mu cześć; czy możemy pozostać względem niego obojętni. Problem Boga to składnik każdej filozofii, która zmaga się z zagadką bytu.

Najnowszy numer: Oblicza sprawiedliwości

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 1 czerwca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2015 nr 6, s. 14–15. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Wybit­ny pol­s­ki logik i filo­zof, dominikanin Józef Maria Bocheńs­ki pisał:

nie ma bodaj tezy równie częs­to i powszech­nie głos­zonej przez filo­zofów, jak ta, która głosi, że ist­nieje jak­iś Bóg – w języku filo­zoficznym tak zwany abso­lut. Znakomi­ta więk­szość myśli­cieli spier­ała się nie o Jego ist­nie­nie, ale o to, jaki On jest, o Jego istotę.

Dlaczego tak wielu filo­zofów przyj­mowało ist­nie­nie abso­lu­tu pomi­mo trud­noś­ci w zbu­dowa­niu niepod­ważal­nego dowodu, który miał­by je wykazać?

Karampuk

Sądzę, że u pod­staw filo­zoficznej idei Boga leży przeko­nanie, że rzeczy­wis­tość jest przys­tawal­na do ludzkiego rozu­mu. Rozum ten zaś nie jest w stanie dop­uś­cić czar­o­dziejs­kich sztuczek w postaci pojaw­ia­nia się czegoś z… niczego, z czys­tej nicoś­ci, ot tak sobie, bez żad­nej przy­czyny.

Owszem, zdarza­ło się to w lit­er­aturze. Na przykład w opowieś­ci Lud­wi­ka Jerzego Ker­na Karam­puk pewne­mu magikowi, który nazy­wał się Miguel Campinel­lo de la Vare Zapas­sas, udało się raz wyjąć z kapelusza kró­li­ka. Ku włas­ne­mu zdu­mie­niu, gdyż aku­rat pod­czas tego wys­tępu zapom­ni­ał „wsadz­ić do cylin­dra (który oczy­wiś­cie miał pod­wójne denko) swego pocz­ci­wego tre­sowanego kró­li­ka. Tym razem cylin­der jego był naprawdę pusty”. Tak bywa jed­nak tylko w świecie fikcji, a ten dlat­ego nas bawi, że ukazu­je niemożli­we. Nato­mi­ast w real­nym świecie – jak pisał znany pop­u­laryza­tor fizy­ki Paul Davies – „kiedy magik wycią­ga kró­li­ka z kapelusza, wiemy, że zostal­iśmy oszukani”. Dlaczego?

Zasady zachowania

Właśnie z powodu wspom­ni­anego charak­teru naszego rozu­mu. W fizyce wyraża­ją go tzw. zasady zachowa­nia. Pamięta­cie? Jed­na z nich stwierdza, że ener­gia całkowi­ta układu izolowanego jest stała: nie może jej ubyć ani przy­być, zmieni­a­ją się tylko jej formy. Zasadę tę filo­zoficznie uogól­nił amerykańs­ki myśli­ciel William James, pisząc:

ilość rzeczy­wis­toś­ci za wszelką cenę musi być „zachowana”, zaś naras­tanie i uby­wanie rzeczy­wis­toś­ci empirycznej trak­tować należy jako powierzch­nię zjawisk; głęb­sze sfery bytu nie podle­ga­ją zmi­anom.

Moż­na by tu mówić o zasadzie Jame­sa. Fak­tem jest, że była ona znana filo­zo­fom na dłu­go przed nar­o­dze­niem nowożyt­nej fizy­ki jako pod­sta­wowa zasa­da ontologii, czyli nau­ki o bycie. „Byt jest i nie może nie być” – powiadał w V wieku przed Chrys­tusem Par­menides, a kilka­set lat później wtórował mu Lukrecjusz: „nie ma rzeczy, która z niczego pow­stawa […]. A gdy­by były z niczego, dowol­nie by mogły się mnożyć, w każdym cza­sie pow­stawać, o każdej roku porze”. Kto temu przeczy, miesza nic z czymś szczegól­nie pustym lub sub­tel­nym. I zapom­i­na, że nic nie jest żad­nym czymś.

Absolut i kapelusz Kerna

Jak najogól­niejsza zasa­da zachowa­nia rzeczy­wis­toś­ci ma się do prob­le­mu abso­lu­tu-Boga? Otóż wbrew powyższej zasadzie obser­wu­je­my, że poszczególne byty pow­sta­ją i giną. Aby więc pogodz­ić zasadę z tą obserwacją, musimy przyjąć ist­nie­nie Jame­sowskiej „głęb­szej sfery bytu”. Rzeczy­wis­tość jest jak kapelusz Ker­na: jego widoczne dla nas denko zaw­iera byty, które pow­sta­ją i giną; jest to jed­nak możli­we dlat­ego, że pod nim zna­j­du­je się drugie dno – dno wypełnione Czymś, co z koniecznoś­ci trwa zawsze. Owo Coś filo­zo­fowie nazwali absolutem, czyli bytem zupełnym i nieza­leżnym. Ponieważ jego atry­bu­ty – takie jak wieczność, niezmi­en­ność i konieczność – przy­pom­i­na­ją niek­tóre cechy przyp­isy­wane bóst­wu wielu religii, słowo „abso­lut” częs­to stosowano zami­en­nie ze słowem „Bóg”.

Panteizm – teizm

Ist­nieje wiele kon­cepcji abso­lu­tu. Różnie też moż­na je dzielić. Z onto­log­icznego punk­tu widzenia naj­ciekawszy jest podzi­ał na kon­cepc­je, które iden­ty­fiku­ją abso­lut z fizy­cznym światem lub z jakąś jego skład­ową, oraz kon­cepc­je, które sytu­u­ją go pon­ad nim. W pier­wszym uję­ciu znane nam byty są częś­ci­a­mi lub prze­jawa­mi abso­lu­tu. W drugim – są rezul­tatem jego spraw­st­wa. W obu przy­pad­kach zasa­da zachowa­nia rzeczy­wis­toś­ci jest spełniona w ten sposób, że metafizy­cz­na ilość czy wielkość wszys­t­kich bytów nieab­so­lut­nych – jako skońc­zona – nic nie doda­je do metafizy­cznej wielkoś­ci czy mocy nieskońc­zonego
abso­lu­tu.

Kon­cepc­je abso­lu­tu typowe dla pier­wszego uję­cia nazy­wano nierzad­ko pan­teizmem (od gr. pan – wszys­tko, theos – Bóg), a typowe dla drugiego uję­cia – teizmem. Tej pier­wszej nazwy uży­wali najczęś­ciej filo­zo­fowie – tacy jak Baruch Spin­oza – którzy wobec abso­lu­tu-świa­ta odczuwali religi­jną fas­cy­nację. Ci zaś myśli­ciele, którzy akcen­towali swój dys­tans wobec jakiejkol­wiek religii lub wobec kon­cepcji Boga tran­scen­dent­nego, czyli takiego, który jest poza światem, unikali słowa „Bóg”. Jeśli wprost negowali ist­nie­nie tran­scen­dent­nie pojętego Boga, nier­az nazy­wali siebie ateis­ta­mi. Zapom­i­nali przy tym, że sami nierzad­ko zakładali ist­nie­nie czegoś abso­lut­nego (pra­ma­te­ria, wszech­byt itp.) – czegoś, co w swej charak­terystyce przy­na­jm­niej częś­ciowo zaw­ier­ało cechy niemal boskie. Nato­mi­ast taki ateizm, który negu­je ist­nie­nie jakiegokol­wiek abso­lu­tu, jest w myśli ludzkiej zjawiskiem niezwyk­le rzad­kim.

Kleszcze panteizmu

Pan­teizm ma dwie moc­ne strony: psy­cho­log­iczną – racjon­al­izu­je poczu­cie bliskoś­ci abso­lu­tu; oraz onto­log­iczną – nie mnoży bytów. Ta dru­ga strona, dla filo­zo­fa ważniejsza, spraw­ia, że skłon­noś­ci pan­teisty­czne częs­to pojaw­iały się w głowach filo­zo­fu­ją­cych przy­rod­ników. Kon­cepc­ja abso­lu­tu jako całoś­ci fizy­cznego świa­ta lub jego najgłęb­szej warst­wy pozwalała im w ontologii poprzestawać na przy­rodzie, a teologię trak­tować wyłącznie jako religi­jną inter­pre­tację przy­rodoz­naw­st­wa.
Oso­biś­cie uważam, że pan­teizm tylko pozornie nie mnoży bytów. Pan­teisty­czny świat nie jest bowiem takim bytem jak gwiazdy czy skały. Jest raczej tylko abstrak­cyjnym poję­ciem, za pomocą którego myślimy łącznie o wszys­t­kich bytach jako całoś­ci. Podob­nie jest z mater­ią – nie ma takiej rzeczy, jest za to poję­cie pozwala­jące ujmować wszys­tkie fizy­czne rzeczy w ich wza­jem­nych przek­sz­tałce­ni­ach.

Owszem, aby uniknąć powyższego zarzu­tu, pan­teiś­ci prze­chodzili nier­az od pojęć abstrak­cyjno-speku­laty­wnych do pojęć bardziej empirycznych. Zami­ast dywag­ować o metafizy­cznie rozu­mi­anym świecie, moż­na ograniczyć się prze­cież do najwięk­szego przed­mio­tu kos­mologii; zami­ast zas­tanaw­iać się nad mater­ią w ogóle – moż­na poprzes­tać na najm­niejszych cząstkach fizy­ki. Okazu­je się jed­nak, że wiedza o tych obiek­tach nie upraw­nia nas do przyp­isa­nia im cech wiecznoś­ci, niezmi­en­noś­ci i koniecznoś­ci.

Jak widać, pan­teizm zna­j­du­je się w kleszczach: albo mówi o czymś, co nie jest absolutem, albo wyraża tylko nasz sposób mówienia. Kleszcze zacis­ną się moc­niej, jeśli zapy­tamy, jak to możli­we, że byt, który ist­nieje z koniecznoś­ci, może prze­jaw­iać się wyłącznie w tym, co zmienia się, pow­sta­je i ginie, czyli ist­nieje przy­god­nie. Albo więc pan­teizm negu­je nasze codzi­enne doświad­cze­nie, albo sta­je na grani­cy niemożli­woś­ci.

Teizm i religia

Sądzę, że teizm nie wpa­da w powyższe kleszcze. Abso­lut teistów, choć nie jest bytem empirycznym, jest bytem konkret­nym. Nieem­piryczność chroni go przed detron­izu­ją­cym wpły­wem jakiegokol­wiek czyn­ni­ka z tego świa­ta; zaś konkret­ność przed zastąpi­e­niem go czys­tą abstrakcją. Odróżnie­nie abso­lu­tu od rzeczy­wis­toś­ci fizy­cznej spraw­ia też, że unikamy prob­le­mu jego przekładal­noś­ci na wielość przy­god­nych rzeczy. Jeśli zaś dodatkowo ujmiemy relację abso­lut – świat jako relację pomiędzy wol­nym twór­cą a jego dziełem, odwołu­je­my się wów­czas do mod­elu, który jest nam znany z naszego ludzkiego doświad­czenia.
Optu­jąc na rzecz teiz­mu, nie chcę powiedzieć, że nie stoi on wobec żad­nych trud­noś­ci. Chcę jed­nak pod­kreślić, że w sprawach onto­log­icznie istot­nych ponosi on kosz­ty znacznie mniejsze niż stanowiska konkuren­cyjne. Przykład­owo, brak empirycznego dostępu do tran­scen­dent­nego Boga – dla wielu najwięk­sza wada teiz­mu – jest dla mnie koniecznym kosztem przezwycięże­nia niezad­owala­ją­cych kon­cepcji abso­lu­tu. Co więcej, uznanie per­spek­ty­wy religi­jnej pozwala ów koszt zmin­i­mal­i­zować. Na koniec więc parę słów o religii.

Reli­gia wyras­ta z poczu­cia zależnoś­ci od jakiejś siły wyższej. Znami­enne przy tym, że w dzie­jach ludzkoś­ci najbardziej trwałe i wpły­wowe okaza­ły się religie, które iden­ty­fiku­ją ową siłę z tran­scen­dent­nym, osobowym i dobrym Bogiem. Tran­scen­dent­nym – gdyż w świecie nie ma nic abso­lut­nego. Osobowym – gdyż świat zaw­ier­a­ją­cy porządek i oso­by trud­no pojąć jako dzieło bezosobowej mocy. Dobrym – gdyż od Boga pochodzi najbardziej fun­da­men­talne dobro, jakim jest ist­nie­nie. Ten ostat­ni fakt może budz­ić wdz­ięczność i cześć. Nato­mi­ast, kto zaczy­na prak­tykować którąś z tak poję­tych religii, dostrzeże zaraz, że daje mu ona nami­astkę empirycznego dostępu do Boga. Boga, który obdarowu­je go swą tajem­niczą obec­noś­cią.


Jacek Woj­tysi­ak – Pro­fe­sor filo­zofii, kierown­ik Kat­edry Teorii Poz­na­nia Katolick­iego Uni­w­er­syte­tu Lubel­skiego Jana Pawła II. W pra­cy naukowej tropi dwa słowa: być i dlaczego. Poza tym lubi leni­u­chować na łonie rodziny, czy­tać Bib­lię, słuchać muzy­ki barokowej i kon­tem­plować przy­rodę. Uza­leżniony od słowa drukowanego i od dysku­towa­nia ze wszys­tki­mi o wszys­tkim.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka. W pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Wesprzyj nasz projekt

Polecamy