Etyka Refleksje

Jan Kłos: Wczorajsza zasługa, dzisiejsza wina

Czy dobry uczynek spełniony w przeszłości jest jak dozgonne świadectwo moralności? Czy zło popełnione w przeszłości przekreśla człowieka na całe życie? Odpowiedź na oba pytania typu rozstrzygnięcia, bo tak metodologia nazywa pytania rozpoczynające się partykułą „czy”, jest jedna: nie.

Najnowszy numer: Kim jest osoba?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 1 sierpnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Ani przeszła zasłu­ga nie uspraw­iedli­wia późniejszej podłoś­ci, ani też dawne zło nie przekreśla przyszłej chwały. Człowiek jest bytem dynam­icznym, niezmi­en­nie sta­ją­cym przed nowy­mi wyzwa­ni­a­mi. Ma szan­sę odkupić swo­ją winę, ale może też zni­weczyć swo­je zasłu­gi. Dopó­ki żyje żadne złe dzi­ałanie go ostate­cznie nie przekreśla, jed­nocześnie jed­nak dopó­ki żyje żadne dobre dzi­ałanie go nie uspraw­iedli­wia do koń­ca. Nieustan­nie sta­je przed szan­są: stawać się jeszcze lep­szym człowiekiem albo zag­mat­wać to, co jeszcze wczo­raj było proste. Człowiek nie jest jak spiżowy pom­nik, który inni czyszczą z brudu, a on sam pozosta­je nieskalany – bo już sam zbrudz­ić się nie może.

Sko­ro tak się rzeczy mają, doprawdy zdu­miewa­ją słowa oburzenia tych, których wymi­ar spraw­iedli­woś­ci staw­ia wobec oskarżeń. Zewsząd odzy­wa­ją się głosy ich obrońców: prze­cież my pamię­tamy – powiada­ją – jakie ma zasłu­gi ten człowiek. Pamię­tamy jego bohater­skie czyny. Rozu­miem przy­woły­wanie his­to­rycznie udoku­men­towanych dokon­ań, nie potępi­am chwaleb­nych czynów. Czy jed­nak w związku z tak dum­ną przeszłoś­cią oskarżonego, mam obwini­ać kogoś innego, kogoś, kto na pewno jest niewin­ny, ale też nie dane mu było w przeszłoś­ci dokon­ać wiel­kich rzeczy? Jeśli nato­mi­ast obwini­am wczo­ra­jszego bohat­era o dzisiejsze przestępst­wa, to czy mówię o dwóch różnych osobach? Człowiek jest wprawdzie bytem rozwi­ja­ją­cym się w cza­sie i ule­ga zmi­anom, niem­niej nadal prze­cież zachowu­je swo­ją tożsamość. W prze­ci­wnym razie, patrząc na zdję­cie Jasia Kowal­skiego, gdy miał pięć lat, i sto­jącego obok mnie siedemdziesię­ci­o­let­niego Jana Kowal­skiego, musi­ałbym powiedzieć, że to nie ta sama oso­ba. Toż to była­by istot­na sprzeczność. Jaś Kowal­s­ki to ten sam Jan Kowal­s­ki, choć nie taki sam. Tak częs­to przy­woły­wane powiedze­nie Her­ak­li­ta o tym, że nie moż­na dwa razy wejść do tej samej rze­ki, okazu­je się z grun­tu błęd­nym tłu­macze­niem greck­iego ory­gi­nału. Trze­ba by raczej powiedzieć: nie moż­na dwa razy wejść do takiej samej rze­ki. Wyda­je mi się to oczy­wiste. Jeśli o godzinie 11.00 zanurzyłem stopę w Wiśle, to prze­cież dwie godziny później znowu mogę zanurzyć ją w Wiśle. I będzie to ta sama rze­ka Wisła, choć nie taka sama. Nie taka sama, bo już trochę zmieni swój nurt, ziar­na piasku zostaną przemieszc­zone i patyk, który woda unosiła, zniknął w zaroślach.

Mamy zatem rozstrzyg­niętą kwest­ię tożsamoś­ci. Człowiek, który w przeszłoś­ci odz­naczył się wielki­mi czy­na­mi, np. był członkiem demokraty­cznej opozy­cji, a dzisi­aj połakomił się na łapówkę – to ten sam człowiek. Ten sam, choć – kon­statu­je­my ze smutkiem – już nie taki sam, już zapom­ni­ał o poświęce­niu, o hon­orze i bez­in­tere­sownoś­ci. Być może nawet nie zapom­ni­ał, ale pod naporem pokus uległ. Istot­nie może nawet zachował w sobie ową czys­tą przestrzeń ideałów i wartoś­ci god­nych poświęce­nia. Zatem nie stał się wyra­chowanym graczem w nowych okolicznoś­ci­ach poli­ty­cznych. Taka wiedza powin­na być dla nas pokrzepi­a­ją­ca, taka infor­ma­c­ja win­na utwierdzać wiarę w zwycięst­wo dobra – i ostate­cznie wiarę w zwycięst­wo dobra w człowieku.

Niem­niej jed­nak, nieza­leżnie od przeszłych zasług spraw­iedli­wość musi być wymier­zona, bo to ten sam człowiek się poświę­cał i ten sam człowiek wziął łapówkę, oszukał skarb państ­wa lub dokon­ał mal­w­er­sacji. Nie powin­no nas to prz­er­ażać, raczej zupełnie real­isty­cznie uświadomić nam słabość ludzkiej natu­ry. Niko­go dobry uczynek nie uod­par­nia na całe życie – co przykre; niko­go też zły uczynek zupełnie nie przekreśla – co jest pociesza­jące. W Księdze Ezechiela Starego Tes­ta­men­tu zna­j­du­je­my ostrzeże­nie: „Jeśli spraw­iedli­wy odstąpił od spraw­iedli­woś­ci, dopuszczał się grzechu i umarł, to umarł z powodu grzechów, które popełnił. A jeśli bezbożny odstąpił od bezbożnoś­ci, której się odd­awał, i postępu­je według prawa i spraw­iedli­woś­ci, to zachowa duszę swo­ją przy życiu” (Ez, 18, 26–27). Oto mamy kwin­tes­encję wiedzy o wartoś­ciowa­niu kon­sek­wencji czynów człowieka. Spraw­iedli­wy dop­uś­cił się grzechu, więc został ukarany pomi­mo swej pier­wot­nej spraw­iedli­woś­ci; bezbożny zmienił swo­je postępowanie i został nagrod­zony, choć wcześniej był niespraw­iedli­wy. Bib­lia nie uspraw­iedli­wia złych czynów ze wzglę­du na to, że ktoś na początku był spraw­iedli­wy; Bib­lia nie potępia pra­woś­ci nawró­conego, choć wcześniej dop­uś­cił się niepra­woś­ci.

Salomon był wielkim królem Izraelitów, wybu­dował piękną świą­tynię, spra­wował mądre i roztrop­ne rządy, bo też i został przez Boga obdar­zony wielką mądroś­cią, tak że jego oso­ba stała się typem ide­al­nym i wzorcem mądrego postępowa­nia w kul­turze zachod­niej. Bóg bło­gosław­ił Salomonowi, a jed­nak „jego serce odwró­ciło się od Pana, Boga izrael­skiego […]” i zwró­cił się ku obcym bogom, łamiąc pier­wsze przykazanie (1 Krl 11, 9). Ten sam Salomon, który tak rozważnie spra­wował rządy, upadł i został ukarany. Jed­nak nie za to, że postępował dobrze, ale za to, że zszedł na złą drogę; nie dostąpił też uspraw­iedli­wienia za to, że kiedyś był mężem mądrym i spraw­iedli­wym. Sko­ro łamią się wiel­cy, przewyższa­ją­cy nas zwykłych zjadaczy chle­ba mądroś­cią i wiedzą, nie pozosta­je nam nic innego, jak w spoko­ju rozważyć te sprawy i nie oburzać się, jeśli spiż, na którym ustaw­iliśmy naszego współczes­nego bohat­era, uleg­nie skrusze­niu. Zawsze może­my się pocieszyć tym, że dopó­ki trwa życie, ist­nieje szansa przemi­any; trze­ba jed­nocześnie pamię­tać, że jest to szansa albo na pow­stanie, albo na upadek.


Jan Kłos – pra­cown­ik Katolic­kiego Uni­w­er­syte­tu Lubel­skiego Jana Pawła II, intere­su­je się dok­try­na­mi społeczno-poli­ty­czny­mi, środ­ka­mi masowego przekazu, sys­te­mem poli­ty­cznym Stanów Zjed­noc­zonych. Lau­re­at Nagrody im. Michaela Nova­ka za rok 2006.

Fot.: Some right reserved by Juer­genPM, CC0

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy