Etyka Refleksje

Jan Kłos: Wczorajsza zasługa, dzisiejsza wina

Czy dobry uczynek spełniony w przeszłości jest jak dozgonne świadectwo moralności? Czy zło popełnione w przeszłości przekreśla człowieka na całe życie? Odpowiedź na oba pytania typu rozstrzygnięcia, bo tak metodologia nazywa pytania rozpoczynające się partykułą „czy”, jest jedna: nie.

Najnowszy numer: Filozofia czasu

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 23 marca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Ani przeszła zasługa nie usprawiedliwia późniejszej podłości, ani też dawne zło nie przekreśla przyszłej chwały. Człowiek jest bytem dynamicznym, niezmiennie stającym przed nowymi wyzwaniami. Ma szansę odkupić swoją winę, ale może też zniweczyć swoje zasługi. Dopóki żyje żadne złe działanie go ostatecznie nie przekreśla, jednocześnie jednak dopóki żyje żadne dobre działanie go nie usprawiedliwia do końca. Nieustannie staje przed szansą: stawać się jeszcze lepszym człowiekiem albo zagmatwać to, co jeszcze wczoraj było proste. Człowiek nie jest jak spiżowy pomnik, który inni czyszczą z brudu, a on sam pozostaje nieskalany – bo już sam zbrudzić się nie może.

Skoro tak się rzeczy mają, doprawdy zdumiewają słowa oburzenia tych, których wymiar sprawiedliwości stawia wobec oskarżeń. Zewsząd odzywają się głosy ich obrońców: przecież my pamiętamy – powiadają – jakie ma zasługi ten człowiek. Pamiętamy jego bohaterskie czyny. Rozumiem przywoływanie historycznie udokumentowanych dokonań, nie potępiam chwalebnych czynów. Czy jednak w związku z tak dumną przeszłością oskarżonego, mam obwiniać kogoś innego, kogoś, kto na pewno jest niewinny, ale też nie dane mu było w przeszłości dokonać wielkich rzeczy? Jeśli natomiast obwiniam wczorajszego bohatera o dzisiejsze przestępstwa, to czy mówię o dwóch różnych osobach? Człowiek jest wprawdzie bytem rozwijającym się w czasie i ulega zmianom, niemniej nadal przecież zachowuje swoją tożsamość. W przeciwnym razie, patrząc na zdjęcie Jasia Kowalskiego, gdy miał pięć lat, i stojącego obok mnie siedemdziesięcioletniego Jana Kowalskiego, musiałbym powiedzieć, że to nie ta sama osoba. Toż to byłaby istotna sprzeczność. Jaś Kowalski to ten sam Jan Kowalski, choć nie taki sam. Tak często przywoływane powiedzenie Heraklita o tym, że nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki, okazuje się z gruntu błędnym tłumaczeniem greckiego oryginału. Trzeba by raczej powiedzieć: nie można dwa razy wejść do takiej samej rzeki. Wydaje mi się to oczywiste. Jeśli o godzinie 11.00 zanurzyłem stopę w Wiśle, to przecież dwie godziny później znowu mogę zanurzyć ją w Wiśle. I będzie to ta sama rzeka Wisła, choć nie taka sama. Nie taka sama, bo już trochę zmieni swój nurt, ziarna piasku zostaną przemieszczone i patyk, który woda unosiła, zniknął w zaroślach.

Mamy zatem rozstrzygniętą kwestię tożsamości. Człowiek, który w przeszłości odznaczył się wielkimi czynami, np. był członkiem demokratycznej opozycji, a dzisiaj połakomił się na łapówkę – to ten sam człowiek. Ten sam, choć – konstatujemy ze smutkiem – już nie taki sam, już zapomniał o poświęceniu, o honorze i bezinteresowności. Być może nawet nie zapomniał, ale pod naporem pokus uległ. Istotnie może nawet zachował w sobie ową czystą przestrzeń ideałów i wartości godnych poświęcenia. Zatem nie stał się wyrachowanym graczem w nowych okolicznościach politycznych. Taka wiedza powinna być dla nas pokrzepiająca, taka informacja winna utwierdzać wiarę w zwycięstwo dobra – i ostatecznie wiarę w zwycięstwo dobra w człowieku.

Niemniej jednak, niezależnie od przeszłych zasług sprawiedliwość musi być wymierzona, bo to ten sam człowiek się poświęcał i ten sam człowiek wziął łapówkę, oszukał skarb państwa lub dokonał malwersacji. Nie powinno nas to przerażać, raczej zupełnie realistycznie uświadomić nam słabość ludzkiej natury. Nikogo dobry uczynek nie uodparnia na całe życie – co przykre; nikogo też zły uczynek zupełnie nie przekreśla – co jest pocieszające. W Księdze Ezechiela Starego Testamentu znajdujemy ostrzeżenie: „Jeśli sprawiedliwy odstąpił od sprawiedliwości, dopuszczał się grzechu i umarł, to umarł z powodu grzechów, które popełnił. A jeśli bezbożny odstąpił od bezbożności, której się oddawał, i postępuje według prawa i sprawiedliwości, to zachowa duszę swoją przy życiu” (Ez, 18, 26-27). Oto mamy kwintesencję wiedzy o wartościowaniu konsekwencji czynów człowieka. Sprawiedliwy dopuścił się grzechu, więc został ukarany pomimo swej pierwotnej sprawiedliwości; bezbożny zmienił swoje postępowanie i został nagrodzony, choć wcześniej był niesprawiedliwy. Biblia nie usprawiedliwia złych czynów ze względu na to, że ktoś na początku był sprawiedliwy; Biblia nie potępia prawości nawróconego, choć wcześniej dopuścił się nieprawości.

Salomon był wielkim królem Izraelitów, wybudował piękną świątynię, sprawował mądre i roztropne rządy, bo też i został przez Boga obdarzony wielką mądrością, tak że jego osoba stała się typem idealnym i wzorcem mądrego postępowania w kulturze zachodniej. Bóg błogosławił Salomonowi, a jednak „jego serce odwróciło się od Pana, Boga izraelskiego […]” i zwrócił się ku obcym bogom, łamiąc pierwsze przykazanie (1 Krl 11, 9). Ten sam Salomon, który tak rozważnie sprawował rządy, upadł i został ukarany. Jednak nie za to, że postępował dobrze, ale za to, że zszedł na złą drogę; nie dostąpił też usprawiedliwienia za to, że kiedyś był mężem mądrym i sprawiedliwym. Skoro łamią się wielcy, przewyższający nas zwykłych zjadaczy chleba mądrością i wiedzą, nie pozostaje nam nic innego, jak w spokoju rozważyć te sprawy i nie oburzać się, jeśli spiż, na którym ustawiliśmy naszego współczesnego bohatera, ulegnie skruszeniu. Zawsze możemy się pocieszyć tym, że dopóki trwa życie, istnieje szansa przemiany; trzeba jednocześnie pamiętać, że jest to szansa albo na powstanie, albo na upadek.


Jan Kłos – pracownik Katolic­kiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, interesuje się doktrynami społeczno-politycznymi, środkami masowego przekazu, systemem politycznym Stanów Zjednoczonych. Laureat Nagrody im. Michaela Novaka za rok 2006.

Fot.: Some right reserved by JuergenPM, CC0

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy