Artykuł

Jan Woleński: Czego filozof może się nauczyć od sportu?

Fot.: Some rights reserved by Ken Kistler, CC0
Redakcja „Filozofuj!” zaproponowała mi pisanie felietonów na temat filozofii sportu. Ponieważ nie czuję się nadmiernie kompetentny w tej dziedzinie, sformułowałem kontrpropozycję, że będę pisał o różnych kwestiach pod ogólnym tytułem „Rozmaitości filozoficzne”. Aby jednak jakoś nawiązać do pierwotnej propozycji, postanowiłem rozpocząć od małej rozprawki o tym, czego filozof może nauczyć się od sportu.

Najnowszy numer: Zrozumieć emocje

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 4 sierpnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 2 (8), s. 50–51. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Nie­je­den powie, że filo­zo­ficz­na lek­cja pły­ną­ca ze spor­tu pole­ga głów­nie na tym, że przed­sta­wia on czy­stą for­mę rywa­li­za­cji. Tak myślał baron Couber­tin, gdy wskrze­szał antycz­ną ideę olim­pi­zmu. Sądził, że spor­tow­cy win­ni wal­czyć bez ubocz­nych moty­wa­cji, np. finan­so­wych. Sport był dla nie­go para­dyg­ma­tem uczci­wej rywa­li­za­cji. Couber­tin mylił się i histo­rycz­nie, i pro­gno­stycz­nie. Wpraw­dzie olim­pia­dy w Gre­cji były cza­sem poko­ju, ale w VI wie­ku p.n.e. mia­ła miej­sce woj­na mię­dzy Pisą a Eli­dą spo­wo­do­wa­na spo­rem o prio­ry­tet w orga­ni­za­cji igrzysk, nato­miast w 1969 r. Hon­du­ras i Sal­wa­dor pro­wa­dzi­ły woj­nę z powo­du wyni­ku meczu pił­kar­skie­go. Komer­cja­li­za­cja współ­cze­sne­go spor­tu jest znacz­na, co spra­wia, że trud­no mówić o bez­in­te­re­sow­nej rywa­li­za­cji. Co wię­cej, dąże­nie do suk­ce­su jest tak sil­ne, że spor­tow­cy nie wzdra­ga­ją się przed korzy­sta­niem z nie­do­zwo­lo­nych środ­ków dopingujących.

Ana­li­za rywa­li­za­cji spor­to­wej może pomóc w zro­zu­mie­niu pro­ble­mu posta­wio­ne­go przez Wit­t­gen­ste­ina i antro­po­lo­gów kul­tu­ry, pole­ga­ją­ce­go na uchwy­ce­niu roli reguł w opi­sie świa­ta ludz­kie­go. Pro­sty przy­kład wyja­śni, cze­go doty­czy ta kwe­stia. Załóż­my, że widzi­my czło­wie­ka, któ­ry pali papie­ro­sa w miej­scu nie­do­zwo­lo­nym. Może czy­ni tak dla­te­go, że nie dostrzegł napi­su „Pale­nie wzbro­nio­ne” lub też świa­do­mie nie zasto­so­wał się do rze­czo­ne­go zaka­zu. Może­my go zapy­tać, dla­cze­go pali, i jeśli nam odpo­wie, zro­zu­mie­my całą sytuację.

Kie­dyś oglą­da­łem mecz pił­kar­ski w tele­wi­zji w szer­szym gro­nie. Gdy „nasz” napast­nik strze­lił w słu­pek, po poko­ju roz­szedł się jęk zawo­du, że pił­ka nie wpa­dła do bram­ki. Pew­na pani powie­dzia­ła wte­dy: „Cze­go się tak mar­twi­cie. Prze­cież trud­niej tra­fić w słu­pek niż w bram­kę”. Jasne, że owa dama nie zna­ła reguł gry w pił­kę noż­ną. Wsze­la­ko nie­trud­no było jej wytłu­ma­czyć, w czym rzecz.

W 1989 r. prze­by­wa­łem jakiś czas w USA. Zaczą­łem oglą­dać trans­mi­sje z fut­bo­lu ame­ry­kań­skie­go. Natych­miast skon­sta­to­wa­łem, że pra­wie nic z tego nie rozu­miem. A prze­cież byłem zapa­lo­nym kibi­cem oglą­da­ją­cym zawo­dy w róż­nych dys­cy­pli­nach zespo­ło­wych. Pro­sty powód owe­go bra­ku zro­zu­mie­nia pole­gał na nie­zna­jo­mo­ści reguł gry w fut­bol ame­ry­kań­ski. Posta­no­wi­łem spró­bo­wać eks­pe­ry­men­tu filo­zo­ficz­ne­go pole­ga­ją­ce­go na pró­bie naucze­nia się ich. Ana­lo­gie ze zna­ny­mi mi spor­ta­mi mia­ły ogra­ni­czo­ne zna­cze­nie. Oczy­wi­ście rychło zorien­to­wa­łem się, że dwaj pano­wie ina­czej ubra­ni niż inni to sędzio­wie, że coś dobre­go sta­ło się dla dru­ży­ny, gdy jej człon­ko­wie oka­zy­wa­li radość, że prze­kro­cze­nie pew­nej linii skut­ko­wa­ło cof­nię­ciem dane­go eta­pu gry i roz­po­czę­ciem jej na nowo itd. Mimo tych czę­ścio­wych suk­ce­sów, trud­no mi było ogar­nąć całość gry. Ale gdy prze­stu­dio­wa­łem zasa­dy fut­bo­lu ame­ry­kań­skie­go, roz­gryw­ki w tej dys­cy­pli­nie sta­ły się dla mnie czytelne.

Z tej opo­wie­ści wyni­ka waż­ny wnio­sek, dobrze zna­ny bada­czom świa­ta spo­łecz­ne­go. Opis czy­sto beha­wio­ral­ny, tj. ruchów ciał ludzi, mało poma­ga w zro­zu­mie­niu ich zacho­wań. Nie­wie­le daje posze­rze­nie tej deskryp­cji przez uwzględ­nie­nie sfe­ry psy­cho­lo­gicz­nej. Dopie­ro odwo­ła­nie się do sfe­ry nor­ma­tyw­nej, a więc tego, co jest naka­za­ne, zaka­za­ne lub opcjo­nal­ne ze wzglę­du na regu­ły gry, umoż­li­wia peł­ne zro­zu­mie­nie tego, co dzie­je się na sta­dio­nie pod­czas roz­gry­wa­nia zawo­dów. Jeśli nie wie­my, czym jest rzut kar­ny – pręd­kość, z jaką leci pił­ka, jest czymś obo­jęt­nym, bo waż­ne jest, że zosta­ła zasto­so­wa­na odpo­wied­nia regu­ła. Jak powia­dał Hume, zda­nia powin­no­ścio­we nie są wywo­dli­we z nie­po­win­no­ścio­wych. Jak powsta­ją nor­my i czy tyl­ko ludzie posłu­gu­ją się nimi? Oto jed­no z filo­zo­ficz­nych pytań Hamleta.

Pyta­nia do tekstu:

1. Jakie, zda­niem auto­ra, są warun­ki ist­nie­nia wol­nej woli? Czy two­im zda­niem wszyst­kie te warun­ki są koniecz­ne? Czy moż­na by mówić o ist­nie­niu wol­nej woli bez speł­nie­nia któ­re­goś z tych warun­ków? Dlaczego?
2. Na jakiej pod­sta­wie autor uwa­ża, że zdol­ność prze­wi­dy­wa­nia decy­zji i zacho­wań ludz­kich w opar­ciu o zna­jo­mość przy­czyn fizycz­nych nie eli­mi­no­wa­ła­by jesz­cze moż­li­wo­ści wol­nej woli?
3. Czy wol­na wola, zgod­nie z tym, jak zosta­ła w niniej­szym arty­ku­le okre­ślo­na, doma­ga się odwo­ła­nia do Boga jako jej stwór­cy? Autor nie roz­wi­ja tego wąt­ku. Jaki­mi racja­mi mógł się kie­ro­wać, odwo­łu­jąc się do Boga jako wła­ści­we­go wyja­śnie­nia wol­nej woli?


Jan Woleń­ski – Eme­ry­to­wa­ny pro­fe­sor Uni­wer­sy­te­tu Jagiel­loń­skie­go, pro­fe­sor Wyż­szej Szko­ły Infor­ma­ty­ki i Zarzą­dza­nia w Rze­szo­wie. Czło­nek PAN, PAU i Mię­dzy­na­ro­do­we­go Insty­tu­tu Filo­zo­fii. Inte­re­su­je się wszyst­ki­mi dzia­ła­mi filo­zo­fii, jego hob­by to ope­ra i pił­ka nożna.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.