Artykuł Epistemologia

Jan Woleński: Filozofia i nauka. Konflikt czy symbioza?

Popularne powiedzenie głosi, że filozofia jest królową nauk. Jak ktoś jednak zauważył, królowa nauk wcale nie musi być nauką. Tak czy inaczej, filozofia zawsze była porównywana z nauką. Dla jednych była jedną z nauk, dla innych czymś od nauki odrębnym. Byli i nadal są tacy, którzy utrzymują, że konflikt nauki i filozofii jest nieunikniony, ale odmienny pogląd głosi, że wzajemnie się uzupełniają.

Najnowszy numer: Meandry percepcji

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 28 kwietnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tek­st uka­zał się w nume­rze 4(10) / 2016: Filo­zo­fia w dobie nauki. Arty­kuł przed­pre­mie­ro­wy!


Nieco historii

Wedle popu­lar­ne­go poglą­du filo­zo­fia na począt­ku obej­mo­wa­ła całą wie­dzę, ale potem zaczę­ły się z niej wyła­niać tzw. nauki szcze­gó­ło­we, jak na przy­kład mate­ma­ty­ka i astro­no­mia w szko­le pita­go­rej­skiej. Ary­sto­te­les odróż­niał fizy­kę od filo­zo­fii pierw­szej, z cza­sem nazwa­nej meta­fi­zy­ką, a więc przy­jął, że obie dzie­dzi­ny mają odmien­ny przed­miot. Grec­kie sło­wo epi­ste­me, podob­nie jak łaciń­ski wyraz scien­tia, ozna­cza­ło zarów­no to, co dzi­siaj nazy­wa­my wie­dzą, jak i to, co okre­śla­my jako naukę. Par­me­ni­des, a za nim Pla­ton trak­to­wa­li epi­ste­me jako wie­dzę pew­ną oraz nie­odwo­ły­wal­ną i prze­ciw­sta­wia­li ją opi­nii, czy­li doksie. Wsze­la­ko Pla­ton zauwa­żył, że opi­nia może być uza­sad­nio­na lub nie. Tak czy ina­czej, bada­nie empi­rycz­ne pro­wa­dzi co naj­wy­żej do opi­nii, nato­mia­st meto­da epi­ste­me, repre­zen­to­wa­na przez mate­ma­ty­kę, jest czy­sto rozu­mo­wa. Ary­sto­te­les sta­rał się zrów­no­wa­żyć obie meto­dy, sądząc, że tak­że doświad­cze­nie może pro­du­ko­wać wie­dzę pew­ną.

Uni­wer­sy­tet śre­dnio­wiecz­ny miał czte­ry wydzia­ły: teo­lo­gicz­ny, pra­wa, medy­cy­ny i sztuk wyzwo­lo­ny­ch. Ten ostat­ni z cza­sem prze­mia­no­wa­no na filo­zo­ficz­ny.

Ter­min scien­tia odno­sił się w śre­dnio­wie­czu w zasa­dzie tyl­ko do teo­lo­gii (scien­tia divi­na, wie­dza o Bogu), nato­mia­st dys­cy­pli­ny szcze­gó­ło­we były kwa­li­fi­ko­wa­ne jako tzw. artes libe­ra­les (gra­ma­ty­ka, logi­ka, reto­ry­ka, geo­me­tria, aryt­me­ty­ka, astro­no­mia i muzy­ka). Filo­zo­fia nie mie­ści­ła się w sztu­ka­ch wyzwo­lo­ny­ch, ale to nie zna­czy, że w ogó­le jej nie było. Uni­wer­sy­tet śre­dnio­wiecz­ny miał czte­ry wydzia­ły: teo­lo­gicz­ny, pra­wa, medy­cy­ny i sztuk wyzwo­lo­ny­ch. Ten ostat­ni z cza­sem prze­mia­no­wa­no na filo­zo­ficz­ny. Nazwa ta suge­ru­je, że filo­zo­fią była każ­da spe­cjal­no­ść aka­de­mic­ka opró­cz teo­lo­gii, pra­wa i medy­cy­ny.

Spra­wa jesz­cze bar­dziej się skom­pli­ko­wa­ła, gdy zaczę­ły powsta­wać uczel­nie tech­nicz­ne, arty­stycz­ne itp. Na doda­tek Iza­ac New­ton zaty­tu­ło­wał swo­je wiel­kie dzie­ło (któ­re uka­za­ło się w 1685 r.): Phi­lo­so­phiae natu­ra­lis prin­ci­pia mathe­ma­ti­ca (Mate­ma­tycz­ne zasa­dy filo­zo­fii przy­ro­dy). Zatem w XVII w., przy­naj­mniej w Cam­brid­ge, fizy­ka teo­re­tycz­na była rozu­mia­na jako filo­zo­fia przy­ro­dy.

Obec­nie przy­ję­ty podział nauk ma więc dłu­gą i skom­pli­ko­wa­ną histo­rię. Z grub­sza rze­cz ujmu­jąc i pomi­ja­jąc mate­ma­ty­kę, moż­na powie­dzieć, że fizy­ka osta­tecz­nie wyod­ręb­ni­ła się pod koniec XVII w., che­mia – mniej wię­cej sto lat póź­niej, bio­lo­gia – w I poło­wie XIX w., a nauki huma­ni­stycz­ne i spo­łecz­ne – w II poło­wie XIX w. Zna­la­zło się też miej­sce dla filo­zo­fii jako spe­cjal­no­ści naucza­nej i upra­wia­nej w sen­sie aka­de­mic­kim.

Oceny wzajemnego stosunku filozofii i nauki

Wedle Ludwi­ga Wit­t­gen­ste­ina filo­zo­fia jest niżej lub wyżej od nauki, ale nigdy obok niej. Jest wyżej dla tych wszyst­ki­ch, któ­rzy uwa­ża­ją filo­zo­fię za jakąś super­nau­kę – tak sądzi­li Pla­ton i Edmund Hus­serl, dla któ­ry­ch filo­zo­fia dostar­cza­ła epi­ste­me, pod­czas gdy tzw. nauki szcze­gó­ło­we mia­ły do zaofe­ro­wa­nia tyl­ko wie­dzę przy­bli­żo­ną, tj. nie­pew­ną. Słab­szą odmia­ną tego sta­no­wi­ska jest pogląd, że zada­niem filo­zo­fii jest for­mu­ło­wa­nie ogól­ny­ch zało­żeń, np. meto­do­lo­gicz­ny­ch (jak badać?) i onto­lo­gicz­ny­ch (co ist­nie­je jako przed­miot bada­nia?). Tak czy ina­czej, pogląd ten w obu wer­sja­ch, sil­niej­szej i słab­szej, gło­si, że mię­dzy nauką a filo­zo­fią zacho­dzi sym­bio­za.

Frie­dri­ch Waismann, jeden z kon­ty­nu­ato­rów Wit­t­gen­ste­ina, uwa­żał, że w filo­zo­fii nie ma twier­dzeń, nie ma dowo­dów, a więc nie ma pro­ble­mów, któ­re moż­na by roz­strzy­gnąć na tak (pozy­tyw­nie) lub na nie (nega­tyw­nie). Sta­no­wi­sko Waisman­na może, ale nie musi pro­wa­dzić do depre­cjo­no­wa­nia filo­zo­fii. Filo­zo­fo­wie hoł­du­ją­cy pozy­ty­wi­zmo­wi trak­tu­ją obser­wa­cje Waisman­na (oraz podob­ne) jako uza­sad­nia­ją­ce poważ­ne zarzu­ty wobec tzw. filo­zo­fii spe­ku­la­tyw­nej. Ma ona sprze­nie­wie­rzać się powo­ła­niu każ­dej wie­dzy, któ­re pole­ga na tym, że jak to gło­sił Augu­st Com­te, wie­my po to, aby prze­wi­dy­wać, a prze­wi­du­je­my po to, aby móc dzia­łać prak­tycz­nie.

Nad­to w filo­zo­fii, w prze­ci­wień­stwie do nauki, nie ma postę­pu, gdyż filo­zo­fo­wie wciąż roz­trzą­sa­ją te same pro­ble­my i sta­le ofe­ru­ją te same roz­wią­za­nia, co naj­wy­żej ubra­ne w inne sło­wa. Pozy­ty­wi­ści pro­po­nu­ją scjen­ty­zm, tj. prze­kształ­ce­nie filo­zo­fii w jed­ną z nauk. Ina­czej mówiąc, meto­da filo­zo­fii ma być taka sama jak meto­da nauk empi­rycz­ny­ch, ewen­tu­al­nie mate­ma­tycz­ny­ch. Wedle wspo­mnia­ne­go Comte’a zada­niem filo­zo­fii jest syn­te­za nauk szcze­gó­ło­wy­ch, a zda­niem filo­zo­fów z Koła Wie­deń­skie­go (neo­po­zy­ty­wi­stów) – filo­zo­fia może stać się nauką, o ile zosta­nie prze­kształ­co­na w gałąź logi­ki skie­ro­wa­nej na logicz­ną ana­li­zę języ­ka nauki. Szko­puł jed­nak w tym, że pro­po­zy­cja Comte’a owo­co­wa­ła bar­dzo spe­ku­la­tyw­ny­mi teo­ria­mi, nato­mia­st neo­po­zy­ty­wi­ści wedle powszech­ne­go mnie­ma­nia (z któ­rym w koń­cu zgo­dzi­li się i oni sami) doko­na­li zbyt ostre­go zabie­gu chi­rur­gicz­ne­go na filo­zo­ficz­nym kor­pu­sie, eli­mi­nu­jąc z nie­go istot­ne pro­ble­my. Scjen­ty­zm sta­ra się posta­wić filo­zo­fię obok nauki, tj. na tym samym pozio­mie. Doty­czy to jed­nak tyl­ko filo­zo­fii zre­for­mo­wa­nej, tj. prze­kształ­co­nej w naukę taką, jak każ­da inna. Filo­zo­fia spe­ku­la­tyw­na zaj­mu­je w tym mode­lu miej­sce niż­sze od nauki. Tym samym zacho­dzi kon­flikt mię­dzy nauką a filo­zo­fią spe­ku­la­tyw­ną, zaś ich sym­bio­za sta­je się nie­moż­li­wa.

Cele nauki vs. cele filozofii

Zna­ne są też roz­wią­za­nia wska­zu­ją­ce na odmien­no­ść filo­zo­fii i nauki z uwa­gi na ich róż­ne cele. Przy­kła­dem może być egzy­sten­cja­li­zm ate­istycz­ny lub reli­gij­ny, któ­ry wska­zu­je, że nauka nie jest przy­dat­na do roz­strzy­ga­nia roz­ma­ity­ch kwe­stii egzy­sten­cjal­ny­ch, np. sen­su życia, powin­no­ści moral­ny­ch, natu­ry war­to­ści czy kwe­stii zwią­za­ny­ch ze sto­sun­kiem czło­wie­ka do Trans­cen­den­cji (Boga). W ogól­no­ści moż­na powie­dzieć, że nauka nie poma­ga w sta­wia­niu i roz­strzy­ga­niu kwe­stii zwią­za­ny­ch ze świa­to­po­glą­dem, bo nie może tego uczy­nić. W zależ­no­ści od tego, jak bar­dzo te pro­ble­my są cenio­ne, filo­zo­fia może być wyżej (bo zaj­mu­je się zagad­nie­nia­mi oso­bli­wie istot­ny­mi, jak sądził Mar­tin Heideg­ger) lub niżej od nauki (bo nie roz­strzy­ga owy­ch zagad­nień, cho­ciaż nie może ich pomi­jać – być może sam Wit­t­gen­ste­in tak uwa­żał). Naj­czę­ściej jed­nak w mode­lu tym, jako być może jedy­nym, stwier­dza się nie­współ­mier­no­ść obu tych dzie­dzin.

Jesz­cze inna kon­cep­cja, któ­rej hoł­du­je autor niniej­szy­ch roz­wa­żań, uzna­je, że filo­zof winien respek­to­wać naukę (np. trud­no dys­ku­to­wać o deter­mi­ni­zmie bez uwzględ­nie­nia tego, co mówi nauka, a w szcze­gól­no­ści fizy­ka, o porząd­ku świa­ta), ale też nie może zakła­dać a prio­ri, że każ­dy pro­blem filo­zo­ficz­ny ma swo­je zwier­cia­dla­ne odbi­cie w nauce. Wedle tego poglą­du cza­sem wła­ści­wym mode­lem jest sym­bio­za, cza­sem kon­flikt (gdy filo­zof decy­du­je się na dys­kwa­li­fi­ka­cję nauki na pod­sta­wie swo­ich prze­świad­czeń filo­zo­ficz­ny­ch), a cza­sem – nie­współ­mier­no­ść.

Nauka górą?

Trud­no ocze­ki­wać jed­ne­go jedy­ne­go roz­strzy­gnię­cia pro­ble­mu wza­jem­ne­go sto­sun­ku nauki i filo­zo­fii. Kon­kret­ne roz­wią­za­nia w dużej mie­rze zale­żą od ocze­ki­wań wobec obu tych dzie­dzin, zwłasz­cza filo­zo­fii, bo sto­su­nek ludzi do nauki jest bar­dziej usta­lo­ny (wyni­ka to z fak­tu, że nauka jest po pro­stu cenio­na jako uży­tecz­na, a filo­zo­fia – kwe­stio­no­wa­na jako bez­u­ży­tecz­na wła­śnie).

Nad­to sami filo­zo­fo­wie mają bar­dzo róż­ne sta­no­wi­ska meta­fi­lo­zo­ficz­ne, tj. doty­czą­ce kon­kret­ny­ch kwe­stii na temat przed­mio­tu i dzie­dzi­ny, któ­rą upra­wia­ją. Na koniec zwróć­my uwa­gę na pew­ne nie­bez­pie­czeń­stwo. Otóż bywa, że przed­sta­wia­nie kwe­stii filo­zo­ficz­ny­ch, w szcze­gól­no­ści zwią­za­ny­ch ze świa­to­po­glą­dem, jako nauko­wy­ch pro­wa­dzi do nega­tyw­ny­ch, a cza­sem nawet zbrod­ni­czy­ch kon­se­kwen­cji.


Jan Woleń­ski – Eme­ry­to­wa­ny pro­fe­sor Uni­wer­sy­te­tu Jagiel­loń­skie­go, pro­fe­sor Wyż­szej Szko­ły Infor­ma­ty­ki i Zarzą­dza­nia w Rze­szo­wie. Czło­nek PAN, PAU i Mię­dzy­na­ro­do­we­go Insty­tu­tu Filo­zo­fii. Inte­re­su­je się wszyst­ki­mi dzia­ła­mi filo­zo­fii, jego hob­by to ope­ra i pił­ka noż­na.

Tek­st jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samy­ch warun­ka­ch 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.


Pyta­nia do dys­ku­sji:

1. Czy sądzi­sz, że nauka jest w sta­nie wyeli­mi­no­wać pyta­nia, któ­re podej­mo­wa­li egzy­sten­cja­li­ści (doty­czą­ce sen­su życia, Boga etc.)?
2. Jakie „nega­tyw­ne, a cza­sem nawet zbrod­ni­cze” kon­se­kwen­cje Autor ma na myśli, kie­dy ostrze­ga przed prze­kształ­ca­niem twier­dzeń świa­to­po­glą­do­wy­ch w twier­dze­nia nauko­we?
3. Któ­ry z mode­li rela­cji mię­dzy filo­zo­fią i nauką – współ­pra­cę, nauko­wą domi­na­cję czy nie­współ­mier­no­ść – uwa­ża­sz za naj­lep­szy dla obu dzie­dzin?
4. Autor pisze, że celem twier­dzeń nauko­wy­ch jest zazwy­czaj uży­tecz­no­ść. Co jest zatem celem „bez­u­ży­tecz­nej” filo­zo­fii? Dla­cze­go oba cele są róż­ne?

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Reklama

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chce­sz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przej­dź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy