Artykuł Epistemologia

Jan Woleński: Percepcja, czyli spostrzeganie

Wydaje się, że najważniejszym zmysłem jest wzrok, bo dostarcza najwięcej wrażeń. Jednak bez innego ze zmysłów nie moglibyśmy przetrwać.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 2 (14), s. 6–7. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Wiel­ki słown­ik języ­ka pol­skiego wymienia dwa znaczenia słowa „spostrze­ganie”. Po pier­wsze jako syn­on­imu nazwy „obserwac­ja”, po drugie jako równoz­naczni­ka słowa „per­cepc­ja”. Sens potoczny utożsamia spostrze­ganie z widze­niem. W epis­te­mologii per­cepc­ja to tyle, co spostrze­ganie zmysłowe. Pomi­ja­jąc tzw. zmysł wewnętrzny i zmysł równowa­gi, pięć klasy­cznych zmysłów to wzrok, słuch, dotyk, smak i węch. Tak więc rozu­mie­nie potoczne reduku­je spostrzeże­nie do wzroku i jego efek­tów.

Jest wiele argu­men­tów za tym, że wzrok odgry­wa wyróżnioną rolę w naszym doświad­cze­niu świa­ta. Może dlat­ego łacińskie per­cep­tio oznacza­ło poj­mowanie, poz­nawanie, postrze­ganie, zna­jo­mość i zrozu­mie­nie. Filo­zof powiedzi­ał­by, że cho­ci­aż nie moż­na utożsami­ać tych rzeczy, są one jakoś związane z widze­niem czegoś. Moż­na do tego dodać, że ucze­nie się, lek­tu­ra utworu lit­er­ack­iego, zna­j­dowanie się na wid­owni (nomen omen) teatral­nej czy oper­owej, kon­takt ze sztuka­mi plas­ty­czny­mi itd. – nie mówiąc już o mno­goś­ci sytu­acji wzrokowych w życiu codzi­en­nym – wskazu­ją na wyróżnioną rolę wzroku. Może dlat­ego więk­szość przykładów doty­czą­cych per­cepcji jako prob­le­mu filo­zoficznego związana jest ze spostrzeże­niem wzrokowym. Mamy też optykę, część fizy­ki, zaj­mu­jącą się m.in. przy­rod­niczym aspek­tem widzenia. Podob­ną rolę odgry­wa akusty­ka zaj­mu­ją­ca się dźwięka­mi, a przez to dostar­cza­ją­ca wiele mate­ri­ału do anal­izy spostrzeże­nia słu­chowego, aczkol­wiek nie jest ono tak inten­sy­wnie anal­i­zowane jak wzrokowe. Tak czy inaczej, dzi­ałanie wzroku i słuchu jest nawet mod­e­lowane matem­aty­cznie za pomocą takich kat­e­gorii, jak dłu­gość fal świ­etl­nych czy akusty­cznych oraz częs­tość ich drgań.

Gorzej jest ze smakiem, węchem i dotykiem, cho­ci­aż odpowiada­jące im wraże­nia też są powszechne. W rzeczy samej, trud­no powiedzieć, że któryś z wymienionych rodza­jów spostrzeże­nia zmysłowego jest powszech­niejszy od pozostałych. Mówiąc o wyróżnie­niu wzroku i (ewen­tu­al­nie) słuchu, miałem na myśli ich zdat­ność w zakre­sie dostar­cza­nia mate­ri­ału do ścisłej anal­izy. Jest opty­ka i akusty­ka, ale nie ma smako­ty­ki, węchoty­ki czy dotyko­ty­ki.

Czy to znaczy, że wzrok i słuch są najważniejszy­mi zmysła­mi z bio­log­icznego punk­tu widzenia? Otóż nie. John Locke chy­ba jako pier­wszy wskazał, zapewne dzię­ki swe­mu wyk­sz­tałce­niu medy­czne­mu, że najważniejszym zmysłem jest dotyk.

Potwierdza to doświad­cze­nie: brak wzroku lub słuchu może być rekom­pen­sowany, przy­na­jm­niej do pewnego stop­nia, akty­wnoś­cią zmysłu dotyku, nato­mi­ast kom­pen­sac­ja w drugą stronę jest prak­ty­cznie niemożli­wa. Totalne upośledze­nie dotykowe czyniło­by niemożli­wym przetr­wanie, ponieważ to właśnie wraże­nia dotykowe infor­mu­ją nas o zagroże­niu ze strony obiek­tów zewnętrznych. Syg­nałem ostrze­gaw­czym jest ból wywołany np. kon­tak­tem z przeszkodą. Moż­na ją widzieć lub słyszeć, wąchać lub smakować, ale tylko dotyk uprzedza, że trze­ba ją ominąć.

Wszys­tkie rodza­je per­cepcji mają dwa aspek­ty: jakoś­ciowy, niekiedy zwany treś­ciowym, oraz iloś­ciowy. Jest tak, że np. bar­wa w sen­sie fizy­cznym (charak­tery­zowana iloś­ciowo) generu­je (we współpra­cy z mech­a­nizmem wzrokowym) określony kolor, czyli jakość. Epis­te­mol­o­gowie pyta­ją, co jest pier­wotne: wraże­nie jako fakt fizy­czny czy jego treść jako jakość zmysłowa. Nawet jeśli przyjmiemy, że związek przy­czynowy idzie od pier­wszego do drugiego (tj. od fizy­cznego pobudzenia zmysłów do świadomego wraże­nia zmysłowego), mech­a­nizm stosownej trans­for­ma­cji cią­gle pozosta­je niewy­jaśniony. Niek­tórzy powiada­ją, że tak już pozostanie. Ale filo­zof musi jakoś odpowiedzieć, co w per­cepcji jest obiek­ty­wne, a co subiek­ty­wne, ponieważ od tego zależy bard­zo wiele, np. stanowisko w kwestii real­iz­mu bezpośred­niego czy real­iz­mu pośred­niego.


Jan Woleńs­ki – Emery­towany pro­fe­sor Uni­w­er­syte­tu Jagiel­lońskiego, pro­fe­sor Wyższej Szkoły Infor­maty­ki i Zarządza­nia w Rzes­zowie. Członek PAN, PAU i Między­nar­o­dowego Insty­tu­tu Filo­zofii. Intere­su­je się wszys­tki­mi dzi­ała­mi filo­zofii, jego hob­by to opera i pił­ka noż­na.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.
W pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy