Artykuł Epistemologia

Jan Woleński: Percepcja, czyli spostrzeganie

Wydaje się, że najważniejszym zmysłem jest wzrok, bo dostarcza najwięcej wrażeń. Jednak bez innego ze zmysłów nie moglibyśmy przetrwać.

Najnowszy numer: Filozofia czasu

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 23 marca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filozofuj” 2017 nr 2 (14), s. 6–7. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Wielki słownik języka polskiego wymienia dwa znaczenia słowa „spostrzeganie”. Po pierwsze jako synonimu nazwy „obserwacja”, po drugie jako równoznacznika słowa „percepcja”. Sens potoczny utożsamia spostrzeganie z widzeniem. W epistemologii percepcja to tyle, co spostrzeganie zmysłowe. Pomijając tzw. zmysł wewnętrzny i zmysł równowagi, pięć klasycznych zmysłów to wzrok, słuch, dotyk, smak i węch. Tak więc rozumienie potoczne redukuje spostrzeżenie do wzroku i jego efektów.

Jest wiele argumentów za tym, że wzrok odgrywa wyróżnioną rolę w naszym doświadczeniu świata. Może dlatego łacińskie perceptio oznaczało pojmowanie, poznawanie, postrzeganie, znajomość i zrozumienie. Filozof powiedziałby, że chociaż nie można utożsamiać tych rzeczy, są one jakoś związane z widzeniem czegoś. Można do tego dodać, że uczenie się, lektura utworu literackiego, znajdowanie się na widowni (nomen omen) teatralnej czy operowej, kontakt ze sztukami plastycznymi itd. – nie mówiąc już o mnogości sytuacji wzrokowych w życiu codziennym – wskazują na wyróżnioną rolę wzroku. Może dlatego większość przykładów dotyczących percepcji jako problemu filozoficznego związana jest ze spostrzeżeniem wzrokowym. Mamy też optykę, część fizyki, zajmującą się m.in. przyrodniczym aspektem widzenia. Podobną rolę odgrywa akustyka zajmująca się dźwiękami, a przez to dostarczająca wiele materiału do analizy spostrzeżenia słuchowego, aczkolwiek nie jest ono tak intensywnie analizowane jak wzrokowe. Tak czy inaczej, działanie wzroku i słuchu jest nawet modelowane matematycznie za pomocą takich kategorii, jak długość fal świetlnych czy akustycznych oraz częstość ich drgań.

Gorzej jest ze smakiem, węchem i dotykiem, chociaż odpowiadające im wrażenia też są powszechne. W rzeczy samej, trudno powiedzieć, że któryś z wymienionych rodzajów spostrzeżenia zmysłowego jest powszechniejszy od pozostałych. Mówiąc o wyróżnieniu wzroku i (ewentualnie) słuchu, miałem na myśli ich zdatność w zakresie dostarczania materiału do ścisłej analizy. Jest optyka i akustyka, ale nie ma smakotyki, węchotyki czy dotykotyki.

Czy to znaczy, że wzrok i słuch są najważniejszymi zmysłami z biologicznego punktu widzenia? Otóż nie. John Locke chyba jako pierwszy wskazał, zapewne dzięki swemu wykształceniu medycznemu, że najważniejszym zmysłem jest dotyk.

Potwierdza to doświadczenie: brak wzroku lub słuchu może być rekompensowany, przynajmniej do pewnego stopnia, aktywnością zmysłu dotyku, natomiast kompensacja w drugą stronę jest praktycznie niemożliwa. Totalne upośledzenie dotykowe czyniłoby niemożliwym przetrwanie, ponieważ to właśnie wrażenia dotykowe informują nas o zagrożeniu ze strony obiektów zewnętrznych. Sygnałem ostrzegawczym jest ból wywołany np. kontaktem z przeszkodą. Można ją widzieć lub słyszeć, wąchać lub smakować, ale tylko dotyk uprzedza, że trzeba ją ominąć.

Wszystkie rodzaje percepcji mają dwa aspekty: jakościowy, niekiedy zwany treściowym, oraz ilościowy. Jest tak, że np. barwa w sensie fizycznym (charakteryzowana ilościowo) generuje (we współpracy z mechanizmem wzrokowym) określony kolor, czyli jakość. Epistemologowie pytają, co jest pierwotne: wrażenie jako fakt fizyczny czy jego treść jako jakość zmysłowa. Nawet jeśli przyjmiemy, że związek przyczynowy idzie od pierwszego do drugiego (tj. od fizycznego pobudzenia zmysłów do świadomego wrażenia zmysłowego), mechanizm stosownej transformacji ciągle pozostaje niewyjaśniony. Niektórzy powiadają, że tak już pozostanie. Ale filozof musi jakoś odpowiedzieć, co w percepcji jest obiektywne, a co subiektywne, ponieważ od tego zależy bardzo wiele, np. stanowisko w kwestii realizmu bezpośredniego czy realizmu pośredniego.


Jan Woleński – Emerytowany profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, profesor Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. Członek PAN, PAU i Międzynarodowego Instytutu Filozofii. Interesuje się wszystkimi działami filozofii, jego hobby to opera i piłka nożna.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
W pełnej wersji graficznej można go przeczytać > tutaj.

< Powrót do spisu treści numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy