Artykuł Estetyka

Jan Woleński: Zawiłe dzieje estetyki i sztuk pięknych

Przypuśćmy, że ktoś zainteresowany estetyką i nieco obznajomiony z terminologią filozoficzną otworzy Krytykę czystego rozumu Kanta i zobaczy, że spora część tego dzieła jest poświęcona estetyce transcendentalnej. Może pomyśli, że znajdzie tam jakąś transcendentalną teorię piękna. Nic podobnego.

Najnowszy numer: Oblicza sprawiedliwości

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 1 czerwca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filozofuj” 2018 nr 1 (19), s. 42–43. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku  PDF.


Z drugiej strony, ta sama osoba, nauczona poprzednim doświadczeniem, zapewne zignoruje inne dzieło tego samego autora, mianowicie Krytykę władzy sądzenia, mniemając, że dotyczy ona np. logiki. Jakoż Kant kierował się w Krytyce czystego rozumu terminologią Baumgartnera, swego poprzednika, który ukuł słowo „estetyka” od greckiego aisthetikos (to, co dotyczy poznania zmysłowego) i traktował estetykę jako część epistemologii. Kant zaś w drugim ze wspomnianych dzieł zajmował się estetyką w sensie współczesnym, tj. jako rozważaniami o wartościach estetycznych. Wszelako Tomasz z Akwinu powiadał pulchrum est quod visum placet (piękne jest to, co podoba się patrzącemu), co wskazuje na ścisły związek piękna z poznaniem zmysłowym. Empiryści brytyjscy natomiast (Hobbes, Locke, Hume, Hutcheson, Shaftesbury) wprowadzili kategorię smaku. I tak, chociaż poznanie zmysłowe jest niezbędne dla uchwycenia wartości estetycznych, to drugim warunkiem jest udział smaku w tym procesie.

Łatwo zauważyć, że powyższe, z konieczności bardzo skrótowe, uwagi tłumaczą, dlaczego pojawiły się dwie pary interpretacji poznania (być może trzeba by nawet użyć cudzysłowu i pisać „poznania”, a nie – poznania) estetycznego, mianowicie, z jednej strony, subiektywistyczna i obiektywistyczna, a z drugiej strony – relatywistyczna i absolutystyczna. W konsekwencji powiedzenie Akwinaty wcale nie jest jednoznaczne.

Jeszcze sto lat temu wiele uniwersytetów miało wydziały filozoficzne, na których było wszystko poza medycyną, prawem i teologią. Gdy zaczynałem studia filozoficzne w Krakowie (w 1960 r.), mawiało się, że studiujemy filozofię ścisłą, nie w sensie np. ścisłości matematycznej, ale jako coś odrębnego od matematyki. Był to relikt czasów, gdy doktorat z filozofii mógł dotyczyć np. fizyki. Fakultet filozoficzny powstał z tzw. wydziału sztuk wyzwolonych. Artes liberales, bo taka była nazwa łacińska, obejmowały gramatykę, retorykę i logikę (tzw. trivium) oraz geometrię, arytmetykę, astronomię i muzykę (sfer niebieskich, czyli dzisiaj powiedzielibyśmy – kosmologię). Filozof powinien z pewną pokorą przyjąć do wiadomości, że filozofia – aczkolwiek tradycyjnie była traktowana jako miłość mądrości – nie należała do sztuk wyzwolonych.

Łacińskie ars było tłumaczeniem techne. Jeśli powiadamy, że słowo „sztuka” znaczy tyle, co wymienione terminy antyczne, to trzeba pamiętać, że dotyczyły one umiejętności, a więc działań podległych regułom. W związku z tym artystą był ten, kto umiejętnie wytwarzał określone przedmioty, np. rzeźby, obrazy, wazy, budynki itd. Fidiasz był artystą, czyli rzemieślnikiem w tym właśnie sensie. Platon nie uważał poetów za artystów, bo kierowali się uczuciem, a nie rozumem. Dlatego też nie było dla nich miejsca w idealnym (czyli racjonalnym) państwie. Ciekawe jest może to, iż wszelkie rządy autorytarne (także współczesne) podejrzliwie traktują twórców, którzy nie kierują się regułami uznanymi za właściwe przez tych, którzy sądzą, że to właśnie oni są władni do formułowania powszechnie obowiązujących kryteriów artystycznych. Tak czy inaczej, antyczna koncepcja techne była na tyle nieokreślona, że pojawiły się rozmaite koncepcje piękna, np. taka, że to, co piękne, musi być podobne do natury i zachowywać jej proporcje (to tłumaczy pewne charakterystyczne cechy rzeźby), ale i taka, że piękno polega na blasku, jaki oddziałuje na człowieka. Łatwo zauważyć, że mamy tutaj źródło dla rozmaitych interpretacji powiedzenia pulchrum est quo visum placet.

Ludzie średniowiecza rozumieli, że to, co podpada pod kategorię sztuki, nie jest jednolite. Artes liberales miały być umiejętnościami rozumu. Z drugiej strony mówiono o sztukach mechanicznych, militarnych czy pospolitych. Z grubsza rzecz biorąc, kształtował się wyraźny podział na umiejętności technologiczne i teoretyczne. Wszelako stare znaczenie słowa „sztuka” przetrwało w takich nazwach i kontekstach jak „sztukmistrz”, „sztuka kulinarna” (wszak cieszy smak, tj. jeden ze zmysłów), „on jest artystą w swoim fachu” itp. Odrodzenie przyniosło wielką zmianę z powodu rozwoju sztuk pięknych (w naszym rozumieniu). I od tego czasu rozpoczęło się kształtowanie nowego pojęcia sztuki. Nie miało ono nazwania łacińskiego, ale francuskie beaux-arts, czyli sztuki piękne. Wprowadził je Charles Batteux w połowie XVIII w., a więc stosunkowo późno. Sztuki piękne obejmowały malarstwo, rzeźbę, architekturę, muzykę, wymowę, poezję, taniec i teatr. Dalszy rozwój wyeliminował wymowę i dodał np. prozę. Powstało wyższe szkolnictwo artystyczne, np. akademie sztuk pięknych (w Krakowie w 1818 r.) czy konserwatoria. Nie wszystko jednak było (lub nadal jest) klarowne, np. Wielka encyklopedia francuska była słownikiem nauk, sztuk i rzemiosł, a więc rozmai­tych umiejętności. Polska Akademia Umiejętności posiada także Wydział Nauk Technicznych i Wydział Artystyczny. Architektura została ulokowana na politechnikach, ale ciągle są spory, czy jest to specjalność artystyczna, czy inżynierska.

O tych zawiłościach terminologicznych warto pamiętać, gdy rozważa się, czym jest piękno czy też jakie są jego kryteria i granice.


Jan Woleński – Emerytowany profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, profesor Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. Członek PAN, PAU i Międzynarodowego Instytutu Filozofii. Interesuje się wszystkimi działami filozofii, jego hobby to opera i piłka nożna.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: Wikipedia, Zeus, Antoine-Chrysostome Quatremère de Quincy

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy