Próby filozoficzne

Joachim Jaworski: Post-earth, post-human

Człowiek od początku świata dążył do doskonałości. Często oznaczało to podejmowanie ryzyka, ale można powiedzieć – było warto – wszak to właśnie ten gatunek rządzi Ziemią. Władza człowieka nad naturą i jego moc sprawcza niemalże zostały już, na mocy wnioskowania indukcyjnego, zaliczone do praw naturalnych. Choć takie stwierdzenie może sprawiać wrażenie przesady, czyż nie mamy dość dowodów, by tę hipotezę zgodnie z aktualnym stanem wiedzy potwierdzić?

Najnowszy numer: Jak działa język?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Jed­nakowoż, tak jak zjawisko wschodu słoń­ca wyma­gało dookreśle­nia, tak i niezwyciężoność człowieka nie jest wiz­ją kom­plet­ną. Tak jak nau­ka o kos­mosie ode­brała słońcu jego boskość, tak ter­az ustali granice, których zwykły śmiertel­nik nie powinien przekraczać.

W (nie)znane

Próż­nia, która dzisi­aj jest pre­cyzyjnie opisana rów­na­ni­a­mi i zda­je się relaty­wnie bliska, kiedyś trak­towana była jak coś, co dostęp­ne jest tylko dla istot wyższych. W pewnym sen­sie nie jest to dalekie od prawdy, jeśli za takie byty uzna­je się te, które swy­mi możli­woś­ci­a­mi znacznie przekracza­ją zdol­noś­ci ludzkie. Homo sapi­ens nie jest przys­tosowany do funkcjonowa­nia na innych plan­e­tach, a co dopiero w przestrzeni je dzielącej; ewoluc­ja w niszy eko­log­icznej dokon­ała swego. Praw­ie wszędzie poza Ziemią człowiek skazany jest na nieuchron­ną i częs­tokroć bolesną śmierć.

Plan­e­ta z nieod­powied­nią atmos­ferą– udusze­nie. Próż­nia kos­micz­na – mumi­fikac­ja. Słońce – spopie­le­nie. Czarna dziu­ra – spaghet­ti graw­ita­cyjne. [Spaghet­ti­fikac­ja jest naukowym ter­minem określa­ją­cym zmi­any, jakie prze­chodzi ciało człowieka wpada­jącego w środek czarnej dzi­ury – ule­ga ono roz­ciąg­nię­ciu, stąd sko­jarze­nie z makaronem uży­wanym do tego pop­u­larnego włoskiego dania.]

Ponieważ więk­szość ludzi nie ma skłon­noś­ci autode­struk­cyjnych, w związku ze wszys­tki­mi tymi zagroże­ni­a­mi ist­nieć będzie sil­na motywac­ja do zmniejszenia ryzy­ka. Oczy­wiś­cie pow­stały już skafandry kos­miczne, które nie tylko zapew­ni­a­ją tlen, ale i cho­ci­aż­by wyrównu­ją tem­per­aturę, jed­nak to nie wystar­czy. Jako że zamier­zona skala przed­sięwz­ię­cia jest znacznie więk­sza, współmiernie zwięk­sza­ją się potrze­by ingerencji w samego człowieka Jest to zde­cy­dowanie bardziej przyszłoś­ciowa pro­ce­du­ra. Ostate­cznie łatwiej leczyć przy­czyny, niż nieustan­nie prze­ci­wdzi­ałać obja­wom; nie chodzi tylko o chronie­nie współczes­nego człowieka, a raczej o prze­niesie­nie gatunku na wyższe sta­di­um roz­wo­ju. Dotąd ludzkość aspirowała do władzy nad Ziemią – sko­ro w przyszłoś­ci rozważa prze­niesie­nie się w kos­mos, musi być na to przy­go­towana.

Waga problemów

Kłopotem promi­nent­nym, a więc wartym rozważe­nia, jest na przykład mniejsza graw­itac­ja. Doświad­cza­jąc mikro­graw­itacji (środowisko, w którym odd­zi­ały­wanie graw­ita­cyjne jest znacznie zre­dukowane, pow­sta­je tzw. stan nieważkoś­ci) astronau­ci nie tylko muszą staw­ić czoła naras­ta­ją­cym prob­le­mom z mięś­ni­a­mi (warto pamię­tać, że serce to także mięsień), ale również kość­mi czy funkcjonowaniem zmysłów – dlat­ego podróż  w kos­mos sama w sobie jest nie lada wyzwaniem. Efek­ty na plan­e­tach posi­ada­ją­cych graw­itację są oczy­wiś­cie mniejsze, ale nadal spore. Żeby podać adek­wat­ny przykład – 83 kilo­gramy na wadze ziem­skiej rów­na­ją się 31 na mars­jańskiej. Jeśli ta różni­ca wyda­je się duża należy dodać, że licznik na księży­cu pokaza­ł­by 14 kilo­gramów, a i na tym satelicie planu­je się założe­nie bazy. Dłu­ga ekspozy­c­ja na tak różne warun­ki graw­ita­cyjne może powodować efek­ty podob­ne do tych wys­tępu­ją­cych w stanie nieważkoś­ci, choć oczy­wiś­cie mniej drasty­czne. Tech­nolo­gia może pomóc wyrów­nać niepożą­dane różnice, na przykład poprzez mody­fikację gene­ty­czną, która przy­go­towu­je mięśnie do funkcjonowa­nia w innym środowisku. Dosłown­ie oznacza to przyspiesze­nie pro­ce­su ewolucji.

Dlaczego opuszczać Ziemię?

Cza­sem mówi się, że inwest­owanie w podróż kos­miczną jest całkowicie pozbaw­ione sen­su, a być może i szkodli­we – ostate­cznie te same pieniądze moż­na by wydać na opiekę medy­czną albo pomoc human­i­tarną. Niewyk­luc­zone jed­nak, że tech­nolo­gia w pier­wszej kole­jnoś­ci uży­ta na przyszłych oby­wa­telach Marsa później pomoże również tym, którzy woleli­by się od powierzch­ni plan­e­ty macierzys­tej nie odry­wać. Wiedza i doświad­cze­nie zdobyte pod­czas przy­go­towywa­nia tych, którzy emi­gru­ją w kierunku wszechświa­ta, mogą się przy­dać do leczenia różno­ra­kich zwyrod­nień mięśni, czy ich zaniku.

Nie lep­iej jed­nak pozostać na rodz­imej planecie, sko­ro jest tak ide­al­nie przys­tosowana do podtrzymy­wa­nia gatunku? Przez pewien czas owszem, jed­nak założe­nie co najm­niej między­plan­e­tarnej cywiliza­cji to imper­atyw. Dlaczego? Każ­da gwiaz­da, w tym Słońce, ma pewien ogranic­zony zapas pier­wiastków potrzeb­nych do przeprowadza­nia fuzji jądrowej, reakcji wyt­warza­jącej energię wyma­ganą do podtrzy­ma­nia jej życia. Kiedy owo „pali­wo” zostanie wycz­er­pane, Słońce, zgod­nie z prawa­mi fizy­ki, zacznie pow­ięk­szać swo­ją obję­tość, jak ognisty balon, w który wpom­powywane są coraz to nowe por­c­je tlenu. Najis­tot­niejszym rezul­tatem  tego pro­ce­su będzie zagła­da życia na planecie.Ziemia stanie się gotowa do zamieszka­nia dopiero za mil­iard lat, ponieważ po wybuchu Słoń­ca tem­per­atu­ra będzie tak wyso­ka, że oceany wyparu­ją. Taka przyszłość jest nie­u­nikniona. Ludzkość, jaką wszyscy zna­ją, zniknie z Zie­mi prędzej czy później, a postludzkość zajmie jej miejsce. Aby przeżyć, człowiek będzie musi­ał częś­ciowo porzu­cić swo­je człowieczeńst­wo.

Narodziny Nadczłowieka

Takiej rzeczy­wis­toś­ci wielu się obaw­ia. Tran­shu­man­izm ma częs­to negaty­wne kono­tac­je. Jed­nak mimo tego, że przyszłość człowieka „leży” w gwiaz­dach i wyma­gać ona będzie syn­te­ty­cznych czy bio­ty­cznych aug­men­tacji jego ciała, nie musi być przyszłoś­cią dystopi­jną. Trud­no roz­pa­try­wać taką rzeczy­wis­tość ze współczes­nej per­spek­ty­wy, gdyż punkt widzenia postludzi będzie znacznie różnić się od ter­aźniejszego. Szczegól­nie jeśli zmi­any będą szły na tyle daleko, by zmieni­ać samą per­cepcję, mody­fikować zmysły u ich źródeł – w mózgu.

Jak­by obaw co do utraty człowieczeńst­wa było mało – jeśli postczłowiek zasiedli kos­mos, łat­wo będzie moż­na odrzu­cić go jako odmień­ca. Ziemia będzie pros­per­ować przez dłu­gi czas, jeśli oczy­wiś­cie nic jej przed­w­cześnie nie unices­t­wi, np. kseno­fo­bia, która może doprowadz­ić do kon­flik­tu na więk­szą skalę niż kiedykol­wiek. Trud­no oczeki­wać, że postludzie będą lep­si od ludzi dzisiejszych – kon­flikt wyda­je się nat­u­ral­nym ele­mentem roz­wo­ju. Wszech­moc człowieka wobec natu­ry nie jest zupeł­na, dopó­ki to nie on pod­bi­je kos­mos. W nowej rzeczy­wis­toś­ci, w momen­cie nar­o­dzin nowego gatunku i we wszechświecie, który nieustan­nie próbu­je zabić życie wszys­tkim, czym dys­ponu­je, ludzie i postludzie muszą nauczyć się nie poma­gać mu w jego stara­ni­ach.


Joachim Jawors­ki – uczeń leszczyńskiego Koperni­ka, miłośnik eseisty­ki Kołakowskiego i fizy­ki; człowiek o zupełnie niezdefin­iowanym guś­cie muzy­cznym. Podzi­wia rygor anal­i­tyków, choć bliżej mu do egzys­tenc­jal­isty.

 

 

 

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

Fotografia: © by quick­san­dala

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy