Artykuł Filozofia kultury

John Haldane: Kultura tworzy wrażliwe środowisko, w którym żyjemy

Wywiad z profesorem Johnem Haldane’em, jednym z najbardziej wpływowych obecnie filozofów.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Wersja online dostępna jest tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Tekst ukazał się w „Filozofuj” 2016 nr 5 (11), s. 22–24. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Czym jest kultura?

Termin „kultura” jest czasami używany tak szeroko, że właściwie nic nie może uciec poza jego zakres. Powiedziałbym jednak, że należy odróżnić kulturę jako zbiór powiązanych ze sobą postaw, praktyk i wartości od szerszego „materialnego uwarunkowania” danego społeczeństwa, o których powiem więcej za chwilę.

Dlaczego kultura jest tak ważna?

Waga kultury w obu znaczeniach polega na tym, że tworzy ona środowisko, w którym żyją ludzie, z którym oddziałują, czy to pozytywnie, czy negatywnie, poprzez które kształtują swoje własne myśli i cele swych dążeń. Pod tym względem kultura przypomina środowisko naturalne: może być zdrowa lub szkodliwa, na różny sposób zanieczyszczona lub oczyszczona. Małe społeczności, szczególnie te z długą historią, mają tendencje, aby posiadać jedną dominującą, często bardzo ujednoliconą kulturę, choć zapewne taka kultura może charakteryzować się jakąś stratyfikacją, posiadać „wyższe” i „niższe” elementy. Niemniej, w miarę jak społeczeństwa stają się coraz większe i bardziej zróżnicowane, idea wspólnej i odwiecznej kultury znajduje coraz mniejsze zastosowanie.

Ten rodzaj „pluralizmu” często prowadzi do zderzenia kultur, choć czasami taki pluralizm sam może ukształtować własną tożsamość kulturową. Jednak nawet jeśli taki pluralizm ma miejsce, to i wówczas można dostrzec pewną tendencję do występowania dominującej kultury elit. Autentycznie pluralistyczne kultury są rzadkie, ponieważ często dochodzi w nich do konfliktów dotyczących zasobów naturalnych oraz wpływów.

Czy kultura tworzy wartości, czy też raczej pomaga nam je odkrywać?

Jest taka tendencja wśród ludzi, aby uważać, że wartości są albo subiektywne, albo obiektywne, ale takie przeciwstawienie byłoby zbytnim uproszczeniem. Przede wszystkim musimy dostrzec różnorodność dziedzin wartości: estetyczna, edukacyjna, intelektualna, naukowa, religijna, społeczna, polityczna itd. Następnie powinniśmy rozróżnić wartości ogólne, takie jak prawda, sprawiedliwość, i różne koncepcje tychże wartości, różne sposoby myślenia o nich i o tym, czego się one domagają. To mogą być koncepcje podzielane zarówno przez duże, jak i małe grupy ludzi.

Następnie należy zapytać, czy dana wartość jest subiektywna, tzn. wyraża jedynie interesy lub pragnienia poszczególnych jednostek i nic ponadto, czy jest intersubiektywna, zakorzeniona we wspólnie podzielanych interesach, czy też może obiektywna, wychodząca naprzeciw interesom lub potrzebom, ale istniejąca niezależnie od nich.

Pewne rzeczy są wartościowe jedynie dla niektórych ludzi, ponieważ tylko oni ich pragną, inne natomiast są wartościowe, ponieważ pragną ich wszyscy. Są też jednak rzeczy wartościowe, godne pragnienia niezależnie od tego, czy ludzie faktycznie ich pragną – choć jest prawdą, że właśnie dlatego, że są wartościowe same w sobie, często stają się przedmiotem naszych pragnień. Tak więc, odpowiadając na pytanie, kultura zarówno kreuje (subiektywne i intersubiektywne) wartości, jak i umożliwia nam odkrywanie tych wartości, które są obiektywne.

Co stanowi największe zagrożenie dla kultury?

Zagrożeniem, takim bezpośrednim, może być inna, konkurencyjna kultura. Konflikt może pojawić się między dwiema zewnętrznymi względem siebie kulturami, ale może też zrodzić się we wnętrzu jednej kultury, kiedy różne ruchy kontrkulturowe dążą do konfrontacji z kulturą dominującą.

Istnieje jednak inne jeszcze, bardziej subtelne zagrożenie dla kultury. Kultury opierają się i do pewnego stopnia wyrażają i odzwierciedlają leżące u ich podstaw struktury oraz procesy społeczno-ekonomiczne, praktyczne i technologiczne. Jednym z takich zagrożeń dla kultury może być groźba jej obalenia, czy to w wyniku świadomych działań, czy niezamierzonych zmian w ramach tych bazowych struktur.

Na przykład moralna kultura danego społeczeństwa może ulec diametralnej zmianie w wyniku pojawienia się szeroko dostępnych efektywnych technik antykoncepcyjnych lub aborcji. Podobnie może dojść do zmiany moralności, gdy możliwe stają się rozwody bez orzeczenia o winie którejkolwiek ze stron albo gdy techniczne i ekonomiczne warunki dają większą szansę na zatrudnienie i pogodzenie pracy z „prowadzeniem domu”. Nawet jeśli ludzie nie decydują się w świadomy sposób na odrzucenie tradycyjnych wartości oraz zastąpienie ich nowymi, bardziej liberalnymi wartościami, to taka transformacja może zachodzić poprzez zmiany na poziomie podstrukturalnym. To z kolei może prowadzić do jawnego odrzucenia „starego porządku”.

Kolejny przykład to zmiany, jakim podlega kultura życia rodzinnego, będące skutkiem szerokiego dostępu do tanich komputerów i smartfonów. W erze przedtelewizyjnej życie rodzinne przebiegało według jednego wzorca. Zaczęło ono się zaś zmieniać po pojawieniu się pojedynczych odbiorników w domowych jadalniach czy salonach. Potem liczba telewizorów w każdym domu zaczęła rosnąć, co znów zmieniło tryb życia rodzin. Ludzie zaczęli jeść o różnych porach w różnych pomieszczeniach itd.

Czy można porównywać i oceniać kultury?

Oczywiście, kultury można porównywać tam, gdzie w grę wchodzą wspólne płaszczyzny życia. Tak więc można porównywać kultury na przykład pod kątem ich naukowego lub technicznego rozwoju. Czyniąc tego rodzaju porównania, przyjmujemy pewne jawnie wyrażone lub ukryte kryteria powiązane z ideą wspólnego celu. Można powiedzieć, że media w danej kulturze są bardziej rozwinięte niż w innej, mierząc efektywność środków komunikacji. Można też jednak mierzyć według innych kryteriów, np. oceniając komunikowane treści. Chcąc głębiej i w sposób bardziej znaczący porównywać kultury, należy mieć na uwadze, jaka jest waga danej dziedziny bądź danych sposobów życia.

To prowadzi do kwestii ogólnego spojrzenia na to, co ma wkład w ludzki rozwój – a spojrzenie to zależy od naszego poglądu na ludzką naturę. Dzisiaj ludzie niechętnie podchodzą do międzykulturowych porównań i ocen – z trzech powodów. Po pierwsze, w tle niektórych takich porównań pobrzmiewa echo kolonialnego (i nie tylko kolonialnego) wyzysku, a ludzie wyczuwają, że taka krytyka kultury, którą się wyzyskiwało, jest nie fair i stanowi jedynie dolewanie oliwy do ognia. Po drugie, mamy taką intuicję, że chociaż dane społeczeństwo jest gorzej rozwinięte pod jakimś względem, może być lepiej rozwinięte pod innym. W takich przypadkach możemy odczuwać, że nasza przewaga w jakimś aspekcie, na przykład szacunku dla wolności osobistych, może zachodzić kosztem głębokich więzi międzyosobowych, którymi cieszą się członkowie kultur bardziej komunitarystycznych (skupionych wokół życia wspólnotowego). Po trzecie, obecnie panuje sceptycyzm co do samej idei natury ludzkiej i ludzkiego rozwoju wynikający z preferowania zrelatywizowanego pluralizmu. On także uniemożliwia ocenne porównania.

Czy rzeczywiście przechodzimy kryzys kulturowy? Przecież można by pomyśleć, że nigdy nie żyło się nam tak dobrze, jak współcześnie?

Zastanówmy się najpierw, do kogo odnosi się owo „my” zawarte w pytaniu. My Brytyjczycy? Polacy? Europejczycy, a może Amerykanie albo ludzie Zachodu. Nie da się ukryć, że Zachód przeszedł potężne zmiany ekonomiczne, naukowe, technologiczne, a także moralne i społeczne. Część z nich przyniosła niewątpliwą korzyść, ale część stanowi poważne wyzwanie i niesie za sobą utratę tradycyjnych sposobów myślenia i życia.

Można też mówić o pewnej tendencji do przeceniania teraźniejszości oraz myślenia, że się żyje w szczególnie znaczącym momencie transformacji kulturowej. Sądzę jednak, że zmiana kulturowa jest procesem, a nie jakimś wyszczególnionym wydarzeniem, zaś siły, które ukształtowały „kulturową rewolucję”, jaka zaczęła się w latach sześćdziesiątych poprzedniego wieku, pojawiły się już sto lat wcześniej. Natomiast to, czego jesteśmy obecnie świadkami, to jedynie intensyfikacja tychże sił.

Przy założeniu, że jesteśmy w kryzysie, jak możemy go pokonać?

Tak jak „kryzysy” są bardziej manifestacjami zachodzących procesów niż zdarzeniami, tak też właściwa odpowiedź na „kryzysy” powinna polegać na formowaniu czegoś w rodzaju kontrprocesu. Wcześniej mówiłem o materialnych uwarunkowaniach kultury. Poważna odpowiedź na zachodzące w ostatnich dekadach zmiany polegałaby na zrozumieniu tych uwarunkowań i odpowiednim reagowaniu na nie. Główne przyczyny zmiany społecznej to nie samoświadome kampanie, ale te zdarzenia i procesy, które przekształcają materialny wymiar naszego ludzkiego życia, a przez to i ludzkie zachowania. To, czego potrzebujemy, to czujność wobec leżących u podstaw kultury uwarunkowań i gotowość reagowania na ich zmiany.

Struktury ekonomiczne i polityczne Zachodu cechują się poważną niestabilnością. Nie wchodząc w szczegóły z tym związane, uważam, że mniej więcej najbliższa dekada będzie świadkiem poważnych, związanych z popadaniem w długi, upadków prywatnych i publicznych instytucji, także dalszego rozwoju ruchów antyglobalistycznych, zarówno tych radykalnych, jak i konserwatywnych. To doprowadzi do znacznego przesunięcia usług z sektora publicznego w stronę sektora prywatnego oraz sektorów trzecich, być może także do rezygnacji państw ze spłacania zadłużenia (tzw. sovereign defaults) oraz upadku Unii Europejskiej jako projektu. Oczywiście pewne zagrożenie stanowią także choroby i infekcje, na które nie mamy efektywnych metod leczenia.

Takie zmiany mogłyby znacząco wpłynąć na materialne warunki ludzkiego życia i postawić pod znakiem zapytania zdolność obecnych form kulturowych do satysfakcjonującego organizowania życia w tych
warunkach.

Jaka jest relacja między filozofią a kulturą?

Filozofii prawa (wydanej w 1820 roku) Hegel pisał, że „[k]iedy filozofia o szarej godzinie maluje swój świt, wtedy pewne ukształtowanie życia już się zestarzało, a szarością o zmroku nie można niczego odmłodzić; można tylko coś poznać”. Marks odpowiedział w swoich Tezach o Feuerbachu, że „[f]ilozofowie tylko interpretowali świat; idzie jednak o to, aby go zmienić”. Prawda jest taka, że zarówno idee, jak i procesy historyczne wzajemnie na siebie oddziałują. Wiele z tego, co myślimy, to w zasadzie rekapitulacja na poziomie świadomości rzeczy, które od dłuższego już czasu robiliśmy pod wpływem zdarzeń i procesów. Same idee też mogą odmieniać praktyki. Tak więc relacja między filozofią i kulturą jest taka, że z jednej strony sama filozofia jest manifestacją i częścią kultury, z drugiej zaś strony filozofia dostarcza metod na zrozumienie sił, które kulturę kształtują. Dzięki temu, podważając wartość niektórych dominujących idei, filozofia umożliwia również dokonywanie zmian kontrkulturowych.

Tłumaczyli Natalia Marcinowska i Artur Szutta


haldaneJohn Haldane – Profesor filozofii na Uniwersytecie Baylor w Teksasie, Uniwersytecie w St. Andrews oraz przewodniczący Królewskiego Instytutu Filozofii w Londynie. Ostatnio uznany za jednego z najbardziej wpływowych żyjących obecnie filozofów. Autor wielu książek, m.in. Practical Philosophy: Ethics, Society, and Culture (Imprint Academic 2009), Seeking Meaning and Making Sense (Imprint Academic 2008).

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 PolskaW pełnej wersji graficznej można go przeczytać > tutaj.

< Powrót do spisu treści numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy