Dialogi Epistemologia Ontologia

Marek Piwowarczyk: Kłopotliwe nazwisko

Scena rodzajowa z ontologią prawdy w roli bynajmniej niepośledniej.

Najnowszy numer: Kim jest osoba?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 1 sierpnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst jest inter­ne­towym dodatkiem do „Filo­zo­fuj” 2016 nr 3 (9).


Ania: Cześć kochanie, dłu­go na mnie czekasz?

Tomek: Dość dłu­go. Zamówiłem ci już kawę, ale wystygła.

Ania: Och, wiedzi­ałeś prze­cież, że mogę się spóźnić. Taki jesteś niecier­pli­wy. Naszego ślubu też pewnie doczekać się nie możesz?

Tomek: Prawdę mówiąc trochę się boję tej chwili. Koledzy cią­gle mi coś gada­ją o utra­conej bezpowrot­nie wol­noś­ci itd.

Ania: Jak zwyk­le szcz­ery do bólu. Cenię to u ciebie, ale cza­sem mógłbyś oszczędz­ić mi tej bezpośred­nioś­ci.

Tomek: No cóż, nazwisko zobow­iązu­je… A pro­pos, namyśliłaś się już, jak będziesz się nazy­wać?

Ania: Z tym właśnie mam pewien kłopot.

Tomek: Nad czym tu deliberować. Prze­cież od razu sły­chać, że „Anna Weredyk” brz­mi dos­to­jniej niż „Anna Przeko­r­ka”.

Ania: Tego wcale nie jestem pew­na. Jeśli nazwisko zobow­iązu­je, to w moim przy­pad­ku przy­na­jm­niej od razu wiado­mo, czego się spodziewać.

Tomek: W moim też! Choć przyz­na­ję, że moje nazwisko jest nieco trud­niejsze – ale za to jakie piękne. Ale prze­cież wiesz, co znaczy – człowiek, który zawsze mówi prawdę. Piękne nazwisko.

Ania: Czy piękne, to rzecz gus­tu. A czy fak­ty­cznie wiemy, co ono oznacza, to też rzecz wąt­pli­wa. Bo co to niby znaczy: „mówić prawdę”?

Tomek: Wybacz, ale to wiedzą już dzieci: „mówić prawdę” to mówić, jak jest.

Ania: Przy­dało­by się tu trochę więcej pre­cyzji. Nier­az ten, kto mówi, jak nie jest, też mówi prawdę.

Tomek: No dobra. Czu­ję, że wiesz, o co mi chodzi, ale chy­ba w tej chwili mówi nie Ania, ale Przeko­r­ka. Niech będzie: jeśli ktoś mówi, jak jest, i tak rzeczy­wiś­cie jest lub jeśli ktoś mówi, jak nie jest, i rzeczy­wiś­cie tak nie jest, to wtedy mówi prawdę.

Ania: Czyli z prawdą mamy do czynienia wtedy, gdy to, co się mówi, zgadza się z rzeczy­wis­toś­cią?

Tomek: Właśnie tak – lep­iej bym tego nie ujął.

Ania: No pięknie. Być może niek­tórzy ludzie bez przeszkód zaak­cep­tu­ją takie rozu­mie­nie prawdy. Jed­nak ludzie mądrzy, gdy tylko bliżej przyjrzą się każde­mu jego skład­nikowi, będą mieć wąt­pli­woś­ci.

Tomek: Nie pier­wszy raz mylisz mądrość z przeko­rą i szukaniem dzi­ury w całym. Zdążyłem się przyzwycza­ić. A jakież to skład­ni­ki rozu­mienia prawdy wyróż­ni­asz i jakie masz co do nich wąt­pli­woś­ci?

Ania: No patrz. Kiedy stwierdzil­iśmy, że praw­da jest wtedy, kiedy to, co się mówi, zgadza się z rzeczy­wis­toś­cią, pojaw­iły nam się właś­ci­wie trzy rzeczy: to, co się mówi, rzeczy­wis­tość i to, że się mają zgadzać. No ale co to właś­ci­wie znaczy: „to, co się mówi”? Czy chodzi Ci o konkret­nie wypowiadane zda­nia?

Tomek: A czemu by nie?

Ania: Bo wtedy napisane zda­nia nie mogły­by być prawdzi­we.

Tomek: Uff… Napisane też mogą być. I tylko pomyślane też – już nie musisz pytać. I każde takie zdanie, jeśli tylko zgadza się z rzeczy­wis­toś­cią, jest prawdą.

Ania: OK. Ale coś za dużo było­by tych prawd. Jeśli kil­ka razy powiedzi­ałbyś lub napisał, lub tylko pomyślał, że moja kawa jest zim­na, to czy wypowiedzi­ałbyś kil­ka prawd? A jeślibyś mówił lub pisał o mojej kaw­ie w różnych językach, wtedy też było­by wiele prawd?

Tomek: Nie wiele, ale jed­na, bo każde zdanie było­by o tym samym – o two­jej zim­nej kaw­ie.

Ania: Nadal mi się to nie podo­ba: zbyt wiele różnych rzeczy mogło­by być prawdzi­wy­mi. Napisane zdanie to po pros­tu pewien napis – atra­ment na papierze; wypowiedziane zdanie to jakaś seria dźwięków. I to wszys­tko może być prawdą?

Tomek: Ależ te napisy i serie dźwięków, w jakich bądź językach, wyraża­ją ten sam sens. To ten sens jest zgod­ny z rzeczy­wis­toś­cią.

Ania: Och, to mamy coś nowego: sens. Cóż to jest? Bo zdanie przeczy­tać lub usłyszeć potrafię, ale sen­su jakoś nie bard­zo.

Tomek: Od razu chci­ałabyś wszys­tko widzieć lub słyszeć! Prze­cież rozu­miesz sens zdań, cho­ci­aż to nie jest coś, co da się zobaczyć lub dotknąć! Sens jest w myśli albo lep­iej: jest pewną myślą.

Ania: Wpadłeś, mój dro­gi, z deszczu pod ryn­nę. Czyją myślą? Przyz­nasz, że myśli jest wiele: moje, two­je, sąsi­ad­ki. Znów masz wiele prawd o jed­nym i tym samym.

Tomek: Rac­ja. W takim razie ten sens jest jed­nym sensem wielu myśli, a nie myślą samą. Niech będzie. To nie przeszkadza, aby jed­nak ist­ni­ał w myśli.

Ania: A jakże on może ist­nieć w różnych myślach, będąc jeden i ten sam? Chy­ba nie chcesz powiedzieć, że jest częś­cią wspól­ną różnych myśli, bo wtedy te myśli były­by ze sobą złąc­zone. Jakoś nie mogę sobie wyobraz­ić, że moja myśl złąc­zona jest z myślą pani Hani spod piąt­ki, gdy w tym samym cza­sie oglą­damy naszą ulu­bioną reklamę proszku do pra­nia i myślimy coś prawdzi­wego o niej.

Tomek: No tak, sam bym sobie tego nie życzył. Wychodzi więc na to, że sens ist­nieje gdzieś pon­ad myślą.

Ania: To jest jeszcze dzi­wniejsze: nie ist­nieje ani w fizy­cznym świecie, ani w myśli. Czyżbyś wierzył w jak­iś osob­ny świat, w którym sen­sy sobie ist­nieją?

Tomek: Czemu nie? Jeśli tego wyma­ga praw­da? Ale zostawmy to. Mamy prze­cież rand­kę. Nie lep­iej cieszyć się ze swo­jej obec­noś­ci?

Ania: Ależ kochanie, ja się bard­zo dobrze baw­ię! Nie daje mi jeszcze spoko­ju dru­ga strona medalu – owa rzeczy­wis­tość, z którą zgadzać się ma zdanie czy też ostate­cznie twój sens. Jeśli prawdą jest, że moja kawa jest zim­na, i jeśli to zdanie zgadza się z rzeczy­wis­toś­cią, to chy­ba nie masz na myśli całej rzeczy­wis­toś­ci?

Tomek: No pewnie, że nie. Chodzi tylko o two­ją kawę.

Ania: Ale prawdą jest też, że kawa jest czarna i że jest mokra. Czy takie zda­nia też zgadza­ją się po pros­tu z kawą? Mówią prze­cież o niej coś innego. W ogóle zachodzę w głowę, jak jakiekol­wiek zdanie może zgadzać się z moją kawą. O co chodzi z tą zgod­noś­cią?

Tomek: Och, to proste. Zdanie, czy też raczej jego sens, jest zbu­dowane z pod­mio­tu i orzeczenia. Uczyliśmy się o tym na lekc­jach pol­skiego. Otóż zdanie zgadza się z rzeczy­wis­toś­cią, jeśli skład­ni­ki zda­nia mają swo­je odpowied­ni­ki w rzeczy­wis­toś­ci.

Ania: No to jak to będzie z moją kawą?

Tomek: Odpowied­nikiem pod­mio­tu zda­nia: „Kawa jest czarna” jest sama kawa, a odpowied­nikiem orzeczenia jest jej bycie czarną. Albo jeszcze inaczej: rzec­zown­ikowi w pod­mio­cie odpowia­da kawa, przymiotnikowi po słowie „jest” odpowia­da czerń kawy, a słowu „jest” odpowia­da coś, co łączy jakoś kawę i czerń.

Ania: Ho, ho! Uzbier­ało się tego.

Tomek: Niby czego?

Ania: No tych rzeczy, które są potrzeb­ne, żeby zdanie zgadza­ło się z rzeczy­wis­toś­cią. Zaczęliśmy od kawy, a tu nagle wyskaku­je jeszcze jakaś czerń, a tuż za nią czai się pewnie zim­no i mokrość, sko­ro prawdą jest, że kawa jest zim­na i mokra. O łączniku nie wspom­nę…

Tomek: Nie widzę w tym nic niezwykłego. Ist­nieją przed­mio­ty i ich cechy.

Ania: W przed­mio­ty wierzę, nato­mi­ast cechy są dla mnie równie tajem­nicze, jak sen­sy. Poza tym niepostrzeże­nie (skąd ja to znam?) zmieniłeś pogląd: zda­nia według ciebie odpowiada­ją nie przed­miotom, lecz przed­miotom razem z ich cecha­mi.

Tomek: Nie prze­sadzaj z tą tajem­nic­zoś­cią. Bez cech znane nam rzeczy niczym by się nie różniły. A co do zmi­any poglą­du, to może jest to raczej jego uściśle­nie. Taki przed­miot wraz z jego cechą moż­na nazwać fak­tem. I już masz ładne sfor­mułowanie: zdanie (czy też jego sens) jest prawdzi­we, jeśli zgadza się z fak­tem.

Ania: Niech Ci będzie, choć nadal cechy są dla mnie pode­jrzany­mi osob­nika­mi. Więc powiadasz, że mamy jeszcze fak­ty, oprócz przed­miotów i cech? Hmm.…

Tomek: Co znowu? Nie widzę nic niewłaś­ci­wego w fak­tach. Fakt to po pros­tu to, jak się rzeczy mają. Zresztą zami­ast o fak­tach moż­na mówić o stanach rzeczy, jeśli wolisz.

Ania: Ale widzisz, prawdą też jest, że moja kawa nie jest ciepła. Czy ist­nieje fakt, z którym zgadza się to zdanie?

Tomek: No pewnie. Moż­na go nazwać negaty­wnym fak­tem lub negaty­wnym stanem rzeczy.

Ania: Co to by było? Czy wtedy musimy wierzyć w nie-ciepło, które kawa posi­a­da? Nie umiem sobie wyobraz­ić nie-ciepła.

Tomek: Ale już z kolora­mi poszło­by ci łatwiej. Nie-zieleń to był­by po pros­tu jakikol­wiek inny kolor. Gdy­by się uprzeć, to i dla ciepła, i dla każdej innej cechy znaleźlibyśmy jakąś nie-cechę czy też cechę negaty­wną, sko­ro już tak mówimy.

Ania: O nie mój dro­gi! Jeśli mówisz, że kawa nie jest biała, i wierzysz, że fakt zgod­ny z tym zdaniem pole­ga na posi­ada­niu przez kawę nie-bieli, to ta nie-biel nie może być jakimś innym kolorem, ale po pros­tu nie-bielą i niczym więcej. Jeśli nie-biel była­by na przykład czernią, to Twój negaty­wny stan rzeczy był­by po pros­tu jakimś pozy­ty­wnym stanem rzeczy.

Tomek: Dzi­wię się, że uważasz to za coś złego – prze­cież nie lubisz nowych rodza­jów przed­miotów. Ale masz rację, że te cechy negaty­wne są pode­jrzane. Może więc coś takiego cię przekona: negaty­wny fakt nie pole­ga na posi­ada­niu negaty­wnej cechy, ale na nieposi­ada­niu nor­mal­nej cechy.

Ania: Zamienił stry­jek siekierkę na kijek… Ale mam twór­czego narzec­zonego. Szko­da, że to tylko słowotwórst­wo i nic więcej.

Tomek: Zmieni­am ci nazwisko z Przeko­r­ka na Złośli­wka.

Ania: Bard­zo śmieszne. Jak już się pośmiejesz, to zwróć jeszcze uwagę, że w twoich nowych negaty­wnych stanach rzeczy masz swo­je negaty­wne posi­adanie, ale nie możesz mieć pozy­ty­wnej cechy, której aku­rat przed­miotowi odmaw­iasz.

Tomek: Znów muszę ci ulec. W takim razie trze­ba przyz­nać, że zdanie: „Kawa nie jest biała” jest prawdzi­we dzię­ki temu, że kawa jest czarna. I już…

Ania: No bra­wo. Czyli zmieni­asz swo­je rozu­mie­nie zgod­noś­ci?

Tomek: Na razie tego nie widzę, ale oświeć mnie.

Ania: W tym pozy­ty­wnym stanie rzeczy, który przy­wołałeś, tylko kawa jest odpowied­nikiem czegoś z przy­toc­zonego zda­nia. Gdzie więc ta zgod­ność?

Tomek: Znów masz rację. Ale to nie szkodzi. Wystar­czy, że jest coś w świecie, dzię­ki czemu to zdanie jest prawdzi­we. Moż­na rzec, że ten pozy­ty­wny fakt czyni prawdzi­wym zdanie przeczące.

Ania: Do tego, że mam rację, radzę ci się przyzwycza­jać, mój dro­gi. Okroiłeś już znacznie to swo­je rozu­mie­nie prawdy. Wcześniej peł­na zgod­ność, a ter­az jakieś „czynie­nie prawdzi­wym”. Dobrze, że nie powiedzi­ałeś: „uprawdzi­wian­ie”, bo inaczej to ty wynosiłbyś śmieci do koń­ca życia.

Tomek: Uff… Kamień z ser­ca. Rozu­miem, że ter­az już wszys­tkie wąt­pli­woś­ci związane z twoim nowym nazwiskiem zostały rozwiane.

Ania: Nie tak szy­bko. Kto powiedzi­ał, że to będzie moje nazwisko? A co w takim razie czyni prawdzi­wym zdanie: „Ide­al­ny mąż nie ist­nieje”. Raczej nie ów mąż, bo prze­cież prawdą jest, że go nie ma.

Tomek: Tym razem nie zna­jdziesz dzi­ury w całym. Cały świat czyni to zdanie prawdzi­wym. Wszys­tko, co ist­nieje, i tylko to.

Ania: A cóż to jest: „wszys­tko”? Co to znaczy?

Tomek: Wszys­tko to to, co ist­nieje, i nic więcej.

Ania: A więc two­je „wszys­tko” to jest cały świat plus fakt, że niczego więcej nie ma?

Tomek: Tak właśnie.

Ania: No i znowu prze­my­ciłeś jak­iś negaty­wny stan rzeczy. To two­je czynie­nie prawdzi­wym też chy­ba nie może się ostać.

Tomek: Zaraz my się nie ostaniemy w tej kaw­iarni. Kel­ner właśnie idzie, żeby powiedzieć, że już zamyka­ją. No to szy­bko: zmieni­asz nazwisko?

Ania: Nie. Obsta­ję przy swoim.

Tomek: Jak prawdzi­wa przeko­r­ka…

W kaw­iarni siedzi­ał i pod­słuchi­wał
Marek Piwowar­czyk

 


Marek Piwowar­czyk Filo­zof, zaj­mu­je się ontologią (metafizyką) i filo­zofią religii, pracu­je na Wydziale Filo­zofii KUL, gdzie prowadzi zaję­cia z epis­te­mologii i filo­zofii religii.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy