Artykuł Ontologia

Kristie Miller: Statek Tezeusza

Wydaje się, że dobrze rozumiemy, na czym polega tożsamość przedmiotów w czasie. Jednak dokładniejsza analiza procesu wymiany części ujawnia zagadkę, z którą filozofowie zmagają się już od starożytności. Czy trwanie w czasie może być tylko złudzeniem lub kwestią konwencji? A może wymaga ono przyjęcia, że oprócz części przestrzennych posiadamy również części czasowe?

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 1 (13), s. 6–8. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Zagadka Plutarcha

Plutarch był greckim his­to­rykiem i biografem żyją­cym w lat­ach 46–120 n.e. W Żywocie Tezeusza opisu­je on należą­cy do Tezeusza statek, który został nareper­owany przez stop­niową wymi­anę wszys­t­kich drew­ni­anych desek. Przy­puśćmy, że ta wymi­ana zajęła dziesięć lat. Plutarch zwró­cił uwagę, że z tego rodza­ju sytu­acją wiąże się pew­na zagad­ka.

Z jed­nej strony na ogół uważamy, że takie przed­mio­ty jak stat­ki mogą przetr­wać wymi­anę niek­tórych swoich częś­ci. Na co dzień wymieni­amy w samo­chodach sil­ni­ki, alter­na­to­ry, opony, drzwi itp. Mówimy o wymi­an­ie częś­ci w samo­chodzie, co zakła­da, że przed wymi­aną i po wymi­an­ie mamy do czynienia z tym samym samo­cho­dem. Inaczej wyję­cie sil­ni­ka i wstaw­ie­nie nowego nie było­by wcale wymi­aną, tylko zniszcze­niem starego samo­chodu i stworze­niem nowego.

Z drugiej strony pod koniec tego pro­ce­su otrzy­mu­je­my statek, który nie ma żad­nych częś­ci wspól­nych z pier­wot­nym statkiem. Zastąpil­iśmy bowiem wszys­tkie stare drew­ni­ane des­ki nowy­mi. Przy­puśćmy, że kon­ser­wa­tor zachowu­je każdą deskę, która została usunię­ta ze statku Tezeusza i zastą­pi­ona przez nową. Nazwi­jmy des­ki wyjęte z pier­wot­nego statku „początkowy­mi deska­mi”, a des­ki, który­mi zostaną one zastą­pi­one – „nowy­mi deska­mi”. Przy­puśćmy, że dziesięć lat po zakończe­niu reper­acji tenże kon­ser­wa­tor zbiera wszys­tkie początkowe des­ki i budu­je z nich statek i ukła­da początkowe des­ki w dokład­nie taki sam sposób, w jaki były ułożone w statku, zan­im zaczęła się jego odnowa.

Na czym polega tożsamość statku?

Mamy ter­az dwa stat­ki. Nazwi­jmy statek złożony z początkowych desek „statkiem A”, a statek złożony z nowych desek „statkiem B”. Który z nich jest statkiem Tezeusza? Inaczej mówiąc, który z nich – statek A czy statek B – jest numerycznie iden­ty­czny z początkowym statkiem, ist­nieją­cym przed pro­ce­sem odnowy (nazwi­jmy ten statek „STATKIEM TEZEUSZA”)? Nie mogą to być oba stat­ki, ponieważ numerycz­na iden­ty­czność jest relacją, w której każ­da rzecz pozosta­je tylko i wyłącznie do samej siebie. Dwie rzeczy (np. tak zwane iden­ty­czne bliź­ni­a­ki) mogły­by być do siebie bard­zo podob­ne – ale żadne dwie rzeczy nie mogły­by nigdy być numerycznie iden­ty­czne. Kiedy pytamy, czy „x” jest numerycznie iden­ty­czne z „y”, to pytamy, czy „x” i „y” rzeczy­wiś­cie są nazwa­mi jed­nej i tej samej rzeczy. I tak Clark Kent jest iden­ty­czny z Super­manem – ale nie dlat­ego, że te dwie oso­by są iden­ty­czne, ale dlat­ego, że „Clark Kent” i „Super­man” są dwiema nazwa­mi jed­nego i tego samego mężczyzny – obcej isto­ty z plan­e­ty Kryp­ton.

Rozu­miemy ter­az ów prob­lem nieco lep­iej. Kiedy pytamy, czy statek A jest iden­ty­czny ze STATKIEM TEZEUSZA, jest to skró­towa postać pyta­nia, czy nazwy „STATEK TEZEUSZA” i „statek A” odnoszą się do tego samego statku. Czy tak jest? Załóżmy, że uważasz, iż STATEK TEZEUSZA jest iden­ty­czny ze statkiem A. Przy­puśćmy pon­ad­to, że oso­ba odnaw­ia­ją­ca statek spal­iła wszys­tkie początkowe des­ki zami­ast budować z nich statek A. Co stało­by się w takim wypad­ku ze STATKIEM TEZEUSZA? Jeśli sądzisz, że w takiej sytu­acji był­by on iden­ty­czny ze statkiem B, to masz kłopot!

Prze­cież fak­ty doty­czące iden­ty­cznoś­ci czegoś w cza­sie nie mogą zależeć od ist­nienia lub nieist­nienia innych przed­miotów. Było­by dzi­waczne, gdy­bym powiedzi­ała, że przetr­wałam oper­ację medy­czną jedynie dzię­ki temu, że pew­na inna oso­ba (powiedzmy Daw­id) jej nie przetr­wała. Jeśli STATEK TEZEUSZA jest iden­ty­czny ze statkiem A, to nie jest iden­ty­czny ze statkiem B. Gdy­by oso­ba repe­ru­ją­ca statek spal­iła początkowe des­ki, to zami­ast go odnow­ić spraw­iła­by, że przes­tał­by ist­nieć, i dostar­czyła­by Tezeuszowi nowy statek. Kto dochodzi do takiego wniosku, ten uważa, że STATEK TEZEUSZA nie przetr­wał wymi­any wszys­t­kich jego częś­ci.

Czy statek może przetrwać wymianę swoich części?

Już to wyda­je się mało wiary­godne. Gdy­by Tezeusz odmówił zapłaty za reper­ację, argu­men­tu­jąc, że jego statek został zniszc­zony, to zapewne roz­złoś­cił­by osobę, która przeprowadz­iła reper­ację. Poza tym, jeśli STATEK TEZEUSZA został zniszc­zony w trak­cie reper­acji, to w której dokład­nie chwili przes­tał ist­nieć? Moż­na by sądz­ić, że statek może przetr­wać wymi­anę niek­tórych swoich częś­ci, ale nie wszys­t­kich. To jed­nak prowadzi naty­ch­mi­ast do pyta­nia: w którym momen­cie tego pro­ce­su STATEK TEZEUSZA przes­tał ist­nieć? Z pewnoś­cią nie jest tak, że ist­ni­ał aż do wymi­any ostat­niej des­ki, a potem nagle przes­tał ist­nieć. Kłopot jed­nak w tym, że jego częś­ci były stop­niowo wymieni­ane przez dziesięć lat, a wobec tego nie ist­nieje żaden oczy­wisty punkt, w którym, jak moglibyśmy powiedzieć, statek przeszedł od stanu ist­nienia do stanu nieist­nienia. Wyda­je się dzi­wne, że wymi­ana jed­nej drew­ni­anej des­ki miała­by oznaczać zagładę STATKU TEZEUSZA.

Ktoś, kto uważa że STATEK TEZEUSZA nie przetr­wał pro­ce­su odnowy, mógł­by zasug­erować, że stat­ki (i inne przed­mio­ty) nie mogą przetr­wać utraty żad­nej ze swoich częś­ci. Zaletą tej strate­gii jest to, że nie wyda­je się ona arbi­tral­na: nie zmusza nas do powiedzenia, że utra­ta dziesię­ciu desek jest dopuszczal­na, nato­mi­ast utra­ta jede­nas­tu oznacza koniec ist­nienia. Mimo to wyda­je się ona dość niewiary­god­na: zgod­nie z nią żadne znane nam z życia codzi­en­nego rzeczy (takie jak stat­ki, samo­chody, a może nawet ludzie) nie mogą przetr­wać utraty żad­nej swo­jej częś­ci. Ponieważ wiemy, że przed­mio­ty makroskopowe nieustan­nie tracą jedne ato­my i pozysku­ją inne, musielibyśmy uznać, że takie przed­mio­ty ist­nieją tylko przez krótką chwilę.

Drugą opcją jest więc przyję­cie, że STATEK TEZEUSZA jest iden­ty­czny ze statkiem B. STATEK TEZEUSZA uda­je się zreper­ować, a z początkowych desek oso­ba odnaw­ia­ją­ca stwarza po pros­tu nowy statek (statek A). Ta opc­ja wyda­je się lep­sza, kłopot tylko w tym, że statek A jest znacznie bardziej podob­ny do pier­wot­nego statku niż statek B. Statek B skła­da się z całkowicie nowych desek. Gdy­by ktoś przez dziesięć lat prze­by­wał na morzu i po powro­cie ujrzał oba stat­ki, to uznał­by, że to statek A jest STATKIEM TEZEUSZA.

Czy statki mają części czasowe?

Niełat­wo podać takie rozwiązanie tej zagad­ki, które uwzględ­ni­ało­by wszys­tkie nasze intu­ic­je. Nie bez racji mówimy tu o zagad­ce! Jed­no ze współczes­nych rozwiązań pole­ga na odrzuce­niu idei, że gdy pytamy, czy STATEK TEZEUSZA jest tym samym statkiem, co statek A (lub statek B), to chodzi nam o to, czy pier­wszy jest numerycznie iden­ty­czny z drugim. Łat­wo zrozu­mieć, dlaczego tak właśnie inter­pre­tu­je się to pytanie. Kiedy pytam, czy kobi­eta, którą właśnie spotkałam na pokazie mody, jest tą samą kobi­etą, którą przed dwoma laty widzi­ałam na pogrze­bie, to wyda­je się, że pytam o to, czy rzeczy­wiś­cie ist­nieje tylko jed­na kobi­eta, która była na pogrze­bie, a ter­az jest na pokazie mody, czy też raczej ist­nieją dwie kobi­ety, które są do siebie tylko podob­ne.

Jed­nak niek­tórzy filo­zo­fowie uważa­ją, że ta inter­pre­tac­ja jest błęd­na. Twierdzą oni, że żaden przed­miot nigdy nie ist­nieje dłużej niż przez chwilę. Tak naprawdę świat skła­da się z krótkotr­wałych przed­miotów, a rzeczy, które znamy z codzi­en­nego doświad­czenia, są złożone z tych krótkotr­wałych przed­miotów. Pod­sta­wowa idea jest następu­ją­ca: ty i ja roz­ciągamy się w trzech wymi­arach przestrzeni. Mamy sze­rokość, dłu­gość i wysokość. Jest tak dlat­ego, że składamy się z wielu częś­ci przestrzen­nych: naszych rąk, nóg, głowy, tułowia itd. Im dłuższe są two­je nogi, tym jesteś wyższy! Ale two­ja lewa ręka nie jest numerycznie iden­ty­cz­na z two­ją prawą ręką. A two­ja lewa noga nie jest numerycznie iden­ty­cz­na z two­ją prawą nogą. Fak­ty­cznie żadne dwie z twoich częś­ci przestrzen­nych nie są ze sobą numerycznie iden­ty­czne. Zarazem każ­da z nich jest częś­cią ciebie i dzię­ki temu roz­cią­gasz się w przestrzeni. Niek­tórzy filo­zo­fowie uważa­ją, że w podob­ny sposób roz­ciągamy się w cza­sie. Tak jak mamy ręce i nogi jako częś­ci w danej chwili, tak też w różnych chwilach posi­adamy jako częś­ci krótkotr­wałe przed­mio­ty (filo­zo­fowie nazy­wa­ją je „częś­ci­a­mi cza­sowy­mi”).

Powróćmy do statku tezeusza: chodzi o to, że skła­da się on z całej serii krótkotr­wałych częś­ci statku (z których każ­da wyglą­da jak chwilowy statek). Pytanie o to, który statek – A czy B – jest iden­ty­czny ze STATKIEM TEZEUSZA, zostało niewłaś­ci­wie postaw­ione. Odpowiedź brz­mi: żaden. Ist­nieją nato­mi­ast dwa trwa­jące w cza­sie stat­ki, z których każdy skła­da się z różnych krótkotr­wałych częś­ci statku. Jeden skła­da się z takich częś­ci statku, z których każ­da zaw­iera początkowe des­ki. Dru­gi skła­da się z takich częś­ci statku, z których jedne zaw­ier­a­ją początkowe des­ki, a inne są połącze­niem początkowych i nowych desek. Te dwa stat­ki częś­ciowo się pokry­wa­ją: inaczej mówiąc, ist­nieje okres, w którym są one złożone z dokład­nie tych samych częś­ci (mianowicie okres przed pro­ce­sem odnowy). To dlat­ego tak łat­wo popeł­ni­amy błąd. Z chwilą, gdy zda­je­my sobie z tego sprawę, wiemy już wszys­tko o tych dwóch statkach. Pozosta­je jedynie pytanie, który z tych statków należy do Tezeusza zgod­nie z umowa­mi społeczny­mi i prawny­mi, ale to pytanie nie jest już pytaniem intere­su­ją­cym metafizy­ka.

Przełożył Marcin Iwan­ic­ki


Warto doczy­tać

J. Teich­man,
K.C. Evans, Filo­zofia. Prze­wod­nik dla początku­ją­cych, przeł. T. Basz­ni­ak, Warsza­wa 1994, rozdz. 3.
R.M. Mar­tin, W tytule tej książ­ki są są dwa błędy, przeł. B. Stanosz, Warsza­wa 2011, rozdz. 13.



Kristie Miller
– Pro­fe­sor­ka filo­zofii na Uni­w­er­syte­cie w Syd­ney, autor­ka Issues in The­o­ret­i­cal Diver­si­ty: Per­sis­tence Com­po­si­tion and Time (Springer, 2006). Intere­su­je się filo­zoficzny­mi zagad­nieni­a­mi cza­su, przestrzeni, iden­ty­cznoś­ci osobowej i metaon­tologii.

Strona inter­ne­towa: http://kristiemiller.net/.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­kaW pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.