Artykuł Epistemologia

Krystyna Bielecka: Czy maszyny mogą mieć emocje?

Maszyny są zdolne do odczuwania emocji płynących z naszego ciała i do podejmowania decyzji pod wpływem agresji. Nie potrafimy dzisiaj stworzyć algorytmu, który dawałby robotom zdolność odczuwania wyższych uczuć, w tym empatii, gdyż najpierw musielibyśmy odpowiedzieć na pytanie o związek emocji z inteligencją. Projekt stworzenia takiego algorytmu uczy nas jednak czegoś o nas samych.

Najnowszy numer: Edukacja moralna

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 4 (16), s. 12–14. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku  PDF.


Kie­dy patrzy­my na psa macha­ją­ce­go ogo­nem, sądzi­my, że prze­ży­wa radość. Czy rów­nie chęt­nie przy­pi­sa­li­by­śmy emo­cje pobi­te­mu robo­to­wi? Co takie­go odróż­nia nas od maszyn, choć­by naj­bar­dziej zło­żo­nych? Cia­ło? Wspól­no­ta kul­tu­ro­wa? Podo­bień­stwo zacho­wań? Czy mogli­by­śmy kie­dy­kol­wiek zaprzy­jaź­nić się z robotami?

Dopie­ro maszy­na, któ­ra nie tyl­ko potra­fi grać w sza­chy czy w go, ale i odczu­wa emo­cje, była­by zbu­do­wa­na na wzór czło­wie­ka lub innych istot żywych. Dla filo­zo­fa zapro­jek­to­wa­nie takiej maszy­ny to nie tyl­ko wyzwa­nie tech­nicz­ne, ale przede wszyst­kim test na to, czy rozu­mie­my, czym są emo­cje i jaki jest zwią­zek emo­cji z inte­li­gen­cją u istot żywych. Maszy­na, któ­ra wygry­wa w sza­chy, mając nad­ludz­kie zdol­no­ści obli­cze­nio­we, wyda­je się nie­ludz­ka wła­śnie dla­te­go, że nasze decy­zje wyma­ga­ją szyb­kich dzia­łań, a te są podyk­to­wa­ne emo­cja­mi. Dzia­ła­my i myśli­my pod wpły­wem emo­cji.

Czym są emocje i czy istnieje na nie algorytm?

Pyta­nie, czym są emo­cje, jest samo w sobie zło­żo­ną kwe­stią. Czy to, co potocz­nie nazy­wa­my rado­ścią, to zdol­ność do rado­sne­go gry­ma­su twa­rzy, czy raczej rado­ścią jest picie wina z przy­ja­ciół­mi? Czy emo­cje są tyl­ko sta­na­mi cie­le­sny­mi, czy też zale­żą one rów­nież od naszej oce­ny, a ta od kul­tu­ry? Radość obja­wia się w cie­le, ale radość pły­ną­ca z picia wina pły­nie przede wszyst­kim z naszej oce­ny spo­tka­nia z inny­mi jako cze­goś przy­jem­ne­go, a to jest zwią­za­ne z kul­tu­rą picia wina.

Emo­cje mają czę­ścio­wo aspekt cie­le­sny, a czę­ścio­wo poznaw­czy, i to z tym dru­gim wią­że się nasza ocena.

Teo­rie emo­cji róż­nie roz­strzy­ga­ją spór o to, jak jeden aspekt ma się do dru­gie­go i czy ist­nie­je jeden mecha­nizm reali­zu­ją­cy emo­cje, a więc czy radość zwią­za­na z piciem wina jest zupeł­nie ina­czej reali­zo­wa­na w cie­le, czy moż­na ją tam w ogó­le zlo­ka­li­zo­wać. Jeśli zgo­dzić się z Wil­lia­mem Jame­sem, ame­ry­kań­skim filo­zo­fem i kla­sy­kiem psy­cho­lo­gii, oraz z duń­skim leka­rzem Car­lem Lan­gem, emo­cje redu­ku­ją się do sta­nów cie­le­snych, a wte­dy współ­cze­sne, ucie­le­śnio­ne maszy­ny muszą mieć emo­cje. W fil­mie Ex Machi­na fem­dro­id Eva ma ludz­kie ręce, a jak wia­do­mo, to ręce są pod­sta­wo­wy­mi prze­kaź­ni­ka­mi emo­cji. Teo­ria ta jed­nak mniej pasu­je do emo­cji bar­dziej zło­żo­nych, wyma­ga­ją­cych naszej ewa­lu­acji. Zda­rze­nia zew­nętrzne pod­le­ga­ją naszej inter­pre­ta­cji, a ta z ­kolei wywo­łu­je okre­ślo­ne emo­cje, na pod­sta­wie któ­rych podej­mu­je­my decy­zje (o czym piszą m.in. współ­cze­śni psy­cho­lo­go­wie emo­cji, np. Anto­nio Dama­sio, Richard Laza­rus czy filo­zof­ka Mar­tha Nuss­baum). O ile ist­nie­ją robo­ty, któ­re są zdol­ne do podej­mo­wa­nia drob­nych decy­zji pod wpły­wem pro­stych emo­cji, np. agre­sji (o czym pisze m.in. filo­zof sztucz­nej inte­li­gen­cji Mat­thias Scheutz), to otwar­tym pozo­sta­je pyta­nie, czy są one zdol­ne do podej­mo­wa­nia zło­żo­nych decy­zji pod wpły­wem zło­żo­nych emo­cji, np. decy­zji moralnych.

Jeśli zaś ist­nie­ją emo­cje uwa­run­ko­wa­ne kul­tu­ro­wo, to z pew­no­ścią nie zna­my wszyst­kich moż­li­wych sytu­acji, w któ­rych emo­cje się ujaw­nia­ją. Jak więc zapro­jek­to­wać robo­ta, żeby był zdol­ny do takich emocji?

O czym są emocje?

Dodat­ko­wą kom­pli­ka­cją jest pro­blem, czy emo­cje są repre­zen­ta­cja­mi, a więc czy są o czymś, tak jak o czymś są nasze poję­cia lub prze­ko­na­nia, np. poję­cie psa jest o psie. Dla odmia­ny weź­my za przy­kład strach. Z tą pier­wot­ną emo­cją (jed­ną z sze­ściu pod­sta­wo­wych i uni­wer­sal­nych emo­cji według psy­cho­lo­ga Pau­la Ekma­na) wią­że się mnó­stwo reak­cji cie­le­snych, jak choć­by pal­pi­ta­cje ser­ca i przy­spie­szo­ny oddech. Wyda­wać by się mogło, że emo­cje infor­mu­ją nas co naj­wy­żej o sta­nach nasze­go cia­ła. Cel­na obser­wa­cja Jame­sa i Lan­ge­go, że reak­cje cie­le­sne są nie­zby­wal­nym ele­men­tem emo­cji, nie wyja­śnia w peł­ni roli emo­cji, np. stra­chu, w zacho­wa­niu. Kie­dy się boimy, zazwy­czaj wie­my, co ten strach wywo­ła­ło, np. źró­dłem stra­chu jest napo­tka­na w lesie żmi­ja. Zda­je się więc, że emo­cje przede wszyst­kim są o tych zda­rze­niach, któ­re je wywo­ła­ły, a tyl­ko ­mani­fe­stu­ją się one w cie­le. O emo­cjach jako sta­nach repre­zen­ta­cyj­nych, któ­re są o rdzen­nych tema­tach rela­cyj­nych, sze­rzej pisze np. współ­cze­sny filo­zof nauki i per­cep­cji Jes­se Prinz (2004). Doj­ście do tego, o czym emo­cje są, nie jest łatwym zada­niem, szcze­gól­nie gdy mówi­my o emo­cjach uwa­run­ko­wa­nych spo­łecz­nie. Treść i źró­dło moje­go zawsty­dze­nia, że nie dopeł­ni­łam obiet­ni­cy w obec­no­ści tej oso­by i gru­py zna­jo­mych, jest nie­wąt­pli­wie bar­dziej skom­pli­ko­wa­ne niż źró­dło i treść moje­go stra­chu przed żmiją.

Jesz­cze trud­niej­szą kwe­stią jest nasza rola odbior­cy w roz­po­zna­wa­niu emo­cji. Jeśli o ich zna­cze­niu decy­du­je to, jak inni je inter­pre­tu­ją, to nasz odbiór jest szcze­gól­nie istot­ny w two­rze­niu algo­ryt­mu odczu­wa­nia u maszyn.

Widać teraz jak na dło­ni, że w kon­stru­owa­niu takie­go algo­ryt­mu przyj­mu­je­my mil­czą­ce zało­że­nie, że muszą się te emo­cje ujaw­niać, jako że moż­li­wość tego, co chce­my nazwać stra­chem czy rado­ścią u robo­ta, jest dyk­to­wa­na naszy­mi spo­so­ba­mi ich inter­pre­ta­cji. Uni­wer­sal­ność takich inter­pre­ta­cyj­nych nawy­ków w wie­lu przy­pad­kach jest bar­dzo kontrowersyjna.

Algo­rytm, któ­ry dawał­by sztucz­nej inte­li­gen­cji moż­li­wość odczu­wa­nia emo­cji, musiał­by uwzględ­nić całą tę zło­żo­ność zja­wi­ska emo­cji, a więc ich zło­żo­ną natu­rę (bio­lo­gicz­ną czy kul­tu­ro­wą), źró­dła, rolę cia­ła i repre­zen­ta­cyj­ne­go cha­rak­te­ru przy­naj­mniej nie­któ­rych z nich, a tak­że rolę odbior­cy w ich rozpoznawaniu.

Czemu boimy się robotów pozbawionych empatii?

Czy robo­ty są zdol­ne do empa­tii? Pro­blem ten podej­mu­ją nie­mal wszyst­kie kla­sycz­ne fil­my o tema­ty­ce AI, począw­szy od Łow­cy andro­idów, a skoń­czyw­szy na Ex Machi­nie. Phi­lip K. Dick w swej powie­ści Łow­cy andro­idów kon­stru­uje test na empa­tię, opie­ra­jąc się na teście Turin­ga. O ile ten dru­gi miał beha­wio­ral­nie wyka­zać zdol­ność maszy­ny do myśle­nia, gdy ta jest nie­odróż­nial­na od czło­wie­ka w swo­bod­nej roz­mo­wie, o tyle test na empa­tię ma beha­wio­ral­nie wykry­wać zdol­no­ści maszyn do współ­od­czu­wa­nia. U Dic­ka nie­któ­re andro­idy potra­fi­ły nauczyć się zda­wać ten test, co suge­ro­wa­ło­by, że robo­ty mogą nauczyć się empa­tii. Zdol­ność do opie­ki nad inny­mi była nawet bar­dziej powszech­na wśród andro­idów niż wśród ludzi. Film poka­zu­je, że empa­tia wyma­ga nie tyl­ko roz­po­zna­wa­nia emo­cji, ale jest też sil­nie zwią­za­na z moral­nym dzia­ła­niem. Moral­ność w Łow­cy andro­idów, podob­nie jak i w Ex Machi­nie, nie jest moc­ną stro­ną ludzi. Czło­wiek two­rzy robo­ty na swój wzór i podo­bień­stwo, ale szyb­ko zapo­mi­na, że one też chcą żyć. Infor­mu­jąc robo­ty o tym, że zosta­ną znisz­czo­ne, pozba­wia­my je moż­li­wo­ści dzia­ła­nia. Postę­pu­jąc tak wobec stwo­rzo­nych przez nas istot, zdol­nych do inte­li­gent­ne­go dzia­ła­nia i pla­no­wa­nia, jeste­śmy bar­dziej niż one pozba­wie­ni współodczuwania.

W ludziach jest strach przed stwo­rze­niem robo­tów, któ­re mogą nas prze­wyż­szyć inte­li­gen­cją, tak­że tą emo­cjo­nal­ną, i któ­re będą chcia­ły nas zniszczyć.

Ex Machi­nie fem­dro­id Eva jest robo­tem zdol­nym do roz­po­zna­wa­nia emo­cji swo­je­go ludz­kie­go part­ne­ra, ale osta­tecz­nie wyko­rzy­stu­je jego emo­cje w celu prze­trwa­nia. Czło­wiek sta­je się pion­kiem w rękach andro­ida, któ­ry dużo lepiej radzi sobie z przy­sto­so­wa­niem się do oto­cze­nia i wyko­rzy­sta­nia oto­cze­nia dla zacho­wa­nia sie­bie. To z pew­no­ścią dobra stra­te­gia ewo­lu­cyj­na, jed­nak nie­spe­cjal­nie świad­czą­ca o roz­wi­nię­tej empa­tii. Empa­tia wyma­ga inte­rak­cji, być może więc powin­ni­śmy prze­my­śleć to, jak rozu­mie­my zwią­zek emo­cji z inte­li­gen­cją, a inte­li­gen­cją spo­łecz­ną w szczególności.

Bada­nia poka­zu­ją, że choć emo­cje mają wpływ na nasze pla­no­wa­nie i podej­mo­wa­nie decy­zji, to jed­nak wciąż nie wie­my, jak zapro­jek­to­wać wyż­sze emo­cje i jaki jest ich wpływ na nasze zacho­wa­nie. Robo­ty dba­ją­ce jedy­nie o inte­res wła­sny to tak napraw­dę ciem­na stro­na naszej natu­ry. Nie zapo­mi­naj­my jed­nak, że jeste­śmy zdol­ni tak­że do współ­czu­cia. Stwa­rza­jąc robo­ty na nasz obraz i podo­bień­stwo, pamię­taj­my o krzy­wym zwier­cia­dle, w jakim sta­wia nas fan­ta­sty­ka, poka­zu­jąc, że brak nie­któ­rych wyż­szych emo­cji pro­wa­dzi do zawłasz­cze­nia wszyst­kie­go i w kon­se­kwen­cji znisz­cze­nia świa­ta jako wspól­no­ty istot
żywych.


Kry­sty­na Bie­lec­ka – Dok­tor filo­zo­fii, nauczy­ciel filo­zo­fii i ety­ki. Więk­szość cza­su spę­dza w dro­dze, naj­czę­ściej na rowe­rze, w wol­nych chwi­lach pisze tek­sty i nie­sku­tecz­nie ucie­ka od autoanalizy.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.
W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.

 < Powrót do spi­su tre­ści nume­ru

Ilu­stra­cja: Lubo­mi­ra Przybylska

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Reklama

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy