Artykuł

Krzysztof A. Wieczorek: #3: Jak oceniać argumenty z autorytetu

 Z opiniami ekspertów należy się liczyć, ale nie zawsze można ufać osobom, które na opinie te powołują się w argumentach. Aby nie ulegać pochopnie argumentom z autorytetu, dobrze jest wiedzieć, jak można w prosty sposób zbadać ich wartość.

Najnowszy numer: Tajemnica istnienia

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 28 kwietnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 7, s. 27–28. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Tak zwa­ne argu­men­ty z auto­ry­te­tu, o któ­rych pisa­łem w poprzed­nim nume­rze „Filo­zo­fuj!”, opie­ra­ją się na nastę­pu­ją­cym sche­ma­cie:

Prze­słan­ka 1: Oso­ba X twier­dzi, że A.
Prze­słan­ka 2: Oso­ba X jest auto­ry­te­tem.
Kon­klu­zja: Zatem nale­ży przy­jąć, że A.

Z jed­nej stro­ny argu­men­ty takie mogą być cał­kiem zasad­ne – w wie­lu sytu­acjach pole­ga­nie na tym, co twier­dzi jakiś eks­pert, jest jak naj­bar­dziej roz­sąd­ne. Z dru­giej jed­nak stro­ny czę­sto zda­rza się, że ktoś powo­łu­je się na opi­nię zna­nej oso­bi­sto­ści jedy­nie po to, by wywrzeć w ten spo­sób na swym roz­mów­cy rodzaj psy­chicz­nej pre­sji, aby spra­wić, że odbior­ca argu­men­tu, onie­śmie­lo­ny aurą auto­ry­te­tu, bez głęb­szej ana­li­zy przyj­mie zawar­tą w jego kon­klu­zji wąt­pli­wą tezę.

Jak zatem odróż­nić rze­tel­ne argu­men­ty z auto­ry­te­tu od tych, któ­re zali­czyć nale­ży do gro­na nie­lo­jal­nych chwy­tów ery­stycz­nych (okre­śla­nych cza­sem mia­nem ad vere­cun­diam)? Jed­nym ze spo­so­bów jest prze­te­sto­wa­nie argu­men­tu przy pomo­cy zesta­wu przy­pi­sa­nych do nie­go tzw. kry­tycz­nych pytań.

Krytyczne pytania dla argumentów z autorytetu

1. Czy oso­ba, na któ­rej opi­nię powo­łu­je się argu­men­tu­ją­cy, jest eks­per­tem w dzie­dzi­nie, w któ­rej się wypo­wia­da?
To, że ktoś jest powszech­nie zna­ny, legi­ty­mu­je się nauko­wy­mi tytu­ła­mi bądź osią­gnął wie­le w jakiejś dzie­dzi­nie, nie spra­wia, że sta­je się on auto­ma­tycz­nie auto­ry­te­tem w każ­dej spra­wie. Na przy­kład opi­nia pro­fe­so­ra mate­ma­ty­ki na temat sen­sow­no­ści szcze­pie­nia dzie­ci czy też zda­nie lau­re­ata Nagro­dy Nobla z fizy­ki odno­śnie spo­so­bów radze­nia sobie z bez­ro­bo­ciem nie muszą być war­te wię­cej niż opi­nie przy­pad­ko­wych osób spy­ta­nych o te spra­wy na uli­cy. W więk­szo­ści przy­pad­ków trud­no rów­nież uznać za rze­czy­wi­stych eks­per­tów zna­nych akto­rów, muzy­ków lub spor­tow­ców, wypo­wia­da­ją­cych się na nie­mal wszyst­kie moż­li­we tema­ty.

2. Czy auto­ry­tet jest w danym przy­pad­ku obiek­tyw­ny?
Cóż, nawet świa­to­wej sła­wy eks­per­ci są tyl­ko ludź­mi. Zda­rza się, że ule­ga­jąc róż­nym poku­som lub sła­bo­ściom, nagi­na­ją fak­ty (cza­sem nie zda­jąc sobie z tego spra­wy), gdy może im to przy­nieść jakieś korzy­ści. Gdy na przy­kład lekarz gorą­co pole­ca jakiś spe­cy­fik, to nale­ża­ło­by spraw­dzić, czy nie zara­bia on w jakiś spo­sób na jego sprze­da­ży. Opi­nie eks­per­tów mogą być też zakłó­ca­ne przez ich poglą­dy poli­tycz­ne lub reli­gij­ne. Eko­no­mi­sta może nie być do koń­ca obiek­tyw­ny w oce­nie pew­nej stra­te­gii gospo­dar­czej, jeśli jest człon­kiem par­tii, któ­ra stra­te­gię tę ma zapi­sa­ną w swo­im pro­gra­mie.

3. Czy wypo­wiedź eks­per­ta zosta­ła popraw­nie przy­to­czo­na?
Zda­rza się, że oso­ba powo­łu­ją­ca się w argu­men­cie na opi­nię auto­ry­te­tu nie­świa­do­mie lub celo­wo znie­kształ­ca to, co eks­pert powie­dział, tak aby moc­niej wes­przeć bro­nio­ną przez sie­bie tezę. Przy­kła­do­wo naukow­cy stwier­dza­ją, że wyciąg z mari­hu­any może być sku­tecz­nym lekiem na nie­któ­re scho­rze­nia, a zwo­len­nik lega­li­za­cji nar­ko­ty­ków obwiesz­cza, że eks­per­ci dowie­dli, iż nar­ko­ty­ki są zdro­we.

4. Czy inni eks­per­ci zga­dza­ją się z opi­nią auto­ry­te­tu przy­to­czo­ną w argu­men­cie?
W przy­pad­ku nie­mal każ­dej, nawet naj­bar­dziej dzi­wacz­nej tezy moż­na zwy­kle zna­leźć jakiś auto­ry­tet, któ­ry ją popie­ra. Wystar­czy tyl­ko dobrze poszu­kać w Inter­ne­cie. Dla­te­go dobrze jest zawsze spraw­dzić, co o danej spra­wie sądzą inni eks­per­ci. Jeśli więk­szość z nich podzie­la przy­to­czo­ną opi­nię, to dobrze. Gdy jed­nak cyto­wa­ny w argu­men­cie eks­pert jest w swo­ich poglą­dach odosob­nio­ny, jego zda­nie wypa­da potrak­to­wać przy­naj­mniej z rezer­wą.

Ocena i odpieranie argumentu z autorytetu

Jeśli w przy­pad­ku pew­ne­go argu­men­tu z auto­ry­te­tu odpo­wie­dzi na wszyst­kie powyż­sze pyta­nia brzmią „tak”, to argu­ment taki nale­ży uznać za moc­ny. Nie moż­na go wpraw­dzie trak­to­wać jako abso­lut­ne­go dowo­du na rzecz obec­nej w jego kon­klu­zji tezy (nawet duża gru­pa praw­dzi­wych, obiek­tyw­nych eks­per­tów może się cza­sem mylić), jed­nak roz­sąd­ne jest przy­jąć, że teza ta zosta­ła dobrze uza­sad­nio­na. Jeże­li jed­nak na któ­reś z tych pytań nie moż­na udzie­lić pozy­tyw­nej odpo­wie­dzi, ozna­cza to, że oso­ba argu­men­tu­ją­ca popeł­ni­ła błąd lub dopu­ści­ła się świa­do­me­go nad­uży­cia.
War­to zauwa­żyć, że prze­ana­li­zo­wa­nie argu­men­tu z auto­ry­te­tu za pomo­cą przy­pi­sa­nych do nie­go kry­tycz­nych pytań pozwa­la nie tyl­ko argu­ment ów oce­nić, ale poka­zu­je też moż­li­we spo­so­by odpie­ra­nia go pod­czas dys­ku­sji. Gdy ktoś uży­je wąt­pli­wej jako­ści argu­men­tu z auto­ry­te­tu, moż­na mu natych­miast odpo­wie­dzieć na któ­ryś z poniż­szych spo­so­bów:

– Ale prze­cież oso­ba X, na któ­rej zda­nie się powo­łu­jesz, wca­le nie jest eks­per­tem w dzie­dzi­nie, w któ­rej się wypo­wia­da! Lub: X może i jest auto­ry­te­tem, ale w innej dzie­dzi­nie!

– Cóż, oba­wiam się, że X, choć jest eks­per­tem, nie jest w tym przy­pad­ku obiek­tyw­ny (ma inte­res, aby tak twier­dzić; emo­cje zakłó­ca­ją mu jasny osąd itp.).

– Przy­pi­su­jesz X-owi coś, cze­go nie powie­dział! Tak napraw­dę stwier­dził on tyl­ko, że…

– Zauważ, że eks­pert Y twier­dzi coś zupeł­nie prze­ciw­ne­go!


Krzysz­tof A. Wie­czo­rek – Adiunkt w Insty­tu­cie Filo­zo­fii Uni­wer­sy­te­tu Ślą­skie­go. Inte­re­su­je go przede wszyst­kim tzw. logi­ka nie­for­mal­na, teo­ria argu­men­ta­cji i per­swa­zji, związ­ki mię­dzy logi­ką a psy­cho­lo­gią. Pry­wat­nie jest miło­śni­kiem zwie­rząt (ale tyl­ko żywych, nie na tale­rzu). Ama­tor­sko upra­wia bie­gi dłu­go­dy­stan­so­we.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Reklama

Już w sprze­da­ży w dobrych salo­ni­kach pra­so­wych w całej Pol­sce

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy