Artykuł

Krzysztof A. Wieczorek: #4: Ktoś taki jak ty nie może mieć racji, czyli argumenty ad hominem

Fot.: Some rights reserved by RyanMcGuire, CC0
Czasem zamiast argumentować na rzecz własnego stanowiska prościej jest zaatakować pogląd broniony przez przeciwnika. To z kolei łatwo jest uczynić, deprecjonując tego, kto pogląd ten głosi. Czy taki sposób dyskutowania jest skuteczny? Czy jest on uczciwy?

Najnowszy numer: Zrozumieć emocje

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 4 sierpnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 2 (8), s. 24–25. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Obser­wu­jąc róż­ne­go rodza­ju dys­ku­sje i spo­ry, nie­trud­no zauwa­żyć, że ich uczest­ni­cy nie tyl­ko bro­nią swo­ich sta­no­wisk, czy­li wysu­wa­ją argu­men­ty na rzecz pew­nej tezy, ale rów­nie czę­sto (a może nawet i czę­ściej) zwal­cza­ją twier­dze­nia i argu­men­ty przy­ta­cza­ne przez prze­ciw­ni­ka. Wie­lu dys­ku­tan­tów nie sku­pia się na udo­wad­nia­niu, że to oni mają rację, ale zamiast tego pró­bu­je poka­zać, że racji nie ma ich oponent.

Bar­dzo popu­lar­na meto­da wyka­zy­wa­nia, że pewien pogląd jest błęd­ny, pole­ga na zaata­ko­wa­niu tego, kto pogląd ten gło­si lub go bro­ni. Spo­sób taki nazy­wa­ny jest czę­sto argu­men­tem ad homi­nem (łac. „doty­czą­cy oso­by”). Oto kil­ka przy­kła­dów argu­men­tów tego typu:

a. Twier­dzi pan, panie pośle, że posu­nię­cia rzą­du znisz­czą pol­skie rol­nic­two. Co jed­nak ktoś, kto skoń­czył jedy­nie pod­sta­wów­kę, może wie­dzieć o ekonomii?

b. Przed­sta­wi­ła nam pani opi­nie mają­ce dowo­dzić, że uży­wa­nie tele­fo­nów komór­ko­wych jest nie­szko­dli­we dla zdro­wia. Trud­no jed­nak, aby twier­dził ina­czej ktoś, kto jest wła­ści­cie­lem fir­my sprze­da­ją­cej takie telefony.

c. Wiem, dla­cze­go sprze­ci­wiasz się obo­wiąz­ko­wej służ­bie woj­sko­wej. Ofer­mą jesteś i nie pora­dził­byś sobie na poligonie!

d. Twier­dzisz, że polo­wa­nia to okrut­ne mor­do­wa­nie nie­win­nych zwie­rząt. A sama jesz mię­so zwie­rząt maso­wo zabi­ja­nych w rzeźniach.

e. Pro­te­stu­je­cie prze­ciw­ko rze­ko­me­mu łama­niu demo­kra­cji przez obec­ne wła­dze. To śmiesz­ne, zwa­żyw­szy na to, że sie­dzie­li­ście cicho, kie­dy poprzed­ni rząd robił to samo.

Jak widać, w argu­men­tach ad homi­nem zwal­cza się twier­dze­nia jakiejś oso­by, wska­zu­jąc na pew­ne, w danym kon­tek­ście nega­tyw­ne cechy lub zacho­wa­nia tej oso­by. Bar­dzo czę­sto w argu­men­tach tego typu wyty­ka się opo­nen­to­wi brak kwa­li­fi­ka­cji pozwa­la­ją­cych gło­sić ata­ko­wa­ne twier­dze­nie (przy­kład a. powy­żej), poda­je w wąt­pli­wość jego uczci­wość lub bez­stron­ność (b. i c.) albo suge­ru­je jakiś rodzaj nie­spój­no­ści poglą­dów bądź sprzecz­no­ści mię­dzy gło­szo­ny­mi przez nie­go ide­ami a jego fak­tycz­ny­mi dzia­ła­nia­mi (d. i e.).

Do kogo skierowane są argumenty ad hominem?

War­to zasta­no­wić się nad tym, kogo argu­men­ty ad homi­nem mają za zada­nie prze­ko­nać, do kogo są one fak­tycz­nie skie­ro­wa­ne. Nie­wiel­kie są szan­se, że argu­ment tego typu skło­ni do zmia­ny sta­no­wi­ska oso­bę, któ­ra zosta­ła za jego pomo­cą zaata­ko­wa­na. Moż­na się spo­dzie­wać, że przy­nie­sie on raczej odwrot­ny sku­tek – wytknię­cie komuś jakiejś wady, wska­za­nie na jego nie­wła­ści­we zacho­wa­nie czy też (rze­ko­mą lub fak­tycz­ną) nie­kon­se­kwen­cję, spra­wi, że oso­ba taka, pró­bu­jąc bro­nić się przed zarzu­ta­mi, jesz­cze moc­niej „oko­pie się” na swo­ich pozy­cjach. Jaki jest więc sens uży­wa­nia takich argumentów?

Argu­men­ty ad homi­nem są w prak­ty­ce nie­zwy­kle sku­tecz­ne, jed­nak­że nie do prze­ko­na­nia prze­ciw­ni­ka, z któ­rym się spie­ra­my, ale publicz­no­ści przy­słu­chu­ją­cej się dys­ku­sji. W takiej roli spraw­dza­ją się one na ogół zna­ko­mi­cie. Z tego zapew­ne powo­du argu­men­ty ad homi­nem są tak popu­lar­ne wśród poli­ty­ków. Gdy na przy­kład w tele­wi­zyj­nym stu­diu spie­ra­ją się przed­sta­wi­cie­le dwóch róż­nych par­tii, to tak napraw­dę żaden z nich nie sta­ra się prze­ko­nać dru­gie­go do zmia­ny poglą­dów – wia­do­mo, że jest to nie­moż­li­we. W rze­czy­wi­sto­ści każ­dy z nich pró­bu­je spra­wić, aby to widzo­wie, poten­cjal­ni wybor­cy, jemu wła­śnie, a nie jego opo­nen­to­wi, przy­zna­li rację. W osią­gnię­ciu takie­go celu argu­men­ty ad homi­nem są bar­dzo pomocne.

Skuteczne, ale czy uczciwe?

To, że jakiś argu­ment jest sku­tecz­ny w dys­ku­sji, nie musi ozna­czać, że jest on mery­to­rycz­nie zasad­ny. Czy argu­men­ty ad homi­nem są rze­tel­ne, czy są to może jedy­nie nie­uczci­we chwy­ty ery­stycz­ne? Na co powin­ni­śmy zwró­cić uwa­gę, gdy sły­szy­my taki argu­ment i chce­my oce­nić jego war­tość? Jak naj­le­piej zacho­wać się, gdy ktoś uży­je argu­men­tu ad homi­nem wobec nas? Na te pyta­nia posta­ram się odpo­wie­dzieć w kolej­nym nume­rze „Filo­zo­fuj!”. Do tego cza­su może­cie, dro­dzy Czy­tel­ni­cy, zasta­no­wić się nad nimi samodzielnie.


Krzysz­tof A. Wie­czo­rek – Adiunkt w Insty­tu­cie Filo­zo­fii Uni­wer­sy­te­tu Ślą­skie­go. Inte­re­su­je go przede wszyst­kim tzw. logi­ka nie­for­mal­na, teo­ria argu­men­ta­cji i per­swa­zji, związ­ki mię­dzy logi­ką a psy­cho­lo­gią. Pry­wat­nie jest miło­śni­kiem zwie­rząt (ale tyl­ko żywych, nie na tale­rzu). Ama­tor­sko upra­wia bie­gi długodystansowe.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy