Artykuł Logika Semiotyka

Krzysztof A. Wieczorek: #8: Argumenty ad internetum

Argumentowanie, że jakiś pogląd jest słuszny, ponieważ jest on „powszechnie uznawany”, to klasyczny środek perswazyjny. Obecnie, w dobie Internetu, wywoływanie wrażenia, że większość lub przynajmniej znaczna grupa ludzi żywi pewne przekonania, jest łatwiejsze niż kiedykolwiek.

Najnowszy numer: Zrozumieć emocje

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 4 sierpnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 6 (12), s. 30–31. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


W tym odcin­ku cyklu chciał­bym zająć się spo­so­bem prze­ko­ny­wa­nia, któ­ry nazwa­łem nie­co żar­to­bli­wie, na wzór kla­sycz­nych chwy­tów ery­stycz­nych, argu­men­tum ad inter­ne­tum. Spo­sób ten jest sto­so­wa­ny przede wszyst­kim przez oso­by pro­wa­dzą­ce inter­ne­to­we por­ta­le, a ostat­nio, jak zauwa­ży­łem, rów­nież coraz czę­ściej przez redak­to­rów tra­dy­cyj­nych gazet oraz tele­wi­zyj­nych pro­gra­mów infor­ma­cyj­nych. Pole­ga on na tym, że po krót­kim przed­sta­wie­niu jakie­goś wyda­rze­nia, poin­for­mo­wa­niu, co ktoś (zwy­kle jakiś poli­tyk) zro­bił lub powie­dział, poja­wia się zwrot w rodza­ju: „A oto, co na ten temat sądzą inter­nau­ci…” albo „Na sło­wa posła (pre­mie­ra, mini­stra, prze­wod­ni­czą­ce­go, lide­ra opo­zy­cji itp.) natych­miast zare­ago­wał Inter­net”, po czym przy­ta­cza­na jest garść cyta­tów z inter­ne­to­wych forów, wpi­sów z Face­bo­oka czy Twit­te­ra, a cza­sem tak­że mniej lub bar­dziej śmiesz­nych memów.

Mam wra­że­nie, że postę­pu­ją­cy w ten spo­sób dzien­ni­karz chce narzu­cić swym czy­tel­ni­kom bądź widzom jasno okre­ślo­ną opi­nię na temat danej spra­wy. Odwo­łu­je się on do rozu­mo­wa­nia opar­te­go na nastę­pu­ją­cym domyśl­nym schemacie:

Prze­słan­ka: Inter­nau­ci powszech­nie chwalą/potępiają dane wyda­rze­nie (dzia­ła­nie, wypo­wiedź itp.).

Kon­klu­zja: Zatem dane wyda­rze­nie (dzia­ła­nie, wypo­wiedź itp.) jest czymś dobrym/złym (słusznym/niesłusznym).

Nowa forma, stara treść

Argu­men­ty ad inter­ne­tum, choć poja­wi­ły się dopie­ro nie­daw­no, nie są w swej isto­cie tak napraw­dę niczym nowym. Sta­no­wią one swo­istą odmia­nę zna­ne­go od daw­na argu­men­tu z powszech­nej opi­nii (okre­śla­ne­go cza­sem mia­nem ad popu­lum), w któ­rym z prze­słan­ki mówią­cej, że jakiś pogląd jest powszech­nie uzna­wa­ny, pró­bu­je się wypro­wa­dzić kon­klu­zję, że pogląd ten jest praw­dzi­wy bądź słusz­ny. Oso­by for­mu­łu­ją­ce argu­men­ty ad inter­ne­tum mają jed­nak łatwiej niż ci, któ­rzy odwo­ły­wa­li się do powszech­nej opi­nii przed powsta­niem glo­bal­nej sie­ci. Ponie­waż, jak wia­do­mo, „w Inter­ne­cie jest wszyst­ko” – nie sta­no­wi zwy­kle więk­sze­go pro­ble­mu zna­le­zie­nie tam cyta­tów na potwier­dze­nie dowol­nej tezy. Jeśli dzien­ni­karz chce prze­ko­nać odbior­ców na przy­kład, że jakieś dzia­ła­nia rzą­du są słusz­ne albo wypo­wiedź pew­ne­go poli­ty­ka była traf­na, na pew­no znaj­dzie w sie­ci opi­nie typu: „Bra­wo! Dłu­go na to cze­ka­li­śmy!”, „Wresz­cie ktoś się za to zabrał, a nie tak jak poprzed­nia eki­pa – tyl­ko gada­li”, „Zma­sa­kro­wał prze­ciw­ni­ka!” itp. Na ogół jesz­cze łatwiej­sze zada­nie ma ten, kto pra­gnie w podob­ny spo­sób wyka­zać, że czy­jeś dzia­ła­nia lub wypo­wie­dzi były nie­słusz­ne, nie­po­trzeb­ne, głu­pie itp. Cyta­tów na popar­cie takiej tezy, a tak­że róż­nych zło­śli­wych memów zwy­kle z łatwo­ścią znaj­dzie bez liku.

Wszyscy jesteśmy konformistami

Argu­men­ty ad inter­ne­tum, podob­nie jak inne odwo­łu­ją­ce się do powszech­ne­go mnie­ma­nia, czer­pią swą sku­tecz­ność z tego, że ludzie na ogół pra­gną zga­dzać się z opi­nią więk­szo­ści. Artur Scho­pen­hau­er w Ery­sty­ce, czy­li sztu­ce pro­wa­dze­nia spo­rów pisał: „Dopraw­dy, nie ma tak absur­dal­ne­go poglą­du, któ­re­go by ludzie nie przy­ję­li jako wła­sny, o ile tyl­ko potra­fi im się wmó­wić, że pogląd ten został przy­ję­ty przez ogół. Przy­kład dzia­ła tak na ich myśle­nie, jak na ich czy­ny. Są oni jak owce, któ­re idą za swo­im bara­nem, gdzie­kol­wiek ich pro­wa­dzi; łatwiej im umrzeć niż myśleć”. Spo­strze­że­nia XIX-wiecz­ne­go filo­zo­fa potwier­dza­ją współ­cze­śni psy­cho­lo­go­wie. Prze­pro­wa­dza­ne przez nich bada­nia nad kon­for­mi­zmem poka­zu­ją, że opi­nia ota­cza­ją­cych nas ludzi jest istot­nym czyn­ni­kiem wpły­wa­ją­cym na kształt naszych prze­ko­nań i dzia­łań. Mówiąc naj­kró­cej – zwy­kle chce­my myśleć i postę­po­wać podob­nie jak inni.

Czy warto ufać „powszechnej opinii”?

Naj­więk­szy pro­blem z argu­men­ta­mi z powszech­ne­go mnie­ma­nia jest taki, że czę­sto to, co przed­sta­wia­ne jest w nich jako zda­nie ogó­łu, tak napraw­dę jest opi­nią jedy­nie wybra­nej, nie­ko­niecz­nie licz­nej gru­py osób. Cyto­wa­ny wyżej Scho­pen­hau­er w dal­szej czę­ści swo­je­go wywo­du zauwa­ża: „To, co się nazy­wa zda­niem ogó­łu, jest, ści­śle bio­rąc, zda­niem dwóch lub trzech osób i o tym prze­ko­na­li­by­śmy się, gdy­by­śmy mogli obser­wo­wać powsta­wa­nie takie­go ogól­nie przy­ję­te­go poglą­du. Zauwa­ży­li­by­śmy wte­dy, że tyl­ko dwie lub trzy oso­by naj­pierw to zda­nie prze­ję­ły od innych albo wypo­wie­dzia­ły same, a inni z uprzej­mo­ści uwie­rzy­li, w prze­ko­na­niu, iż rzecz była grun­tow­nie zba­da­na. […] I tak z dnia na dzień nara­sta­ła licz­ba tych leni­wych i łatwo­wier­nych zwo­len­ni­ków; gdy bowiem jakiś pogląd przy­ję­ła już znacz­na licz­ba osób, wów­czas następ­ni uwa­ża­li, że to się mogło stać tyl­ko dzię­ki słusz­no­ści tego poglądu”.

Sło­wa Scho­pen­hau­era wyda­ją się paso­wać jak ulał rów­nież do „powszech­nych opi­nii” panu­ją­cych w Inter­ne­cie. W przy­pad­ku argu­men­tów ad inter­ne­tum dodat­ko­wo istot­ny jest fakt, że to, co przy­ta­cza­ne jest w nich jako „opi­nia Inter­ne­tu”, „zda­nie inter­nau­tów” itp., to tak napraw­dę wyse­lek­cjo­no­wa­ne cyta­ty, wybra­ne z ogrom­nych zaso­bów sie­ci tak, aby zga­dza­ły się z poglą­da­mi auto­ra argu­men­tu. Zwy­kle rów­nie łatwo było­by skon­stru­ować podob­ny argu­ment – to zna­czy zna­leźć w sie­ci (choć zwy­kle w innych jej miej­scach) odpo­wied­nie wypo­wie­dzi na rzecz prze­ciw­nej tezy. Wszyst­ko to spra­wia, że powo­ły­wa­nie się na „opi­nię inter­nau­tów” jest w przy­tła­cza­ją­cej więk­szo­ści przy­pad­ków jedy­nie mało wyra­fi­no­wa­nym, a mery­to­rycz­nie kom­plet­nie bez­war­to­ścio­wym chwy­tem erystycznym.


Krzysz­tof A. Wie­czo­rek – Adiunkt w Insty­tu­cie Filo­zo­fii Uni­wer­sy­te­tu Ślą­skie­go. Inte­re­su­je go przede wszyst­kim tzw. logi­ka nie­for­mal­na, teo­ria argu­men­ta­cji i per­swa­zji, związ­ki mię­dzy logi­ką a psy­cho­lo­gią. Pry­wat­nie jest miło­śni­kiem zwie­rząt (ale tyl­ko żywych, nie na tale­rzu). Ama­tor­sko upra­wia bie­gi długodystansowe.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy