Artykuł Logika Semiotyka

Krzysztof A. Wieczorek: #8: Argumenty ad internetum

Argumentowanie, że jakiś pogląd jest słuszny, ponieważ jest on „powszechnie uznawany”, to klasyczny środek perswazyjny. Obecnie, w dobie Internetu, wywoływanie wrażenia, że większość lub przynajmniej znaczna grupa ludzi żywi pewne przekonania, jest łatwiejsze niż kiedykolwiek.

Najnowszy numer: Kim jest osoba?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 1 sierpnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 6 (12), s. 30–31. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


W tym odcinku cyk­lu chci­ałbym zająć się sposobem przekony­wa­nia, który nazwałem nieco żar­to­bli­wie, na wzór klasy­cznych chwytów erysty­cznych, argu­men­tum ad inter­ne­tum. Sposób ten jest stosowany przede wszys­tkim przez oso­by prowadzące inter­ne­towe por­tale, a ostat­nio, jak zauważyłem, również coraz częś­ciej przez redak­torów trady­cyjnych gazet oraz telewiz­yjnych pro­gramów infor­ma­cyjnych. Pole­ga on na tym, że po krótkim przed­staw­ie­niu jakiegoś wydarzenia, poin­for­mowa­niu, co ktoś (zwyk­le jak­iś poli­tyk) zro­bił lub powiedzi­ał, pojaw­ia się zwrot w rodza­ju: „A oto, co na ten tem­at sądzą inter­nau­ci…” albo „Na słowa posła (pre­miera, min­is­tra, prze­wod­niczącego, lid­era opozy­cji itp.) naty­ch­mi­ast zareagował Inter­net”, po czym przy­taczana jest garść cytatów z inter­ne­towych forów, wpisów z Face­booka czy Twit­tera, a cza­sem także mniej lub bardziej śmiesznych memów.

Mam wraże­nie, że postępu­ją­cy w ten sposób dzi­en­nikarz chce narzu­cić swym czytel­nikom bądź wid­zom jas­no określoną opinię na tem­at danej sprawy. Odwołu­je się on do rozu­mowa­nia opartego na następu­ją­cym domyśl­nym schema­cie:

Przesłan­ka: Inter­nau­ci powszech­nie chwalą/potępiają dane wydarze­nie (dzi­ałanie, wypowiedź itp.).

Kon­kluz­ja: Zatem dane wydarze­nie (dzi­ałanie, wypowiedź itp.) jest czymś dobrym/złym (słusznym/niesłusznym).

Nowa forma, stara treść

Argu­men­ty ad inter­ne­tum, choć pojaw­iły się dopiero niedawno, nie są w swej isto­cie tak naprawdę niczym nowym. Stanow­ią one swoistą odmi­anę znanego od daw­na argu­men­tu z powszech­nej opinii (określanego cza­sem mianem ad pop­u­lum), w którym z przesłan­ki mówiącej, że jak­iś pogląd jest powszech­nie uznawany, próbu­je się wyprowadz­ić kon­kluzję, że pogląd ten jest prawdzi­wy bądź słuszny. Oso­by for­mułu­jące argu­men­ty ad inter­ne­tum mają jed­nak łatwiej niż ci, którzy odwoły­wali się do powszech­nej opinii przed pow­staniem glob­al­nej sieci. Ponieważ, jak wiado­mo, „w Internecie jest wszys­tko” – nie stanowi zwyk­le więk­szego prob­le­mu znalezie­nie tam cytatów na potwierdze­nie dowol­nej tezy. Jeśli dzi­en­nikarz chce przekon­ać odbior­ców na przykład, że jakieś dzi­ała­nia rzą­du są słuszne albo wypowiedź pewnego poli­ty­ka była traf­na, na pewno zna­jdzie w sieci opinie typu: „Bra­wo! Dłu­go na to czekaliśmy!”, „Wresz­cie ktoś się za to zabrał, a nie tak jak poprzed­nia ekipa – tylko gadali”, „Zmasakrował prze­ci­wni­ka!” itp. Na ogół jeszcze łatwiejsze zadanie ma ten, kto prag­nie w podob­ny sposób wykazać, że czy­jeś dzi­ała­nia lub wypowiedzi były niesłuszne, niepotrzeb­ne, głupie itp. Cytatów na popar­cie takiej tezy, a także różnych złośli­wych memów zwyk­le z łat­woś­cią zna­jdzie bez liku.

Wszyscy jesteśmy konformistami

Argu­men­ty ad inter­ne­tum, podob­nie jak inne odwołu­jące się do powszech­nego mnie­ma­nia, czer­pią swą skuteczność z tego, że ludzie na ogół prag­ną zgadzać się z opinią więk­szoś­ci. Artur Schopen­hauer w Erystyce, czyli sztuce prowadzenia sporów pisał: „Doprawdy, nie ma tak absurdal­nego poglą­du, którego by ludzie nie przyjęli jako włas­ny, o ile tylko potrafi im się wmówić, że pogląd ten został przyję­ty przez ogół. Przykład dzi­ała tak na ich myśle­nie, jak na ich czyny. Są oni jak owce, które idą za swoim baranem, gdziekol­wiek ich prowadzi; łatwiej im umrzeć niż myśleć”. Spostrzeże­nia XIX-wiecznego filo­zo­fa potwierdza­ją współcześni psy­chol­o­gowie. Przeprowadzane przez nich bada­nia nad kon­formizmem pokazu­ją, że opinia otacza­ją­cych nas ludzi jest istot­nym czyn­nikiem wpły­wa­ją­cym na ksz­tałt naszych przekon­ań i dzi­ałań. Mówiąc najkrócej – zwyk­le chce­my myśleć i postępować podob­nie jak inni.

Czy warto ufać „powszechnej opinii”?

Najwięk­szy prob­lem z argu­men­ta­mi z powszech­nego mnie­ma­nia jest taki, że częs­to to, co przed­staw­iane jest w nich jako zdanie ogółu, tak naprawdę jest opinią jedynie wybranej, niekoniecznie licznej grupy osób. Cytowany wyżej Schopen­hauer w dal­szej częś­ci swo­jego wywodu zauważa: „To, co się nazy­wa zdaniem ogółu, jest, ściśle biorąc, zdaniem dwóch lub trzech osób i o tym przekon­al­ibyśmy się, gdy­byśmy mogli obser­wować pow­stawanie takiego ogól­nie przyjętego poglą­du. Zauważylibyśmy wtedy, że tylko dwie lub trzy oso­by najpierw to zdanie prze­jęły od innych albo wypowiedzi­ały same, a inni z uprze­j­moś­ci uwierzyli, w przeko­na­niu, iż rzecz była grun­town­ie zbadana. […] I tak z dnia na dzień naras­tała licz­ba tych leni­wych i łat­wowiernych zwolen­ników; gdy bowiem jak­iś pogląd przyjęła już znacz­na licz­ba osób, wów­czas następ­ni uważali, że to się mogło stać tylko dzię­ki słusznoś­ci tego poglą­du”.

Słowa Schopen­hauera wyda­ją się pasować jak ulał również do „powszech­nych opinii” panu­ją­cych w Internecie. W przy­pad­ku argu­men­tów ad inter­ne­tum dodatkowo istot­ny jest fakt, że to, co przy­taczane jest w nich jako „opinia Inter­ne­tu”, „zdanie inter­nautów” itp., to tak naprawdę wyse­lekcjonowane cytaty, wybrane z ogrom­nych zasobów sieci tak, aby zgadza­ły się z poglą­da­mi auto­ra argu­men­tu. Zwyk­le równie łat­wo było­by skon­struować podob­ny argu­ment – to znaczy znaleźć w sieci (choć zwyk­le w innych jej miejs­cach) odpowied­nie wypowiedzi na rzecz prze­ci­wnej tezy. Wszys­tko to spraw­ia, że powoły­wanie się na „opinię inter­nautów” jest w przytłacza­jącej więk­szoś­ci przy­pad­ków jedynie mało wyrafi­nowanym, a mery­to­rycznie kom­plet­nie bezwartoś­ciowym chwytem erysty­cznym.


Krzysztof A. Wiec­zorek – Adi­unkt w Insty­tu­cie Filo­zofii Uni­w­er­syte­tu Śląskiego. Intere­su­je go przede wszys­tkim tzw. logi­ka niefor­mal­na, teo­ria argu­men­tacji i per­swazji, związ­ki między logiką a psy­chologią. Pry­wat­nie jest miłośnikiem zwierząt (ale tylko żywych, nie na talerzu). Ama­torsko upraw­ia bie­gi dłu­godys­tan­sowe.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­kaW pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Wesprzyj nasz projekt

Polecamy